Dodaj do ulubionych

Kongres Kobiet 2012

17.09.12, 07:09
""Na zakończeniu Kongresu Kobiet pojawił się premier Donald Tusk i został przyjęty przez uczestniczki kongresu przyjaźnie. Miał nawet niezłe, konkretne przemówienie, nie kokietował, nie lał wody, mówił o tym, co udało się załatwić z postulatów poprzednich kongresów i co postara się załatwić teraz i wszystko byłoby super i cacy gdyby nie to, czego premier nie powiedział, a które to przemilczenie dudniło w Sali Kongresowej jak ryk silników startującej rakiety. W potoku słusznych i pełnych zapewne autentycznej troski o sprawy kobiet słów zabrakło m.in odpowiedzi na ósmy z dziesięciu postulatów IV Kongresu Kobiet – „domagamy się (nieustannie i stanowczo) uznania pełnego prawa do decydowania o swoim życiu (a więc liberalizacji ustawy aborcyjnej, refundowanego zapłodnienia in vitro, bezpłatnej antykoncepcji, edukacji seksualnej w szkołach)”.

Pewnie pan premier uznał, że jak nie zauważy tego postulatu, jak nie wymówi tych strasznych słów: liberalizacja ustawy antyaborcyjnej, in vitro, antykoncepcja, edukacja seksualna to po pierwsze na pewno nikt tego nie zauważy, a po drugie te niewygodne problemy staną się poprzez nie mówienie o nich mniejsze i nieistotne. Bardzo podobnie zachowała się minister edukacji Krystyna Szumilas w trakcie panelu edukacyjnego – na pytania o wychowanie seksualne w szkołach odpowiadała, że jest przecież wychowanie do życia w rodzinie – jakby to było to samo, jakby oczywistością było, że seksualność dotyczy tylko tych ludzi, którzy wzięli ślub i założyli rodzinę. Zresztą zapewne taka właśnie genialna myśl towarzyszyła twórcom szkolnych programów – jeżeli będziemy udawać, że seks poza rodziną nie istnieje to sprawimy, że on naprawdę przestanie istnieć.

Często to słyszę: po co wywoływać wilka z lasu, po co wzniecać kolejną wojnę, lepiej o tym nie mówić: o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, o liberalizacji ustawy antyaborcyjnej - bo tzw. kompromis i święty spokój są najważniejsze, bo są teraz bardziej palące problemy – kryzys, bezrobocie, afera Amber Gold. Polityka przemilczania to w perspektywie społecznej i publicznej odbicie indywidualnych, osobistych konformizmów, które obserwuję u moich sąsiadów, znajomych, współpracowników – milczymy o molestowaniu w naszym otoczeniu, o tym, że szef nas mobbinguje, że sąsiad bije żonę, że przyjaciel zarabia pieniądze na cudzej krzywdzie.

Mówienie wymaga odwagi, a ona jest potrzebna bo od nazywania głośno problemów zaczyna się ich rozwiązywanie.

Myślę, że powinniśmy nieustannie żądać od polityków, żeby zaczęli wreszcie rozmawiać o liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, o bezpłatnej antykoncepcji, o powszechnej edukacji seksualnej w szkołach i o wielu innych drażliwych i niewygodnych dla nich problemach, powinni wreszcie zrozumieć, że od milczenia na ich temat one nie znikną tak, jak do tej pory nie zniknęły.""aitor Ewa Wanat
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka