Witam! Mam 30 lat i kilka miesięcy temu poznałem bardzo fajną dziewczynę. Ona ma 28 lat. Jest nam ze sobą bardzo dobrze i planujemy wspólną przyszłość. Właściwie to planowaliśmy. Do tej pory nie poszliśmy do łóżka i raczej nie pójdziemy. Wszystko było pięknie do chwili, gdy spytałem ją o liczbę
Dziewczynko a może pełnym zdaniem napiszesz co Ci się nie podoba. Wszyscy co się do tej pory wypowiadają/komentują koncentrują się tylko na tym, że dla nich 3 partnerów to ok. Że wszystko w porządku. No pewnie przecież paluszek to nie zdrada, 5 km od domu to też nie .... itd. No a dla mnie nie jest
pełnić pozycję alfy, o ile zmusi go do tego sytuacja, chociaż prawdą jest, że generalna skłonność do dominacji jest pewną zmienną osobniczą. Kwestia dążenia do większej ilości partnerów wydaje mi się być silniej nawet uzależniona od samej pozycji społecznej niż skorelowana z płcią. Według mnie mogłyby
takie rozumienie słowa "naturalnie" powoduje własnie że tekst z art jest bez sensu: "kobiety mają większą liczbę partnerów, kiedy wymagają tego warunki społeczne, naturalne.." czyli gdy występują warunki naturalne (czyli nie ma wojen, niepokojów, zmian społecznych itp) to kobiety mają większa liczbę
Myślę, że nikt o zdrowych zmysłach i kto nie jest idiotą nie przyzna się swemu partnerowi ilu było przed nim. Tego po prostu się nie mówi, nie wypada, bo czemu taka uczciwość miałaby służyć. Można się pochwalić w ankietach albo np tutaj na forum, ale powiedzieć żonie "Wiesz kochanie, zanim
Gość portalu: Mars napisał(a): > Myślę, że nikt o zdrowych zmysłach i kto nie jest idiotą nie przyzna się swemu > partnerowi ilu było przed nim. Tego po prostu się nie mówi, nie wypada, bo > czemu taka uczciwość miałaby służyć. Można się pochwalić w ankietach albo np > tutaj
;-) a ja ponad 30 i co? hehe
Widać nie wszystkim to przeszkadza, a niektórzy nawet sie tym szczycą. Smutne to.
partnerów, potem już nie wracali do tego tematu. Jego obecnej dziewczynie nie przeszkadza, że jej liczba stanowiła połowę albo nawet mniej niż połowę jego liczby. Wyobrażacie siebie w takiej sytuacji? em. ____ Nawet najgorszy człowiek może być przydatny. Choćby jako zły przykład...
Rzeczywiście, nie nastąpiło odkrycie Ameryki, ale temat wciąż jest nośny. Jeśli można coś zasugerować: dokładne odczytanie Twojego postu sprowadziłoby sprawę do arytmetyki. Nie o to chodzi! Całe ryzyko właśnie polega na sprowadzeniu rzeczy do rachunków. To o czym piszesz - jeśli związek ma dob
Kochani, błagam nie ciągnijcie drzewka pod tym samym tytułem, bo już otworzyła się druga strona i kto to przeczyta i na dodatek zorientuje się, co kto powiedział. Może być podobny temat, czemu nie, ale będzie bardziej czytelnie. Pozdrawaiam wszystkich E.Ż
No właśnie nie bardzo,mogę jedynie próbować wyrzucić dziwne wpisy, a i to nie udaje mi się natychmiast. Dzięki za współpracę, pozdrawiam
Owszem, pamietam te liczbe. Wez cos ciezkiego co masz pod reka i uderz sie w glowe, mocno.
dzieli ją przez 2 mezczyzna pytany o liczbę partnerek mnozy ją przez 2 niemniej to i tak sporo .....
wybacz ze to pisze ale to jest dziwkarz, i nic nie pomoże, facet nie przepuszcza okazji i nie szanuje kobiet, osobiście niezależnie czy to męzczyzna czy kobieta podała by taką liczbę partnerów uznałabym go/ją na kandydata do leczenia uzależnień -- - Moze już w poniedzialek mnie tu nie
W końcu to istotne ;)
Nie będę się z prawictwem ukrywał. Szczerość za szczerość
> No, bo panowie do tych świetlnych kochanek rzadziej się przyznają i 100 traktuj > ą > jak 2,5 : 2,5? :) a jak można odbyć pół stosunku? ;)
Kilka razy czytałem wyniki niezależnych badań odnośnie liczby deklarowanych partnerów seksualnych w relacjach heteroseksualnych. Jedna z nich była robiona przez producenta antykoncepcyjnych specyfików i umilaczy (durex), było dosc rzetelne i wiarygodne. Wynika z nich ze kobiety miały średnio