Dodaj do ulubionych

To jest dopiero tabu!

23.04.01, 00:01
Z tą liczbą partnerów to jest dopiero tabu! Okazuje się, że niemalże 100%
kobiet (z naprawdę nielicznymi wyjątkami) bardzo się wstydzi nawet myśleć o
tym! Starają się wymazać z pamięci swoją przeszłość seksualną. Również te, dla
których mąż jest jedynym partnerem czują się nieswojo. Są jeszcze takie,
naprawdę! One znowu myślą, że to tak niepełnowartościowo nie zasmakować innego
mężczyzny; tym bardziej, że wokół aż roi się od trzecich dzieci z drugich
małżeństw itp. Zauważcie, że nawet na forum nikt nie chce na poważnie podjąć
tego tematu (choć to przecież incognito) :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Czy tu chodzi o wyscigi? IP: *.sasknet.sk.ca 23.04.01, 03:21
      A moze jest to po prostu temat malo interesujacy dla wiekszosci. W koncu milosc
      i seks to nie wyscigi.
      • Gość: goahead Re: Czy tu chodzi o wyscigi? IP: 212.244.163.* 23.04.01, 13:46
        Zgadzam się z Arturem. Kogo to obchodzi, kto i ilu miał partnerów? Może w GUS-ie mają takie
        statystyki, warto zadzwonić ;))
    • Gość: goahead Re: Do Mumy IP: 212.244.163.* 23.04.01, 13:48
      A tak w ogóle to czemu Muma?
      • muma Re: Do Mumy 04.05.01, 00:26
        W żadnym Gusie nie mają takich statystyk. Takie statystyki bardzo trudno
        zrobić. Jak namówisz ludzi do odpowiedzi na takie pytanie i to w dodatku
        szczerej?
        Robiono takie statystyki. I wiecie, co wyszło? Wyszło, że statystyczny Polak
        miał około 7 partnerek, a statystyczna Polka - około dwóch i pół partnera :-)))
        I co wy na to? Bzdura. Wiadomo, że faceci zawyżają, koloryzują. A panie? Czy
        zaniżają? Czy przeciętna polska mężatka wstydzi się, że spała z kilkoma innymi
        facetami? Czy mówi o tym mężowi?
        Pewna znana mi dziewczyna, każdemu swojemu narzeczonemu mówiła, że jest drugi.
        Pewien kolega się z nią ożenił. Trochę się wkurzył, kiedy po alkoholu trzech
        innych opowiedziało mu, że też byli drudzy.
        Nie w tym rzecz ilu ją miało przed mężem. Rzecz w tym, że męża okłamała. Ile
        żon nie przyznaje się do swojej prawdziwej przeszłości seksualnej?
        • Gość: Mars Re: Liczba partnerów IP: 195.136.25.* 04.05.01, 08:09
          Myślę, że nikt o zdrowych zmysłach i kto nie jest idiotą nie przyzna się swemu
          partnerowi ilu było przed nim. Tego po prostu się nie mówi, nie wypada, bo
          czemu taka uczciwość miałaby służyć. Można się pochwalić w ankietach albo np
          tutaj na forum, ale powiedzieć żonie "Wiesz kochanie, zanim zostałaś moją żoną
          to miałem już 5 partnerek seksualnych", jest po prostu świństwem i takie
          wyznanie przyniesie więcej szkody niż pożytku.
          • sara Re: Liczba partnerów 04.05.01, 10:25
            Niestety nie wszyscy sa przy zdrowych zmyslach, lektura niektorych wypowiedzi
            zdradza wiele zakreconych osobowosci. A jak do tego dochodzi agresja - to juz
            koniec. Niewinne tematy prowokuja lawine absurdu, jak np. w temacie wakacje.
            Jedynym sposobem jest nie dac sie wciagnac do jalowego blabla. No chyba, ze
            umie sie to zrobic ze smiechem, do teraz bawi mnie twoja odpowiedz do
            nekrofila, buahaha
            • sara Re: powyzsze jest do Marsa 04.05.01, 10:26
              • muma do Marsa 05.05.01, 01:23
                Drogi Marsie! Bardzo Ci dziękuję za ciekawą wypowiedź. O zdanie na ten temat
                między innymi mi chodziło. Jednak zasadniczo się z Tobą nie zgadzam. Otóż
                uważam, że ludzie będący naprawdę blisko, stanowiący ideał partnerstwa - nie
                powinni mieć przed sobą żadnych zahamowań, powinni mówić sobie wszystko, być ze
                sobą do końca szczerzy. I nie powinno to rodzić żadnych problemów. Idealne
                partnerstwo nie powinno podpierać się ukrywaniem pewnych rzeczy przed sobą.
                Przykład przedstawiony przez Ciebie ("Słuchaj, kochanie, a wiesz...") jest
                nieco mylący: w tym kontekście masz rację - takie coś byłoby po prostu
                świństwem. Postawmy sprawę inaczej: gdyby żona zapytała Cię - "Kochanie,
                opowiedz, ile miałes kobiet przede mną?" - to co bys zrobił? Oszukałbyś ją czy
                powiedział prawdę?
                • muma do Sary 05.05.01, 01:33
                  Droga Saro! Albo nie zrozumiałaś kompletnie wypowiedzi Marsa, albo specjalnie
                  zakręciłaś temat, żeby mi dokopać. Ponieważ niezależnie od naszych wzajemnych
                  tu relacji uważam Cię za kobietę inteligentną - stawiam więc na to drugie.
                  Mars przedstawił swoje stanowisko, a Ty sprytnie sugerujesz, że on uważa mnie
                  za człowieka o niezdrowych zmysłach. Może tak jest, ale z powyższej Jego
                  wypowiedzi to nie wynika, mam wrażenie.
                  Jeśli chodzi o wypowiedź na wakacjach, to chyba rzeczywiście częściowo się z
                  niej wycofuję - jestem po prostu przewrażliwiony, jeśli chodzi o emigrantów,
                  którym się wydaje Bóg wie nie co. Odczytałem wypowiedź Mary jako taki trochę
                  protekcjonalizm, być może niesłusznie. Zatem przepraszam.
                  • Gość: Ped Re: IP: 212.191.70.* 05.05.01, 08:59
                    W malzenstwie kobieta jesli nie musi to powinna sie
                    przyznac tylko do jednego partnera . Tak radza
                    psychologowie. Kobiecie natomiast imponuje mezczyzna o
                    duzej liczbie partnerek , ktore zdolal oczarowac przed
                    nia . Czuje sie ona wtedy jakby zdobyla na stale
                    sztandar lub puchar przechodni. Ale na Forum kazdy
                    przeciez moze sie przyznac bez obawy . Jak chocby
                    Justyna z Wroclawia , ktora planuje osiagnac liczbe
                    100.
                    • Gość: mesco Re: IP: *.dip.t-dialin.net 06.05.01, 17:40
                      o tym jak mezczyzni traktuja sprawy seksu swiadcza ankiety socjologiczne wsród
                      mlodziezy.
                      Dziewczyny przyznaja sie do pierwszego seksu np w wieku 17-19 lat u chlopców
                      juz jest innaczej. Wiekszosc ankietowanych 16-17 latków przyznala sie ze miala
                      pierszy stosunek po zaraz po 15 urodzinach - 15 jakas magiczna cyfra.
                      Z wzrastajacym wiekiem ankietowanych np u 22 latków , juz wiekszosc podawal
                      np. 18-20 lat jako wiek pierwszego stosunku, Po trzydzieste juz byl spory
                      procent co mili pierwszy sex w wieku 22-23 lata.
                      Ach ta meska duma....
                      Sadze ze przecietny czlowiek ma kilkunastu partnerow,
                      a co do mezczyzn i 7 partnerek, nie zapominaj ze czesc z nich miala kontakty z
                      tak zwanymi kobietami lekkiego obyczaju.




          • Gość: hejka Re: Liczba partnerów IP: *.man.polbox.pl 18.05.01, 12:55
            Gość portalu: Mars napisał(a):

            > Myślę, że nikt o zdrowych zmysłach i kto nie jest idiotą nie przyzna się swemu
            > partnerowi ilu było przed nim. Tego po prostu się nie mówi, nie wypada, bo
            > czemu taka uczciwość miałaby służyć. Można się pochwalić w ankietach albo np
            > tutaj na forum, ale powiedzieć żonie "Wiesz kochanie, zanim zostałaś moją żoną
            > to miałem już 5 partnerek seksualnych", jest po prostu świństwem i takie
            > wyznanie przyniesie więcej szkody niż pożytku.

            Dlaczego swinstwem???? Pzreciez kazdy mial swoje zycie przed i robil co uwazal za
            stosowne. Jesli chodzi o mnie i moj aktulany zwiazek( ktory notabene stanie sie
            wkrotce stalym i zalegalizowanym:)) wiem wszystko i On wie wszystko, a ze oboje (
            tak sie zlozylo) mielismy tyle samo partnerow wiec.... nikt do nikogo nie ma
            pretensji:)) Pozdrawiam

    • Gość: L.Lilly Re: To jest dopiero tabu! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.05.01, 23:05
      Oczywiscie, ze trzeba powiedziec ilu sie mialo partnerow. Przeciez zupelnie
      inaczej uklada sie seks z osoba doswiadczona a inaczej z kims, no
      coz, "zielonym". Ja na pewno powiem...

      A co do badan i GUSu to zapraszam Was do zdradzenia Waszej liczby.
      Ja moge zaczac a pozniej mozemy podsumowac wyniki. OK?
      Mam 21 lat i 5 kochankow za soba.
      • Gość: Magda M. Re: To jest dopiero tabu! IP: *.zamoyski.edu.pl 07.05.01, 11:27
        Zgadzam sie z muma, ze w idealnym malzenstwie trzeba sobie mowic absolutnie
        wszystko. Jesli nie mozna powiedziec, to znaczy, ze taki zwiazek to nie
        jest "to". Coz to za jednosc dwojga ludzi, ktorzy przed soba ukrywaja to i owo
        pod plasdzczykiem niby-prywatnosci? Prywatnosc to ja mam wobec np. kolezanki z
        pracy, nawet przyjaciolki. Wobec meza - nigdy. On tez oczywiscie.

        Maz jest moim trzecim partnerem, Lilly...
        • Gość: Mars Re: To jest dopiero tabu! IP: 195.136.25.* 07.05.01, 11:54
          Muma napisała:

          "Otóż uważam, że ludzie będący naprawdę blisko, stanowiący ideał partnerstwa
          powinni mieć przed sobą żadnych zahamowań, powinni mówić sobie wszystko, być ze
          sobą do końca szczerzy. I nie powinno to rodzić żadnych problemów."

          Owszem, zgadzam sie z Tobą, ale tylko częściowo. Pytanie możemy troche
          zmodyfikować. W takim razie odpowiedz mi, czy powiedziałabyś partnerowi
          (mężowi) o dokonanej zdradzie fizycznej ??? Lub jeszcze ciekawsze pytanie: "Czy
          chciałabyś aby Twój mąż powiedział Ci, że akurat parę dni temu Cię zdradził"
          Ciekawy jestem twojej reakcji i czy rzeczywiście - jak piszesz wyżej - nie
          zrodziłoby to żadnych problemów ??? Naprawdę żadnych, nie wierzę. A może
          byłabyś zadowolona i dumna z niego, że podoba sie jeszcze kobietom. A więc
          problem by istniał i to całkiem poważny. Wiele małżeństw w ten sposób się
          rozpadło, więc jeszcze raz powtarzam, że są rzeczy o których nie powinno się
          mówić bo skutki mogą być opłakane i raczej nie powinno się liczyć na
          przebaczenie. Uraz zdrady zawsze pozostaje głęboko w
          pamięci...
          • Gość: Momo Re: To jest dopiero tabu! - Do Marsa IP: *.cezex.pl 07.05.01, 15:51
            Przecież to absurd, aby w bardzo kochającym się małżeństwie doszło do zdrady,
            więc postawienie sprawy, czy przyznać się do niej czy nie, nie powinno mieć
            racji bytu.
            • Gość: ciekawy Re: To jest dopiero tabu! - Do wszystkich IP: *.library.uu.nl 07.05.01, 16:30
              jak na razie zgadzam sie z muma,zas Mars-do konca nie
              wiem czy zrozumiales pytanie,nie chodzi o zdrade po
              slubie tylko o liczbe partnerow przed slubem,tak jak
              pisze muma w naprawde dobrym zwiazku nie powinno byc
              tajemnic,wiec jesli ktos np.mowi ze mial 10partnerow
              to albo trzeba to zaakceptowac albo trzeba wybrac
              innego partnera. PS co do wypowiedzi Peda-Justyna z
              Wroclawia to homoseksualista z siusiakiem pozdrawiam
              wszystkich ciekawy
              • muma odp. Ciekawemu i Marsowi 07.05.01, 23:13
                Brawo Ciekawy! Właśnie tak - albo się bierze partnera z dobrodziejstwem
                inwentarza, albo się dziękuje. Małżeństwo oparte na niedomówieniach,
                zatajeniach, kłamstwach po prostu, to jeden z najgorszych koszmarów, moim
                zdaniem, jaki może spotkać związek dwojga ludzi.
                Drogi Marsie! Rozumiem, mam wrażenie, Ciebie. W zastanej sytuacji masz nawet
                rację, to znaczy: jeśli mam do wyboru zatajenie zdrady albo rozpad małżeństwa
                (i zależy mi na utrzymaniu związku - w szczególności, gdy np. są dzieci
                potrzebujące normalnej rodziny), to oczywiście nie należy mówić. Ale wtedy nie
                ma już mowy, moim zdaniem, o dobrym, godnym pozazdroszczenia związku.
                Jeśli związek jest prawdziwie partnerski, to wtedy nie dochodzi w ogóle do
                takiej sytuacji, że jedno zdradza, oszukuje znaczy się. Jeśli jedno z małżonków
                ma ochotę pofiglować sobie z szefem, przyjaciółką, kolegą :-))), to nie widzę
                problemu; za zgodą współmałżonka oczywiście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka