mojave777
04.09.06, 14:40
Ostatnio czytam dosyć regularnie Wasze forum i przed chwilą dotarła do mnie
jakaś prawidłowość. Otóż czytając kilka wątków, gdzie kobieta, tudzież
mężczyzna opisuje swoje problemy natury seksualnej padają później
stwierdzenia w stylu "Znamy się od liceum. Po 10 latach wzięliśmy ślub",
albo "Byłem jej pierwszym facetem", albo "Miał tylko jedną kobietę przede
mną".
A może jednym z powodów (wiem, że nie odkryje Ameryki tą sugestią) jest
właśnie brak doświadczenia z kilkoma partnerami przed małżeństwem? Może
facet, który spotykał się np. z 6 kobietami będzie w stanie docenić,
zrozumieć, wyczuć wcześniej ewentualne problemy, albo po prostu domyślić się
czego oczekuje od niego partnerka (7 z kolei)?
I trochę z innej beczki.
Mój bliski kumpel planuje sobie życie z pewną kobietą. Kiedy ich związek
zaczął robić się poważny porozmawiali i wymienili się liczbami poprzednich
partnerów, potem już nie wracali do tego tematu. Jego obecnej dziewczynie nie
przeszkadza, że jej liczba stanowiła połowę albo nawet mniej niż połowę jego
liczby.
Wyobrażacie siebie w takiej sytuacji?
em.
____
Nawet najgorszy człowiek może być przydatny. Choćby jako zły przykład...