, który fundował stypendya dla nich, znane tak bardzo wielu ubogiej młodzieży szkolnej pt. „Borkarne” (Borkane). W drugiej połowie XVI-go wieku należy do Erazma Gałki (1564) a następnie do Stojowskiego (1577). W końcu tegoż stulecia była własnością Wojciecha Wałaszka, krawca. W początku XVII-go wieku
, który fundował stypendya dla nich, znane tak bardzo wielu ubogiej młodzieży szkolnej pt. „Borkarne” (Borkane). W drugiej połowie XVI-go wieku należy do Erazma Gałki (1564) a następnie do Stojowskiego (1577). W końcu tegoż stulecia była własnością Wojciecha Wałaszka, krawca. W początku XVII-go wieku
Te chrupki! U mnie były w sklepiku szkolnym, nie pamiętam, jak się nazywały, ale smak miały faktycznie inne niż wszystko przed i po :) Może ematka pamięta nazwę lub ma jakąś fotkę?
, zamiast iść do dietetyka stwierdziła, że mi tego oszczędzi. Znajduje w Pani domu dietę gdzie na kolację je się połowę grejfruta, tak wygląda moja kolacja przez kolejne 3 miesiące. Podbieram Mamie z portfela po dwa złote by rano w sklepiku szkolnym odbić sobie cały głód w nocy. Dalej tyję. Kończę liceum
mineralną. W ogóle nie było takiego zwyczaju, nic się ni > e mówiło o tym, że to zdrowe. W przedszkolach i szkołach dawano kompot lub herb > atę, w domu piło się soki, a jeżeli wodę, to gazowaną. Wszystkie dzieci piły s > łodkie gazowane napoje, w szkolnym sklepiku sprzedawano za 30 gr taką
tym, że to zdrowe. W przedszkolach i szkołach dawano kompot lub herbatę, w domu piło się soki, a jeżeli wodę, to gazowaną. Wszystkie dzieci piły słodkie gazowane napoje, w szkolnym sklepiku sprzedawano za 30 gr taką lokalną oranżadę w kolorze roztworu fenoloftaleiny w środowisku zasadowym. Smakowało
posiłki które powinny zostać zawrócone już przy przyjęciu ( lub przynajmniej , powinny być zgłoszone do dyrekcji w celu wyjaśnienia ) . Wchodzimy w sprawy reorganizacji sklepików szkolnych , dlaczego nikt nie zaczął od stołówki szkolnej. To temat który już był poruszany na forum i nic. Szkoda . Każdy ma
do sob istniał na fb profil "clubu" Długołęka. W ostatni piątek z ciekawości wybraliśmy się do tegoż miejsca. I się pytam co to coś ma wspólnego z clubem?!!! przecież to remiza osp bez WC, bez ochrony!! ze sklepikiem szkolnym zamiast baru! a sala? jak dyskoteka szkolna, z ławkami jak na sali
popularniejsze w moich licealnych czasach były świeżutkie pączki ze szkolnego sklepiku i zapiekanki. Ech, ten smak nie do podrobienia. Dziś takie jak wtedy można kupić chyba już tylko na dworcu w Biłgoraju. Ale ad rem - sława lubelskiego wypieku dotarła w końcu i w moje rodzinne strony. Dziś w Przemyślu można
,bo nastolatek nie potrafi sie oprzeć smieciowemu jedzeniu w sklepiku szkolnym.I może dobrze bo cos co rodzi sie jako proces jest o wiele trwalsze.Dzieci odrobaczam kilka razy do roku dodatkowo zawsze kiedy robią sie sińce pod oczami albo"poduszeczki",zaczynają kichać albo wracamy z podróży zwłąszcza za granicą
Hiszpanii, jest zdrowszy od naszej kapusty kwaszonej? lub surówki z naszej marchewki? albo od naszych jabłek? czyli tego, co tradycyjnie jadało się zimą w Polsce. Nie uważam żeby było cos smutnego w moim odżywianiu się wtedy. Przynajmniej grubasów tylu nie było bo w szkolnym sklepiku mozna było co najwyżej