ją dostać. Wszyscy spełniają zachcianki rozpuszczonego bachora. Bo jak nie, to będzie krzyk, tupanie nogą, obrażanie się na świat i foch stulecia. To jest tresura świata pod ego jednego człowieka. Im głośniej krzyczy, tym szybciej ktoś biegnie z kolejną zabawką. Byle się nie rozpłakał. Byle nie
(długo się czeka)? Lololol kochana, proszę nie popadajmy w musieryczne bajeczki. Zdrowa nerka z żyjącego dawcy to nie jest zabawka dawana błyskawiczne ot tak, na żądanie jakiegoś rozkapryszonego bachora ;-D Po pierwsze, sama Larwa czy musiałaby mieć obie nerki tak chore i zniszczone, że co chwila
Brawo Triss, u mnie w SP był taki agresor, który przewracal inne dzieci i kopal jak się zdenerwował, ot tak, z łapanki, dla pedagog on był święty i największą zbrodnią było oddanie mu. Wymagala by go przepraszać i uspokajala u siebie w pokoju. Mnie też kiedyś tak chciał potraktować to znaczy
, zapowiadaja sie nam kolejne tygodnie bardzo trudne. Tata bedzie prawie co wieczor w pracy. Ja sie przygotowuje do egzaminow i nie znajduje sily i energii na to zeby poswiecac corce czas. Ona doslownie wywraca dom do gory nogami, wieczorami jak ja klade mowi mi dobranoc po czym jak schodze na dol to rozrabia
fifiriffi napisał: > sprzątnij to goowniarzu bo ci nogi z doopy powyrywam, bachorze niewychowany :P > :> :D Taaa,jasne,a goowniarz w najlepszym przypadku Cię zmierzy,wybuchnie śmiechem i spokojnie się oddali.I co mu zrobisz?Będziesz biec za goowniarzem?A w najgorszym wypadku
No czyli w miarę ok. Cieszę się, że to nic poważniejszego, bo to by było dopiero zawracanie d*py :P Ze swoją arytmią chyba wyrobiłam limity do gina na 3 lata naprzód :P Kot pozdrowiony, miałcze mi cholernik pod nogami, trzeba albo tulić albo nakarmić gada. Jednak tulić, bo na kolana się wepchał
niewychowanymi bachorami. Dziewczynki sie popłakały. Cała sprawa wydawała sie juz wyjaśniona bo pięniądze oddane, matka przeprosiła a tu taki numer. Z tego co wiem to naskoczyły na matkę we trzy u pedagoga. Na szczęście Pani pedagog powiedziała że ona to tu problemu nie widzi. No ale ręce i nogi opadają
alzheimerem. Matka do opieki 24/24 a tu trzeba zarabiać i te dzieci wychować. Można oddać matusię do państwowej mordowni...ale jak?! Młodą dzieweczkę, co się trzęsie po nocach, bo autystyczne dziecko urodziła i cisnęła pracę, bo trza w nie włożyć czas i kupę wysiłków. Mąż zarabia i jest kobylasty kredyt na
do idealnej matki (kto mnie zechce jeśli nie jestem taka wspaniała jak ona, blaaa, gabocentryzm again) już nie bardzo. Do tego Łusia, koszmarny niewychowany bachor. Nikt nie każe Borejkom lubić Pyziaka, ale wystawianie go na pastwę Łusi to zbyt wiele. Agresywna, paskudna Ida. Miągwa, co to upadł i
, może po prostu nie potrafiłem utrzymać koncentracji w ciągu tych kilkuminutowych okresów bezruchu pomiędzy kolejnymi, kilkunastosekudnowymi próbami oddania skoku. Podobnie wyglądały mecze siatkówki rozgrywane całą klasą na boisku odpowiednim dla dorosłych graczy. Większość "meczu" składała się z