Dodaj do ulubionych

Chcę do Was napisać...

10.07.15, 16:39
bo podjęłam decyzję. Jezu, aborcja farmakologiczna brzmi strasznie. Ale nie będę udawać, że to coś innego, żeby lepiej brzmiało. To też bez sensu.
Jestem żoną i mamą dwójki maluchów - roczniaka i 3-latki. I jestem zajechana psychicznie i emocjonalnie. Nie mam pracy, zaszłam w ciążę zaraz po studiach. Niby taki był plan - nas obojga. Ale jak się okazało - łatwiej jest udźwignąć rodzinę materialnie, niż dzień w dzień (i w nocy) słuchać wrzasków najpierw jednego, potem dwójki na raz. Kiedy dzieciarnia nie wrzeszczy to oczywiście są to istoty najsłodsze na świecie. ALE JESTEM TAK NIEWIARYGODNIE ZMĘCZONA!!! I sfrustrowana.

Moje dzieci są "niby" zdrowe. Ot, alergicy. Nic szczególnego. Karmienie piersią - wow, jakie zdrowe - dla mnie oznaczało frustrujące diety - praktycznie bez warzyw i owoców. Po roku wcinania buły z mięsem wyglądałam już jak kaszalot (pardon), po drugim dziecku to już w ogóle. Nie mam czasu na zdrowe odżywianie, sport, nic. High need baby się trafiło. Dzieciaki też nie robiły kupy samodzielnie przez pierwsze 5 miesięcy. Jezu. Powiedziałam - nigdy więcej, nie dam rady fizycznie, psychicznie, emocjonalnie. Niemowlęctwo moich dzieci wyzuło mnie z pozytywnej energii, zostawiło tylko frustrującą pustkę.

Zaczęłam pracować. Robię ładną rzecz, żmudną, uwielbiam tą robotę. Wycisza mnie, skupia.
A tu proszę. Ciąża w 2 cyklu od porodu (po roku, ale jednak). I generalnie histeria. Powracają koszmarne wspomnienia o wyciskaniu kupy z dziecka 5 x dziennie przy niewiarygodnym wrzasku i inne "uroki niemowlęctwa".

Słuchajcie, ja nie mam siły. Nie mam pracy, mamy ogromny kredyt. Nie stać nas. Nas jako rodziny - materialnie. Mnie jako CZŁOWIEKA (może matki, może kobiety, ale po prostu człowieka) - emocjonalnie, psychicznie, fizycznie, zdrowotnie. Wymiękam.

Chcę być lepszą matką dla dwójki, niż gorszą dla trójki. Bo im bardziej zmęczona - tym więcej krzyczę.

Szczęście w nieszczęściu - ciążę wykryłam tuż po zapłodnieniu, pewnie jeszcze przed zagnieżdżeniem. Wiem, że to moje potencjalne DZIECKO (nie krokodyl, nie krowa, tylko człowiek, moje dziecko) ale na razie to kilka komórek, bez układu nerwowego. W tej ciąży będę pewnie ze 3 tygodnie.

Jest mi smutno, ale wiem, że to lepsza decyzja. Za 3 lata może zdecydujemy się na trzecie dziecko. Z tabunem opiekunek, z pomocą, za którą będziemy mogli zapłacić. Będzie lżej, będzie normalnie. To już będzie inna osoba, niż ta teraz. Ale kiedyś będzie.

Proszę, kto umie, niech się pomodli za mnie i za moje dziecko. Może mi wybaczy, jeżeli się spotkamy.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 10.07.15, 19:31
      Tak się zastanawiam, po co do nas piszesz.

      Decyzję o zabiciu Waszego trzeciego dziecka podjęłaś, w przyszłości chcesz mieć czwarte (bo przecież trzecie już nie będzie żyło). Fajnie wiedzieć, że w przyszłości będzie tak różowo - bo ja takiej pewności nigdy nie miałam.

      Znajduję trochę nieścisłości w w twoich wypowiedziach (z jednej strony mówisz, że materialnie ok, z drugiej, że nie; z jednej, że masz pracę, z drugiej że nie).

      Chcesz, byśmy się modliły o to, by Twoje dziecko Ci wybaczyło to, że je zabiłaś. Czyli wierzysz w to, że nasze życie nie jest tylko samo dla siebie, a dokonane morderstwo ma znaczenie. Za to ja się nie pomodlę. Ale pomodlę się o wystarczająco dużą miłość dla Ciebie i odwagę. I wiele klasztorów też się za to pomodli.

      To nie jest potencjalne dziecko - tylko dziecko. To nie wykształcony układ nerwowy świadczy o życiu, ale moment zapłodnienia, zygota. To jest życie. To jest normalny człowiek. Trochę mniejszy od Ciebie. Ale twoje obecne dzieci też są mniejsze od Ciebie. Może któregoś z nich się pozbędziesz? Może to młodsze - ma rok, więc jeszcze nie mówi. Słabe to życie.

      Wiem, jak ciężko jest z dużą ilością małych dzieci - ale może lepiej pomyśleć, jak można Tobie ulżyć, a nie jak pozbyć się dziecka. Śmierć, wbrew pozorom, nigdy nie przynosi rozwiązania.
      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 10.07.15, 20:07
        "Może któregoś z nich się pozbędziesz? Może to młodsze - ma rok, więc jeszcze nie mówi. Słabe to życie. "

        To już jest grube nadużycie. Nie tego się spodziewałam, trudno.
        Ja nie wierzę w opcję "Bóg dał dzieci - to i da na dzieci". Bo to ja mam je utrzymać. Nikt też się za mnie nie zaopiekuje dziećmi, nie ogarnie domu. Pomoc mam bardzo sporadyczną. Jestem zajechana.

        Chciałam napisać, jak mi smutno, że muszę podjąć taką a nie inną decyzję. Że to jest straszne, złe, ale nie mam siły. A muszę się tłumaczyć z każdego słowa. Pięknie. Chyba nie warto było.

        Żebyś kobieto napisała, że "może się zastanów", albo "czy masz z kim o tym pogadać, może Ci kogoś polecimy" to nie, od razu pojazd. Dziękuję pięknie.
        • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 10.07.15, 21:16
          Może się jeszcze zastanów.
          Ja mam jedno dziecko (roczniaka) i jestem trochę zajechana jak ty to nazywasz więc wyobrażam sobie jak ciężko musi być ci z dwójką.
          Ale NIGDY nie zabilabym swojego dziecka bo jestem zmęczona😞ŻADNEGO.
          Moje dziecko jest b.wymagające Ale moje dziecko z3 musiałabym ogarnąć.
          Czy będziesz mogła sobie później spojrzeć w oczy.
          Czy będziesz mogła sobie spojrzeć w twarz po tym jak zabijesz swoje 3 dziecko???
          Jak teraz jest ci już smutno to później możesz poczuć rozpacz po stracie ośrodki która już nie wróci.
          Jeżeli nie masz z nim o tym porozmawiać proponuję maila.
          • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 10.07.15, 21:17
            Miało być osóbki
            I moje dziecko X 3
        • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 10.07.15, 23:03
          Napisałaś, że podjęłaś decyzję. W Twojej wypowiedzi nie widziałam, byś się szczególnie wahała, byś miała jakiś szczególny dylemat. Jest Ci źle, jest Ci trudno, więc chcesz zabić najmłodsze Wasze dziecko. I nie jest nadużyciem zapytanie o średniaka czy o kogokolwiek innego, kogo można by się pozbyć, by było lżej. Gdy decydujesz o tym, że to śmierć rozwiązuje wszelkie problemy, to wbrew pozorom nie ma znaczenia czyja to jest śmierć. Wiem, że to nie to, czego się spodziewałaś i wiem, że to co piszę wcale nie jest przyjemne. Tak samo jak niezwykle nieprzyjemne jest to, co chcesz zrobić całej swojej rodzinie. Bo to nie tylko śmierć Waszego najmłodszego dziecka, ale to Ty stajesz się sprawcą i musisz z tym żyć, a to będzie o wiele cięższe niż Ci się teraz wydaje, a Waszym starszym dzieciom odbierasz brata/siostrę.

          Rozumiem, że brzmię dla Ciebie bezdusznie, ale nie mogę pocieszać Cię w smutku przed zaplanowanym zabójstwem. Mogę współczuć Ci tego, że jest Ci trudno z maluchami, które są wymagające. Sama mam dzieci, kolejne w drodze, moje bliskie koleżanki też mają sporo maluchów, więc wiem, jak wygląda trud życia. Wiem, jak wygląda zmaganie się z niedostatkami, troska o to, czy wystarczy, czy damy radę z tym bądź owym. I tego współczuję Tobie. I tego, że masz dość. Bo każda matka kiedyś ma dość. Nie znam takiej, która by nie miała. Nie znam takiej, która tylko chodzi i pachnie, i tuli swoje dzieci do piersi jak aniołki. Każda z nas ma dość i nie wyrabia na zakręcie.

          Skoro piszesz, że potrzebujesz pomocy w domu i jeśli realnie jej potrzebujesz, i jeśli realnie mogłoby to ocalić Wasze trzecie dziecko - to daj znać. Mamy sieć różnych ludzi w różnych zakątkach kraju, którzy chętnie jako wolontariusze pomagają w różnych trudnych sytuacjach. Mogą też przyjść i wziąć dzieci na spacer czy zrobić coś, co sprawi, że będzie Ci lżej. Jeśli ta pomoc może uratować Wasze trzecie dziecko, to daj znać skąd jesteś - może być tu lub na prv 82jaga małpa gmail com, myślę, że w ciągu najbliższych kilku dni będę w stanie zorganizować Ci wolontariuszy.
          • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 11.07.15, 04:03
            Dziękuję za konkret. Nie brzmisz bezdusznie, tylko posuwasz sprawę do ekstremum i absurdu, ale rozumiem.
            Milanówek pod Warszawą
            Ile jeszcze można tak pociągnąć bez wyniszczenia swojego organizmu, ja się pytam? To jest kompletnie bez sensu. Cholerne NPRy i inne kity. Zawiodłam się srodze, na wielu rzeczach i ludziach. Przynajmniej będę produktywna i popracuję w nocy. A nie, czekaj, ja nie mam pracy. To tylko cholerne kosztowne hobby, które MOŻE kiedyś się zwróci. To gwoli ścisłości. To też mnie wk*rwia.
            • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 11.07.15, 10:55
              Mieszkam niedaleko ciebie.
              I siedzę na macierzyńskim.
              Może chciałabyś pogadać?
              • panizalewska Dobra, biorę na klatę 11.07.15, 13:26
                to dziecię. Potrzebuję antydepresantów przy kp. Znacie może jakiegoś psychiatrę z okolic / Warszawy, który ogarnia kp? Ledwo żyję. Nie wiem czy chcę pogadać. Teraz jest mi wszystko jedno, chcę ryczeć na okrągło.
                • nadulinowo Re: Dobra, biorę na klatę 11.07.15, 16:42
                  Już zapytam.
                  • sabina211 Re: Dobra, biorę na klatę 11.07.15, 18:33
                    Panizalewska, gratuluję decyzji. Ja dziś z drżeniem serca robiłam test ciążowy (choć bardziej z myślą o oddaniu do adopcji niż aborcji na jakimkolwiek etapie), mój wynik jest negatywny i odetchnęłam, ale nawet gdyby było inaczej to czytając Cię zobaczyłam jak z boku wyglądają tego typu argumenty i po prostu przed zrobieniem testu stwierdziłam, że najwyżej będziemy mieć 5 dzieci. Trudno, najwyżej starsze zrezygnują z wypasionych obozów latem. Ale mój synek za 2 tyg kończy roczek, a ja 3 dni później 41 lat, więc nie byłoby łatwo...Mieszkam pod W-wą, jeśli chcesz, to też mogę pomóc. I jeszcze raz gratuluję i dziękuję. Dużo mi Twój wpis uświadomił.
                    • panizalewska Re: Dobra, biorę na klatę 12.07.15, 08:35
                      Oj no weź.
                      Dzieci to nie szczeniaki, nie ma mowy o oddawaniu komukolwiek. Polskie realia DD są jakie są. A potem desperackie poszukiwania rodzeństwa i (może) rodziców w dorosłości. Nie mogłabym żyć z myślą, że moje dziecko gdzieś się tuła, wyrosło na kryminalistę, czy coś tam. Tak czy siak - dramat.
                      Próbuję pójść do normalnej pracy na parę miesięcy, na razie robię swoją sztukę. Opłakałam już plany i marzenia, jakoś żyję.
                      Dziękuję, że mogłam tu napisać
                      • sabina211 Re: Dobra, biorę na klatę 12.07.15, 22:47
                        To moje oddawanie do adopcji było na 99% tak realne, jak Twoja aborcja, ale wczoraj przed zrobieniem testu różne myśli chodziły mi po głowie...Inna sprawa, że jedno z naszej czwórki dzieci jest adoptowane, ma już 13 lat, i naprawdę nie musi to wyglądać tak dramatycznie jak piszesz. Zdrowe noworodki z uregulowaną sytuacją prawną nie czekają długo na adopcję.

                        A imię Dorotka też mi się podoba....Szczęśliwej ciąży.
            • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 11.07.15, 16:56
              Dobrze stosowany NPR ma takie same działania jak tabletka. Taka sama szansa na zajście w ciążę. Niestety jedynym skutecznym środkiem antykoncepcyjnym jest brak pożycia.

              Tak sobie myślę, że ta depresja może mieć podłoże hormonalne. Może być bardzo wzmocniona - samo się uspokoi za chwilę. Ja tak miałam na początku tej ciąży. Żarłam tony czekolady na uspokojenie, bo było naprawdę fatalnie. Ok. 8 tygodnia hormony odpuściły i już jest ok. Ale pomoc i tak dla Ciebie szukam. Ciąża + kp, to może być wyzwanie, ale to Warszawa. Mam dużo znajomych specjalistek od kp, puściłam wici, czekam na odpowiedź.

              A co ładnego robisz?
            • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 11.07.15, 16:58
              Ach, a czy potrzebujesz jakieś pracy domowej? Płatnej? Takiej z domu?
              • mama.rozy Już Ci szukam 11.07.15, 17:28
                daj mi czas do jutra
                też mieszkam w okolicy, też się mogę spotkać
                dobrze,że tu jesteś
                • mama.rozy namiary 11.07.15, 19:20
                  Cogito na Mokotowie, dr Agnieszka Ksiezopolska. Albo dr Grzesiewska, prywatnie na Żoliborzu /Bielanach.
                  • mama.rozy drugi kontakt 11.07.15, 19:47
                    Paweł Wierzbicki, Praga Południe, poradnia Promitis przy rondzie Wiatraczna
                  • panizalewska Re: namiary 12.07.15, 08:40
                    WOOOOW DZIĘKI! Bielany to mój rejon poniekąd, mieszkawszy 3 lata obok moich dziadków. Pięknie tam było, zielono smile
              • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 08:38
                O nie kurcze tylko nie w domu!! big_grin
                Mój mąż pracuje w domu (programista) i generalnie się zagryzamy.
                Napisałam do cukierni, chcę dekorować torty (ju noł, figurki dla dzieci na urodziny, komunie), jestem po rzeźbie i kocham dłubanie.
                Teraz dłubię stolik w mozaice. Tylko praca mnie uspokaja, więc wyrywam mężowi każdą możliwą chwilę, kiedy on nie pracuje, taki lajf. Dzieciaki chodzą w poniedziałki do żłobka na 3 godziny, chociaż tyle ciszy tongue_out
                Możecie zerknąć na fejsie, Pracownia Gekon
                • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 19:51
                  Śliczne rzeczy robisz!
                  No i masz artystyczną wrażliwość - to pewnie dodatkowo ciężko te wszystkie trudy z dzieciakami Ci się znosi. Mam koleżankę po ASP, teraz 5-te dziecko w drodze i założyła pracownię ceramiczną. I jakoś jej to powolutku działa, a sama ma odskocznię od tych wszystkich dziecięcych dzieci.
                  I zobacz, jaki artykuł znalazłam w sieci - normalnie o normalnych matkach. wink
                  matkazonaiklopoty.mamadu.pl/119853,jak-byc-zadbac-o-siebie-radzi-mama-trojki-dzieci
    • panizalewska NPRy 12.07.15, 08:47
      Udawało nam się przed dziećmi, idealnie było. Ale mierzenie temperatury umarło mając ssaka w łóżku, który w stadium wzmożonego podróżowania po łożu budzi mnie miliard razy oraz bierze wszystko w łapy i do buzi. Więc nie bardzo ogarniam jak miałabym to logistycznie przeprowadzać. A dzieć wstaje od śmigła, raz przed 6, raz po 7. Nie jestem masochistką, żeby jeszcze budzik sobie teraz nastawiać tongue_out
    • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 09:34
      Mi też przy niemowlaku dokładność stosowania NPR mocno kuleje. Wiem, o co chodzi.
      • mama.rozy Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 11:56
        nie namawiam do NPRu, ale poczytaj- mierzenie temp to dla mało lub wcale dzieciatych wink są insze, bardziej sprawdzone, npr-owskie metody
        na fb już cię polubiam- i podtrzymuję ofertę spotkania, nawet w Warszawie smile
        • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 13:46
          Ja wiem, śluz i co tam jeszcze. Ale nie daję rady przy dzieciach, podpieram się nosem przez większość dnia. Cud że prowadząc samochód nikogo nie zabiłam tongue_out Więc po Dorotce chyba coś innego ogarniemy.

          Dzięki za propozycję smile Na razie oblecę już realne koleżanki. Lecę do sklepu ze starszą
          • mama.rozy Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 16:08
            Na spokojnie wink Miłego smile
          • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 19:54
            Dorotka? smile Bardzo ładnie!

            Model Creightona. Znajdź sobie instruktora - w Wa-wie na pewno jest. Nic nie musisz dodatkowo robić tylko podczas każdej wizyty w toalecie w 2 sek sprawdzasz śluz.
            • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 22:17
              Dorotka niezależnie od płci, ma się rozumieć big_grin
              Tak, znam to ze śluzem. No teraz to po ptokach, ale po porodzie będę sprawdzać. Dzięki smile
              • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 12.07.15, 23:03
                U nas teraz od początku jest Zuzanna Zofia, choć płeć będziemy znali najwcześniej za 6 tygodni. wink Przyśniło mi się dziewczynka i tak się utarło. Z drugiej strony do tej pory było zawsze inaczej niż ja chciałam. Chciałam pierwszego syna - jest córka, drugą córkę do towarzystwa dla pierwszej - jest syn. Zobaczymy. wink

                Creightona można się zacząć uczyć już pod koniec ciąży, by od razu o połogu wskoczyć w realne działanie i nie opóźniać sobie pożycia przez etap nauki.
                • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 07:36
                  No dzieciaki robią figle i niespodzianki tongue_out
                  Śluz generalnie znam, bo się badałam codziennie przed ciążami. Teraz po prostu zlałam symptomy, śluz był płodny jako żywo tongue_out

                  Jaja jak berety. Próbuję odesłać kobiecie te cholerne tabletki (które jeszcze do mnie nie doszły, może dojdzie np ziemniak albo aspiryna tongue_out) A tu, że muszę udowodnić urodzenie dziecka o_O albo ja nie wiem co (babka nie sprecyzowała) ale COŚ mam udowodnić. Więc dla mnie bomba. Kasa umoczona, kac moralny, wiadomo.

                  Kurna, wolałabym żeby mój małżonek przytrzymał mnie za rękę i powstrzymał w odpowiednim momencie, a nie się biernie na wszystko zgadzał. Zero "twardych męskich decyzji", już mi to zaczyna przeszkadzać. Bo co by było jakbym naprawdę wzięła te tabletki??

                  Byłam wczoraj w parku w Wilanowie z przyjaciółmi. Chyba byłam tam 20 lat temu big_grin No ładnie, nawet jak pada wink
                  • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 08:13
                    Nie wiem, ile to kasy, ale przecież możesz przesyłki po prostu nie odebrać, wtedy poczta sama odeśle. A mój mąż to ten sam typ (i też informatyk), generalnie ja decyduję, jak wygląda nasze życie, a on się zgadza. I też czasem brak mi męskiej stanowczości w jego działaniach.
                    • mama.rozy Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 11:04
                      mąż to osobny rozdział, każda z nas mogłaby napisać książkę wink
                      trzymaj się, pozdrawiam
                      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 13:40
                        Senkju!
                  • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 15:34
                    No, tak troszkę więcej siły i optymizmu czytam w Twoich postach! Czy realnie czujesz się troszkę lepiej czy tak dla niepoznaki piszesz? wink
                    Bo podoba mi się Twoje poczucie humoru i sposób opowiadania. sama się uśmiecham przed ekranem, gdy czytam Twoje zdania. smile

                    Wyślij USG jako dowód - bo co innego możesz. Kasę trzeba spróbować odzyskać. Albo bez dowodu - zwracasz albo zgłaszasz policji czy służbom celnym.

                    A z mężami jak z mężami. tongue_out Jakoś mam wrażenie, że to pokolenie jest generalnie takie słabe. A kobiety za mocne. I później wszystko się do góry nogami wywraca, a najbardziej daje się we znaki w sytuacjach kryzysowych, gdy kobieta potrzebuje oparcia, a mężczyzna robi to co zwykle. Nie wiem, czy to komunizm tak wszystko powywracał, czy dobrobyt pokomunistyczny. Ale fakt faktem lekko nie jest.

                    • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 19:35
                      Mnahaha, zapraszam na Niemowlę, tam więcej popisów literackich wink
                      Generalnie trochę lepiej, chociaż dzisiaj dół przeszedł w mocnego wk*rwa. Nienawidzę dzieci i takie tam, generalnie wszystko i z każdego powodu. I "zaraziłam" starszą córę, też miała dzisiaj "zły dzień", że aż panie w żłobku się zaniepokoiły. No kurcze, musi się przeze mnie przewalić, ale żeby mała dostawała rykoszetem to już słabo. Kręci mi się przy stole ze szkłem, pryska to wszystko w każdą stronę. Mówię ze 3 razy żeby wyszła z pokoju i nic. Ja wiem, że ona chce ZE MNĄ, ale mam niebezpieczne hobby, nic nie poradzę sad
                      • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 20:22
                        Niemowlę też czytam i naprawdę Cię podziwiam. Będzie dobrze. Moje trzecie urodziło się kiedy starsze (rodzone i adoptowane) miały 4 i 5 lat, ale u nas się sprawdziło, że trzecie chowa się poniekąd samo (do teraz zresztą)..Trzymam kciuki.
                        • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 21:50
                          Oj tam oj tam <pąs na twarzy> wink
                          A dobrze doczytałam, że masz też jedno niepełnosprawne? Które z kolei? I czy czwarte też się chowa samo? wink
                          U mnie sporo "zabawy" jest z jedzeniem dzieciaków - kp i normalnego jedzenia. Co też podwyższa stopień upierdliwości codziennej rzeczywistości niemiłosiernie. Rozpraszajo sie. Starsza wybredna i marudna przy jedzeniu. Alergie. Dlatego tak bardzo boję się trzeciego. Ta wizja wyciskania kupy mnie dobija. Raczej nie mam szansy na normalność. Mimo, że są "ogólnie zdrowe". Szlag mnie trafia. Codzienne upierdliwości. Do osiemnastki coraz bliżej. Z każdym dniem tongue_out
                          • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 13.07.15, 23:12
                            No więc czwarte, kiedy wyrosło z czasu noworodkowego też chowa się samo. A nawet jeśli nie to z pomocą dużo starszego rodzeństwa (różnica 13,12 i 8 lat). Aż się dziwię, że tak wymagający noworodek wyrósł na tak fajne, pogodne i bezproblemowe niemowlę, a już za niecałe dwa tygodnie małe dziecko.
                            I tak, mam dziecko niepełnosprawne, a w zasadzie z orzeczeniem o niepełnosprawności. Mój najstarszy syn ma Zespół Aspergera i padaczkę (od dłuższego czasu pod kontrolą), ale sobie radzi w normalnej szkole (już w gimnazjum) i jest samodzielny. Problemem (takim prawdziwym) są relacje z rówieśnikami....Ale są dużo bardziej zaburzone dzieci z ZA, a nam orzeczenie o niepełnosprawności jest potrzebne głównie do zniżek na terapie i obozy dla młodzieży ze spektrum autyzmu, z których syn dużo korzysta.
                            Tak więc się nie nudzę. Ale jak chodzi o alergie i infekcje to nasze dzieci są wyjątkowo zdrowe. Mały przez rok nie był nigdy chory, a trzecia przez 9 lat życia uchowała się bez antybiotyku, bo nie był potrzebny....
                          • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 00:31
                            A ja Ci mówię - trzecie mile Cię zaskoczy. Zobaczysz. Zapamiętaj i wspomnij na moje słowa za rok. A jak nie zaskoczy, to nałożysz na mnie jakąś karę, którą ja z pokorą przyjmę. smile

                            My też już odliczamy dni do 18-tki naszej najstarszej córki, choć jak się da, to chcemy ją wydać za mąż, gdy będzie mieć 17 lat. Podpiszemy wszystkie niezbędne zgody. I niech pójdzie pod czyjąś inną jurysdykcję. wink
                            • nati1011 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 14:20
                              jak znajdziej jakiegoś dobrego kandydata na zięcia i będzie miał on brata to daj znać - ja tez mam PRAWIE 18-tolatkę na wydaniu wink
                        • nadulinowo Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 00:35
                          Pod moimi skrzydłami (czy raczej bez nich) drugie już się samo chowa i cała rodzina patrzy z przerażaniem na zbliżające się trzecie. Chyba dlatego nikt nam nie gratuluje ani się z nami nie cieszy. Poza moimi koleżankami, no ale je wybrałam sobie same, więc nie mają innego wyjścia jak tylko gratulować, uśmiechać się i pytać, jak się czuję. Wyobraźcie sobie, że w mojej rodzinie nikt jeszcze o to nie zapytał, a przy pierwszej i drugiej ciąży pytali systematycznie. wink
                          • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 09:44
                            No skąd ja to znam wink Na razie matka z siostrą wbijają mi szpilę "że te naturalne metody nie działają, że nie ma sensu w nie WIERZYĆ". No jak grochem o ścianę.
                            U mnie się z kolei wszyscy cieszą za mnie. No i dobra. Może się kiedyś też ucieszę, na razie mam od tego swoich ludzi wink
                  • nati1011 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 14:23
                    jeżeli nie uda ci się odzyskać tej kasy, to ja ci ją zwrócę. W ramach wyprawki dla maluszka.

                    Dasz radę. Ułoży się. Jesteś silna i masz w sobie pogodę ducha. A to bardzo ważne. Cieszę się.
                    • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 14:33
                      Fajny pomysł. Mogę złożyć się z Tobą nati, pół na pół.
                      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 15:46
                        Dziewczyny, wyluzujta. Zobaczymy co będzie w kwietniu tongue_out Jak coś to wiem gdzie uderzyć wink
    • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 14.07.15, 16:54
      Panizalewska, czy mogę wysłać prywatną wiadomość? Nie ma to nic wspólnego z Twoją 3 ciążą, ale z Twoją profesją i jednocześnie otwarciem na kontakt jak najbardziej. Proszę, odpowiedz.Jeśli nie czujesz się na siłach to nie.
      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 09:45
        Spoko Sabina, dajesz dajesz!
        Jeszcze maluję i rzeźbię w kamieniu jakby teściowej trzeba było coś na wieczny spoczynek ;D
        • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 11:13
          A możesz mi podać jakiegoś maila...Z teściową na szczęście żyję dobrze i wiecznego spoczynku jej nie życzę...
          • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 11:49
            To może martahannazalewska małpa gmail . com
            Gazetowego otwieram raz na milion lat to byśmy się nie dogadały. Albo na Fejsie, jak Ci wygodniej smile
            • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 12:47
              Napisałam.
    • katarzyna19855 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 12:44
      Witajsmile z doświadczenia własnego wiem, że decyzja o aborcji jest bardzo złą decyzją. Wyrzuty sumienia po dokonaniu tego nie dadzą spokoju aż do końca życia, nieprawdą jest że nie dasz sobie rady poproś o pomoc Jezusa, który pomoże Tobie i Twojej rodzinie dar który otrzymałaś jest po to bo Pan nasz Jezus Chrystus ma w stosunku do Ciebie ważny plan a dziecko w niczym nie przeszkodzi wręcz może być dla Ciebie wybawieniem. Pomyśl teraz jesteś zmęczona, a za chwilę dojdą jeszcze wyrzuty sumienia, będzie mijał jeden rok potem kolejne lata a Ty w myślach będziesz miała cały czas to dziecko, które nie przyszło na świat jakby wyglądało czy by było podobne do Ciebie czy męża itd. Twoje życie po tym wywróci się do góry nogami, nie będzie Ci zależało na niczym będziesz zaniedbywała te dzieci które masz teraz z mężem na wzajem będziecie się obwiniać tj. okropny ból przeszywający serce do końca życia.
      Księga Jeremiasza 1:5 mówi nam, że Bóg zna nas przed tym, zanim jeszcze ukształtuje nas w łonie. Psalm 139:13-16 mówi o aktywnej roli Boga w stworzeniu i uformowaniu nas w łonie. Księga Wyjścia 21:22-25 określa, że ktoś, kto zabił dziecko w łonie matki zasługuje na taką samą karę, jak ktoś, kto popełnił morderstwo. To jasno wskazuje, iż Bóg uważa dziecko w łonie za taką samą istotę ludzką jak w pełni rozwiniętego, dorosłego człowieka. Dla chrześcijan, aborcja to nie prawo kobiety do podjęcia decyzji. To sprawa życia i śmierci ludzkiego istnienia stworzonego na Boży obraz (Ks. Rodzaju 1:26-27; 9:6).
      Bóg kocha każdego będziesz WIELKA w Jego oczach jak Mu zaufasz i powierzył Jemu tą sprawę On zadba o Ciebie i Twoją rodzinę wynagrodzi Ci to wszystko. ZAUFAJ smile Módl się a wszystko się ułoży z Wolą Bożąsmile


      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 12:51
        Katarzyna, przepraszam, jestem uczulona na nadmiar "jezusowania". Naprawdę w moim obecnym stanie emocjonalnym takie teksty działają na mnie jak płachta na byka. Ale rozumiem, że chciałaś mi pomóc, za co dziękuję.
        Dziecka nie usuwam, choć nie przewiduję srania z zachwytu na sam jego widok po urodzeniu, przepraszam tongue_out Nie jestem typem rozkochanym w małych dzieciach, wolę swoją pracę, taki pech
      • katarzyna19855 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 13:20
        Wielkie szczęście masz, że miałaś odwagę się tym podzielić tu na forum i jeszcze większe szczęście, że każdy z tych osób na forum odradzał ci tą decyzję. Ja takiego szczęścia nie miałam więc doskonale wiem jakie to uczucie i ból nie pozwolenia przyjścia na świat małemu dziecku. Wyobraź sobie, że podejmując taką decyzję też byłam bardzo zmęczona miałam już kilkumiesięcznego syna moje małżeństwo było w rozsypce, studiowałam i w cichości zdecydowałam. Po tym rozeszłam się z mężem, wcale nie czułam odprężenia wręcz stałam się bardziej nerwowa na syna bez powodu krzyczałam, nawet był taki moment, że powiedziałam dziecku, że go nie kocham itd. To niesamowite ile zła, gniewu, nienawiści, żalu miałam w sobie. Była tylko ciemność zero jasności. TYLKO BÓL OGROMNY BÓL. Wiesz od kiedy zaczęłam powolutku zmieniać swoje życie? Od spowiedzi. Od momentu kiedy pojednałam się z Bogiem, On wtedy zaczął proces mojego leczenia. To On pokazał mi lepsze życie to On mnie z niego wyrwał z tych ciemności postawił mi na drodze ludzi, którzy pomogli mi zbliżać się do Niego. Ale każdy ma swój czas i każdy ma wolną wolę decydując czy chce iść za Nim czy nie. Napisałam Ci to co czuje. Gratuluje odwagi i życzę szczęściasmile
        • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 13:49
          Dzięki Katarzyno, naprawdę doceniam, że podzieliłaś się ze mną swoją historią. Mi niestety kolejne dzieci co raz bardziej "przeszkadzają", w wielu rzeczach. Także w chodzeniu do kościoła. Albo jestem mało zorganizowana, albo zbyt zmęczona, albo szukam wymówek bo mi wiara oklapła. Tak czy siak, z moimi ruchliwymi dzieciakami nie ma sensu do kościoła chodzić, a mój małżonek jest tak niewiarygodnie szczęśliwy jak musi z nimi zostać w weekend rano SAM, że łolaboga. Chciałabym, ale nie mam siły sama ciągnąć wiary i praktyki rodzinnej. A sama dla siebie - cóż za egoizm, aż godzina w tygodniu WOLNEGO tongue_out więc ju noł, na tym polu też u mnie kiepsko
          • katarzyna19855 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 14:27
            Mój syn jak był mały miał ok 2-3 lat na ołtarz mi wchodził jak Msza była odprawiana hehe też dokuczał i do tej pory cały czas gada buzia mu się nie zamyka. Teraz ma 8 lat do Komunii w tym roku poszedł i wyobraź sobie, że pamięta jeszcze urywkami jak źle się odnosiłam do niego ale wiem też że żałuję bardzo i wynagradzam mu tamten czas a on codziennie kilka razy nawet mówi, że mnie kocha to niesamowite jak dziecko pomimo tego wszystkiego kocha bezwarunkowo. Przed Komunią już założył komżę jest ministarntem, ale wiem, że to nie moja zasługa, oddałam go w najlepsze ręce, Maryi, Jezusa i Boga Ojca. Wszystko się układa, skończyłam studia, bez doświadczenia dostałam pracę jako kadrowa na samodzielnym stanowisku ( wymodloną ) poznałam mężczyznę z którym żyję w czystości do momentu stwierdzenia nieważności mojego małżeństwa. Zobacz żyłam w nieczystości, grzech aborcji, nienawiść, złość, gniew i wiele jeszcze innych złych rzeczy które popełniałam, zawierzając i oddając to wszystko w ręce Boga jak to się odmieniło. Z nieczystości w czystość, z aborcji poprzez obronę życia poczętego itd. Tak właśnie działa Bóg. Nie jestem sama i Ty też nie jesteś sama poproś Go o pomoc oddaj życie Jemu a On Cię poprowadzi tak jak mnie prowadzi. Choć wielu rzeczy nie rozumiem ale wiem, że tak jak dziecko kocha bezwarunkowo tak i On kocha. Wierz mi jakbym tego nie przeżyła nie pisałabym teraz z Tobą i na pewno nie w taki sposób.
            • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 15:45
              Katarzyna, cieszę się Twoim szczęściem, ale daj już spokój. Może kiedyś. Ale teraz nie mam ochoty
            • nati1011 Katarzyna 15.07.15, 15:57
              to ostatnie ostrzeżenie.

              Jeszcze jeden post w tym stylu i dostaniesz bana.
      • nati1011 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 14:19
        Katarzyna, wiem, ze chcesz dobrze, ale staramy się, by to forum było dostępne dla wszystkich. Zasada jest taka, że o ile forumowiczka nie poprosi sama o wsparcie religijne, to nie narzucamy się z modlitwą, księdzem itp. itd. Modlić się możesz za każdego, ale postaraj nie pisać odniesień do wiary bez wyraźnego sygnału z drugiej strony.

        Trafiaja tu rożne osoby. Także niewierzące lub innej wiary - można kogoś urazić, albo i zniechęcić.

        A kwestia aborcji - to nie jest kwestia wiary, ale człowieczeństwa. Naprawde nie wszyscy na tym forum to katolicy smile
        • katarzyna19855 Re: Chcę do Was napisać... 15.07.15, 15:51
          ok życzę szczęściasmile pozdrawiam serdecznie smile
      • samanta72-72 Re: Chcę do Was napisać... 22.01.16, 17:22
        Katarzyno przyznaję Ci rację i choć jestem niewierząca i mało wiem o Bogu to decyzja o aborcji będzie prześladowała do końca życia i nigdy się nie można z nia pogodzić sad W maju będzie dokładnie rok a jest coraz gorzej,obwiniam męża bo była to głównie jego decyzja a ja byłam zbyt słaba zeby myśleć i walczyć o siebie i mojego maleńkiego Groszka.Kasa kasa i kasa a gdzie człowieczeństwo,poszło w bagno i ciężko z tym żyć.
    • panizalewska Czas nieprawdaż leci... 15.08.15, 10:47
      Hej Dziouchy!
      W ciąży jestem dalej, ma się rozumieć tongue_out Za 2-3 tygodnie czeka mnie USG, to "przepisowe". Zrobiłabym je u swojego ukochanego dr Andżeja, ale hajsu brak, będzie na NFZ, więc trzeba jeszcze trochę poczekać. Najbardziej obawiam się tego, że będą bliźniaki. No ale dobra, jak będę zdrowe, to i przeboleję tongue_out
      Psychicznie lepiej, mdłości miałam tylko przez miesiąc, właśnie minęły, więc rozkoszuję się kawą od kilku dni. Dorobiłam się jednak arytmii. Nie od kawy, bo od początku nie piłam. Tak po prostu. Arytmia przedsionkowa, nie komorowa, czyli upierdliwa, ale niegroźna. Byłam u kardiologa, dostałam końskie dawki potasu, jak mój dziadek lat 90 z rozrusznikiem wink Ma się uspokoić w ciągu 3 tygodni - 2 miesięcy. Zobaczymy.

      Dodatkowo stres w postaci mega durnej ciotki, młodszy jeszcze zasysa, rano co pół godziny, więc jednak jestem trochę nie do życia.

      Z jasnych stron życia - teściowa jest u nas od dwóch tygodni, wątek pochwalny na teściową na Życiu rodzinnym, zapraszam jak macie ochotę wink Jutro ją odwożę z dziećmi na wieś i zostajemy na tydzień. Wracamy na niedzielę na 2 urodziny mojego siostrzeńca smile

      Jak dziewczynka, to chyba będzie Dorotka, dla chłopca marzy mi się Romuald, ale nie wiem, czy mnie nie będzie wyklinał w dorosłości wink Pierwsza córa dalej jest trudna. Albo ja mam wielce niskie kompetencje jako matka. Irytacja poziom 5000 tongue_out Uczulenie na dotyk dzieci. Chyba mam teraz opcję "wygryzania z gniazda". Zobaczymy.

      Napiszę po USG, see ya!
      • mama.rozy Re: Czas nieprawdaż leci... 16.08.15, 09:17
        bardzo się cieszę smile
        I nadal zapraszam na kawę/cokolwiek wink Wlew z potasu mogę zrobić wink
        Dawaj znać.
        ps. Dorotki są fajne wink
        • panizalewska Re: Czas nieprawdaż leci... 16.08.15, 10:46
          Oessssu POOOTAAAAS big_grin
          Senkju! Jak wrócę od teściowej ze wsi to się możemy ustawiać!
          • mama.rozy Re: Czas nieprawdaż leci... 16.08.15, 16:40
            smile
      • nati1011 Re: Czas nieprawdaż leci... 17.08.15, 21:34
        dobrze cię widzieć smile Pamiętam o Was .

        I jakbyś czegoś potrzebowała to pisz - bez krępacji. smile
        • eva29 Re: Czas nieprawdaż leci... 22.08.15, 22:17
          Witam, ja tez mam 3 i jak sie dowiedziałam o ciaży trzeciej to byłam załamana bo dopiero zaczełam studia i prace i pozostała dwójka już odchowana. Ale?.. nie zdecydowałam sie na usunięcie i teraz najmłodszy ma 4 lata dzisiaj własnie kończy i nie wyobrażam sobie patrząc na niego że mogłabym go tak poprostu usunąć. Łatwo nie było ale dzieki temu że mąż pracował w domu też prograamist to była mi łatwiej bo dużo pomagał. A teraz maż chciałby 4 smile pozdrawiam i trzymam kciuki.
          • panizalewska Re: Czas nieprawdaż leci... 25.08.15, 21:31
            Dzięęęęęki Eva smile
            • sabina211 Re: Czas nieprawdaż leci... 21.09.15, 19:47
              I co tam po usg? Mam nadzieję, że i z Tobą, i z Dzieciem wszystko ok.
              • panizalewska Re: Czas nieprawdaż leci... 27.09.15, 18:57
                Dzięki Sabina, generalnie żyję tongue_out Wychodząc z USG nieźle sobie zwichnęłam chyba śródstopie (bo nie kostkę), na 2 dni przed Chrztem młodszego. Robiłam tort z nogą w gipsie. bo boooosko tongue_out
                Z ciążą generalnie jest wszystko ok, nie wiadomo co to, bo nie współpracowało. Jest jedno. Myślę o oddaniu do adopcji, bo już mnie to strasznie wkurza i męczy. Dzisiaj z małżem rozmawialiśmy o finansach i jest tak kijowo, że tylko się zabić własną pięścią. Mam już dla kogo żyć, pracować, trzecie dziecko mi do niczego nie potrzebne. Jakoś nikt poza mną i małżem nie weźmie za to odpowiedzialności. Historia chyba zna parę przypadków dzieci, które mocno odczuły, że nie były chciane i nie są kochane. Nie mam pojęcia, czy pokocham trzeciego. Naprawdę mocno żałuję, że zaszłam w tą ciążę. Nic na to nie poradzę.
                • eva29 Re: Czas nieprawdaż leci... 30.09.15, 22:23
                  Wiem, że Ci ciężko ale jest jeszcze troche czasu do rozwiązania. Moje też nie było mocno chciane i nie wiedziałam jak bedzie i tak jak Ci pisałam miałam mnóstwo złych myśli a teraz mąż chce 4.
                  Jestes emocjonalnie wypompowana ale weź głęboki wdech i daj sobie na wstrzymanie bo to wkońcu Twoje dziecko a te najmłodcze zawsze się kocha mocniej.
                  A skad jesteś, może jakoś Ci pomóc ??
                  • panizalewska Re: Czas nieprawdaż leci... 01.10.15, 21:22
                    Dajesz gwarancję na piśmie? Serio?
                    Fascynuje mnie trochę optymizm osób, których historia zakończyła się dobrze. Optymizm uzasadniony, nie przeczę. Ale niech mi ktoś powie, jakieś statystyki może, cokolwiek wiarygodnego, ile jest niechcianych dzieci, które w rezultacie NIE SĄ kochane i rodzice, matka konkretnie, daje im to odczuć? Specjalnie albo i nie, whatever, ale dziecko ma złamane zycie bo wie, że było i JEST dalej niechciane?
                    Teraz u mnie nie ma miejsca na optymizm. Ja może napiszę za 3 miesiące itp, bo raczej jestem na etapie, że mnie wszystkie wypowiedzi wkurwiają tongue_out
                    • sabina211 Re: Czas nieprawdaż leci... 02.10.15, 12:55
                      To czekam aż napiszesz i trzymam kciuki....Nie napiszę za co, żeby nie w...wiać. Tak czy siak myślę o Was. Uściski.
                      • grubbasowa Re: Czas nieprawdaż leci... 03.10.15, 23:10
                        ha, tak cichutko napiszę - w sierpniu urodziłam 3cie dziecko - w dniu narodzin Małej, najstarsza nie miała 4 lat, z resztą nadal nie ma wink
                        Więc mam na stanie rozgadaną 4latkę, 2,5 latka w fazie buntu i Małą.
                        Miłość do niej jest całkiem inna. Pierwsza mnie wkurzała, Drugi irytuje dalej, a Mała jest słodka.
                        Jak zaszłam w ciążę, był we mnie tylko bunt - to było 9mcy burzy.
                        Z trójką jest mi łatwiej - Starszaki się bawią razem i jestem jakby mamą jedynaka. Oczywiście są momenty, że wrzeszczą wszystkie na raz, mąż kupuje w Biedronce 3 rozmiary pieluch, bo najstarsza ma problemy z pęcherzem.
                        Dwa alergiki - i to mocne - z młodszym 22mce diety bezmlemcznej, bezglutenowej, bez jajek, bez soi, bez marchwi i ziemniaków - idzie się wykończyć.
                        W ciąży miałam różne myśli, a tymczasem po porodzie jest dobrze, naprawdę.
                        Problemem było też to, że ciężar utrzymania rodziny był głównie na mnie. Ale w ciąży nagle mój mąż się zebrał i znalazł stałą pracę (!). Szokujące. Zawsze wracałam do pracy (jednej z 3...) po miesiącu, a teraz nie muszę... wynajmujemy mieszkanie, nie mamy pomocy przy dzieciach, one nie chodzą do placówek. A mała śpi w nocy - od 23 do 5 rano nieprzerwanym snem. Już starszaki częściej się budzą.

                        Nie musi być okropnie - to tylko chciałam napisać. Bywam wykończona, tankuję kawę, zęby mi poleciały w tej ciąży. Ale jestem szczęśliwa - z powodu tego małego człowieka. Każdego dnia skupiałam się żeby wytrzymać jeszcze dzisiaj - tylko dzisiaj. I proszę, przetrwałam. Z zakrzepem w nodze, z plamieniami, z zębami, ze wszystkim. I Mała JEST. Tak bardzo jest.
                        • panizalewska Re: Czas nieprawdaż leci... 09.10.15, 19:27
                          Dzięki Grubb. Kawa tak, żeby niestety też, a kasy i czasu brak tongue_out

                          Generalnie jest lepiej. Burza się przewaliła. Chociaż nadal mam fazy OJP nie chce mi się tego dziecka i w ogóle po co, to jakoś tak ogólnie humor jakby lepszy. Chociaż dalej jesteśmy finansowo w czarnej dupie, a psychopatyczna ciotka prześladuje mnie w moim własnym kawałku ogródka tongue_out No ale dobra, mamy przyczepkę rowerową dla dwójki, robi za wózek, wrzucam jedzenie, zamykam i się kotłują w środku, ja delektuję się spacerem wink Pracy nie mam nadal i przez następne hgw ile czasu nie będę miała, więc bez krępacji i obciachu wszędzie rozpowiadam co robię i nawet pielęgniarka z przychodni chce ode mnie coś ładnego ZA PJENJĄDZE. Nie wiem, czy się nie rozmyśli, jak usłyszy cenę, bo chce w złocie. Ale spróbować trzeba nieprawdaż.

                          Także jakoś do przodu, dzięki smile
                        • nati1011 Grubbasowa 13.10.15, 21:41
                          Poryczałam się, wiesz? Dziękuję Ci za to świadectwo.
                          • grubbasowa Re: Grubbasowa 15.10.15, 11:26
                            to miłe smile
    • jaga2014 Re: Chcę do Was napisać... 13.10.15, 16:34
      Pani Zalewska, podobnie jak autorka podobnego wątku, piszesz, że masz alergiczne dzieci z licznymi problemami w niemowlęctwie. Nie łączysz tego faktu ze szczepieniami ? Ile toksycznych substancji przyjęły twoje pociechy? Tyle ile przewiduje kalendarz szczepień? Czy wiecej? Może tym razem dasz szanse berbeciowi.
      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 14.10.15, 10:24
        Jaga, no błagam. Nie. Dziękuję za propagandę anty-szczepionkową ani pro-szczepionkową, ok?
        • jaga2014 Re: Chcę do Was napisać... 14.10.15, 11:13
          Jeśli zwykłe pytanie i dzielenie się doświadczeniem uważasz za propagandę świadczy chyba o zamknięciu na inne punkty widzenia. Chciałam wyjść trochę poza konwencję ubolewania, łkania i gorzkich żali. Sama pisałaś, że masz dzieci z problemami zdrowotnymi i Twoje macierzyństwo tym samym było zubożone. Tym samym zadałam konkretne pytanie, a ty zamiast odpowiedzieć atakujesz bez sensu. Jakby moje dziecko miało alergie pokarmowe i wyciskaną kupę z tyłka, to szukałabym przyczyn . To tyle z mojej strony.
          • sabina211 Re: Chcę do Was napisać... 14.10.15, 11:17
            Nie odczytałam odpowiedzi panizalewskiej jako ataku, tylko jako prośbę o zamknięcie tematu szczepionek...


            • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 14.10.15, 22:10
              Dzienx Sabina.
              Tak Jaga, mam swoje zdanie i jestem zamknięta na dyskusję n/t szczepionek, może być dla Ciebie? Nie nie atakuję Ciebie konkretnie. Podziękowałam za dyskuję n/t szczepionek, której tu nie chcę.
              Po trzech i pół roku doszłam już do tego, że to była kwestia li tylko mechaniczna. Słabe mięśnie brzucha vs super mocne mięśnie grzbietu. Bo leżenie na brzuszku takie zdrowe, kiss my ass tongue_out No więc z rodziny męża jest obciążenie refluksami i generalnie słabizną układu pokarmowego. Alergie pokarmowe po mojej stronie. Także thank you, captain obvious, problem solved.
      • grubbasowa Re: Chcę do Was napisać... 15.10.15, 11:32
        mam porównanie - I szczepione zgodnie z kalendarzem do 7mca - alergik
        II nie szczepione do 2go rż - alergik sad
        za to choroby przechodzą różnie - 1 łapie wszystko a 2 nic - jak ma katar to jest wydarzenie...
        jesteśmy za szczepieniem wybiórczym po 2rż, ale nasze dzieci nie chodzą do placówek
    • mrszynszyl Re: Chcę do Was napisać... 15.10.15, 14:23
      Marta, super kobietka z Ciebie. Powodzenia w każdej dziedzinie życia, Gekon jest super i mam nadzieję ,ze Twoje hobby przyniesie Ci także zadowolenie w kwestii finansowej. Pozdrawiam,ściskam mocno !
      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.10.15, 19:30
        Dzienx Szynszyl smile
        Dzisiaj kryzys jak cholera. Ja się chyba popłaczę. Dzwoni do mnie babeczka, pierwsza klientka od niepamiętnych czasów!! Rozchodziło się o wymiary zdjęcia, żeby ramkę zrobić. Dużo złota, ju noł wink Pani mówi, ja nawet powtarzam wymiary, żeby się upewnić. W międzyczasie moja starsza jęczy o jakimś pieprzonym waflu ryżowym, siłą rzeczy słucham jednym uchem. Młodszy wyje gdzieś w oddali (już od godziny, pierdoli mnie to już, przez calutki dzień demolował mi kuchnię). Kończę rozmowę. Nie zapamiętałam cholernych DWÓCH cyferek. Bo bachory się darły jedno przez drugie.
        NIE. MAM. JUŻ. NA. TO. SIŁY. Zapowiedziałam mężowi oddanie trzeciego do adopcji, będę w końcu pracować we względnym świętym spokoju.

        Przepraszam za słownictwo, jestem krańcowo wkurzona i zdegustowana dniem dzisiejszym uncertain
    • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 14.11.15, 21:51
      Podobno będzie jednak dziewczynka. Co krok to niespodzianka w tej ciąży. Niby wolałam chłopca, a poczułam jakąś taką ulgę ? że to dziewczynka. Nie wiem. Może chłopca mogłabym oddać, a dziewczynki nie? Kurcze nie wiem, dziwne to bardzo. Młoda oczywiście zdrowa, ma wszystko co trzeba. Mamy super foty z USG, piękny profil smile Udało mi się zobaczyć buzię, mamy jedno extra zdjęcie stopy, na życzenie dr mi cyknął wink
      Nie trzymam żadnej diety w ciąży, więc możliwe, że młoda będzie taką samą alergiczką jak najstarsza. Za to nie będę jej w ogóle kłaść na brzuchu i zobaczymy, czy to coś da w kwestii samodzielnego robienia kup tongue_out Poczekam, aż sama się zacznie przekręcać, czy coś.
      Młodszy, obecnie środkowy, funduje nam ostatnio takie noce, że własną pięścią można się zabić. Dzisiaj się wkurzyłam i poszłam spać do córki, przynajmniej dospałam w cywilizowanych warunkach. Są jeszcze 4 miesiące, żeby środkowego jako tako przyzwyczajać do swojego łóżka. Póki co pół nocy jest ok. Postawię mu wodę w bidonie, może o to chodzi. Zobaczymy.
      • inesspe Re: Chcę do Was napisać... 16.11.15, 11:05
        Panizalewska, brawo Ty! . Nie pisałam nic wcześniej na tym forum, ale sledzilam od początku Twój wątek i bardzo Ci kibicuję. Napiszę Ci krótko, sama jestem matką trójki dzieci, trzecie pojawiło się, jaj nam się wtedy wydawało, w najgorszym momencie. Dwójka chłopców w wieku 3,5 i 1,5, a młodszy póki co, niepełnosprawny. I ja w ciąży. Świat się zawalił, bo rehabilitacja, usprawnianie małego, a tu kolejna ciąża. Potworne wyrzuty sumienia, jak mogliśmy to zrobić naszemu choremu dziecku. Ja nigdy nie brałam pod uwagę aborcji, ale ręki obciąć nie dam, ze mężowi po głowie cos takiego nie chodziło. W dodatku my znikąd pomocy nie mamy i możemy liczyć tylko na siebie. Rodzina oczywiście zniesmaczona. Od połowy ciąży uspokoilismy się i zaczęliśmy nawet cieszyć. Na rehabilitacje z małym jeździłam do samego porodu. Nic nie stracił. Dziś najmłodszy ma prawie półtora roku, średni 3,5, najstarszy 5,5. Lekko nie jest, ale jest naprawdę dużo radości. W dodatku średni od pół roku mniej więcej poszedł do przodu, jak burza i dogania powoli rówieśników. Trzymaj się i zobaczysz, że sie poukłada. Mocno trzymam za Ciebie kciuki.
        • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 16.11.15, 11:29
          Dzięki smile Wielki szacun, że dajecie radę!
          Tak w kontekście pomocy rodziny porównuję czasy mojej babci i mojej mamy. Babcia na emeryturkę w wieku lat 55 (z dziadkiem mają kombatanckie, nie biedują jak większość), służbowe mieszkanie w Warszawie, pomoc przy dzieciach (ja i moja siostra) praktycznie 24 /7. A moja mama lata po najróżniejszych pracach, lat prawie 60, na emeryturę nie ma, wszystko wpakowała w dom, który musiała z ojcem wybudować dla rodziny. Nam więc pomaga finansami, z czasem jest duuużo gorzej. Bo właśnie moja mama zachrzania, żeby bogatych emerytów utrzymywać, którzy pracowali przez 30 lat, na emeryturze już 40 lat sad Jezu, aż się boję, do kiedy my z mężem będziemy musieli pracować. Może emigrujmy wszyscy? tongue_out
          • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 17.11.15, 21:41
            Gratuluje😊Ale będziesz miała wesoło.
            Np.Wszyscy w jednym łóżku.
            Oby więcej kobiet brało z ciebie przykład.
            Pzdr
            • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 18.11.15, 20:54
              Oj tam oj tam wink Ale serio to jakiś hardkor zdrowotny mam teraz. Ledwo zwalczone jedne gluty, znowu się przeziębiłam i umiera każda kość i mięsień osobno. No bul straszny tongue_out I nudności wróciły, nie wiem co jest grane. Tak bardzo bełt sad

              A młodzież wywalam do siebie siekierą i piłą łańcuchową. Nie będzie mi ruda małpa właziła na łeb jak ledwo żyję tongue_out Młody ma 2 pobudki z rykiem w nocy, oddelegowałam małżona żeby lulał i żeby mi w żadnym przypadku nie sprowadzał młodego do łóżka, bo zabiję. Może być już tylko lepiej tongue_out
    • parafianka30 Re: Chcę do Was napisać... 18.11.15, 13:03
      nie wiem czy nie jest za póżno, ale nie decyduj się na przerwanie ciąży, to wcale nie rozwiązuje problemów, wiadomo może być ciężko wszystko pogodzić, ale po aborcji będzie jeszce gorzej - wyrzuty sumienia. zajrzyj na stronę twojaparafia.pl/groups/20 i sama zobacz powody dla których lepiej nie usuwać ciąży.
      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 18.11.15, 20:50
        Dzięki wierna fanko księdza proboszcza. Umówmy się, że czytamy cały wątek, albo chociaż ostatnie posty. Nie obrażamy inteligencji innych i nie siejemy durnej reklamy w najdurniejszy możliwy sposób. Dziękuję za uwagę tongue_out
        • calimeczka Re: Chcę do Was napisać... 19.11.15, 07:55
          Pani Zalewska... Oprócz tego że cieszę się z Twojej decyzji, to podziwiam Twoją asertywność -mąż do dzieci i pod żadnym pozorem do Ciebie, no jesteś moją idolką smile)
          Ale przede wszystkim muszę Ci powiedzieć, że uwielbiam Twój sposób pisania i Twoje poczucie humoru.
          Tak trzymaj a nie zwariujesz smile
          Pozdrówki
          • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 19.11.15, 18:48
            Mnahahaha sasasasasa big_grin Senkju wery macz! Matko, normalnie fanek się dorabiam, a w podstawówce lubiłam tylko wypracowania pisać wink

            Wiesz, gdyby nie ciąża (którą źle znoszę fizycznie, bo psychicznie to o dziwo już ok) i ciągłe choroby, przeziębienia, gluty, mdłości powracające - to karmiłabym środkowego jeszcze rok i spałby z nami w łóżku. Więc naprawdę żałuję. Ale z drugiej trony noł fakin łej jak mi piękny włazi na brzuch i smyra po włosach całą noc, no można uświerknąć i uruchomić zębiska i pazury tongue_out Sen prawem, nie przywilejem, czy jakoś tak wink

            Teraz se Obcego oglądam a tata / mąż znaczy się, usypia bachorstwo. Macie pojęcie, że pierwszą część Obcego oglądam dopiero mając lat 31? Jezu, no przecież to straszne jest. Jeszcze jakieś klasyki mam do obejrzenia, pewnie coś Kurosawy, może Jarmusha, na pewno Greka Zorbę. Ale na razie mam zlecenia na bezsenne noce. Kocham tę robotę ale jednak wolę w dzień, nie ukrywam tongue_out
            Nic to, kończę dobranockę i do roboty smile
            • calimeczka Re: Chcę do Was napisać... 20.11.15, 08:17
              Znam ten ból, ja zaległości w filmach mam takie, że masakra... Nie wiem nawet które to nowości, a które sprzed dekady - dla mnie wszystko to nowości ;p U mnie TV służy głównie do oglądania bajek, (choć tutaj stosuję ograniczenia czasowe, bo dzieciarnia oglądałaby ile się da) - stąd doskonale wiem kto jest najlepszym przyjacielem Dziadka Psa w Śwince Peppce i jak ubiera się chłopczyk z Reksia wink
              Pracę po nocach znam, przerabiałam, łącznie z przerwami w pracy po nocach na pobudki Dzieciaków.. nierzadko odlatywałam czasem w jednym, czasem w drugim łóżku, a zdarzało się, że i tak gdzieś pomiędzy...
              Szczerze, lepsza najgorsza praca, ale z opcją wyjścia z domu, bez Dzieciaków. Wiem niestety że czasami takiej opcji nie ma, trudno się mówi.
              Pozdrowienia od fanki - miłego dnia smile
              • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 20.11.15, 21:42
                Senkju senkju i Wam też miłego! Wieczoru, albo kiedy tam aktualnie czytasz smile
                Taaaak, praca wychodna ma same plusy wink U nas taka lipa z kasą, że noł czens. Do tego mój ojciec, który się zobowiązał do regularnego przychodzenia w określonych godzinach, albo się spóźnia, albo szybciutko spiernicza np godzinę wcześniej. No ręce opadają. Robiłam dzisiaj warsztaty dziewczynie, umówione, zaplanowane itp. Szkło wszędzie na wierzchu, bo małżon pracował w zamkniętym pokoju, no nie będę gościowi babińca trajkoczącego sprowadzać do pracy. A tu ojczulek podrzucił młodego ze spaceru godzinę wcześniej, a ja z paniką w oczach, że młody szkło pozżera nam ze stołu, czego zresztą usilnie próbował tongue_out
                No i weź tu człowieku licz na darmową pomoc rodziny tongue_out Żeby chociaż mieć komórkę na placu, garaż ogrzewany farelką, cokolwiek! Żeby wyjść i zostawić swój bajzel bezpiecznie dla wszystkich i wygodnie dla mnie. Ech...
    • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 14.01.16, 20:50
      Dziołchy helpunku.
      Dzisiaj krwa taka niemoc, że własną siekierą można się zajeb@ć. Dwójka w domu, bo starsza chora, marudne to towarzystwo, tylko pójdę na sikundę, a już jatka, ryki młodszego (wina naprzemiennie, nie, że tylko starsza go bezinteresownie pierze) i tak krwa caluśki dzień. Małż oczywiście pracuje, w domu, więc tylko ja miałam ogarniać. Całe przedpołudnie odgruzowywałam kuchnię - zaległości tygodniowe, bo małż olał swoją działkę. A ja oczywiście całą swoją odrabiam (pranie, zakupy, gotowanie itp). I próbuję pracować symultanicznie.

      Co chciałam rzec. Nie mam NAJMNIEJSZEJ ochoty na powtórkę z rozrywki. Tj wstawanie po nocach (oboje się teraz budzą, bo a to chorzy, a to pić / siku, a to hgw co), ryki, jęki, stęki, całodzienne bitwy o zabawki, nieziemska niesamodzielność małych dzieci, matka jest służącą w typie "przynieś podaj podetrzyj tyłek TERAZ", żadnych własnych potrzeb nie mogę mieć, dzieci mi nawet spokoju w kiblu nie dadzą. Już nawet wizja tych potencjalnych alergii i zaparć i kolek przez pierwsze pół roku nie są takie straszne jak to, co się dzieje później.

      Nienawidzę małych dzieci. Serio. Błogosławiona cisza, jak idą spać. Marzę tylko i wyłącznie o paru godzinach ciszy ZA DNIA, żebym mogła pracować. Nie chcę tego trzeciego dziecka niemiłosiernie i bezgranicznie.

      A mój małżonek wniebowzięty krwa jego mać, jak na aborcję był w stanie przystać, tak na adopcję nie. I co ja mam przepraszam zrobić? Jak to JA będę miała przesrane dużo bardziej przez najbliższe kilka lat?
      • stephanie.plum Re: Chcę do Was napisać... 14.01.16, 23:23
        jesteście z mężem sami, czy macie jakieś wsparcie?
        moja szwagierka, przy trójce maluchów, bardzo asertywnie wyręczała się babciami, ale nie każdy ma taką możliwość.

        a może "nienawistna dwójka" podąży niebawem do przedszkola, i przynajmniej przez część dnia będziesz miała błogi spokój?

        aktywizuj męża!
        jak się nie da inaczej, to połóż się jak ten byk i powiedz, że ci słabo.
        dzieciaki masz już podrośnięte, więc nie umrą, jeśli zajmie się nimi mniej wprawny osobnik...
        niech trenuje przed narodzinami trzeciego!
        • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.01.16, 00:27
          Wsparcia takie pół wink Rzeźbimy w miękkim. Raz w tygodniu mój ojciec przyjeżdża na 3-4 godziny. Mama pracuje, ale czasami pomaga nam gastronomicznie, co też jest spoko. Na teściową nie można liczyć, jest daleko i ma własne problemy. Starsza w przedszkolu tak generalnie, młodszy raz w tygodniu w żłobku, chyba że mam zlecenie, to więcej. Ale ja zarabiam na ten żłobek li tylko, więc częściowo robię po nocach, żeby jeszcze na waciki i bułkę starczyło tongue_out A sił coraz mniej, brzuch rośnie, dzieciaki chore budzą się 4 razy każde z osobna.
          Kredyty i te sprawy, małż też robi na dwie zmiany, a czasem nawet na 3.

          Nie wiem co gorsze, przemęczenie fizyczne, czy psychiczne. Zawsze jest Okno Życia i te sprawy
          • stephanie.plum Re: Chcę do Was napisać... 15.01.16, 00:51
            o. ja też właśnie siedzę nad zleceniem, z doskoku od usypiania małego (ząbkowanie...)
            sytuację mam inną, bo dziecko jedno, ale i tak wiem, jak to jest, sępić po parę godzin na pracę, która wszak jest potrzebna... i żałować, że się nie jest superwoman i nie spędza więcej czasu z dzieckiem, póki jest małe.

            tak czy owak, Zalewska, jeśli będziesz się już do tego Okna wybierać, to daj mi znać, zaczaję się i może mi się uda przechwycić to twoje trzecie? ;~)

            (żarcik. my po prostu nie bardzo mamy szansę na drugie, a chcemy...)
            • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.01.16, 08:34
              A nawet się uśmiechnęłam smile Wiesz, żeby była możliwość adopcji ze wskazaniem na kogoś innego, niż członek rodziny, to ja bym chętnie.

              Kurcze, najlepsze jest to, że my nie wyglądamy na takich, co przymierają głodem na kredytach. Co prawda jedziemy tydzień na plackach ziemniaczanych i naleśnikach, a ja sobie nowego ubrania nie kupiłam od 2 lat chyba, ale z daleka nie wyglądamy wink Tylko zawsze jakoś tak mamy wydatki na granicy upadłości konsumenckiej tongue_out Jeszcze musimy zmienić samochód na 3 foteliki i pewnie w to lato wymienić najstarszej fotelik.

              No właśnie. A może nie musimy? Nie przeżywałam takich emocji przy pierwszym, mimo, że równo wywróciła nasze życie do góry nogami.

              Wczoraj widziałam krótki filmik, jak chyba meksykańska policjantka karmi piersią znalezione - porzucone dziecko. Taka mała kruszynka, pewnie noworodek kilkudniowy, zawiniątko takie. Glonojadek wsuwał, te znajome pochrumkiwania. Poryczałam się.

              A swoją drogą super film "Predestynacja" z Ethanem Hawkiem z 2014. Totalny mindfucker, za przeproszeniem. Polecam
              • danka23333 Re: Chcę do Was napisać... 15.01.16, 19:37
                No, nareszcie napisalas, bylam ciekawa co i jak u Ciebie.
                Wspolczuje Ci. Juz kiedys Ci pisalam, ze podziwiam Cie za to, ze ogarniasz to wszystko: dwojke malych dzieci, dom, prace, teraz jeszcze ciaza. Ja nie dalabym rady, wiec tym bardziej szacun.
                Przemyslcie jeszcze to wszystko. Wszystko, czyli co z dzieckiem po porodzie. Ja swojego ,,pasozyta wewnetrznego" oddaje, jestem tego pewna, nic sie nie zmienilo w moich uczuciach do niego, tylko czekam teraz na rozwiazanie i bez mrugniecia okiem zrzekam sie praw.
                Zycze Wam madrego i dobrego wyboru.
                Trzymaj cie, panizalewska.
                • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.01.16, 20:37
                  Dzięki Danka smile
                  Dzisiaj już trochę lepiej, odmóżdżyłam się przy kompie solidnie, wszyłam zamek do kurki zimowej bo biedowałam w trzech swetrach tongue_out Ale generalnie jest że OJP. Z racji huśtawki nastrojów i przemęczenia nie jestem w stanie powiedzieć, co będzie po porodzie. Aj wogle. Lepiej nie myśleć tylko jakoś dociągnąć do wieku przedszkolno-szkolnego całej dwójki lub trójki.
                  Jeżeli oddasz młodzież - też wielki szacun dla Ciebie Danka. Bo po pierwsze nie zabiłaś, tylko dajesz szansę na fajne życie, no i możesz uszczęśliwić jakąś parę, jak u Stefy Plum. Ja tam żałuję, że nie mamy dzieci z większą różnicą wieku (chyba), ale zaraz moje koleżanki ze studiów z rozwiniętą karierą i uznanym nazwiskiem zaczną zakładać rodziny, a ja już będę miała dzieci odchowane. Coś za coś nieprawdaż wink

                  A jak się czujesz fizycznie? Który to już tydzień / miesiąc?
                  • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 15.01.16, 20:38
                    A w ogóle może kota chcesz? Zajefajny i mięciutki jak kaczuszka, dla Silnej i Niezależnej Kobiety wink Dla czarownicy, bo czarny i TAKIE OCZYSKA ma wink
                  • danka23333 Re: Chcę do Was napisać... 21.01.16, 14:40
                    18 tydzień. Odpuszczam sobie ginekologa, bo mnie stan tego dziecka, cóż, niewiele obchodzi.
                    Teraz coraz bardziej żałuję, że nie usunęłam. Wiem, wiem, chciały wszystkie forumowiczki dobrze, odwodząc mnie od aborcji, ale teraz żałuję, że posłuchałam. Tak mi się w życiu pierd......, że szkoda gadać uncertain. Nawet ciężko odpowiednie słowa znaleźć.
                    Dlatego po porodzie to dziecko robi wypad z mojego życia - tak jak jego tatus.
                    Trzymajcie się wszystkie, a przede wszystkim Ty, panizalewska.
                    • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 22.01.16, 09:31
                      Ech, Danka, no tulę Cię do swych matczynych bujnych cycków tongue_out
                      Słuchaj, ja wiem, że generalnie ch*jnia z patatajnią i nie neguję Twoich uczuć do całej sytuacji, bo są jak najbardziej uzasadnione. ALE w badaniach w ciąży chodzi głównie o to, że bada się KOBIETA. Bo tak naprawdę dziecko badasz na USG ze 3 razy i cześć. A ciąża potrafi wycisnąć z kobiety ostatnie soki i to chodzi o to, żeby sprawdzić, czy TY jesteś zdrowa. Nie dla dziecka, tylko dla siebie. Normą w ciąży są grzybice, anemie i takie tam. Czasami coś się dzieje z sercem, czasami z nerkami. Chodzi o to, żebyś po urodzeniu dziecka nadal była zdrowa i nie musiała się leczyć Bóg wie ile, tylko od razu wróciła do pracy np po połogu.

                      A i nie wiem jak bez badań przyjmą do porodu, nawet do CC. No bo jakoś gdzieś urodzić musisz, nawet, jak potem zostawisz dziecko w szpitalu / Oknie Życia, czy gdzie tam. Jakieś minimum typu morfologia, mocz, HIV, paciorkowiec chyba ("czystość"), toxoplazmoza. Się dowiedz. Chociaż minimum z minimum, żebyś nie miała problemów z przyjęciem do szpitala, OK?
                      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 22.01.16, 09:33
                        O, oznaczenie Twojej grupy krwi też. Chyba, że masz kartę krwiodawcy, albo inny urzędowy papier. To jest naprawdę ważne, bo po porodzie dzieją się różne rzeczy, np silne krwawienie.
                      • danka23333 Re: Chcę do Was napisać... 22.01.16, 18:21
                        Takie ,,pierdoły'' typu morfo z rozmazem, ob, crp, mocz, hiv, glukoze, grupa krwi - to mam. Na początku stycznia wszystko wykonałam, bo w grudniu czułam się fatalnie. Muszę mierzyć cisnienie, bo mam podwyższone. Tak to się nic nie dzieje, wszystko w normie, a jeżeli obniżone/podwyższone, to niewiele, więc to olewam.
                        Mnie to byłoby najlepiej, jakby ktos już wyjął ze mnie to dziecko i do widzenia - przeraża mnie to, że jeszcze tyle muszę chodzić z ,,pasożytem'' w brzuchu. Nie spodziewałam się, że można aż tak nienawidzić, jakby nie było, własnego dziecka. Teraz wiem, bardzo dobrze wiem, ze chuowo zrobiłam,rezygnując z aborcji. Mój błąd, ale nie moge sobie wybaczyć tego.
                        Pozdrów kota wink
                        • danka23333 Re: Chcę do Was napisać... 22.01.16, 18:29
                          Z racji tych badań byłam u lekarza - tak to unikam ich jak ognia, żeby miec swiety spokoj.
                          Tak, gadał cos o tym cisnieniu podwyzszonym, ze to moze byc niebezpieczne, ale to wszystko. Dzieki Bogu, nikt do kontroli lekarskich zmuszac nie moze.
                          • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 22.01.16, 21:32
                            No czyli w miarę ok. Cieszę się, że to nic poważniejszego, bo to by było dopiero zawracanie d*py tongue_out Ze swoją arytmią chyba wyrobiłam limity do gina na 3 lata naprzód tongue_out

                            Kot pozdrowiony, miałcze mi cholernik pod nogami, trzeba albo tulić albo nakarmić gada. Jednak tulić, bo na kolana się wepchał. Kocham skurczybyka, mięciutki jest big_grin Może chcesz? Mientki kot osłodzi każdy dzień i wieczór zwłaszcza wink

                            Wiesz, ja też czasem sobie myślę oyayebie, na co mi to było, lepiej było wziąć te pastylki, teraz nie byłoby problemu. Ty masz w sumie "jasną" sytuację, tj chcesz oddać i już, nikt Cię nie będzie za to potępiać, i tak dużo przeszłaś. Jesteś bardzo dzielna, że jednak dasz życie (chociaż wiem jak to głupio i górnolotnie brzmi / wygląda, serio). Ja mam ciągle huśtawki oddam-nie oddam. Za oddanie dziecka czeka mnie potępienie całej rodziny, po prostu. Bo żona, Matka Polka, no jak to tak, kolejne też się utrzyma / wychowa i jak to tak tongue_out A prawda jest taka, że po porodzie, jeżeli nie oddam dziecka, moje problemy się dopiero zaczną. Pół roku mordęgi i wysłuchiwania ryku swojego dziecka, kolejne jazdy, chroniczne niewyspanie przez kolejne lata. Że nie wspomnę o pracy i kasie, której nie mam i w związku z dzieckiem mieć nie będę jeszcze długi czas. A się kurna starzeję. Siwizny w cholerę, a tu dorosłe życie ucieka, bo bachory. Zadziugać się można, niezależnie od opcji tongue_out
              • stephanie.plum Re: Chcę do Was napisać... 16.01.16, 22:22
                fajnie, że się uśmiechnęłaś!

                ja od czasu, kiedy mam dziecko, jestem zdania, że każda matka co najmniej dwójki jest chodzącym cudem - że daje radę.
                z drugiej strony, pochodzę z rodziny gdzie rodzeństwa jest czwórka, w porywach była piątka, to długa historia, mniejsza z tym. i wiem, że rodzeństwo to super sprawa.
                no dobra, kłótnie i bijatyki są na porządku dziennym, ale - o ile coś nie pójdzie bardzo źle - to potem, poza rodzicami, ma się kilkoro bliskich ludzi, z którymi ma się instynktowną, głęboką więź.

                więc jestem pewna że twoja dwójka będzie Ci wdzięczna (może nie od razu, może nie w sposób uświadomiony) za kolejnego "wspólnika w zbrodni", ZWŁASZCZA, że różnica wieku będzie niewielka.
                owszem, przemęczysz się nieprawdopodobnie przez pierwsze lata życia najmłodszego, ale potem będziesz miała zgraną drużynę. może już wtedy, kiedy czereda osiągnie wiek 6-4-2 lata?

                ja wspaniale wspominam dzieciństwo z bratem i rok i miesiąc młodszym ode mnie, i kilka lat młodszą kolejną dwójką..
                nie zastanawiałam się wtedy, jak zaharowani byli rodzice!

                ale odkąd to rozumiem, to na każde moje urodziny przynoszę mamie kwiaty...

                dzięki za podpowiedź filmu!
                • calimeczka Re: Chcę do Was napisać... 19.01.16, 12:58
                  Pani Zalewska, spadek nastroju, zimowa depresja, brak słońca tudzież chwili na oddech, ale będzie lepiej. W szpitalu po porodzie się wyśpisz wink
                  Dasz radę, a myślę, że jednak nie będziesz w stanie oddać trzeciego. A podobno po czwartym dziecku chce się tylko jeszcze więcej, bo już wszystko jedno czy trochę więcej czy mniej wink Tak słyszałam, nie wiem z doświadczenia wink
                  Pozdrowienia od fanki - i byle do wiosny.

                  Danka - Fajnie że żyjesz i tutaj zaglądasz. Trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło jak najlepiej.

                  Pozdrowionka smile
                • calimeczka Re: Chcę do Was napisać... 19.01.16, 13:29
                  A, Pani Zalewska....
                  U mnie też z kasą krucho, kruchutko... też sobie prawie nic nie kupuję, małż schudł ok. 20 kg już prawie 2 lata temu, i nadal chodzi w zbyt dużych ubraniach... A jak się rozglądam wokół siebie, to większość rudzi z trudem dociąga do kolejnej wypłaty, choć, tak jak piszesz, nie u każdego to widać..
                  Damy radę, trzymaj się Kobieto! smile
                  • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 20.01.16, 20:48
                    O Boszsz! Dziękuję za tyle ciepłych słów! smile
                    Już mi trochę lepiej. Chociaż znowu 3-dniowe zaległości gruzu w kuchni tongue_out Ukryłam się teraz na godzinkę przy kompie, wieczorem, tj nocą w planach moczenie stóp i pedikjure i inne takie.

                    Nie chcę już więcej dzieci, serio. Nie mam gdzie upychać, żeby każdy miał własny kąt dla siebie i my do pracy. Ale wiem o co kaman, moja jedna ciocia ma 5, druga 7. No cóż, zajeb@ne w obowiązkach domowych nieustająco, przez dłuuugie lata to nie kobiety tylko głównie bezpłatne służące były. Cienie ludzi. Nie mam zamiaru tak skończyć. Prędzej bym ześwirowała.

                    Enyłej jakieś tam cieplejsze uczucia się zatliły do tej tam w środku, nawet przyzwoicie jeszcze tak nie szaleje jak poprzednia dwójka w jej wieku. A małżon ogląda w internetach stanowisko obok śmieszne zdjęcia a la "ojciec roku" i też jest zabawnie smile Boże, jak dobrze mieć wspólne biurko, przynajmniej trochę czasu razem, nawet jak trochę osobno tongue_out

                    Trzymajta się też, ciepłe gacie i te sprawy, bo pikna zima w końcu smile
                    • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 27.01.16, 13:19
                      Ja wszystko rozumiem,podziwiam za decyzje, za odwagę,nie potępiam oddania dziecka po porodzie wręcz przeciwnie to też czasem dobra decyzja.
                      ALe.strasznie mnie razi ta nienawiść.
                      Facet dupe
                      jego żona wściekła
                      Rodzice nieelegancko się wypieki na własne dziecko i bądź co bądź wnukano huj....nią po prostu kanał.
                      Ale najłatwiej/najprościej wyżywać się na tym najbliższym i najbardziej bezbronnym.
                      Bo to wina tego dzieciaka że ojciec chciał poruchać matka nie miała nic przeciwko,żona faceta ma teraz wkurw a dziadkowie mają wywalone.
                      Te zwroty i nienawiść wali po oczach.
                      Dziewczyno dodawaj biegiem tego dzieciaka najlepiej lepiej trafi.
                      Może psycholog.Takie skrajnie podejście kojarzy mi się z silnymi zaburzeniami emocjonalnymi.
                      • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 27.01.16, 13:24
                        Pieprzony słownik.
                        Weź lepiej danka zadzwoń do rodziców i kochasia i im nawsadzaj i ulżyj sobie.
                        Czy nie masz odwagi?
                        Dzieciaka łatwiej zmieszać z błotem
                        Jak czytam coś takiego żałuję że ciąża trwa 9 miesięcy.
                        Może wywolaj poród w 35 tc.To bezpieczna granica.
                        • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 27.01.16, 13:26
                          I żeby nie było ROZUMIEM ciężką sytuację i emocje,ale to chora prosta,nienawiść skierowana nie w tą stronę razi.
                          • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 29.01.16, 09:07
                            Matko, juz myslalam, ze to do mnie tongue_out
                            Co racja to racja, ale tak sie czasami dzieje. Przeczytalam na samym poczatku ciazy watek dziewczyny, ktora doslownie szalala z rozpaczy, nienawisci moze, strachu i generalnie tego wszystkiego. Byla zajebiscie dzielna, bo donosila ciaze, mimo regularnego szalenstwa. Urodzila, nawet nie chciala zobaczyc dziecka, w szpitalu dopelnila formalnosci. Ulzylo jej. A dziecko dostalo szanse na szczesliwe zycie z potencjalnie normalnymi rodzicami wink

                            Wiec teges.

                            A ja sie zaczynam niesmialo cieszyc, jakby co wink
                            • danka23333 Re: Chcę do Was napisać... 29.01.16, 20:43
                              Czyli co, jestem nienormalna? No coz, bywa.. Tak, nienawidze tego dziecka i nie zamierzam tego ukrywac. Inaczej byloby, gdybym mogla liczyc na wsparcie kogokolwiek. Tymczasem nawet moi rodzice maja mnie i tego dzieciaka w dupie. To cholernie boli. Wiec tak, jestem nienormalna. Trudno. A wy sie cieszcie. Powodzenia Wam zycze.
                              • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 30.01.16, 16:01
                                Piękna, nie chodzi o to, że jesteś nienormalna. Masz taką sytuację, a nie inną. Ja tam nie oceniam, tłumaczyłam Rybce. Jeżeli Ci to pomoże to możesz przeczytać sobie wątek tamtej dziewczyny. Jest trudny, podobnie jak Twój. Ale zakończenie szczęśliwe, które gorąco Ci polecam.

                                A poza tym - tak, to generalnie jest sytuacja nienormalna. Podobno ludy plemienne, gdzie wszyzcy żyją na kupie i migrują całymi wioskami, a nie pojedyncze rodziny / małżeństwa - nie doświadczają baby bluesów itp. Bo mają wsparcie całej wsi, całej swojej wielkiej rodziny, plemienia. W Europie jest inaczej, a do tego Twoi rodzice nie stanęli na wysokości zadania, bardzo lekko mówiąc tongue_out I to samo w sobie bym określiła jako nienormalne. Bo zmyć dziecku głowę to jedno, ale pomoc dla niego w obliczu zajebiście wielkich zmian życiowych - to drugie. I to moim zdaniem nie powinno podlegać dyskusji. Z punktu widzenia rodzica to piszę. No ale jak widać podlega.
                                Więc wyluzuj. Wiemy jak jest, co było to było. Oby z każdym dniem do przodu, oby u Ciebie było wszystko dobrze po porodzie, oby dziecię znalazło kochających rodziców i tylko tyle Ci życzę smile
                                Trzymaj siebię
                                • calimeczka Re: Chcę do Was napisać... 01.02.16, 12:03
                                  Danka,Ty się nie przejmuj, Pani Zalewska ma rację. Ty tutaj po prostu napisałaś prawdę, o cóż, nie każdemu taka prawda się podoba. Sporo osób taką prawdę by ukryło ciepło wypowiadając się o dziecku, a myśląc swoje. I często z takiego fałszu są większe problemy -depresje to czasami najłagodniejsze ich objawy.
                                  Danka, Ty się trzymaj, dbaj o siebie, licz dni do porodu i tyle. Ciąża nie trwa wiecznie. Dasz radę.
                                  • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 01.02.16, 20:58
                                    Boszszsz.danka nie napisałam nigdzie ze jesteś nienormalna.
                                    Napisałam że ślepa,chora wg mnie nienawiść która tak bije po oczach jest tak nienaturalnie nasilona i źle skierowana że mi to na jakieś głębsze problemy wygląda.
                                    I to nienawiść do kogoś kto generalnie nic właściwie nie zrobił.
                                    Nikt nie każe nikomu udawać,cieszyć się i ciepło wypowiadać Ale pomiędzy radością a skrajną nienawiścią jest morze reakcji. niezadowolenie,złość,żal to całkiem zrozumiałe emocje Ale zspiekla nienawiść do niewinnego dzieciaka który i tak dostaje po tyłku bo nikt go nie chce a ojciec to nawet chciał/chce jego śmierci.
                                    Zrozumiała jest niechec to że autorka się nie cieszy,że nie kocha że nie ma ciepłych uczuć do dziecka że chce je oddac.
                                    Ale że przelewa całą nienawiść i żal za całe zło tego świata na tego jednego ludzika razi
                                    Życzę temu dziecku kochającej rodziny i oby nigdy nie dowiedziało się tego co tu czytaliśmy na forum życzę też autorce aby jednak poukladala sobie życie.
                                    Pamiętam wspomniany wątek i tamtą dziewczynę.faktycznie porównywalne z autorka emocje i opisy.Ale tamta dziewczyną była z jakieś niecekawej rodziny i miała jakieś problemy ze sobą a to dziecko również było znienawidzone i obwinione za całe zło tego swiata.mimo że tak naprawdę tę dziewczynę skrzywdzili inni ludzie to dzieciak za to oberwal.
                                    To się nazywa przeniesienie i to cholernie przykre przeniesienie.....
                                    • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 01.02.16, 21:30
                                      Pamiętam ze dzieciak z tamtego wątku został z ojcem który chłopca bardzo chciał i kochał.chociaż tyle.
                                      Po prostu trzeba zdać sobie sprawe że w opisanych sytuacjach tylko dnosimy i rodzimy Człowieka.I to człowieka ktory dostał po tyłku tak jak my i oddajemy go w dobre ręce.
                                      Tylko trzeba pamiętać o papierach i formalnościach, zrzeczeniu się praw itp.
                                      Irracjonalne jest obwinianie dziecka za to że się pojawiło,bo przecież ono samo tego nie chciało.
                                      Ble.Ble.no nic.fajnie by było żeby autorka bez zbędnych emocji donosiła/urodziła/oddała/zaczęła życie od początku.tak dojrzale i rozsądnie na chłodno.typu dziecko się pojawiło nie chciałam go-nie chce nadal - po porodzie zniknie i zapomnę o wszystkim.nienawidzę tych wszystkich ludzi którzy sprawili że jestem w sytuacji jakiej jestem, że tak się źle czuję,że jestem cholernie samotna i nieszczęśliwa
                                      Tego dziecka też szkoda ,pojawił się w złym czasie ze złą osobą.nie kocham go i nie chce po porodzie zaczynam nowe życie bez niego.niech trafi do dobrych ludzi.
                                      Dostałam cholernie ciężką lekcję od życia.wyciągam wnioski idę dalej.mogę sobie spojrzeć w twarz.jestem dobrym człowiekiem nie zabilam,dałam życie,dałam szanse na dobre życie miłość i szczęście.Może chociaż popracować nad takim tokiem rozumowania.?
                                      Realne???
                                      • panizalewska Re: Chcę do Was napisać... 02.02.16, 09:07
                                        Rybka, ja rozumiem, co chcesz powiedzieć (chyba), ale ja bym się tak optymistycznie nie nastawiała na zmianę toku myślenia Danki wink NIE OCENIAŁA, po prostu nie pisała o tym więcej. Nie wymagajmy, serio. Jest jak jest. Może pomógłby psycholog, a może nie, może jest sens, a może nie. Najważniejsze jest to, żeby Danka w jako takim zdrowiu SWOIM donosiła ciążę i nie porzuciła dziecka w śmietniku (o co jej nie posądzam), tylko zostawiłą w szpitalu dopełniając formalności. Reszta się tak naprawdę NIE LICZY, serio. Emocje to emocje. Ciężko to by było, gdyby ktoś Dankę zmuszał z jakiś chorych względów do zatrzymania dziecka, a wtedy dziecko miałoby przesrane po całości. A niech się dziewczyna wścieka na dziecko, ma prawo. Póki nie robi mu fizycznie i psychicznie krzywdy - ja bym W OGÓLE odpuściłą temat i moralizowanie zwłaszcza.
                                        • calimeczka Re: Chcę do Was napisać... 02.02.16, 14:42
                                          Rybka....
                                          Może i realne, ale na dojście do takich wniosków potrzeba czasu. Mnóstwo czasu, i zdystansowania się do całej sytuacji. Do takiego podejścia potrzeba wiele czasu, który pomógłby przetrawić jej wszystko co złego doświadczyła. Póki co Danką targają emocje, i choć dzieciak nie jest winien, to jednak jego pojawienie się spowodowało całą tę sytuację.
                                          Danka sporo przeszła, i jeszcze sporo przejdzie zanim dopełni formalności związanych z oddaniem.
                                          Jak dla mnie to postąpiła wyjątkowo dojrzale chcąc urodzić dziecko, oddać i jeszcze nie wieszając psów na jego ojcu, od czego niektórzy by zaczęli.
                                          • rybkka24 Re: Chcę do Was napisać... 03.02.16, 12:02
                                            Ja się nie nastawiam optymistycznie na zmianę myślenia danki.
                                            Myślę głośno czy zmiana myślenia jest realna,pewnie potrzeba czasu,dystansu,wyciszenia itp.Ja tylko wyraziłam swoje zdanie nt.mieszania dzieciaka z błotem.
                                            niepokalane poczęcie to nie było.
                                            jest jak jest.ciężko.
                                            Myślicie że ten dzieciak nie czuję nienawiści?zresztą nieważne.pisałam też już że podziwiam decyzje o pozostawieniu życia.
                                            Ok.niech urodzi/zostawi i podpisze papiery.amen.
                                            Pozdrawiam.
                                    • stephanie.plum Re: Chcę do Was napisać... 03.02.16, 21:52
                                      >Życzę temu dziecku kochającej rodziny

                                      sto procent, że to maleństwo znajdzie rodziców, jasne, że nie idealnych, ale takich, którzy poryczą się ze szczęścia na wieść, że to dziecko się urodziło, i że mogą być jego mamą i tatą.
                                      a potem będą codziennie patrzeć na Nie i myśleć, że to CUD.
                                      bo Jego pierwsza matka, mimo trudnej sytuacji, bólu i cierpienia, pozwoliła Mu przyjść na świat.
                                      tak właśnie objawia się zwycięstwo dobra.
                                      adopcyjni rodzice tego dziecka będą błogosławić to, co zrobiła Danka.
                                      uczucia, to rzecz ulotna. ważne są czyny.

                                      ośrodki adopcyjne pękają w szwach od oczekujących par; o ile tylko formalności zostaną dopełnione, dziecko trafi do rodziny mając niewiele ponad sześć tygodni.
                                      Danka, robisz wielką rzecz, na przekór złu, które Cię spotyka.
                                      • fusun1804 Re: Chcę do Was napisać... 22.02.16, 00:19
                                        Nie przebrnęłam prez calyx watek. Pani Zalewska, urodziłaś ?
    • panizalewska Termin na Wielkanoc ;) 23.02.16, 17:59
      Dla czytelnego apdejtu wink
      Azaliż nie urodziłam jeszcze. I znowu ciągle bym spała. A tu dedlajn za tydzień i muszę się wyrobić, a dzieci były chore i nie chodziły do placówek. Na szczęście jutro już wybywają wink
      Przymierzam się do pakowania torby, ale kiepsko mi idzie.
      Już mnie nie przeraża Trzecie dziecko. Zaczęli mnie przerażać moi rodzice, więc im podziękowałam definitywnie za pomoc i kontakty dożywotnio. W ogóle dużo się dzieje i nie będzie lekko, ale damy radę smile
      • calimeczka Re: Termin na Wielkanoc ;) 25.02.16, 10:19
        Daj znać jakby coś się zmieniło.
        A z jakich okolic jesteś tak na marginesie?
        • panizalewska Re: Termin na Wielkanoc ;) 25.02.16, 20:25
          Milanówek pod Stolycom wink
          Nie mamy planu na poród. Tzn mamy kilka planów, ale równie mglistych. Nie mamy jeszcze dużego samochodu, tfu, autobusu wink bo małżonek kocha Niebieską Strzałę i nie umie się jej pozbyć (komuś może Subaru Imprezę tak baj de łej?) i albo sama pojadę taksówką, o ile taksówkarz nie odmówi, albo pojedziemy wszyscy. Albo Pruszków, albo Warszawa (Żelazna albo Inflancka, oba stosunkowo blisko wylotu z obwodnicy i znane). Ale jak to będzie środek nocy, to dzieci nie będą współpracować. Samych nie zostawimy, na sąsiadów nie mamy co liczyć, opiekunka nam często choruje, moim rodzicom wymówiłam współpracę. Więc Boże kochany, to będzie niezła jazda jakaś tongue_out A do tego i tak nie zdążę na ZZO, co najwyżej na gaz. No kurczę letko się boję i już mnie boli na samą myśl tongue_out
          Także ten...
          • grubbasowa Re: Termin na Wielkanoc ;) 28.02.16, 00:48
            a wbijaj do mnie z dziećmi wink
            Blisko żelaznej mieszkam, będziesz miala po drodze.
            Moja Glizda ma juz prawie 7 miesięcy - jest przekochana. Normalnie dziecko ukochane, pokazowe, najlepsze, wspaniałe!
            (gruba sowa)
            • panizalewska Re: Termin na Wielkanoc ;) 28.02.16, 22:22
              Żelazną ja kocham całym sercem i dup... duszą wink Tylko jakąś Inkę tam podają rano, ja muszę mieć KOFEINĘĘĘĘĘ wink
              Gratuluję Glizdy smile Szybko zleciało Wam pierwsze półrocze? Raczej bezproblemowo, czy standardowo? wink Teraz jakieś zęby idą i inne atrakcje? Jakieś pełzanie?

              Mój młodszy bardzo rozkręca się z gadaniem, taka kochana ruda małpka z niego. I ostatni tydzień sponsorowało słowo ZJEEEŚC! big_grin
              Poprzednie 2 tygodnie upłynęły pod hasłem "NIE MA" big_grin No boski jest.
              A starsza zaczęła lubić sprzątanie, jestem w szoku i wychwalam smile W ogóle chyba ostatnio częściej ją chwalę, zauważam postępy, że się czegoś sama nauczyła itp. Widzę, że to jej dodaje skrzydeł. Jestem z nas bardzo dumna wink bo udaje mi się wykrzesać sporo uznania dla niej, czego nie robię automatycznie. A młodą rozpromienia wtedy taka duma smile No słodka jest wtedy. Dobra, idę spać, dobranooooc smile
              • calimeczka Re: Termin na Wielkanoc ;) 14.03.16, 13:25
                Jak tam Pani Zalewska?
                Toczysz się jeszcze? wink
                Jak urodzisz, daj znać spragnionym happy endu forumkom co i jak
                Pozdrawiam
                • panizalewska Re: Termin na Wielkanoc ;) 18.03.16, 17:53
                  Aaaaano JUŻ big_grin tzn wczoraj 17. marca o 13:40
                  Zdążyłam sama dojechać autem, dali ZZO i w ogóle bajka była. Dorotka najśliczniejsza i najukochańsza i nigdzie nie oddajemy. Pięknie ssie, nie drze paszczy, jutro pewnie wyjdziemy co by poświęcić palemki że starszakami smile posiłki szpitalne tradycyjnie padaczne. Szczegóły na Dobrym Porodzie i w Szpitalach.

                  Dziękuję wszystkim Wam za wsparcie i ocalenie Dorotki. Miła z niej dziołcha, byłoby szkoda, gdyby jej nie było
                  • sabina211 Re: Termin na Wielkanoc ;) 19.03.16, 21:35
                    Serdeczne, wielkie gratulacje. Jestem wzruszona tą wiadomością. Jakoś nigdy nie brałam na serio pomysłu oddania Dorotki do adopcji, co teraz mogę wprost napisać. I cieszę się, że moje przeczucia się sprawdziły. Dacie radę!!! A jeśli Córcia będzie tak grzeczna jak nasze dziecię nr 3 (i 4 w sumie też) to nie będzie aż tak ciężko, jak Ci się zdawało. A przy okazji - wspaniałych Świąt Wielkanocnych dla Waszej dzielnej 5- osobowej Rodzinki.
                    • panizalewska Re: Termin na Wielkanoc ;) 20.03.16, 10:08
                      Dziękujemy bardzo i nawzajem! smile
                      Napiszę więcej później, chcę się w końcu wybrać poświęcić palemki, bo nie wyjdziemy z domu do wieczora, jak nie zaordynuję wink
                  • stephanie.plum Re: Termin na Wielkanoc ;) 20.03.16, 22:37
                    VIVAT!!!

                    wszystkiego dobrego, ciekawego, wzruszającego i wesołego!
                    oraz zdrowia, sił i spokojnych nocy!
                  • danka23333 Re: Termin na Wielkanoc ;) 24.03.16, 21:36
                    Dobrze, że wszystko się dobrze skończyło smile.
                    Czytałam niedawno Twoje wątki na ŻR i jakos nie mogę przestać mysleć o Tobie od tego czasu..
                    Trzymajcie się!
                    • panizalewska Re: Termin na Wielkanoc ;) 26.03.16, 12:01
                      Dzięki Danka smile No życie się rypie, nie ma kolorowo, a trzeba samemu naprawiać spuściznę i ojcowiznę tongue_out że tak powiem. Z Pisanką u piersi non stop trochę ciężko. Jeszcze durna ciotka na górze i atmosfera iście świąteczna tongue_out

                      A jak u Ciebie?
                      • danka23333 Re: Termin na Wielkanoc ;) 30.03.16, 17:47
                        No tak, ale mimo wszystko to, co napisałas na tamtym forum siedzi mi z tyłu głowy i nie może wyjsc.
                        A u mnie?
                        Po 10.02 trafiłam do szpitala i spędziłam tam prawie miesiąc. Trochę na własne życzenie, ale to już mniej istotne.
                        Tak to chuowo, czyli tak, jak było. Z rodzicami kontakt zerowy. powtarzam: zerowy. Nic. Do szpitala nie przyjechali ani razu. Nawet na te cholerne swięta się nie odezwali. Nie, ja też nie zamierzam komus włazić w dup.e.
                        Tatus dziecka też ma je w de.. I słyszę cały czas, że mu rodzinę rozwaliłam (bo przecież teraz to tylko i wyłącznie moja wina, w końcu ja go do seksu zmuszałam). Od żoneczki usłyszałam, że jeszcze mi pokaże (dokładniej: załatwi mnie) jak urodzę, heh.
                        Tak więc u mnie baaardzo srednio
                • calimeczka Re: Termin na Wielkanoc ;) 22.03.16, 09:19
                  smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile
                  Gratuluję. Śliczne imię wybraliście. Też tak przypuszczałam, że jej nie oddasz smile
                  Będzie dobrze, dasz - dacie radę.
                  Spokojnych Świąt Wielkanocnych - Niech Zmartwychwstały Pan Wam błogosławi smile
                  • panizalewska Re: Termin na Wielkanoc ;) 24.03.16, 13:54
                    Dzięki dzięki! smile
                    Pisanka ma już tydzień, nawet dokładnie, co do godziny. Słodka i puchata i hormony mi mówią, że moja i nie do oddania wink Generalnie nie ogarniamy, ale jest w miarę ogarnięte świątecznie wcześniej. Marzę o śnie. Dzisiaj Dorotka spała w miarę nieźle, za to młodszy i starsza się przyturlali, osobno i na zmianę, zwiększając liczbę moich pobudek 3-krotnie. Myślałam, że zabiję towarzystwo. Jakieś początki infekcji standardowo, katary i kaszle.
                    Dorotka już chustowana była i lubi od pierwszego zamotania, chyba że wściekle głodna. Ma taki system 874305670934 piersi na raz i potem spokój na 3 godziny snu. Dziwne doświadczenie dla mnie. Każde dziecko inne. I na razie, odpukać, kupska wzorowe jajecznicowate, bez większych problemów wychodzące. Nawet jak zjadłam czekoladę O_O. Starsza to już by wyła 3 dni. Ale nie zapeszajmy, starszej się odmieniło po miesiącu, środkowemu po tygodniu. Z sikaniem też się rozkręciła, bo w szpitalu to dziwnie mało było, teraz się o to akurat nie martwię.

                    Mam beznadziejną przychodnię. Dzieci zdrowe i chore jednym wejściem i te same gabinety, tylko godziny różne. Nie można sobie pójść dziecka i zważyć o każdej porze, tylko trzeba dzwonić i się umawiać i wcelować w te "zdrowe" godziny. A jak dziecię złapie fazę zasysacza akurat wtedy, albo trzeba iść do przedszkola, to już mogiła, koniunktura się zepsuje i koniec. Miałam naprawdę fajną przychodnię na Bielanach na Kleczewskiej, z jedną suuuuper lekarką, to się musieliśmy wyprowadzić akurat tongue_out

                    No nic to. Pisanka zadebiutuje u szerszej publiki we wtorek po świętach. Będę robić pogadankę o chustach i nosidłach w zaprzyjaźnionej Szkole Rodzenia, z demonstracją na żywym obiekcie wink

                    Teraz lecę, bo oboje z synem śpią (zasnął z książeczką o Królewnie Śnieżce w ręku big_grin ) to pranie powieszę i takie tam ...

                    Wszystkiego najlepszego świątecznego, spokojnego, wyluzowanego, pogody w sercu smile
    • panizalewska Wesołego i ten tego... 27.03.16, 13:43
      Se ponarzekam świątecznie.
      Dorotce przeszło robienie kup samodzielnie, po jakiś 8 dniach. Cudnie. Ryczę od wczoraj. Ze 4 miesiące katowania dziecka rurką w tyłek kilka razy dziennie ALBO dziecię przestaje jeść i wije się z bólu i z głodu. Czad. I nie wiem jak inaczej ulżyć mojemu dziecku, czy to dieta, czy przejść na mm, czy nie kłaść na brzuchu w ogóle (ale wtedy nie odbija i jest jeszcze gorzej + ryzyko udławienia).

      Durna ciotka robi nam chryje nieustająco, straszy policją i takie tam. Jest zdolna do wszystkiego, już to wiemy. Też cudnie. Z noworodkiem u piersi i generalnie zajebani w pieluchach po pachy, nie wyrabiając się na zakrętach między kiblem a kuchnią - tego nam jeszcze trzeba na głowie - policji, prokuratury, czy czego tam jeszcze.

      Nie byliśmy całą rodziną poświęcić smakołyków koszyczkowych. Wstałam o 5 żeby posprzątać kuchnię i ozdobić koszyczki, żeby najstarsza miała swój itp itd. żebyśmy zdążyli pójść wszyscy razem chociaż raz w roku. Małżon nie, źle i niedobrze, mam iść sama z dziewczynami. Wyszłyśmy o 13, bo się wcześniej młoda nie chciała odessać, a małżon zaległ z synem i najstarsza plątała się po chałupie samotna, a ja walczyłam z cyckami, płaczącym noworodkiem, próbując się wykąpać. Krwawica z tyłka nie pomaga.

      Generalnie foch w narodzie, małż zawinął się z dzieciakami i pojechał do równie ogarniętej teściowej. Mogłabym niby jechać z nimi ALE nie sprzedaliśmy samochodu i nie kupiliśmy większego, na 3 foteliki, mimo usilnych rozmów w temacie od pół roku. Bo ciąża to trwa tydzień i po prostu nie było czasu, żeby znaleźć większe auto.

      I tak właśnie zostałam sama i samotna na święta, z noworodkiem kolkowym 24/7 na mnie. święta definitywnie odwołane. Nie będzie niczego. Se poryczę i pooglądam serial.

      Najlepszego tongue_out


      • calimeczka Re: Wesołego i ten tego... 29.03.16, 09:30
        Trzymaj się Kochana. Dasz radę. Pozdrawiam
      • melani5 Re: Wesołego i ten tego... 29.03.16, 13:35
        Nie wiem czy pomoge,ale u starszego tez tak walczylam z kupami. W wieku 5 lat sam odstawil nabial bo stwierdzil ze sie potym zle czuje, wiec mysle ze od poczatku nie tolerowal niczego mlecznego.
        Z mlodszym obecnie roczniakiem,jak zaczely sie problemy kupowe odstawilam mleko(byl na mm)
        i przeszlam na mieszanke bezmleczna. I zadzialalo,maly robil i robi kupy bez problemu.
        Moze twoje dzieci tez nie toleruja mleka?
        Starszak,obecnie 8lat,nie je mlecznego przeszlo 3 lata. Zero chorob, wysoki i waga w normie.
        Moze sprobuj karmic bezmlecznie?
        Pozdrawiam i zycze cierpliwosci.
      • danka23333 Re: Wesołego i ten tego... 30.03.16, 17:53
        Jak Ci można pomóc, kobieto kochana?
        Co do transportu: może pasowałby Ci Boeing 737 albo inny Airbus A380? wink
        A tak na poważnie: czego potrzebujesz najbardziej?
        • rybkka24 Re: Wesołego i ten tego... 02.04.16, 23:17
          dodtakowa para rąk do pomocy?
          pare godzin snu?
      • stephanie.plum Re: Wesołego i ten tego... 05.04.16, 15:47
        a dobrze, niech się małż Twój zajmuje starszymi, Ty dość masz na głowie!

        nie wiem, jak bym sobie poradziła w Twojej sytuacji, i pewno wszystkiego już próbowałaś bo masz doświadczenie z takimi problemami kupkowymi,
        przyszło mi tylko do głowy, że znajoma babka, która jako zawodowa matka zastępcza opiekuje się na okrągło kilkoma noworodkami (naszego też przez pierwsze 6 tygodni pieściła), ma takie sposoby na regularne kupki (a karmi butlą, co podobno sprzyja zaparciom)
        - espumisan krople dla niemowląt, profilaktycznie, raz dziennie
        - jak to nie pomaga, to probiotyk dla niemowląt, ponoć super odkorkowuje,
        - jak dalej nic, to bierze czopek glicerynowy i za pomocą temperówki go zmniejsza do rozmiarów "do przyjęcia" dla takiego maleństwa.

        trzymaj się wiosennie!
      • panizalewska Re: Wesołego i ten tego... 09.04.16, 19:28
        Dzięki za dobre chęci, a i samolotem nie pogardzę Danka! big_grin
        Przeżyliśmy i żyjemy, ale same wiecie...
        Będę pisać później jeszcze, see ya
    • panizalewska Minął miesiąc 17.04.16, 22:18
      Hej!
      Czas zaiwania w szaleńczym tempie. Bardzo dobrze, bo może jutro się obudzę, a moje dzieci będą miały 24 lata i się wyprowadzą wink A tak na serio - trochę ciężkawo jest. Ze względów budżetowych nie mamy niani i żłobka dla młodszego, ja chwilowo nie zarabiam nawet na waciki. Pomocy rodziców brak, tj zerwałam kontakty, więc jesteśmy sami, ale normalnie sami jak na pustyni, lodowcu, środku oceanu, albo innym chuj wie czym. Że tak powiem, cytując klasyka, bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście.

      Pisanka ma miesiąc. Prawie nie kolkuje. Kilka dni miała gorszych, tak to bezproblemowa istota. I kilka dni temu zaczęła się uśmiechać! big_grin Ma taki puchaty bezzębny zaciesz, no czysta słodycz big_grin Jest parchata, jak wszystkie moje dzieci, ale może to trądzik niemowlęcy i potówki tylko. Jem czekoladę na potęgę, to może też to. Generalnie odżywiam się kawą i słodyczami, bo nie mam czasu ogarniać warzyw. A chociaż nie- posiałam w ogródku w 8 skrzynkach kwiaty i warzywa. Coś tam już kiełkuje. Miałam robić dzieciom huśtawkę, ale nie mam siły. Mój małżonek jest zorganizowany jak cholera tongue_out

      Ale tak poza tym to cieszę się życiem, serio. Nie ma głównych czynników stresujących czyli rodziców, dziadkowie ostatnio łaskawie nie poruszali tematów drażliwych przy wizycie, a i szalonej ciotki na razie brak w okolicy kilkuset kilometrów wink

      Moja najstarsza córa pobiegła dzisiaj na 400 m u mnie we wsi i dostała złoty medal burmistrza. Była bardzo dzielna, że mimo wywrotki i skaleczonej łapki skończyła bieg, a i glut jakiś się czaił, więc była skonana i taka zapłakana generalnie. Medal wisi w naszym Hall of Fame wink Chodzimy z najstarszą też na terapię SI, ale w domu z jej brakiem koncentracji sobie nie radzimy. Musimy uruchomić codzienne ćwiczenia, bo jest krucho, jest nieprzyjemnie, trudno dla wszystkich. Ja muszę iść na terapię dotyczącą starych i mnie jako rodzica i nie mam pojęcia, jak to ogarnąć.

      A synu gada, piszczy, wrzeszczy po swojemu, motorek w tyłku niewiarygodny. Nie męczy się absolutnie NIGDY. Tzn jak mu się powie, że pora iść spać, to daje buziaka wszystkim i pięknie pada u siebie w łóżku, ale jak tylko ma oczy otwarte, to zapieprza po ścianach i suficie równo. Ostatnio zaczął się wspinać na ogrodzenie - mamy takie kratki, coś jak pergole. Ja wymiękam. Biegnie do przedszkola po siostrę. Nie idzie, on BIEGNIE całą drogę. Potem jeszcze z pół godziny na placu zabaw i w zasadzie biegnie do domu. Zalicza glebę co kilka kroków. Wygląda jak ofiara przemocy w rodzinie i wyczekuję tylko Opieki Społecznej pod drzwiami. Wielki siniec na pół twarzy, bo spadł z kanapy centralnie na kość policzkową. Zadrapania i ugryzienia na całym ciele - siostry albo swojego brata bliźniaka kota Manuela, z którym mają szorstką męską miłość tongue_out Wymiękam przy tym gościu.

      Czasami nie mam czasu się umyć. Jak małż zaczyna pracę o 11 to pół biedy, zdążę. Jak zaczyna o 9 to często lipa, jest taki zapieprz, że czekam do południa. Nie jest dobrze, jestem zaniedbana. Chodzę i karmię jedną ręką pisankę, drugą obrabiam dzieci / pranie / gotowanie. Czasami też wstaję i nie śpię 2-3 godziny w noocy, żeby posprzątać i obrobić chałupę. Ostatnio wstałam o 1 w nocy i już nie spałam do rana, w sumie spałam ze 3 godziny tongue_out

      Ale wiosna, ogródek. Dużo ogarniam, sadzę sieję, porządkuję. Maluję płot metodą natryskową - przelałam farbę do spryskiwacza po płynie do szyb big_grin Mistrzostwo, naprawdę polecam! Zamiast miesiąca z pędzlem - pół godziny i 3 przęsła pomalowane. Kupiłam piwonie, od małża dostałam małą śliczną magnolię smile Może w końcu huśtawka dla młodzieży się uda, a i będzie piaskownica w namiocie (polecam patent - zawsze cień kiedy trzeba i koty nie sikają - wystarczy zasunąć suwakiem na noc). Zbieram cegły po sąsiadach, nawet takich z drugiego końca miasta wink Poznaję dzięki temu fajnych ludzi. Oferuję sztukę za cegły, ludziom miło, że nie chcę wydębiać za darmo, ja się promuję własną pracą, win-win.

      Lecę, Pisanka kwęka, czas karmić smile

      Pozdrawiam Was wiosennie i jeszcze raz dziękuję, że jesteście smile
      • calimeczka Re: Minął miesiąc 22.04.16, 14:03
        Cześć smile
        Fajnie że się odzywasz smile

        Jednym słowem - ciężko... ale jakoś dzień za dniem do przodu...
        Co do ogarniania domu w nocy... no cóż, mogę podać Ci rękę, ja wczoraj i przedwczoraj poszłam spać po 3 w nocy, a wstaję ok. 6.30 do pracy (choć powinnam przed 6, coby się nie spóźniać wiecznie, ale nie daję rady wink)
        Jakie plany z cegłą? Wiesz, ja ostatnio przeglądam wykorzystanie cegły w ogródkach przydomowych, ciekawam barz czy też masz podobne pomysły, czy jeszcze coś innego po głowie Ci chodzi? I też jestem na etapie sadzenia warzywniaka - na działce pierwszyy rok, i kwiatów w skrzynkach i kombinowania placu zabaw dla dzieci (gotowe to cenowe samobójstwo dla mnie, choć ja mam głowę pełną pomysłów smile).
        Dzięki za patent ze spryskiwaczem, na pewno wykorzystam wink Choć do posiadania ogrodzenia mi jeszcze daleko daleko.
        A tak w ogóle, to chyba czas założyć wątek na innym forum, bo już całkiem nietematycznie piszemy wink
        • panizalewska Re: Minął miesiąc 27.04.16, 23:45
          Może jakieś "Dom i ogród"? wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka