panizalewska
10.07.15, 16:39
bo podjęłam decyzję. Jezu, aborcja farmakologiczna brzmi strasznie. Ale nie będę udawać, że to coś innego, żeby lepiej brzmiało. To też bez sensu.
Jestem żoną i mamą dwójki maluchów - roczniaka i 3-latki. I jestem zajechana psychicznie i emocjonalnie. Nie mam pracy, zaszłam w ciążę zaraz po studiach. Niby taki był plan - nas obojga. Ale jak się okazało - łatwiej jest udźwignąć rodzinę materialnie, niż dzień w dzień (i w nocy) słuchać wrzasków najpierw jednego, potem dwójki na raz. Kiedy dzieciarnia nie wrzeszczy to oczywiście są to istoty najsłodsze na świecie. ALE JESTEM TAK NIEWIARYGODNIE ZMĘCZONA!!! I sfrustrowana.
Moje dzieci są "niby" zdrowe. Ot, alergicy. Nic szczególnego. Karmienie piersią - wow, jakie zdrowe - dla mnie oznaczało frustrujące diety - praktycznie bez warzyw i owoców. Po roku wcinania buły z mięsem wyglądałam już jak kaszalot (pardon), po drugim dziecku to już w ogóle. Nie mam czasu na zdrowe odżywianie, sport, nic. High need baby się trafiło. Dzieciaki też nie robiły kupy samodzielnie przez pierwsze 5 miesięcy. Jezu. Powiedziałam - nigdy więcej, nie dam rady fizycznie, psychicznie, emocjonalnie. Niemowlęctwo moich dzieci wyzuło mnie z pozytywnej energii, zostawiło tylko frustrującą pustkę.
Zaczęłam pracować. Robię ładną rzecz, żmudną, uwielbiam tą robotę. Wycisza mnie, skupia.
A tu proszę. Ciąża w 2 cyklu od porodu (po roku, ale jednak). I generalnie histeria. Powracają koszmarne wspomnienia o wyciskaniu kupy z dziecka 5 x dziennie przy niewiarygodnym wrzasku i inne "uroki niemowlęctwa".
Słuchajcie, ja nie mam siły. Nie mam pracy, mamy ogromny kredyt. Nie stać nas. Nas jako rodziny - materialnie. Mnie jako CZŁOWIEKA (może matki, może kobiety, ale po prostu człowieka) - emocjonalnie, psychicznie, fizycznie, zdrowotnie. Wymiękam.
Chcę być lepszą matką dla dwójki, niż gorszą dla trójki. Bo im bardziej zmęczona - tym więcej krzyczę.
Szczęście w nieszczęściu - ciążę wykryłam tuż po zapłodnieniu, pewnie jeszcze przed zagnieżdżeniem. Wiem, że to moje potencjalne DZIECKO (nie krokodyl, nie krowa, tylko człowiek, moje dziecko) ale na razie to kilka komórek, bez układu nerwowego. W tej ciąży będę pewnie ze 3 tygodnie.
Jest mi smutno, ale wiem, że to lepsza decyzja. Za 3 lata może zdecydujemy się na trzecie dziecko. Z tabunem opiekunek, z pomocą, za którą będziemy mogli zapłacić. Będzie lżej, będzie normalnie. To już będzie inna osoba, niż ta teraz. Ale kiedyś będzie.
Proszę, kto umie, niech się pomodli za mnie i za moje dziecko. Może mi wybaczy, jeżeli się spotkamy.
Pozdrawiam