!). Przeczytanie kilkunastu stron po polsku sprawia im ból, a na zajęciach z pisania (studia są obco-filologiczne) marudzą, że AŻ 300 słów. Trzysta, nie trzy tysiące. Powoli dobijamy do tego, o czym tak krytycznie piszesz, widać taka kolej rzeczy. Pamiętam, jak kilka lat temu opublikowano wyniki testu
No to trochę inna sprawa. Ja reprezentuję nauki ekonomiczne i w przypadku mojej pracy magisterskiej opublikowałem samodzielnie wyniki - po ustaleniu z promotorem. Tyle że nie w formie książki, bo byłaby to makulatura - ale wyniki empirycznej analizy, w formie artykułu. W rezultacie opublikowałem
Czy dyskusja dotyczy studenta chcącego opublikować pracę poza uczelnią? Czy może coś pomyliłem jednak? Jeśli pracownik zechce opublikować wyniki badań poza uczelnią to jest to analogiczna sytuacja. Dodatkowo pisałem wyżej, że student nie jest pomocą w badaniach. Przyuczenie studenta trwa
Bardzo podoba mi się podejście do tematu przedstawione przez eni_huso. Obserwowałem proces wybierania promotora , realizacji badań i współpracy przy redagowaniu pracy w jednej z topowych uczelni technicznych w PL. W tej katedrze była taka zasada, że jeżeli wyniki z pracy nadawały się do
Faktem jest, że doktorat ma być praca samodzielną. Nikt nie może opublikować doktoratu jako pierwszy autor-nawet promotor, a zgoda doktoranta nie ma tutaj znaczenia. Przecież nikt nie może koleżeńsko "podzielić się" wynikami swojej pracy w celu powiększenia dorobku tego drugiego. Ponadto w czasie
pan.toranaga napisał: > Trzy > sorry, piszą czy są n-tym autorem? To jest jednak różnica. Druga, dużo bardziej fundamentalna różnica jest taka, że mają promotora, który potrafi pisać do JCR. Nawet jeśli wypichcą coś samodzielnie (zdarza się, a jakże!), to po przejściu przez
własnych prac, głównie tych realizowanych komercyjnie. > 2. Nie funkcjonuje tutaj zasada, ze promotorem pomocniczym / promotorem zostaj > e osoba najwięcej wiedząca w danym temacie. Wielokrotnie byłem konsultantem mer > ytorycznym pracy opartej na wynikach uzyskanych w moim zespole
magisterskie zostały opublikowane przez promotorów. Problem dotyczył dopisania się przez przez obecnego przełożonego autorów do artykułów naukowych, będących fragmentami prac magisterskich. Poza tym, wydaje mi się, że mylisz pojęcia. Praca magisterska byłaby utworem zbiorowym, gdyby miała dwóch lub więcej
Polsce jest zupełnie inne. Przecież doktorant, który wie, ze jego wyniki nie bedą i tak opublikowane w prestiżowym czasopiśmie, automatycznie traci ważny czynnik motywujący! Przykłady bardzo wpływowych prac doktorantów w czasopismach podanych wyżej (i w każdym numerze jest ich znaczna liczba
byłoby przez komisję dobrze odebrane i jak to wygląda z Waszej perspektywy u Was na wydziałach. W trakcie studiów uczestniczyłem z referatami w kilku konferencjach międzynarodowych i ogólnopolskich. Brałem też udział w kilku projektach badawczych. Na publikację wyników badań nie starczyło mi jednak sił
. Niestety w Polsce to > ciagle napotyka na spory opor i to nie tylko ze strony 'starych profesorow'. > Obserwuje ze mlodzi doktoranci tez czesto chcieli by bylo 'po rowno' np gdy > chodzi o wyjazdy na konferencje, a nie wg uzyskanych przez nich wynikow. > ewa A czy nie jest tak, że wyniki i