Dodaj do ulubionych

NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny

15.03.17, 11:51
Jak wspomniał minister Gowin, NIT będzie naukowym zapleczem dla realizacji tzw. "planu Morawieckiego". W skład NIT wejdzie ok 100 istniejących instytutów branżowych wśród których są te prężnie działające, pozyskujące granty, zlecenia itp. oraz niestety te, które radzą sobie trochę gorzej, przy czym przyczyny są tutaj różne [np. tematyka, która się zajmują, jest potrzebna, ale nie jest w 100% sprzedawalna w postaci badań, projektów itp.]. Nie jest wykluczone, że niektóre zostaną zlikwidowane, o czym mówi się oficjalnie w zainteresowanych gremiach. Przy okazji nastąpią przetasowania stanowiskowe, przy czym:
1. dyrektora i jego zastępców powoła minister, dyr. nie będzie musiał znać żadnego języka obcego, o kompetencjach ogólnych nie wspominając,
2. przewodniczącego rady naukowej z zewnątrz powoła minister, nie musi być prof.
3. 60% składu rady naukowej powoła minister spoza instytutu, nie musza być prof.
4. NIT/instytuty nie będą mogły prowadzić doktoratów i habilitacji, stracą uprawnienia,
5. doktoraty i habilitacje tylko w uczelniach akademickich,
6. nie będzie możliwości publikowania pod afiliacją instytutu, trzeba będzie zgłosić się do uczelni akademickiej i publikować pod jej afiliacją,
7. NIT/instytuty zajmą się tylko badaniami aplikacyjnymi,
8. instytuty nie będą prowadziły badań naukowych - tylko aplikacyjne
To na razie projekty, ale chyba dyskusja idzie w złą stronę. Nie słyszałem, aby ktoś protestował przeciw takim zmianom, zgłaszał propozycje alternatywne, w instytutach, które znam jest niepewność, a osoby decyzyjne w tej chwili pracują na to żeby nie wylecieć ze stołków, co czasem bywa żenujące [szczególnie jak zna się te osoby kilka lat]. Wszystko wskazuje na to, że po aktualnie funkcjonujących instytutach pozostanie tylko wspomnienie, co w przypadku tych mających duże osiągnięcia i markę na rynku jest najbardziej przykre. Zacznie się budowa "czegoś nowego", no właśnie tylko jak to się zakończy?

Obserwuj wątek
    • bozenka.od.sapu Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 15.03.17, 12:05
      Biorąc pod uwagę "profesorów zero" założenie, że "nie muszą być prof." może (ale nie musi) oznaczać, że kryterium ogarnięcia naukowego będzie punktowane wyżej niż stopnie i tytuły...
    • zitterbewegung Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 15.03.17, 12:25
      To niezwykle nowatorskie rozwiazanie z oddzieleniem badan "publikacyjnych" od aplikacyjnych. Nieslychane.

      "Plan" (rechot) Morawieckiego wychodzi (zdaje sie) z filozofi Keiretsu czyli scislejszej integracji publiczno prywatnej. W tym miejscu warto zauwazyc ze wszelkie prywatne czysto aplikacyjne instytuty koreanskie, japonskie, niemieckie, amerykanskie, dowolne, publikuja na potege. Moze bedzie przynajmniej NIT Technical Reports?
    • piotrek786 Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 15.03.17, 12:30
      czasem mam wrażenie , że brak wyraźnej dyskusji, argumentów, uwag i propozycji ze strony "osób decyzyjnych" wynika właśnie z faktu, że obecna struktura jest zła. To tak trochę jak ostatnia przelotna rozmowa z młodym habilitowanym..
      "ja: lecę an pomiary, na razie"
      "on: ja już nie muszę, już jestem".

      Oni już nie muszą, już są. Byłbym pozytywnie zaszokowany, gdyby tego dziadostwa w nowym układzie ktoś dopilnował i nas wszystkich zagonił do merytorycznej roboty..

      • dobrycy Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 15.03.17, 15:38
        Czy NIT będzie jak amerykański NIST?
        • sendivigius Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 15.03.17, 15:44
          dobrycy napisał:

          > Czy NIT będzie jak amerykański NIST?

          Publikuja pod swoja afiliacja; co gorsza, artykuly naukowe. Fakt, habilitacji nie nadaja.
    • sendivigius Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 15.03.17, 16:21
      andy_style napisał(a):

      > Jak wspomniał minister Gowin, NIT będzie naukowym zapleczem dla realizacji tzw.
      > "planu Morawieckiego".


      Przezylismy "plan Balcerowicza" przezyjemy i Morawieckiego (w miedzyczasie plan Kolodki i plan Hausnera). Jedyny plan jaki sie w Polsce udal to byl plan 6-letni. Nawet w Krakowie jest aleja (a przynajmniej byla).

      Nie jest wykluczone, że niektóre
      > zostaną zlikwidowane, o czym mówi się oficjalnie w zainteresowanych gremiach.


      A powinno sie mowic odwrotnie czyli o powolaniu 100 nowych.

      > Przy okazji nastąpią przetasowania stanowiskowe,

      Zasadniczo o to chodzi. prof. Marian za doktora Zdziska, a doc. Makary za magistra Panfucego.

      przy czym:
      > 1. dyrektora i jego zastępców powoła minister, dyr. nie będzie musiał znać żadn
      > ego języka obcego, o kompetencjach ogólnych nie wspominając,


      Znajomosc jezykow obcych jest potrzebna w recepcji dobrego hotelu, w innych miejscach jest tylko kwiatkiem do kozucha. Kompetencje to niby co? Tu jest pies pogrzebany (a jakiej rasy to niech sie zajmie stosowny Instytut).

      > 2. przewodniczącego rady naukowej z zewnątrz powoła minister, nie musi być prof
      > 3. 60% składu rady naukowej powoła minister spoza instytutu, nie musza być prof


      A po co Instytutowi Rada Naukowa? Gdy ani nie ma publikowac naukowo ani sie zajmowac nauka, co ta rada bedzie robila i na czym sie znala? Pomieszanie z poplataniem.

      > 4. NIT/instytuty nie będą mogły prowadzić doktoratów i habilitacji, stracą upra
      > wnienia,
      > 5. doktoraty i habilitacje tylko w uczelniach akademickich,


      To akurat ma sens. Choc w praktyce jest to bardzo marginalny problem bo ile z nich ma uprawnienia?

      > 6. nie będzie możliwości publikowania pod afiliacją instytutu, trzeba będzie zg
      > łosić się do uczelni akademickiej i publikować pod jej afiliacją,


      I wycierac dywanik profa Mariana, ktory nie bedzie mial pojecia co napisane ale dopisac sie bedzie mu nalezalo. Szalenstwo.

      > 7. NIT/instytuty zajmą się tylko badaniami aplikacyjnymi,

      Ja tu czuje cos w rodzaju zamachu stanu robionego przez politechniki. Chca przykleic sobie instytuty jako hacjendy taniej sily roboczej do projektow z ktorych smietanke (czyli kase i przy okazji habilitacje) spije centrala.

      > 8. instytuty nie będą prowadziły badań naukowych - tylko aplikacyjne

      Tu nie wiadomo o co chodzi. A jak tak, to chodzi o pieniadze. Czyli patrz wyzej; w Instytucie sie narobia, a wicie-rozumicie prof Marian nada temu szlif naukowy. Oh yes!
      • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 16.04.17, 23:18
        > > Przy okazji nastąpią przetasowania stanowiskowe,
        >
        > Zasadniczo o to chodzi. prof. Marian za doktora Zdziska, a doc. Makary za magis
        > tra Panfucego.

        Niestety to prawda. Problem w tym, że te przetasowania i zmiany w strukturze realnie sparaliżują te instytucje na przynajmniej kilka lat. Do tego, większość zmian to będzie fikcyjne "łączenie" działalności. Jeśli "zespół" zajmujący się jakimś zakresem tematycznym będzie rozwalony na 5 lokalizacji, może nawet po całej Polsce, gdzie każdy z nich będzie funkcjonował "po staremu", ale formalnie w nowej strukturze, to tylko rozbucha administrację.

        > przy czym:
        > > 1. dyrektora i jego zastępców powoła minister, dyr. nie będzie musiał zna
        > ć żadn
        > > ego języka obcego, o kompetencjach ogólnych nie wspominając,

        >
        > Znajomosc jezykow obcych jest potrzebna w recepcji dobrego hotelu, w innych mie
        > jscach jest tylko kwiatkiem do kozucha. Kompetencje to niby co? Tu jest pies po
        > grzebany (a jakiej rasy to niech sie zajmie stosowny Instytut).

        Co o języków, angielski powinien być obowiązkowy na takim stanowisku jeśli chcemy liczyć na współpracę międzynarodową. Teraz byle doktorancik chcący robić karierę naukową na poziomie powyżej rynsztoku, musi znać co najmniej angielski.
        Co do samego powoływania, czy teraz jest inaczej? Jak minister chce ściągnąć dyrektora i wstawić swojego misia, zrobi to tak czy inaczej.

        > > 4. NIT/instytuty nie będą mogły prowadzić doktoratów i habilitacji, st
        > racą upra
        > > wnienia,
        > > 5. doktoraty i habilitacje tylko w uczelniach akademickich,

        >
        > To akurat ma sens. Choc w praktyce jest to bardzo marginalny problem bo ile z n
        > ich ma uprawnienia?

        Jaki sens? Nie jestem zwolennikiem chowu wsobnego, ale brak możliwości robienia doktoratu skończy się tym, że zatrudniane będą tylko odrzuty z uczelni. Kto normalny przyjdzie do pracy w instytucie naukowym nie mając możliwości robienia doktoratu? Poza osobami bez ambicji naukowych, szukającymi ciepłej państwowej posadki oczywiście.

        > > 6. nie będzie możliwości publikowania pod afiliacją instytutu, trzeba
        > będzie zg
        > > łosić się do uczelni akademickiej i publikować pod jej afiliacją,

        >
        > I wycierac dywanik profa Mariana, ktory nie bedzie mial pojecia co napisane ale
        > dopisac sie bedzie mu nalezalo. Szalenstwo.

        A to będzie jakiś zakaz afiliowania? Znam journale z listy A za 30-40 naszych śmiesznym punkcików, gdzie zagranicą ludzie publikują z afiliacją firm komercyjnych czy wręcz jako "freelance consulting engineer" i żyją.

        > > 7. NIT/instytuty zajmą się tylko badaniami aplikacyjnymi,
        >
        > Ja tu czuje cos w rodzaju zamachu stanu robionego przez politechniki. Chca przy
        > kleic sobie instytuty jako hacjendy taniej sily roboczej do projektow z ktorych
        > smietanke (czyli kase i przy okazji habilitacje) spije centrala.

        Będzie kontynuacja fikcji w której rutynową działalność będzie się formalnie nazywać innowacyjnymi badaniami. Problem jest taki, że jak ktoś nie wyłoży kasy na NIT, a nie będzie z czego jej wziąć, to będzie musiał się on utrzymać sam. Większość "działów" będzie kontynuowało swoje tradycje klepania rutynowych badań, ekspertyz, ceryfikacji, etc. bo będzie to jedyne wyjście aby takiego molocha utrzymać. Znając "koszty" swojego instytutu i biorąc pod uwagę publikowane dane o ilości zatrudnionych w obecnych instytutach, budżetu NITu będzie mógł spokojnie dość do 5 mld zł jeśli nie planują masowych zwolnień. Tyle w budżecie nie wyczarują, ani nie nałapią grantów na takie kwoty. Jedyna opcja to zmusić przemysł do "zrzutki" na utrzymanie.
        • sendivigius Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 17.04.17, 04:10
          dystansownik napisał:

          > > To akurat ma sens. Choc w praktyce jest to bardzo marginalny problem bo i
          > le z n
          > > ich ma uprawnienia?
          >
          > Jaki sens? Nie jestem zwolennikiem chowu wsobnego, ale brak możliwości robienia
          > doktoratu skończy się tym, że zatrudniane będą tylko odrzuty z uczelni. Kto no
          > rmalny przyjdzie do pracy w instytucie naukowym nie mając możliwości robienia d
          > oktoratu? Poza osobami bez ambicji naukowych, szukającymi ciepłej państwowej po
          > sadki oczywiście.

          Ambicje naukowe to nie doktorat wlasnie. Niech zrobi go na uczelni porzadnej i dopiero przyjdzie do instytutu. To wcale nie musi byc 3 sort w sytuacji gdy instytut na serio bedzie badawczy. Ja jestem za powaznym ukroceniem lewizny ktora odbywa sie na politechnikach wlasnie kosztem instytutow ktore sa do tego stworzone. Gdy tak sie stanie to ten doktorant bedzie sam sie tam pchal.


          > Będzie kontynuacja fikcji.....Jedyna opcja to zmusić przemys ł do "zrzutki" na utrzymanie.

          O ho ho. Bezie sie dzialo !!!
          • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 17.04.17, 09:27
            sendivigius napisał:
            > Ambicje naukowe to nie doktorat wlasnie. Niech zrobi go na uczelni porzadnej i
            > dopiero przyjdzie do instytutu. To wcale nie musi byc 3 sort w sytuacji gdy ins
            > tytut na serio bedzie badawczy. Ja jestem za powaznym ukroceniem lewizny ktora
            > odbywa sie na politechnikach wlasnie kosztem instytutow ktore sa do tego stworz
            > one. Gdy tak sie stanie to ten doktorant bedzie sam sie tam pchal.

            Tylko w chwili obecnej, patrząc na własny instytut, z doktoratem przychodzą ludzie dla których zabrakło posadki na uczelni, nie najlepsi. Wręcz trend jest odwrotny, ci co zrobili doktorat w instytucie uciekają na uczelnie jak mają okazję. My się bijemy o zakup sprzętu średniej klasy do badań, a w tym samym momencie uczelnie wydają miliony ze środków europejskich czy grantów na sprzęty najwyższej klasy, na których często poza klepaniem fuch nie robi się za dużo. Nam sprzętu kupionego z grantu nie wolno wykorzystać w pracach komercyjnych.

            Co ważniejsze, u nas większość ludzi dopiero po ok. 2-3 latach pracy zawodowej, mając już trochę kontaktu z praktyką, wie co ich interesuje i czym warto się zająć, a wtedy doktorat sam leci w ok. 2 lata. Jest bardzo duża różnica między doktoratami w instytutach i na uczelniach. Ja sobie nie wyobrażam robienia doktoratu przed odsiedzenie "dupogodzin" przez 4 lata na uczelni, w oderwaniu od praktyki, a tak w większości wyglądają doktoraty uczelniane. Gorzej, znam praktyków z magisterką, którzy są o wiele lepszymi ekspertami i badaczami niż spora część "doktorków" z uczelni.

            Podstawowe pytanie brzmi, czy NIT miałby być bliższy instytutów PANowskich czy tych które obecnie żyją głównie z konsultingu dla przemysłu. W pierwszym przypadku, nie ma problemu. Jak ktoś po 5 latach studiów i 4 latach doktoratu przyjdzie sobie teoretyzować, pewnie nie wymyśli nic nowego, ale ma szansę naklepać trochę publikacji. Jednak w kontaktach z przemysłem się zupełnie nie sprawdzi. W drugim przypadku, uważam, że NIT powinien dawać możliwość robienia doktoratów nawet ludziom z zewnątrz, z firm komercyjnych, które chcą rozwijać własne R&D związane z prowadzoną działalnością. Tak rodzi się współpraca z przemysłem. U nas za dużo doktoratów się nie produkuje, ale co trzeci jest robiony przez osoby z zewnątrz.
            • trzy.14 Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 17.04.17, 12:56
              Ale u was problem jest natury egzystencjalnej.

              Za PRL-u przemysł był państwowy i obsługiwała go triada: instytuty PAN od "wielkiej nauki", uczelnie od dydaktyki ("kuźnia kadr dla administracji i przemysłu") i instytuty branżowe jako bezpośrednie zaplecze państwowego przemysłu. Przy czym zarówno instytuty branżowe, jak i PAN-owskie specjalizowały się w naśladowaniu, gonieniu Zachodu w warunkach nieistnienia umów o ochronie własności intelektualnej, żelaznej kurtyny i niewymienialnej złotówki. Wtedy taka struktura miała sens: taniej było splagiatować, skopiować, ukraść za pomocą kadr opłacanych równoważnikiem 10-15 dolarów miesięcznie niż kupić gotowe rozwiązania z krajów, w których robocizna była kilkaset razy droższa. To dlatego na tzw B-R nigdy po 1989 roku nie przeznaczaliśmy takiego odsetka PKB jak w latach 70.

              Po zmianie ustroju przemysł w Polsce uległ gwałtownym przeobrażeniom. Dość powiedzieć, że dolar nie tylko relatywnie staniał, a Polska podpisała konwencje o ochronie IP; największa zmiana polega na tym, że przedsiębiorstwa państwowe, nawet te największe, nie odczuwają żadnej potrzeby prowadzenia własnej działalności B-R i z całą pewnością jeszcze 2-3 lata temu taki Orlen *nie posiadał własnego działu B-R*. Ja z tego wnoszę, że Orlen całą potrzebną mu technologię po prostu kupuje za granicą. Z drugiej strony nieustanne zawody w maratonach rankingowych nakazują skoncentrować badania naukowe na uczelniach, co obnaża bezsens istnienia instytutów PAN-owskich jako niezależnych, pozaulczelnianych jednostek rację swojego istnienia upatrujących w wyścigu o ministerialne punkty (i konkurencji z uczelniami o publiczne subsydia).

              Problem egzystencjalny polega więc na tym, że publiczny sektor B-R nie dostosował się w zakresie celów swojego istnienia do zmian, jakie zaszły w społeczeństwie i moim zdaniem z trójki /uczelnie/instytuty PAN/instytuty badawcze/ tylko te pierwsze mają w miarę dobrze określoną społeczną misję swojego istnienia (choć osobnym pytaniem jest, czy wypełniają ją dobrze i dlaczego).


              dystansownik napisał:

              > Tylko w chwili obecnej, patrząc na własny instytut, z doktoratem przychodzą lud
              > zie dla których zabrakło posadki na uczelni, nie najlepsi. Wręcz trend jest odw
              > rotny, ci co zrobili doktorat w instytucie uciekają na uczelnie jak mają okazję
              > . My się bijemy o zakup sprzętu średniej klasy do badań, a w tym samym momencie
              > uczelnie wydają miliony ze środków europejskich czy grantów na sprzęty najwyżs
              > zej klasy, na których często poza klepaniem fuch nie robi się za dużo. Nam sprz
              > ętu kupionego z grantu nie wolno wykorzystać w pracach komercyjnych.
              >
              > Co ważniejsze, u nas większość ludzi dopiero po ok. 2-3 latach pracy zawodowej,
              > mając już trochę kontaktu z praktyką, wie co ich interesuje i czym warto się z
              > ająć, a wtedy doktorat sam leci w ok. 2 lata. Jest bardzo duża różnica między d
              > oktoratami w instytutach i na uczelniach. Ja sobie nie wyobrażam robienia dokto
              > ratu przed odsiedzenie "dupogodzin" przez 4 lata na uczelni, w oderwaniu od pra
              > ktyki, a tak w większości wyglądają doktoraty uczelniane. Gorzej, znam praktykó
              > w z magisterką, którzy są o wiele lepszymi ekspertami i badaczami niż spora czę
              > ść "doktorków" z uczelni.
              >
              > Podstawowe pytanie brzmi, czy NIT miałby być bliższy instytutów PANowskich czy
              > tych które obecnie żyją głównie z konsultingu dla przemysłu. W pierwszym przypa
              > dku, nie ma problemu. Jak ktoś po 5 latach studiów i 4 latach doktoratu przyjdz
              > ie sobie teoretyzować, pewnie nie wymyśli nic nowego, ale ma szansę naklepać tr
              > ochę publikacji. Jednak w kontaktach z przemysłem się zupełnie nie sprawdzi. W
              > drugim przypadku, uważam, że NIT powinien dawać możliwość robienia doktoratów n
              > awet ludziom z zewnątrz, z firm komercyjnych, które chcą rozwijać własne R&D zw
              > iązane z prowadzoną działalnością. Tak rodzi się współpraca z przemysłem. U nas
              > za dużo doktoratów się nie produkuje, ale co trzeci jest robiony przez osoby z
              > zewnątrz.
              • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 17.04.17, 13:47
                W większości się z Tobą zgadzam.

                Głównym problemem egzystencjalnym jest właśnie sens istnienia danej jednostki, ale nie ten który zapisano na jakimś papierze czy w ustawie, a to jaki on jest z uwagi na bieżące uwarunkowania społeczno-ekonomiczne, czyli jakie są potrzeby rynku, czy dana jednostka je zaspokaja oraz czy daje jej się możliwość ich zaspokojenia.

                Od czasu do czasu lubię sobie obejrzeć jakieś TED talks (jak ktoś nie wie o co chodzi, łatwo zgooglować i szczerze polecam). W jednym z przemówień, które najbardziej mi się spodobały, pojawiła się ciekawa opinia dotycząca szeroko pojętych instytucji. Chodziło o to, że w momencie zagrożenia swojego istnienia, jakiekolwiek instytucje, zapominają o pierwotnym celu swojego istnienia i skupiają się na swoim przetrwaniu. Tak się zachowywały i będą robić to nadal instytuty badawcze i wszelkie jednostki naukowe w Polsce.

                Problem w tym, że w pewnym momencie instytuty zostały pozostawione same sobie i oczekiwano od nich, że utrzymają się same. Tak jak uczelnie zaczęły przyjmować hordy studentów gdy płacono "od łebka", tak jak instytucje działające na zlecenie administracji zaczęły często symulować swoją pracę dla udowodnienia sensu swojego istnienia i ponoszonych kosztów, tak niektóre instytucje (w tym moja) zaczęły skupiać się na działalności pozwalającej jej przetrwać. Dla nas jest to consulting i odtwórcze badania dla firm komercyjnych (które do kategoryzacji mamy nazywać innowacyjnymi wdrożeniami), a dla innych instytutów, wyszydzanych w uzasadnieniu sensu NITu, nawet wynajem nieruchomości. Jak rząd zakręcił kurek z pieniędzmi, łatwiej było szukać alternatywnych źródeł dochodów niż zarabiać na nauce. Tym bardziej, że zwiększenie nakładów na badania to relatywnie nowy pomysł.

                Najgorsze jest to, że wielu ludzi już się przyzwyczaiło do obecnej sytuacji. W chwili obecnej, w moim instytucie pracowników na stanowiskach naukowych jest może 25%, z kolejne 40% to pracownicy inżynieryjno-techniczni, a reszta to administracja, itp. Nawet z pracownikami naukowymi jest kiepsko, bo zwykle na ocenę "zadowalającą" wystarczyło opublikować jeden artykuł w czasopiśmie z listy B. Żaden NIT tego nie poprawi, chyba, że zmiana odbędzie się przez zwolnienie wszystkich i zatrudnienie tylko wybranych w NITcie. Ale wątpię czy udałoby się ustalić jakiekolwiek sensowne kryteria kwalifikacji i oceń skoro do dziś się to nie udało nigdzie.
    • piotrek786 Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 15.03.17, 16:46
      Jeszcze raz napiszę - byłbym w stanie pracować za tą pensję, którą mam w podstawie gdyby mi ktokolwiek w Naszym Kraju powiedział, że ta praca ma sens! Gdyby opłacało się specjalizować w konkretnym kierunku oraz gdybym miał kilkuletnią perspektywę, że to co robię ma cel i sens (nie, nie chodzi o hab. Przed nazwiskiem).
      Wierzyłbym w plan Morawieckiego, gdybyśmy wykorzystywali chociaż część swojego potencjału, który tutaj jest. Niestety z tego, co widzę to kolejny raz gra na kliki i kolesi.
      Bo jest odwrotnie, w tym grajdole pracując w Instytucie trafiasz jak mucha do smaru, nic się nie da, nie to, co jest najistotniejsze dla realizacji jest istotne a przede wszystkim zamiast wykorzystywać swoje umiejętności grzęźnie się w guanie układów, niemocy, biurokracji i chorych zasad zarządzania tworzonych przez ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o innowacji czy nawet o organizacji...

      Tutaj nie jest ważne co potrafisz, a kogo znasz. Zamiast realizować swoje pasje i kreować nowe metody najlepiej sobie klepać odtwórcze prace na potrzeby kolejnych dyrektyw, czy wymogów prawnych. Oczywiście najlepiej te prace podzlecać, jest przerób, ty się nie narobisz a i kontakty utrwalasz…
      Wierzyłbym w plan Morawieckiego, gdybym nie był wychowany przez ludzi, którzy budowali krajową energetykę i chemię w latach 70-tych. Tak, za tego wyśmianego Gierka może i były jakieś wypatrzenia, ale jeżeli ktoś był dobry powodował, że mógł się wykazać. Dzisiaj ten palec boży pomaga się wykazać znajomym i rodzinie królika.

      Co do powyższego wciąż się zastanawiam „ile za afiliację” w złociszach będę musiał płacić uczelni, z której wypowiedziałem mianowanie z powodu patologii, kradzieży dorobku, układzików, mobbingu itd. Chyba , że się afiliuje na akademii muzycznej, która jest te 100 m bliżej od mojej instytucji ;).


      Wiem, wyżej jest hejt, ale ten kraj toczy wciąż ten sam chocholi taniec..
      • andy_style Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 17.03.17, 13:52
        Co najmniej dziwny jest ten pomysł z publikowaniem pod afiliacją uczelni akademickiej. Już widzę, jak doktory z instytutów biegają na politechniki, że by szukać współautorów. Ale czy będzie konieczność znalezienie współautora, czy tylko pracownik instytutu ma wpisać afiliację jakiejś uczelni akademickiej? Której, losowo wybranej, czy wskazanej? Na razie jeszcze tego nie wiem, ale nie słyszę głosów, aby ktoś protestował. Jesli ludzie z instytutów przestaną publikować, bo po cholerę, mamy wdrażać, to ilość publikacji z PL wzrośnie, czy spadnie? Trzeba zauważyć przy tym, że wiele z tych publikacji jest w tzw. dobrych żurnalach i na dobrym poziomie merytorycznym. Zmiany na pewno są konieczne [vide piotrek786], ale chyba tych proponowanych obecnie nikt do końca nie przemyślał. Jestem daleki od jakichkolwiek teorii spiskowych, ale może być i tak, że ktoś jednak to dokładnie przemyślał...
    • piotrek786 Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 19.04.17, 08:34
      Poniżej link do tekstu projektu ustawy, żebyśmy wiedzieli w jakim kierunku to prowadzi i kogo może dotyczyć:
      legislacja.gov.pl/projekt/12297460/katalog/12427955#12427955
      • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 20.04.17, 08:45
        I ja już wszystko wiem jak doszedłem w uzasadnieniu do:
        "Koszty związane z utworzeniem NIT, jego wyposażeniem i zatrudnieniem pracowników
        zostaną sfinansowane przez nowo utworzoną jednostkę. Będzie ona pozyskiwała środki,
        podobnie jak dotychczas instytuty badawcze, przede wszystkim z usług świadczonych
        komercyjnie, projektów grantowych, a także dotacji publicznych. Dotacja podmiotowa,
        którą będzie otrzymywał NIT, nie przekroczy kwoty obecnie przeznaczanej na dotację
        statutową dla instytutów badawczych."

        Czyli business as usual, bo nikt nie wyłoży dodatkowej kasy, tylko dalej będą oczekiwać, że sami się utrzymamy.
        • sendivigius Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 20.04.17, 14:57
          dystansownik napisał:


          > Czyli business as usual

          "This is the end, my friend... this is the end...."
          • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 20.04.17, 16:47
            Po przejrzeniu propozycji ustawy i załączonych do niej papierów, zaciekawiły mnie między innymi dwie rzeczy.

            Pierwsza, ciekawe że konsultacje społeczne prowadzone są z masą różnych przedziwnych organizacji (Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych, Parlament Studentów Rzeczpospolitej Polskiej, itd.), a ponad 100 instytutów jest reprezentowane tylko przez Radę Główną Instytutów Badawczych.

            Druga to kwestia zabronienia robienia doktoratów i habilitacji w tych instytutach. Skoro w praktyce zostaną one tymi samymi instytutami, tylko po nowym wspólnym szyldem, w czym problem, żeby część z nich miała prawo nadawać stopień doktora, czy nawet habilitację? Mam wrażenie, że jest to ordynarny skok mający na celu uzależnienie rozwoju naukowego tych instytutów od uczelni. Nawet przywołane w uzasadnieniu przykłady z Niemiec czy innych krajów, to mówienie pół-prawdy. Z jakiej racji w takim razie PAN ma takie prawa? Poza tym, sam mam kolegów z zagranicznych instytutów robiących rzeczywiście naukę, gdzie takie instytuty badawcze, często ściśle współpracujące z uczelniami, mają same prawo nadawać stopień doktora. W wielu przypadkach tym sobie ściągają kadrę z zagranicy, rekrutując doktorantów, z których część później zostaje w tych instytutach na etacie. Jak im się marzy multi-kulti w instytutach, to co jest łatwiejsze, ściągnięcie doktoranta czy post-doca, albo wręcz samodzielnego pracownika naukowego?
            • sendivigius Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 20.04.17, 18:18
              dystansownik napisał:

              > Druga to kwestia zabronienia robienia doktoratów i habilitacji w tych instytuta
              > ch. Skoro w praktyce zostaną one tymi samymi instytutami, tylko po nowym wspóln
              > ym szyldem, w czym problem, żeby część z nich miała prawo nadawać stopień dokto
              > ra, czy nawet habilitację? Mam wrażenie, że jest to ordynarny skok mający na ce
              > lu uzależnienie rozwoju naukowego tych instytutów od uczelni.

              Tu pomieszano dwie sprawy maskujac jedna sprawa zupelnie inna. Jasne ze ta reforma to skok na kase robiony przez glownie politechniki w celu podporzadkowania sobie instytutow (vide supra moj post). Natomiast nadawanie stopni niewiele tu ma do rzeczy. Obecnie tez w instytutach co nie maja uprawnien ludzie robia stopnie w uczelniach i to czesto odleglych. Poza tym jezeli mowi sie o zniesieniu habilitacji to problem znika, bo wtedy doktorat bedzie obostrzony a wiec raczej stacjonarny na uczelni niz dochodzacy skads. I nie ma co rozdzierac szat nad tym ze przyjdzie do instytutu doktor bez doswiadczenia przemyslowego. Biorac pod uwage ile ma lat przed soba to niewiele znaczy a to doswiadczenie to bywa ze doswiadzczenie w "cpaniu i kombinowaniu". Moze lepiej ze nie ma. Troche tu myslisz po staremu, mianowicie ze gdy ktos wdepnie w jakas dzialke na magisterce to siedzi w niej do emerytury. Tymczasem czasy sa takie ze i tak sie trzeba rozwijac i gdy trzeba przerbanzawiac.
              • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 20.04.17, 21:30
                > Natomiast nadawanie stopni niewiele tu
                > ma do rzeczy. Obecnie tez w instytutach co nie maja uprawnien ludzie robia stop
                > nie w uczelniach i to czesto odleglych.

                Tak, wiem, że można, ale robienie u "siebie" ma sporo plusów. Zresztą najważniejszy jest jeden. Na uczelni musisz klepać 4 lata studiów doktoranckich, zazwyczaj stacjonarnie. Mało uczelni oferuje tryb zaoczny, a żeby zrobić doktorat całkowicie "z partyzanta", musisz mieć plecy na tej uczelni u jakiegoś liczącego się profesora i zapłacić, chyba z ok. 10 tysi za jakieś tam formalne rzeczy, bo normalnie uczelnie takiego trybu nie oferują. Dlaczego? Pewnie dlatego, że im się to nie liczy tak dobrze jak trzymanie mrówki przez te 4 lata, gdzie nie dość, że poprawi trochę statystyki uczelni, to jeszcze dla promotora nabije przynajmniej kilka publikacji.
                W instytucie, nie wiem czy każdym, nie ma czegoś takiego jak studia doktoranckie o określonym terminie nabijania "dupogodzin". Teoretycznie możesz przyjść, na jednym spotkaniu rady naukowej otwierasz przewód doktorski, a na kolejnym przynosisz gotową pracę, bronisz się i masz doktorat. W międzyczasie załatwisz egzaminy, recenzje i inne formalności. W praktyce oczywiście wygląda to trochę gorzej, ale średnio w 2-3 lata doktorat jest z głowy i zazwyczaj tylko dlatego tak długo, że w międzyczasie nie można uniknąć prac komercyjnych.

                Też bez znaczenia nie pozostaje fakt, że skoro i tak trzeba doktorat robić na uczelni, to co ma takiego człowieka skłonić do wybrania NITu zamiast uczelni na dalszą drogę kariery, jeśli będzie jakiś otwarty etat? Na uczelniach nie obowiązują tak restrykcyjne ograniczenia odnośnie zakazu konkurencji jak w instytutach, ekspertyzy i komerchę można robić na własny rachunek, kasa na robociznę z grantów trafia do własnej kieszeni, a nie tylko na "ściągnięcie" z przerobu, żeby móc robić mniej komercji, itd. W tym wypadku instytuty naprawdę przestają być konkurencyjne. A jak ktoś nawet chce robić badania bez dydaktyki, to już lepiej iść do R&D jakieś firmy i w międzyczasie zrobić dr na uczelni.

                > Poza tym jezeli mowi sie o zniesieniu h
                > abilitacji to problem znika, bo wtedy doktorat bedzie obostrzony a wiec raczej
                > stacjonarny na uczelni niz dochodzacy skads.

                Naprawdę w końcu mają je znieść? Coś nie wierzę, bo jak inaczej miernoty miałyby się wyróżniać z tłumu, żeby połechtać swoją ambicję? Swoimi publikacjami i poszanowaniem w środowisku? W Polsce? To chyba żart. :)

                > I nie ma co rozdzierac szat nad ty
                > m ze przyjdzie do instytutu doktor bez doswiadczenia przemyslowego. Biorac pod
                > uwage ile ma lat przed soba to niewiele znaczy a to doswiadczenie to bywa ze do
                > swiadzczenie w "cpaniu i kombinowaniu". Moze lepiej ze nie ma. Troche tu myslis
                > z po staremu, mianowicie ze gdy ktos wdepnie w jakas dzialke na magisterce to s
                > iedzi w niej do emerytury. Tymczasem czasy sa takie ze i tak sie trzeba rozwija
                > c i gdy trzeba przerbanzawiac.

                Po części się z Tobą zgadzam, ale wiem też, że często ludzie mają pewne swoje "skrzywienia" i "charakter" zawodowy ukształtowany prze pierwsze lata swojej kariery. Oczywiście nie mówię, że nie da się zmienić jeśli człowiek cały czas się rozwija, co też powinien robić. Problem w tym, że takie podejście to u nas jeszcze raczej wyjątek niż reguła. Znam gościa, bardzo dobrego specjalistę, który u nas pracował w laboratorium. Jak przeszedł do pracy przy bardziej ogólnych zadaniach, m.in. pisanie ekspertyz, itp., nie potrafi się już przestawić i koncentruje się na detalach, sztywnych procedurach, zupełnie nie potrafiąc ogarnąć i ocenić ogółu problemu.

                Często też mamy kontakt z ludźmi z uczelni i wiem jedno. Wielu z nich do zakończenia doktoratu szło naprawdę jednotorowo, bez poszerzania swoich horyzontów i tacy ludzie do pracy "wdrożeniowej" raczej się nie nadają. Jak ktoś się wyspecjalizował w badaniach nad ziemniakiem, często już przy ogórku się nie odnajdzie.
                Mój sceptycyzm wynika głównie z faktu, że ludzie na uczelniach idą często ścieżką superspecjalizacji, wąskiej działki w której chcą zostać ekspertami (gorszymi lub lepszymi). Z mojego doświadczenia natomiast, w instytutach badawczych lepiej sprawdzają się ludzi z szeroką i praktyczną wiedzą ogólną, którzy potrafią się szybko zaadaptować jeśli zachodzi taka potrzeba i zajmować różnorodnymi problemami.

                Do tego, uczelnianym doktorom często naprawdę brakuje praktycznego spojrzenia na analizowane problemy. Naukowiec teoretyk, a takimi jest większość tych z uczelni, będzie się koncentrował na tym, żeby uzyskać jak najdokładniejszy czy najbardziej elegancki wynik, kończąc z tym, że aby rozwiązać dany problem będzie konieczne określenie np. 10 parametrów. Praktyk, wiedząc, że w praktyce nikt tego nie będzie chciał lub umiał robić, ograniczy się do 2-3 najważniejszych, jeśli tylko uzyskiwane rozwiązanie będzie wystarczająco dokładne dla celów praktycznych.
                • dobrycy Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 20.04.17, 21:40
                  dystansownik napisał:

                  > > Natomiast nadawanie stopni niewiele tu
                  > > ma do rzeczy. Obecnie tez w instytutach co nie maja uprawnien ludzie robi
                  > a stop
                  > > nie w uczelniach i to czesto odleglych.
                  >
                  > Tak, wiem, że można, ale robienie u "siebie" ma sporo plusów. Zresztą najważnie
                  > jszy jest jeden. Na uczelni musisz klepać 4 lata studiów doktoranckich, zazwycz
                  > aj stacjonarnie. Mało uczelni oferuje tryb zaoczny, a żeby zrobić doktorat całk
                  > owicie "z partyzanta", musisz mieć plecy na tej uczelni u jakiegoś liczącego si
                  > ę profesora i zapłacić, chyba z ok. 10 tysi za jakieś tam formalne rzeczy, bo n
                  > ormalnie uczelnie takiego trybu nie oferują. Dlaczego? Pewnie dlatego, że im si
                  > ę to nie liczy tak dobrze jak trzymanie mrówki przez te 4 lata, gdzie nie dość,
                  > że poprawi trochę statystyki uczelni, to jeszcze dla promotora nabije przynajm
                  > niej kilka publikacji.
                  Studia na uczelni musisz klepać doktoranckie bo za doktoranta uczelnia dostaje tyle co za 5 studentów razy kosztochłonnosć czyli dla fizyki zdaje sie było do niedawna 12.5 a teraz jest chyba 13. Jeden doktorant jest wart tyle co 13 studentów, a że nie ma studentów, to jest to jedyna
                  deska ratunku na której wydziały naukowe jadą. Oczywiscie doktorantowi trzeba rzucić ochłap
                  stypendium, ale to i tak sie opłaca, kiedyś zresztą wykłady i zajęcia dla doktorantów były
                  w 100% fikcją. A te iles tysi to zawsze sie tłumaczyło tym że to koszty przewodu, tzn recenzje itp.
                  Poza tym doktorantowi uczelnia musi płacić składke zdrowotną jak mu rodzice nie płacą.
                  Doktorat z wolnej stopy jest dla uczelni nic nie warty. Zaoczny jest zdaje sie warty jednego studenta czyli też nic.

                • sendivigius Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 02:09
                  dystansownik napisał:


                  > W instytucie, nie wiem czy każdym, nie ma czegoś takiego jak studia doktorancki
                  > e o określonym terminie nabijania "dupogodzin". Teoretycznie możesz przyjść, na
                  > jednym spotkaniu rady naukowej otwierasz przewód doktorski, a na kolejnym przy
                  > nosisz gotową pracę, bronisz się i masz doktorat. W międzyczasie załatwisz egza
                  > miny, recenzje i inne formalności. W praktyce oczywiście wygląda to trochę gorz
                  > ej, ale średnio w 2-3 lata doktorat jest z głowy

                  Kiedy to jest wlasnie zle. Bo taki doktor jednak powinien dostac jakis wlasnie akademicki szlif. Czyli spelnic wymagania uczelniane, ktore sa ostrzejsze a przynajmniej byc powinny. Naprawde, zdazy ten mlody czlowiek jeszcze poznac przemyslowke, dlugie zycie przed nim a jednak przynajmniej w teorii to wlasnie uczelnie sa akademicko silne. Argument ze instytuty dostana 3 sort? Niekoniecznie. BO po pierwsze promuja wiecej niz maja pozycji, a te tez niekoniecznie ida do 1 sortu, roznie bywa - wszyscy wiemy. A tak z innej beczki czy ci co bezposrednio po magisterce ida do instytutow to ktory sort? Nawet sie nie zalapali na studia doktoranckie, wiec? Po drugie to promuje transfer umiejetnosci i tez transfer ogolenego obycia i spojrzenia na sprawy. Wiele instytutow ma cechy strasznego zapyzienia, w tym tez administracyjnego. To je przewietrzy.



                  Na uczelniach nie obowiązują tak restrykcyjne ograniczenia odnośnie zakazu konkurencji jak w instytutac
                  > h, ekspertyzy i komerchę można robić na własny rachunek, kasa na robociznę z gr
                  > antów trafia do własnej kieszeni, a nie tylko na "ściągnięcie" z przerobu, żeby
                  > móc robić mniej komercji, itd. W tym wypadku instytuty naprawdę przestają być
                  > konkurencyjne. A jak ktoś nawet chce robić badania bez dydaktyki, to już lepiej
                  > iść do R&D jakieś firmy i w międzyczasie zrobić dr na uczelni.

                  To jest patologie i wszyscy o tym wiedza. Ja mam bardzo zle zdanie o politechnikach i chetnie bym widzial aby ktos wlasnie wyraznie podzieli nauke akademicka i R&D. Ja rozumiem jak plynie prad, wiec czemu tak jest. Wiec wlasnie trzeba zmienic opory w systemie i to moze wlasnie stac sie przez rozwoj sektora R&D.

                  >
                  > Często też mamy kontakt z ludźmi z uczelni i wiem jedno.....

                  Bo to sa ludzie ktorzy juz wsiakli w kulture akademicka. Mlody doktor jeszcze nie. Zgadzam sie tez ze spojrzenie akademickie czesto nie pasuje, ale nie wylewajmy dziecka z kapiela tylko laczmy to co dobre w obu sektorach.
                  • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 08:24
                    > Argument ze instytuty dostana 3 sort? Niekoniecznie. BO
                    > po pierwsze promuja wiecej niz maja pozycji

                    To jest po części elementem tego problemu. Niektóre uczelnie mają po 4 doktorantów na jednego samodzielnego pracownika naukowego. Często doktoraty powstające w ten sposób są ograniczone np. do wyników badań zrealizowanych na jednym urządzeniu w laboratorium. Szczerze, ktoś kto przez 4 lata stał przy jednej maszynie i klepał te same badania próbując doszukać się w ich wynikach jakiegoś świętego Graala, dla mnie wcale nie zdobył szlifów akademickich, a przynajmniej nie te które powinien. Tak niestety czasem wygląda doktorat na uczelni.

                    Pomijając patologie zatrudniania "swoich", to uczelnia będzie miała prawo "pierwokupu" przy wyborze kandydatów do zatrudnienia.

                    > A tak z innej beczki czy ci co bezposrednio
                    > po magisterce ida do instytutow to ktory sort? Nawet sie nie zalapali na studia
                    > doktoranckie, wiec?

                    Z moich kolegów nikt nawet nie próbował iść na studia doktoranckie. Zatrudnialiśmy ludzi, którzy wcześniej mieli rozpoczęte przewody doktorskie na uczelniach, ale żaden z nich się nie uchował i w końcu zdecydowano, że takich ludzi już brać nie będziemy. Dlaczego? Bo potrzebni nam są ludzie dla których ta praca będzie priorytetem, a nie stanie jedną nogą w instytucie, a jedną na uczelni.
                    Najlepszymi pracownikami zazwyczaj są ludzie, którzy już popracowali trochę w komercji, ale takich trudno ściągnąć i jednak wiele zależy od konkretnego człowieka, jego ambicji i charakteru. Jak ktoś do nas przychodzi, szczególnie świeżo po magisterce, pierwsze 2 lata najczęściej tylko pomaga w klepaniu zleceń komercyjnych zanim w ogóle zajmie się nauką. Jeśli uzna, że nauka go nie interesuje, to pozostaje pracownikiem inżynieryjno-technicznym lub zmienia pracę.

                    > Po drugie to promuje transfer umiejetnosci i tez transfer
                    > ogolenego obycia i spojrzenia na sprawy. Wiele instytutow ma cechy strasznego z
                    > apyzienia, w tym tez administracyjnego. To je przewietrzy.

                    Zapyzienie to niestety fakt. Tyle, że administracyjnego tak łatwo się nie zmieni, a na pewno nie zrobi tego świeży doktor. W kwestii transfery umiejętności, też różnie bywa. W nauce rzadko występuje jeden nurt. Czasami różnice w światopoglądzie są tak głębokie, że nie da się ich pogodzić. Po co nam doktorant wychowany przez jakiegoś profesora z którym się nie zgadzamy, albo wręcz jesteśmy w konflikcie. Niestety budowanie zespołu sprowadza się do tego, że najczęściej lepiej jest dobrać ludzi o podobnym światopoglądzie, a potem ich poduczyć kwestii merytorycznych, czy wręcz wychować sobie kadrę samemu.
            • dobrycy Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 20.04.17, 21:33
              W Niemczech doktorat robi się na uczelni w tym sensie, że broni sie go na uczelni, ale badania
              można prowadzić na instytucie. Nawet te wszystkie Maxy Plancki i inne Fraunhofery nie mogą nadawać doktoratów, ale prowadzą doktoraty a i ludzie tylko po prostu bronią sie na uczelniach.
              • dobrycy Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 20.04.17, 21:41
                Przez bronią mam na mysli zdaja egzamin.
    • piotrek786 Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 07:00
      Odnośnie realizacji doktoratów mogę wypowiadać się w oparciu o swoje obserwacje:

      1. Doktoraty w instytucie, gdzie pracuję są najczęściej realizowane poprzez wykorzystanie wyników pracy zespołowej dla potrzeb jednej osoby - często kierownika zakładu czy pracowni , bo "on musi zrobić doktorat".

      2. Nie funkcjonuje tutaj zasada, ze promotorem pomocniczym / promotorem zostaje osoba najwięcej wiedząca w danym temacie. Wielokrotnie byłem konsultantem merytorycznym pracy opartej na wynikach uzyskanych w moim zespole naukowym. Ani razu nie byłem promotorem pomocniczym.

      3. W porównaniu z moją praca na Politechnice (co w Polsce nienormalne, wypowiedziałem mianowanie, po to, aby w drodze normalnego konkursu rozpocząć pracę w Instytucie) pracownicy naukowi w instytutach nie wiedzą co to etyka w nauce. Na porządku dziennym jest kradzież wyników prac, nieinformowanie o sposobie wykonania badań, czy obliczeń itp.

      4. W instytucie istotną cześć kadry, w tym kadry zarządzającej stanowią osoby nie wychowane w duchu akademickiej pracy. Częstokroć ich podejście jest mieszanką efektywności w działaniu i cwaniactwa w osiąganiu celu. Np. spotkałem się z sytuacją, w której dla kierowników średniego szczebla wyniki zespołu zatrudnionych naukowców są ich własnością, z której można korzystać do woli. W tym poprzez kopiowanie bez zmian do przygotowywanej pracy doktorskiej...

      5. Studia dr prowadzone przez Instytut nastawione są na zarobek dla wykładowcy i Instytut. W żaden sposób nie weryfikuje się ścieżki dydaktycznej i wiedzy kandydatów. Miałem w swojej pracy sytuację, że studenci absolwenci prywatnej uczelni (inż.) trafili na moje zajęcia na II stopniu prowadzone na Politechnice. Okazało się, że maja problem z podstawami matematyki (faktycznie nie wiedzieli, jak się dodaje ułamki itp.). Oblałem ich, jakimś cudem ukończyli tę uczelnię, po czym spotkałem ich w Instytucie na studiach doktoranckich. Studia doktoranckie prowadzone dla takiej formuły nie mają sensu, zwłaszcza, że wymagający prowadzący zwykle nie są zapraszani przez panie organizujące zajęcia na kolejne edycje kursów. No bo tacy sprawiają problemy.

      Zgodnie z powyższym, gdybym miał decydować o pozostawieniu, lub nie możliwości realizacji tyt. naukowych w Instytutach, w oparciu o własne doświadczenia byłbym za tym, aby tę możliwość zlikwidować, gdyż stanowi inkubator patologii w nauce.
      • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 08:37
        > 1. Doktoraty w instytucie, gdzie pracuję są najczęściej realizowane poprzez wy
        > korzystanie wyników pracy zespołowej dla potrzeb jednej osoby - często kierown
        > ika zakładu czy pracowni , bo "on musi zrobić doktorat".

        U nas zazwyczaj osoba robiąca doktorat wykorzystuje wyniki własnych prac, głównie tych realizowanych komercyjnie.

        > 2. Nie funkcjonuje tutaj zasada, ze promotorem pomocniczym / promotorem zostaj
        > e osoba najwięcej wiedząca w danym temacie. Wielokrotnie byłem konsultantem mer
        > ytorycznym pracy opartej na wynikach uzyskanych w moim zespole naukowym. Ani ra
        > zu nie byłem promotorem pomocniczym.

        Tu niestety i u nas jest problem. Kadry prof. i hab. jest jak na lekarstwo. Niektórzy hab. naciskają, żeby doktoraty były robione pod nimi, nawet przez ludzi z innej specjalności, bo im potrzebne jest nabicie kilku doktorantów do profesury. Gdy nie ma już innego wyjścia, trzeba promotora brać z zewnątrz, szczególnie, że z tym problemów nie ma, chętni zawsze się znajdą. Tylko też oczekiwane jest wzięcie promotora pomocniczego z instytutu, też zazwyczaj nie najbardziej ogarniętego merytorycznie, tylko takiego, który potrzebuje kolejnych gwiazdek do habilitacji.

        > 3. W porównaniu z moją praca na Politechnice (co w Polsce nienormalne, wypowie
        > działem mianowanie, po to, aby w drodze normalnego konkursu rozpocząć pracę w I
        > nstytucie) pracownicy naukowi w instytutach nie wiedzą co to etyka w nauce. Na
        > porządku dziennym jest kradzież wyników prac, nieinformowanie o sposobie wykona
        > nia badań, czy obliczeń itp.

        To zależy od ludzi. U nas tego problemu w tak dużym stopniu nie ma. W ramach tego samego zespołu działamy wspólnie, albo za wzajemną zgodą.

        > 4. W instytucie istotną cześć kadry, w tym kadry zarządzającej stanowią osoby n
        > ie wychowane w duchu akademickiej pracy. Częstokroć ich podejście jest mieszank
        > ą efektywności w działaniu i cwaniactwa w osiąganiu celu. Np. spotkałem się z s
        > ytuacją, w której dla kierowników średniego szczebla wyniki zespołu zatrudniony
        > ch naukowców są ich własnością, z której można korzystać do woli. W tym poprzez
        > kopiowanie bez zmian do przygotowywanej pracy doktorskiej...

        To jest cwaniactwo, a wręcz buractwo, ale głównie poszczególnych ludzi. Też takich mam i w swoim instytucie, na szczęście trochę dalej od siebie. Problem w tym, że brakuje w tej strukturze narzędzi pozwalających takich ludzi odsiać. Całą polską naukę toczy rak feudalizmu, co w wielu wypadkach jest wykorzystywane przez ludzi na kierowniczych stanowiskach.
        Sam miałem sytuację, że mój (już były) przełożony zabronił mi kiedyś publikacji opartej na wynikach pewnej pracy, bo on chciał to opublikować sam, a ja poza nami chciałem wciągnąć jeszcze osobę z firmy związanej z tym tematem. I co? Nic, nawet nie ma się do kogo odwołać. System w którym funkcjonujemy jest tu wiele winny, ale buractwo poszczególnych jednostek jest jeszcze gorsze. NIT tutaj nic nie poprawi ani w jednym, ani w drugim względzie.

        > Zgodnie z powyższym, gdybym miał decydować o pozostawieniu, lub nie możliwości
        > realizacji tyt. naukowych w Instytutach, w oparciu o własne doświadczenia byłby
        > m za tym, aby tę możliwość zlikwidować, gdyż stanowi inkubator patologii w nau
        > ce.

        Tak samo jak wiele uczelni niestety...
        • andy_style Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 10:30
          1. Te osoby, które "muszą zrobić doktorat", to niestety bardzo często "Janusze nauki". Sprawdziłem kilku takich gagatków pod kątem jakości publikacji oraz czasopism w których owe osoby je publikują. Zwykle lista B, zupełnie sporadycznie lista A, zazwyczaj w zespole, jako n-ty autor i to po kilku [8-9] latach pracy w instytucji naukowej.Dlaczego nie badają samodzielnie, dlaczego nie publikują samodzielnie, dlaczego nie są pierwszymi autorami, tylko zawsze gdzieś na końcu? Ponadto cytowania, to zwykle autocytowania.
          2. Dystansownik dlaczego napisałeś, że kadry prof. i hab. jak na lekarstwo? Czy ludzie u Was nie garną się do hab.? Mam wrażenie, że ostatnie kilka lat, to prawdziwy wysyp habilitacji. Jeśli chodzi natomiast o prom. pomocniczego, to zwykle wybiera się doktora, który jest biegły w temacie, ale całość jako promotor firmuje jakiś prof., który często tylko czyta pracę na finiszu i wprowadza poprawki, bo jego dyscyplina jest zbyt odległa od tematyki doktoranta. Znam wiele takich przypadków. Dlatego właśnie profesura wpisała sobie do ustawy możliwość promotora pomocniczego, aby odciążyć się od obowiązków - w praktyce, często promotorem jest właśnie promotor pomocniczy! Uważam, że należałoby z tym skończyć. Jeśli jakiś hab. chce być prof. to niech bierze sobie doktorantów, niech będzie ich promotorem, ale od początku do końca, biorąc odpowiedzialność za wszystko.
          3. Niestety, żeby dzisiaj coś osiągnąć w nauce trzeba być zdolnym i sprytnym [jako cecha pozytywna]. Osoby bardzo pracowite, uzdolnione, z inicjatywą badawczą, potrafiące prowadzić badania naukowe, obsługiwać sprzęt analityczny są niestety spychane na margines, gdyż nie potrafią się przebić, zawalczyć o swoje. Dość często przeważa chamskie cwaniactwo, omijanie zasad, podpinanie się pod wyniki, czyjąś pracę itd. Niestety nic chyba nie da się z tym zrobić...
          • dystansownik Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 14:16
            > Dlaczego nie badają samodzielnie, dlaczego nie publikują
            > samodzielnie, dlaczego nie są pierwszymi autorami, tylko zawsze gdzieś na końcu?

            Sam nie jestem zwolennikiem wyłącznie samodzielnych publikacji, choć takie podejście promuje obecny system awansu na ścieżce naukowej. Ale doskonale rozumiem o co chodzi i też uważam tą sytuację za dziwną. Niestety sam takich ludzi znam, nawet u siebie w instytucie. Mają materiały do publikacji, ale oczekują, że ktoś niżej w szeregu napisze je za nich. Znam gościa, który jest 20 lat po doktoracie, a odkąd ja pracuję (dobrych kilka lat), napisał może jedną samodzielną publikację do czasopisma za 8 pkt. Śmieszne jest to, że ma tak niszową działkę, że gdyby tylko potrafił, to spokojnie mógłby walić 1-2 artykuły na listę A każdego roku.

            > Ponadto cytowania, to zwykle autocytowania.

            Tego to już naprawdę sam nie rozumiem, a uważam za kolejną patologię polskiej nauki. Sam znam dr hab i prof w publikacjach których 50% bibliografii to autocytowania, a cytowania ich prac (np. sprawdzając w google scholar), to często w 90% autocytowania. Ale jakoś hab czy wręcz prof się dorobili na uczelni.

            > 2. Dystansownik dlaczego napisałeś, że kadry prof. i hab. jak na lekarstwo? Czy
            > ludzie u Was nie garną się do hab.? Mam wrażenie, że ostatnie kilka lat, to pr
            > awdziwy wysyp habilitacji.

            Liczba prof zw i dr hab to u nas jakieś 0.3% kadry instytutu (max kilkanaście osób na kilkusetosobowy instytut). Głównym powodem jest pewnego rodzaju luka pokoleniowa wynikająca z dwóch rzeczy:
            - Stara gwardia profesorska (w wieku ok. 80 lat) trzyma się zębami swoich stołków i uprawia głównie politykę, w ogóle bez jakiegokolwiek zainteresowania się wychowaniem swoich następców - typowe podejście: po nas choćby potop;
            - Młodzi po doktoracie widząc ograniczone pole do awansu i lepsze perspektywy na uczelniach, po prostu uciekają, a przez lata nikt nie dbał o to, żeby ich zatrzymać - co zrobił instytut z tym problemem? marchewka za droga, to ich kijem - kto chce robić doktorat musi już chyba w tej chwili podpisać lojalkę.

            Przez ostatnie 2 lata była nagonka na to, żeby robić habilitacje i jakieś tam wsparcie w tym kierunku instytut oferował, ale głównie dla "swoich" z kręgu wzajemnej adoracji dyrekcji. W międzyczasie 2 osoby zrobiły habilitacje (w tym babka, która ma ok. 65 lat już w tej chwili), widmo rozpadu rady naukowej zostało oddalone i znów jest business as usual.

            > Dlatego właśnie profesura wpisała sobie do ustawy możliwość pr
            > omotora pomocniczego, aby odciążyć się od obowiązków - w praktyce, często promo
            > torem jest właśnie promotor pomocniczy! Uważam, że należałoby z tym skończyć.

            Ja się z tym absolutnie zgadzam.

            > Jeśli jakiś hab. chce być prof. to niech bierze sobie doktorantów, niech będzie
            > ich promotorem, ale od początku do końca, biorąc odpowiedzialność za wszystko.

            Problemem jest to, że u tych hab często nikt doktoratu tak naprawdę nie chce robić, bo albo uważają ich za miernoty (brak rozpoznawalności w środowisku poza instytutem, marne publikacje, itp.), albo za ludzi "ciężkich" we współpracy. Niestety w pewnej chwili bywa tak, a miało to raz miejsce w moim instytucie, że prawie nikt nie patrzy na interes młodego człowieka chcącego robić doktorat, tylko handluje się nim jak połówką świniaka na targu, żeby jakiś hab zbliżył się do profesury.

            > 3. Niestety, żeby dzisiaj coś osiągnąć w nauce trzeba być zdolnym i sprytnym [j
            > ako cecha pozytywna]. Osoby bardzo pracowite, uzdolnione, z inicjatywą badawczą
            > , potrafiące prowadzić badania naukowe, obsługiwać sprzęt analityczny są nieste
            > ty spychane na margines, gdyż nie potrafią się przebić, zawalczyć o swoje. Dość
            > często przeważa chamskie cwaniactwo, omijanie zasad, podpinanie się pod wyniki
            > , czyjąś pracę itd. Niestety nic chyba nie da się z tym zrobić...

            Też tak sądzę. Osoby które już wytrzymają wystarczająco długo aby dojść do pozycji na której są w stanie coś zrobić, często albo już im się nie chce nic zmieniać, albo same zaczęły robić to co reszta i patrzą tylko na swój interes.
            Ja mam osobiście wrażenie, że u nas w nauce karierę dopiero zaczyna się robić, jak człowiek załapie się na stanowisko na którym dostanie sporą swobodę działania, często niestety dopiero na wyższych szczeblach naukowego rozwoju. Póki jest się pod kimś kto nie ma zadatków na lidera, a takich ludzi jest niewielu niestety, skrzydeł nie można rozwinąć nawet jeśli ma się do tego predyspozycje i ambicje.
            • zitterbewegung Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 15:59
              albo same zaczęły robić to co reszta i patrzą tylko na swój interes

              To jest właśnie najsmutniejsze. Obok survivorship bias, mówiącej że tylko kiepscy zostają, jak trafi się ktoś nie-kiepski, to buduje wokół siebie BMW w dwój nasób... Podobnie jak rynek wymusza wyzysk na uczciwych pracodawcach, dajac konkurencyjna przewage nieuczciwym, po prostu żeby sie na tym poziomie utrzymac w systemie trzeba być nie tylko wybitnym, ale 2x wybitniejszym, żeby przemóc widzialne i niewidzialne przeszkody.

              Kiedy właśnie trafia się taki ktoś, autentycznie naukowo poziom docelowy, szybko się okazuje, że zakłada prestiżową szkołę pobierania czesnego, ma -nastu doktorantów którymi dzieli się z wychowankiem który Właśnie Zrobił Habilitację nie wiadomo jakim cudem i to jest jedyne jego osiągnięcie, a w katedrze zatrudnia samych takich, publikuje praktycznie sam, a doktoranci bronią się z 2-3 publikacjami (we wziętej dziedzinie). Wszyscy pozostali na wydziale robią dokładnie to samo, tylko z mniejszym sukcesem, do tego tocząc między sobą nieustanne wojny podjazdowe w których w/w występuje w roli sprawiedliwego arbitra.

              Chciałoby się powiedzieć, że wydziały kat. A różnią się od B tym, że w ogóle mają takich "arbitrów", a jakaś stawka w grze powoduje wyostrzenie "konkurencji" bez zmiany jej zasad. Mimo, że w/w wydział z odwołania wywalczył sobie A+, patologie jednak w moim odczuciu przestają być totalną normą w A+.
              • zitterbewegung Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 16:03
                kiepscy zostają -> zostający stają się kiepscy
            • piotrek786 Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 16:35
              Powiedzmy sobie uczciwie, ze w warunkach krajowych wymagający promotor jest skazany na brak uczniów. koniec, kropka.
              • andy_style Re: NIT_Narodowy_Instytut_Technologiczny 21.04.17, 17:24
                Ja miałem wymagającego, nie narzekałem, wszystko w terminie, rozumieliśmy się bez problemów. Doktorat był bardzo samodzielny, prawie wszystko było na mojej głowie, promotor pomagał od strony naukowej, metodologicznej itd. Różnica miedzy mną, a moimi kolegami była jednak taka, że ja dokładnie wiedziałem co chcę zrobić, jak się za to zabrać, jakie "narzędzia" wykorzystać itd., a oni nie wiedzieli co w ogóle chcą robić. Z takim promotorem nie daliby rady, z resztą w ogóle nie dali rady... Publikacje przed otwarciem były tylko A, po nadania stopnia publikacje wyników badań także tylko w A. Miałem bardzo dużo swobody, co z perspektywy czasu uważam za bardzo korzystne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka