naprawdę nie żyjemy w średniowieczu gdy kobiety nie miały praw i były czyjąś własnością. Co to znaczy że nie będzie środków do życia? Dziecko idzie do przedszkola / żłobka / szkoły, a ty zakasujesz rękawy i idziesz do pracy. I nikt ci nie da zginąć, bo często gęsto i mieszkanie socjalne dostaniesz i
. Znaleźliśmy mieszkanie, z kolega odświeżył i się przeniosłam w listopadzie. Ale jakos dziwny żal zostal ze w tym czasie zamiast go wspierać w nowej pracy to cisnelam na wyprowadzkę. W grudniu dowiedzieliśmy się ze jestem w ciąży a w styczniu zaczął romans w pracy. I tu się zaczyna historia. Cała ciąże
co za sku.w.ie.l :/ ale wierzę, bo mojej przyjaciółki mąż, gdy była na wychowawczym (jego decyzja , żeby synek po żłobkach się nie tułał) wyrzygiwał jej regularnie że jest na JEGO utrzymaniu. Oczywiście rozliczał ją z każdej złotówki. Ja ją wtedy mocno nabuntowałam i po 1,5 roku skróciła
takiej decyzji nie namawiała wiedząc, że gdzieś tli się szansa na to, że można to posklejać. U nas nie można było, bo problemy sięgały daleko głębiej. Sam romans bym w końcu darowała, gdyby poza tym było dobrze. U nas nie było dobrze, więc czara goryczy się przelała. Sytuacja matki a sytuacja kobiety
,,ukochanym,, bo i w sumie praktycznie tylko on mi zostal. Później było już tylko gorzej albo i lepiej bo on mnie kochał ale ciagle miał inne. Niby nigdy nie zdradzał ale zawsze robił tak bym dowiadywała się o każdym jego nowym romansie. Oczywiście wszystkiemu byłam winna ja, ze romansował, ze nie pracował
jeszcze był krótki romans ze żłobkiem (na 4h dziennie) i przedszkolem, spodowowany pobytem za granicą, ale więcej było z tego zamieszania (choroby) niż zysku. Dzieci trochę chorowały, ale nie bardzo dużo. Przy gorączce i złym samopoczuciu zostawałam z nimi w domu, potem były z nianią. Więcej chorowały
Zdecydowanie "romans w żłobku" - o dyrektorce która stała w drzwiach żłobka i opowiadała przychodzącym rodzicom ze jeden ojciec miał romans z pracownica Hahahahaha chyba w ciagu kilku godzin było z 500 wpisów :) nic go nie pobije, nie wkleję linka bo pisze z telefonu, ale na pewno wyskoczy w
przerobil maz, bo ja mialam wtedy sporo pra > cy: najpierw synek byl na sali z tata, potem krotko sam (tata w poblizu), stopn > iowo zostawal na O ludzie czemu ty tego nie napisałaś w swoim wątku o romansie w żłobku, kiedy setki forumowiczów zastanawiało sie, jak można zbliżyć sie do
jeśli rozwodnik, to ja się wcale nie dziwię, że założyła wątek o romansie w żłobku , do któtrego uczęszcza jej dziecko. coś tam pisała, że miała kogoś wypytać, z kim/z którym tatusiem opiekunka miała mieć romans
dziwne, że mąż tak świetnie poinformowany o całej sprawie. od kiedy dyrektorzy placówek typu żłobki/przedszkola udzielają innym rodzicom informacji tego typu? nie zależy kobiecie na dyskrecji? jest głupia i nie bierze pod uwagę, że inni rodzice będą plotkować i plotka pójdzie w świat? nie
się zobowiązana wyjaśnić rodzicom, dlaczego rano doszło do takiego incyd > entu. Po prostu różne i niezależne powody mogły taką, a nie inną reakcję dyrek > torki. Ale ona przecież rano już tam stała ;-) No nie wiem, nawet jeśli było tak jak mówisz, to ile tych matek jest na raz w żłobku