Dodaj do ulubionych

Wtopy i żenady eksów

24.05.21, 21:13
No to kolejny wątek wstydu i żenady. Tym razem na tapetę bierzemy eksów.

Kiedy miałam jakieś 20 lat, zadurzyłam się po uszy i po kilku latach bycia razem zdecydowaliśmy się wynająć razem mieszkanie. Ja wciąż nie byłam do końca samodzielna, amant już pracował. Moi rodzice byli absolutnie przeciwko, ponieważ niespecjalnie mojego boyfrienda lubili i wróżyli, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Ponieważ ja chciałam, ale jednak trochę się bałam, wynajęliśmy mieszkanie jakiś kilometr od moich rodziców. Rodzice w końcu machnęli ręką i starali się nam pomóc. Dostaliśmy od nich jakieś miksery, talerze, garnki, w zasadzie całe wyposażenie. Na stanie wynajmowanego mieszkania był przedpotopowy odkurzacz, który po kilku tygodniach się zepsuł. Ja (słusznie) założyłam, że skoro mój luby wprowadził się tylko z jedną torbą, a moi rodzice zadbali o całą resztę, to on ten odkurzacz kupi. Pomyliłam się, nie było najmniejszych szans, aby wyskoczył z kilku stówek, ale wpadł na inny pomysł. Co tydzień w sobotę chodził do moich rodziców, pakował ich odkurzacz do torby sportowej, rurę wieszał sobie na szyi i tak przez pół osiedla paradował z tym ładunkiem, odkurzał i odnosił ten odkurzacz. Widziałam, że mojego ojca krew zalewa i czekałam tylko kiedy wybuchnie 😂😂😂 Po kilku tygodniach takiego noszenia, mój ojciec powiedział, że X może sobie ten odkurzacz zatrzymać, bo sąsiedzi się już z nich śmieją. Wyobraźcie sobie, że kiedy się rozstawaliśmy mój amant uznał, że on sobie ten odkurzacz może zatrzymać, gdyż to jemu mój ojciec go darował. Pół roku wspólnego mieszkania było jak kubeł zimnej wody wylany na łeb, z podkulonym ogonem wróciłam na kilka miesięcy do rodziców.

Tu na forum ubawiła mnie opowieść forumki o tym, jak eks kupił dziecku kapcie do szkoły. Popłakałam się ze śmiechu, kiedy się okazało, że matoł kupił buty wodne z miękkiej pianki 😂😂

Jedziecie z Waszymi historiami!

Obserwuj wątek
    • mashcaron Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 21:21
      O cyckach już pisałam w innym wątku. tongue_out
      Jak mu powiedziałam że chcę się rozwieść, powiedział że da mi rozwód jeśli dam mu telewizor...
      ( Mieszkaliśmy w moim mieszkaniu, całe wyposażenie było moje, pan mąż wniósł do małżeństwa tylko siebie i swój komputer.)
    • januszekxxl Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 21:22
      magdallenac napisała:
      Na stanie wynajmowanego mieszkania był przedpotopowy odkurzacz, któ
      > ry po kilku tygodniach się zepsuł. Ja (słusznie) założyłam, że skoro mój luby w
      > prowadził się tylko z jedną torbą, a moi rodzice zadbali o całą resztę, to on t
      > en odkurzacz kupi.

      Dlaczego on by miał kupować?
      Odkurzacz powinni kupić jego rodzice.
    • fitfood1664 Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 21:24
      Ja tylko pamiętam jak mój krótkotrwały były wystroił się na rozmowę kwalifikacyjną. Wśród żółci, kasztanowych brązów i soczystych zieleni królowały kanarkowe skarpety. Pracy nie dostał ku swojemu zaskoczeniu. Ani tej ani wielu kolejnych.... Potem chciał się do mnie wprowadzić, nie uzgodniwszy tego uprzenio ze mną. To było nasze ostatnie spotkanie.
    • marta.graca Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 21:29
      Akurat nie miałam drukarki i planowałam zakup. Mój eks miał akurat nową drukarkę, którą dostał jako gratis przy zakupie komputera. Zaproponował, że mogę ją od niego odkupić za cenę rynkową smile
    • dvdva Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 21:35
      Ex miał pracę mocno wyjazdową i dobrze zarabiał. Nie widziałam go parę miesięcy, jak wrócił to umówiliśmy się w pubie, by mógł opowiedzieć jak było. No i zaczął opisywać jakąś szklaną figurkę kwiat, jak ją zobaczył w sklepie to od razu o mnie pomyślał, jaka byla piękna, siedzę I uśmiecham się, robi mi się miło, na co on wypala "ale ci jej nie kupiłem bo była strasznie droga".
      Ale to był taki typ, co gdy zapraszał mnie do siebie to spał do południa a ja bieglam rano do sklepu po zakupy byśmy mieli co jeść. Za to u mnie potrafil wymiesc wszystko z lodowki.
    • annajustyna Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 21:38
      Mój eks przebija chyba wszystko - po rozstaniu, kiedy jeszcze nie było ustalone, co z domem, zapytałam się go bunczucznie, czy może on go by nie chciał, a jego nowa mogłaby się wprowadzić na moje miejsce. Tylko co by sąsiadom powiedział 😁. A eks na to, że jak to co?! Że to ja, tylko po nieudanej operacji plastycznej. Nazwałam go świnią, i tak nie zrozumiał...
    • daniela34 Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 21:45
      No cóż, był tylko 1 żenujący eks, ale za to był żenujący wobec 3 dziewczyn jednocześnie.
      1) wobec mnie- "bo jesteś cudowna"
      2) wobec mojej ówczesnej "przyjaciółki "- "bo się we mnie zakochała i cóż mi było począć, biednemu misiu"
      3) wobec trzeciej dziewczyny "bo potrzebowałem jej pomocy".
    • leanne_paul_piper Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 21:57
      Miałam jednego eksa, który był skapcem.
      Kiedyś wyprawiał sylwestra dla swoich znajomych i zakupił na tę okoliczność takie pudełko paluszków i krakersów. I jeszcze zastanawiał się w sklepie, czy wziać to za 1,30€ czy 0,99€.
      Do tego w domu miał pół butelki ajerkoniaku i resztki śmietanki w puszce. Tak, skończyła się, podczas imprezy.
      Umarłabym wtedy z głodu, gdyby nie to, że przywiozłam od moich folks słoiki bigosu i piernik z marmolada.
      A, jeszcze był tzw. szampan, z którym poszliśmy o północy na rynek. I z plastikowymi kubeczkami, które nam rozdał. Na rynku rozgladał się za co ładniejszymi dziewczynami a po powrocie zrobił mi awanturę, że zgubiłam plastikowy kubeczek.

      W ogóle dużo miał takich akcji, typu wiedział, że muszę w trybie pilnym szukać nowej pracy, a nie miał żadnych oporów, aby iść do restauracji i czekać aż zapłacę za to resztkami ze swojej karty kredytowej.

      Kiedyś zaprosiłam go do Teatru Wielkiego Opery Narodowej (of course ja płaciłam) i ponieważ uznał, że spektakl był zbyt długi, zaczał jeść w trakcie kanapkę. A później to złotko, w które była opakowana kanapka, zwinał w kulkę i zrzucil z balkonu w teatrze. W czasie przerwy przyszedł facet, który dostał ta kulka i mu ja oddał.
      I jeszcze sporo takich obciachowych akcji.

      Co ciekawe, dziewczyny za nim szalały, normalnie sikały po nogach, bo był wysoki, szczupły no i zagramaniczny.
      Kiedyś w Złotych Tarasach kazał dziewczynie wybierać po 2 sztuki z każdego koloru takich żelków i ona to grzecznie zrobiła. A do tego rumieniła się jakby spotkała księcia na białym koniu.
      • magdallenac Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 22:03
        leanne_paul_piper napisała:


        >
        > Kiedyś zaprosiłam go do Teatru Wielkiego Opery Narodowej (of course ja płaciłam
        > ) i ponieważ uznał, że spektakl był zbyt długi, zaczał jeść w trakcie kanapkę.
        > A później to złotko, w które była opakowana kanapka, zwinał w kulkę i zrzucil z
        > balkonu w teatrze. W czasie przerwy przyszedł facet, który dostał ta kulka i m
        > u ja oddał.
        > I jeszcze sporo takich obciachowych akcji.

        😂😂😂😂 Strasznie Ci współczuję- spaliłabym się ze wstydu.
      • rosapulchra-0 Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 14:33
        leanne_paul_piper napisała:


        > Kiedyś zaprosiłam go do Teatru Wielkiego Opery Narodowej (of course ja płaciłam
        > ) i ponieważ uznał, że spektakl był zbyt długi, zaczał jeść w trakcie kanapkę.
        > A później to złotko, w które była opakowana kanapka, zwinał w kulkę i zrzucil z
        > balkonu w teatrze. W czasie przerwy przyszedł facet, który dostał ta kulka i m
        > u ja oddał.
        > I jeszcze sporo takich obciachowych akcji.
        >
        O Jezuu. Co za burak. Długo z nim byłaś?
    • bialeem Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 22:40
      Nie wiem czy opowiadałam. Mój eks to wojujący lewicowy aktywista z gatunku Pikety na półce itd. Tyle, że np nie lubi aktywistów rowerowych i się oburzał na wygraną Conchity Wurst. Pomijając powyższe generalnie walczy o wszelkie prawa. Zwykle kanapowo.
      Na kanwę wziął pay gap w swojej branży. Pomijam znów fakt iż inteligentny niby facet był zaszokowany wynikami swoich badań określających tenże pay gap na poziomie 20% (czyli coś, co dla praktycznie każdej kobiety jest oczywiste). Tenże eks prowadzi podcast. Do podcastu zaprosił autora książki o tematyce nierówności płci. Podcast był nagrywany domowo w jego gabinecie. Ja zawsze z przyjemnością wcześniej przeglądałam jego pytania, ustawiałam mikrofony, robiłam duże i wykwintne zakupy aby w gości wcisnąć dobre przekąski i znikałam u siebie mając wieczór ciszy i spokoju. Często też ogarniałam dom przed. Ot takie wsparcie dla hobby eksa.

      Tak się złożyło, że przed tym nagraniem miałam dużo roboty i z pracy wróciłam późno. Poleciałam na zakupy, przytachałam dwie ciężkie torby i zaczęłam myć podłogę, którą sprawnie usyfił żwirkiem kot. Gość ma przyjść za pół godziny, ja na kolanach ze ścierą zmachana proszę go by wyniósł stertę przygotowanych do wyniesienia śmieci. Jak się na mnie nie wydarł, że on tu się musi przygotować, jeszcze raz przeczytać pytania itd, a ja go śmiem o coś prosić.
      Scena dosłownie taka, że ja na kolanach ze ścierą, a on nade mną się drze jak to ja nie rozumiem jakie on tworzy wiekopomne dzieło dla mojej płci.
      Zwinęłam się na tej podłodze ze śmiechu, a on strzelił focha i jestem się o wszystko gotowa założyć, że do teraz nie wie z czego tak darłam łachasmile
      • januszekxxl Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 22:49
        bialeem napisał: >
        zaczęłam myć podł
        > ogę, którą sprawnie usyfił żwirkiem kot. Gość ma przyjść za pół godziny, ja na
        > kolanach ze ścierą zmachana proszę go by wyniósł stertę przygotowanych do wynie
        > sienia śmieci. Jak się na mnie nie wydarł, że on tu się musi przygotować, jeszc
        > ze raz przeczytać pytania itd, a ja go śmiem o coś prosić.
        > Scena dosłownie taka, że ja na kolanach ze ścierą, a on nade mną się drze jak t
        > o ja nie rozumiem jakie on tworzy wiekopomne dzieło dla mojej płci.
        > Zwinęłam się na tej podłodze ze śmiechu, a on strzelił focha i jestem się o wsz
        > ystko gotowa założyć, że do teraz nie wie z czego tak darłam łachasmile

        Ale dokończyłaś mycie podłogi, z przyjemnością ustawiłaś mikrofony i zrobiłaś dobre i wykwintne przekąski dla gościa?
      • trampki-w-kwiatki Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 10:54
        He, he, he kiedyś już o tym opowiadałaś i nie przestaje mnie to śmieszyć. Też miałam exa lewicowego intelektualistę (za co go ceniłam), ale tylko deklaratywnie był taki wojujący o prawa kobiet (za co już go nie ceniłam). Kiedyś miał wystąpienie w związku ze swoim dziełem traktującym o nierówności płci i przed tym wystąpieniem wyskoczył do mnie z ryjem: "wszystkie moje koszule są brudne?! Dwa tygodnie temu wrzuciłem je do prania i JESZCZE ich nie wyprałaś?!"
        Czas wtedy jakby się zatrzymał a moja mina mówiła więcej niż tysiąc słów. Co nie powstrzymało mnie wtedy przed takim kulsońsko żywiołowym wykładem na temat szpagatu, który zachodzi pomiędzy jego deklaracjami a czynami.
        Był to taki okres w naszym życiu, że chwilowo "nie pracowałam", czyli nie miałam etatu, a zajmowałam się zakładaniem naszej wspólnej działalności a że miałam trochę wolnego czasu w środku dnia, to zaczęłam rozwijać się okołodomowo i sporo piekłam oraz dbałam o dom. I bardzo szybko mu się pozajączkowało, że odtąd jestem samobieżną pomocą domową.
    • buuenos Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 23:13
      Ja studentka w obcym kraju,on tubylec z praca na etat. Wspolny weekend, przygotowuje mozarelle z pomidorami, jajka gotowane itd i prosze ,zeby poszedl po swieze bulki do piekarni za rogiem. Poszedl,z komentarzem, ze ,,nie przygotowalas sie``.Ok , przemilczalam. Sobota wieczor, baardzo mnie namawia na wyjscie do klubu na tance.Ani ja taneczna ani przy kasie, ale ok, twierdzi,ze kasa przemowac sie nie musze. Nawet doddalam,ze portfela nie biore.Wystrojona w najwyzsze szpile ( ex mial ponad 190 wzrostu)udalismy sie na impreze. W klubie na wejsciu dostawalo sie takie karty, po zakuoie np drinka kelnerka robila dziurke i przy wyjsciu kasowano za wstep i napoje. I teraz: wychodzimy, ex placi za siebie a ja podaje mu moja karte ,zeby zaplacil ( jednego drinka wypilam) a on kuzwa przy wszystkich wypalil ,,ale ja cie nie zapraszalem". Czarno mi sie zrobilo przed oczami,wstyd straszliwy.Z Z tego wkurwu w drodze powrotnej zdjelam te cholerne szpile i boso szlam przed siebie.Ex za mna, proponowal taxi,ja na to,ze dzieki,nie czuje sie zaproszona.Z klubu do domu bylo jakies 10 km. szlam jak burza.Doszlismy do mojego mieszkania . Pchal sie umeczony do domu.Nic z tego,wreczylam mu jego walize z komentarzem,,ale ja cie nie zapraszalam" Stopy trzy dni szorowalamsmile
    • gama2003 Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 23:20
      Kiedyś przez krótki czas na studiach mieszkałam z takim jednym. Znajomość wieloletnia, przechodzona i finał to właśnie to mieszkanie, bo studia daleko od domu oboje wymyśliliśmy.
      No i ja woziłam sloiki podwójnie, moja mama zawsze była z tych karmiących, produkowała dla dwojga. Plus zakupy różne, bo dzieci niech się uczom a nie gotujom.
      I ok. Żarł wszystko ze smakiem, ze trzy razy więcej niż ja, ale swoich sloików nie przywoził, co zauważyłam inteligentnie po czasie i WYDARZENIU.
      Wydarzenie - przyjeżdżamy po jakimś weekendzie w domu. I cud, onże wypakowuje wielkiego kuraka wędzonego. Zapach robi mi ślinotok.
      No i co się okazalo ? Kurczak był tylko dla niego. Nie dostałam kawałeczka, mama zabroniła mu się dzielić.
      Serio, siedział i żarł sam.
      Poczułam wtedy jak miłość wycieka mi piętami w wynajmowaną wykładzinę i rozpoczęłam proces wy....logowywania pana z mojego życia.
      Od statusu współlokatora do koñca umowy najmu.
      Bardzo historię z kurczakiem lubię, bo uważam że ocalił mnie przed idiotycznym zamążpójściem i milionem okazji by znowu się tak poczuć.


      • magdallenac Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 23:36
        I niech ktos powie, ze pary nie powinny mieszkac ze soba przed slubem...Mnie wielka milosc przeszla juz kilka miesiecy po wspolnym zamieszkaniu. Pod koniec zwiazku ja zajadalam sie lososiem z mojej polki w lodowce, z satysfakcja obserwujac lubego, ktory w tym czasie raczyl sie sucha bulka, choc stac go bylo, aby kawior z truflami zajadac na kazdy posilek.
        • gama2003 Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 00:00
          Powinny mieszkać i powinno to być ustawowo obowiązkowe. I żadne tam wakacyjne. Z rok, dwa, żeby wszystkie żaby wylazły a przynajmniej najgorsze.

          Byłam tak straumatyzowana 😄, że na pierwszej randce z przyszłym mężem prawie Rejtana robilam chcąc płacić za siebie wszędzie. A ten mi kasę moją po torebkach upychał, bo mu honor szalał i mowy nie ma. Trochę mi zajęło nawet po ślubie źródełko uznać za własne i poczuć, że męża nie naciągam. I że co moje to twoje , z kurczakami wędzonymi na czele.

          • annajustyna Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 02:18
            Moj eks na studiach też kiedyś usmażył dwa steki, po czym pożarł je na na moich oczach. Jak poznałam przyszłego męża (teraz eksa), to myślałam w porównaniu do pierwszego eksa, że Pana Boga za nogi złapałam 🤣🤣🤣.
          • ta_ruda Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 12:37
            ja mysle ze te zaby pewnie wychodza juz przed zamieszkaniem, naprawde nie trzeba mieszkac razem zeby te rzeczy zauwazyc, ale moze sie myle? Ja nie mieszkalam przed slubem z moim obecnym mezem ale duzo czasu spedzalismy ze soba, rozmawialismy i widzialam jego podejscie do innych, do pieneidzy, do dzilenia sie. Mieszkalam tez z eksem, ale jego 'numery' widoczne byly juz przed zamieszkaniem razem.
            • turzyca Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 13:03
              >ja mysle ze te zaby pewnie wychodza juz przed zamieszkaniem, naprawde nie trzeba mieszkac razem zeby te rzeczy zauwazyc, ale moze sie myle?

              No niekoniecznie, bo układy rodzinne mają wewnętrzną dynamikę. Obserwowałam w bliskim otoczeniu dwóch facetów praktycznie jak od sztancy, nawet fizycznie podobni byli, obydwaj jedynacy z nadaktywnymi i nadopiekuńczymi mamusiami, tego typu co szaliczkiem opatulą tak, że aż uduszą, uprzednio ten szaliczek udziergawszy między lepieniem pierogów, a wycinaniem kwiatuszków do ozdobienia stołu. Tam nie było szansy samemu coś poprawić, bo ta matka od razu leciała i załatwiała za Ciebie, jak spytałaś się o sól, to przynosiła trzy rodzaje soli, wegetę i maggi. I w środowisku domowym obydwaj byli synkami mamusi. Poza domem obydwaj byli dość niechętni zmianom, żadnego przemeblowywania mieszkania, nawyki i prywyczki. Ale jednakże z tych dwóch jeden ogarniał jakkolwiek chałupę, odkurzył, przeładował zmywarkę, umył łazienkę, uprał i powiesił pranie, ugotował jakieś podstawowe dania. O umyciu lodówki czy okien nie myślał, ale robił na komendę. Drugi zaś pracując z domu odmawiał prac domowych do tego stopnia, że nawet nie można było oczekiwać, że włączy załadowaną pralkę, o powieszeniu prania nie mówiąc. Trzeba go było obgotowywać, opierać, oprzątać i w ogóle jak w tym dowcipie o babie, co wraca po całym dniu pracy do chałupy. Przy czym państwo zamieszkali ze sobą tuż przed ślubem, jak już wszystko było opłacone, suknia czekała na ostatnią przymiarkę itd. Gdyby zamieszkali ze sobą od razu, to by do tego ślubu nie doszło, rozwód był dość szybko, bo pani nie zdzierżyła.
          • jolie Re: Wtopy i żenady eksów 27.05.21, 20:31
            >Powinny mieszkać i powinno to być ustawowo obowiązkowe. I żadne tam wakacyjne. Z rok, dwa, żeby wszystkie żaby wylazły a przynajmniej najgorsze.

            A ja uważam, że nie ma reguł. Nie mieszkałam z mężem przed ślubem, tylko pomieszkiwaliśmy w wynajmowanym pokoju, oświadczył mi się po 5 miesiącach od pierwszej randki i pamiętam te lamenty otoczenia, jak to będzie tragicznie, że za szybko, że na pewno ma ukryte wady, że nie sprawdziliśmy mieszkania razem, co nagle, to po diable, olaboga. Żyję z nim 15 lat i jest ok, robi w domu więcej niż ja. A u wcześniejszego faceta mieszkałam w jego mieszkaniu - gość był taki obrotny, ogarnięty i pracowity, że zapomniał mi powiedzieć o narzeczonej spod Krakowa, w ciąży.
        • gama2003 Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 00:22
          No przecież wiedziała, że z syneczkiem mieszkam. I zakazała się dzielić. Choć szczerze podejrzewam jego inwencję własną z tym kurczakiem.
          Teraz mi się jeszcze przypomniała, jak mniej więcej w tym czasie szlismy na slub i wesele do znajomych. Moich, ale w sumie pomalu wspólnych. I łaskawie mi towarzyszył, ale powiedział wcześniej, że do prezentu się nie dołoży. A ja durna to rozumiałam wtedy !
      • lilia.z.doliny Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 08:03
        No i co się okazalo ? Kurczak był tylko dla niego. Nie dostałam kawałeczka, mama zabroniła mu się dzielić.
        Serio, siedział i żarł sam.

        surprised surprised surprised

        Bogu niech beda dzieki za WYDARZENIE. Obchodz, pani, ROCZNICE WYDARZENIA, boc to wieksze konfitury z tego powstaly nuz ze wszystkich wielkanocy do kupy
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 23:21
      Jeden z exów miał do mnie pretensje, ze włączam suszarkę do włosów do kontaktu po lewej stronie lustra, a nie po prawej, a on specjalnie projektując łazienkę zaplanował, ze kontakt po prawej będzie do suszarki. Potrafił wpadać do łazienki, robić awanturę i przełączać suszarkę do „właściwego” kontaktu. Raz się wściekłam i tak szarpnęłam kablem, ze wyrwałam ze ściany wtyczkę od suszarki razem z kontaktem (długo tak smętnie wisiał, bo ex nie umiał naprawić). Innym razem poszłam do pracy z mokrymi włosami w środku zimy uncertain Potem pan przeszedł do archiwum wink
      • magdallenac Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 23:42
        Moj kiedy oproznial zmywarke, zawsze zostawial w niej jedna rzecz (lyzeczke, talerz, kubek) Najpierw bylo to dla mnie uroczym dziwactwem, pod koniec zwiazku mialam ciemno przed oczyma, kiedy to widzialam. W koncu zaczelam mu te pojedyncze rzeczy wkladac do torby pracowej.
      • leanne_paul_piper Re: Wtopy i żenady eksów 24.05.21, 23:49
        Jakiś popier.dolony kompletnie.
        Zreszta mój eks (ten sam opisany wyżej) też nie lepszy. Wymyślił sobie kiedyś, że podczas wieczornej rozmowy na skypie będziemy razem wymieniać wężyk od prysznica. Znaczy, ja miałam iść do łazienki z laptopem i wymieniać tak, aby widział. Tłumaczę, że nie da rady, bo internet miałam wtedy po kablu, a kabel chociaż kilkumetrowy, do łazienki nie wystarczy. Nie, on tak sobie wymyślił, że to będziemy robić, więc mam iść i wymieniać.
        Tak mi truł dupę, że w końcu, żeby tylko się zamknał, poszłam i wkurzona wymieniłam. To też było niedobrze, BO ON NIE WIDZIAŁ, a poza tym z tego wkur.wu porysowałam trochę główkę wężyka, czy jak to się tam nazywa.
        Awanturował się o to wiele dni, przypomnę, o MÓJ WĘŻYK prysznicowy W MOIM MIESZKANIU.
          • magdallenac Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 00:22
            Hahaha😂😂 Teraz wyobraź sobie, że to Twoja córka z takim trutniem jest. Ja byłam taka "mądra", że zamiast trzymać tę żenadę dla siebie, to wszystkimi tymi akcjami dzieliłam się z rodzicami. Kiedy mój ojciec słyszał o kolejnym ruchu mojego lubego, to normalnie dostawał apopleksji i kur🤬🤬ica go brała. Kiedyś ex kupił mi na urodziny koszulkę i powiedział, że miał budżet 50 zł, a koszulka kosztowała 65, więc mu jestem dłużna 15 zł. Opowiedziałam to rodzicom i mój zawsze spokojny ojciec musiał sobie łyknąć relanium. Kiedy zobaczył tego mojego następnym razem oddał mu całe 65 zł za prezent, a ten idiota to wziął!!!
            • gama2003 Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 09:50
              O ludzie !
              Biedny ojciec, ja w niebywałej przezorności mojemu oszczędzałam.
              Nie relanium by wziął a kłonicę ( tzn nie wiem czy miał takową i co to jest, ale w obronie córeczki wyrywny był ).
              • turzyca Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 11:32
                >tzn nie wiem czy miał takową i co to jest,

                Część tradycyjnego wozu chłopskiego. Używana w bójkach, bo zazwyczaj była na podorędziu i jest taka poręczna, dobrze w ręce leży, nie za długa, mniej więcej rozmiarów pałki policyjnej.
                Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.
                • gama2003 Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 13:04
                  A to widzisz. Myślałam, że to coś jak kosa czy to takie czym się po zbożu waliło, żeby ziarna wylatywały.

                  Czytam ten wątek i przychodzą mi do głowy jakieś nie moje na szczęście rewelacje.
                  Otóż mąż znajomej miał napad podliczania chyba równoczesny z andropauzą. Wyliczył skrupulatnie ile stracił przez niepracowanie żony. Przy czym pracować zakazał wcześniej, oczywiście grzeczniej i w wiciu gniazdka w puchu. Żona łordynatora pracować nie będzie, on chce domku z obsługą. No to miał.

                  No i wyliczył po chyba 20 latach. Mało. Porobił tabelki roczne i zestawienia, ile z bankomatu pieniędzy sprzeniewierzała.
                  Zapytałam a jakie to byly kwoty. Otóż tak do 1500 miesięcznie. Zasugerowałam, że może jakby na jedzenie, bo rodzina liczna. A żarcie czasem się na targu i za gotówkę kupuje.
                  Pan się zasromał i zamilkł.
                  Po czym nadal mu się nie zgadzało.

                  Inny wymyslił, że żona z trójką drobiazgu w domu może się postarać i zaoszczędzić. Z dużej części ogrodu zrobił warzywniak, ale z full wypas ofertą. I dostała zadanko - uprawiamy, nie kupujemy. Wytrzymała kilka lat a ja wzrokiem szukałam tej aureoli złocistej nad jej głową. Na własne oczy widziałam jak z dzieckiem w chuście tę orkę uprawiała. Sama, panem się nie dało, zmęczony po pracy biurowej czasu nie miał. A ona od rana w domu, no to w czym problem.
                  • rosapulchra-0 Re: Wtopy i żenady eksów 26.05.21, 00:28
                    gama2003 napisała:

                    > A to widzisz. Myślałam, że to coś jak kosa czy to takie czym się po zbożu walił
                    > o, żeby ziarna wylatywały.
                    >
                    To jest cep, który składa z dwóch kijów połączonych ze sobą krótkim łańcuchem i jeden kij jest krótszy od drugiego.
                • kk345 Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 23:42
                  >Część tradycyjnego wozu chłopskiego
                  No i ematka znów horyzont mi rozszerzyła, bo jakoś mi się uroiło, ze kłonica jest gdzieś w okolicach dyszla i koni, a tu jednak część wozu jako takiego.
                  • mallard Re: Wtopy i żenady eksów 26.05.21, 08:46
                    kk345 napisała:

                    > >Część tradycyjnego wozu chłopskiego
                    > No i ematka znów horyzont mi rozszerzyła, bo jakoś mi się uroiło, ze kłonica je
                    > st gdzieś w okolicach dyszla i koni, a tu jednak część wozu jako takiego.

                    Dokładnie, to jest drąg z twardego drewna, utrzymujący burtę. Wóz ma cztery kłonice, które zdaje się są wyjmowane, dlatego łatwo się w kłonicę "uzbroić".
            • trampki-w-kwiatki Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 11:25
              łożeszkurwa.
              Jako ojciec bym nie wytrzymała. Mój tata by takiego za jajca z domu wyniósł.
              Bożesztymój, dobrze, że rodzice mi wpoili mode awanturującej się zołzy pakującej facetowi walizki gdy trafi się na takie coś. Muszę zdecydowanie zaprogramować córkę tak samo.
              • yuka12 Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 12:41
                Zazdroszczę ojców. Mój miał wywalone na to z kim się spotykam i co się ze mną dzieje. Niby kochał, ale jakoś mało go obchodziłam. Już bardziej mogłam liczyć na starszego brata, choć i on - dużo ode mnie starszy - średnio się mną przejmował.
                Chyba powinnam dziękować swojej szczęśliwej gwieździe, że na żadne ciężkie przypadki w swoich miłosnych historiach nie trafiłam, bo nikt by mi nie pomógł.
                • leanne_paul_piper Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 13:14
                  yuka12 napisała:

                  > Zazdroszczę ojców. Mój miał wywalone na to z kim się spotykam i co się ze mną d
                  > zieje. Niby kochał, ale jakoś mało go obchodziłam. Już bardziej mogłam liczyć n
                  > a starszego brata, choć i on - dużo ode mnie starszy - średnio się mną przejmow
                  > ał.


                  Ja też zazdroszczę. Mój ojciec jakoś specjalnie się mna nie interesował, za to potrafi mi dopieprzyć, jak mało kto. Ostatnio było, że psuję rasę. Wcześniej, że moja kotka mnie nie chce i nigdzie ze mna nie pojedzie. Staram się nie zwracać na to uwagi, bo wiem, że to skutki Parkinsona, Alzheimera i bycia samemu ofiara toksyny, ale mimo wszystko zawsze mnie na takie teksty zatyka.
    • konwaliamajowa Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 00:24
      Wprawdzie to nie będzie o eks, bo mam jedynego od zawsze. Na drugim roku studiów dorabiałam sobie, przyuczając się jednocześnie do przyszłego zawodu. Pracował tam młody facet, kilka lat po studiach, zawodowo ogarnięty, niebrzydki, ale trochę ciapowaty. Był mną zainteresowany i kiedyś zaprosił mnie na bal. To był taki bal, na który chciałaby pójść każda laska na moim miejscu, więc mimo,że mi się gość średnio podobał, zgodziłam się. Oszczędności wydałam na kieckę i buty. I wtedy absztyfikant poinformował mnie ile kosztują bilety (strasznie dużo) i uprzejmie zaproponował, że on wyłoży na mój bilet, ale tak do dwóch tygodni bym mu musiała zwrócić. Będąc wtedy nieśmiałym i bardzo honorowym dziewczęciem przystałam na to, choć balu odechciało mi się natychmiast. Jakoś te pieniądze zorganizowałam. Po balu- nad ranem, po ciemku wracałam do domu sama autobusem. A najgorsze,że on w tym nie widział nic złego i próbował się ze mną w dalszym ciągu umawiać.
      • fragile_f Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 00:32
        > A najgorsze,że on w tym nie widział nic złego i próbował się ze mną w dalszym ciągu umawiać.

        Miałam bardzo podobne doświadczenie z jednym panem - też po randce szłam przez jakieś meliniaste ulice wieczorem zupełnie sama, bo wychodząc z knajpy zapytał w którą stronę jadę i jak się okazało, że w przeciwną, to pobiegł do swojego autobusu i tyle go widziałam.

        A, też chciał dalej randkować i był w ciężkim szoku, że nie chce iść na drugą randkę.
    • fragile_f Re: Wtopy i żenady eksów 25.05.21, 00:24
      Mój ex po miesiącu znajomości powiedział przy swoich rodzicach (coś im podrzucaliśmy wspólnie, pierwsze spotkanie), że chyba w końcu czas na zrobienie prawa jazdy (miał z 35 lat wtedy), bo "jest samochód". Nie że JA mam samochód, że MOŻE dam mu się przejechać czy coś, albo na jakimś zadupiastym parkingu pomoge mu nauczyć się robić kółka czy coś.

      Nie.

      JEST SAMOCHÓD.

      Potem podobnych sytuacji, polegających na przyczepieniu się do czyjegoś mlecznego cyca (w wykonaniu jego rodziców, brata, jego), było jeszcze kilka. Hitem było zaproszenie mnie na działkę i urzadzenie tam hucznej, rodzinnej imprezy - po czym okazało się, że oni tej działki tylko dla kogoś pilnują na zasadzie "przyjedź pani podlać kwiatki i weź sobie porzeczek z krzaka". Wątpie, żeby właściciel miał świadomość, że traktują ją jak swoją własność, łącznie z wyżeraniem zapasów ze spiżarki. A, oczywiście o tym, że to cudza działka dowiedziałam się post factum, bo rodzice zachowywali się jak gospodarze, zdziwiło mnie tylko to, że nie mieli kluczy, za to system otwierania drzwi wejściowych od środka, po tym jak ktoś wszedl przez okno w kiblu big_grin

      Znajomość zakończyłam jakiś miesiąć później, bo pan miał już jasno nakreśloną wizję wprowadzenia się do mnie i wynajęcia swojego mieszkania. Oczywiście miał zamiar dokładać sie do czynszu w naturze, tj. zaszczycać mnie swoją boską obecnościa i penisem ze złota, a kasę za wynajem odkładać, gdyż albowiem zarabiał oszałamiającą kwotę 1200 pln miesięcznie i miał ciężkie długi. Aha, uprzedzając pytanie: miał naprawdę niezłe możliwości zarobkowania (znajomi z roku w jego wieku wpadali w II próg podatkowy lekkim twistem), ale w momencie kiedy dostał fajnie płatne zlecenie - po prostu go nie robił, aż mu je ostatecznie odebrano.

      Od tamtej pory mam głęboką alergię na panów z dosyć "luźnym" stosunkiem do cudzej własności i finansów. Pan po zerwaniu wyzwał mnie od materialistek i gold-diggerek big_grin big_grin big_grin