nich zamachuje.Jest wsciekly jak nawet powiedza Mu "czesc",szturcha isc, karze wychodzic z domu...Mi caly czas powtarza, ze ich nie lubi..Dziadkowi nie pozwala nawet mowic czy brac mlodszego rodzenstwa na ręce. Jestem zarazem mocno zszokowana tymi zmianami jak i zdenerwowana
Nie wiem, co jest przyczyną zachowania młodego, może fakt, że poszedł do przedszkola. I prawdopodobnie mu przejdzie za jakiś czas, dlatego o ile nie powinnaś pozwalać na niegrzeczne zachowanie, o tyle nie nakłaniaj, nie przymuszaj do kontaktów, nie zachęcaj itd. Zostaw sprawy swojemu biegowi.
weselach w rodzinie plaszczymy tyłki za stołem, bo on się nie ruszy. - a ja lubię tańczyć. Tak więc współczuję ewentualnej partnerce twojego syna w przyszłości, natomiast o niego samego się nie martw ;-)
Mój ma 5 lat i też nie lubi tańczyć. Nie lubi też żadnych zabaw grupowych w stylu kółeczko, razem śpiewamy itd. Wspólnie z kolegami to on może pobawić się samochodami i klockami. Pościgać się i pograć w piłkę. Nie ma też mowy o recytacji wierszyków. Owszem nauczył się ale jak miał recytować z
Nie wiem,czy to taki etap,czy mój syn rzeczywiście mnie nie cierpi....Generalnie to ja ustalam zasady w domu,ja wychowuję dzieci,mi czasem zdarzy się klaps,ja podnoszę głos.Mąż jest w domu tylko w niedzielę,bawi się z synkiem,pozwala mu na dużo więcej.Kiedy taty nie ma w domu,synek mówi że
oczywistych względów, poświęcasz mu mniej czasu niż przed pojawieniem się rodzeństwa. Może ma wrażenie, że maleństwo jest ważniejsze niż on. Kiedy urodził się mój syn, zazdrosny był o niego nie brat, lecz bratanek, który często u nas bywał. Objwy – był nieznośny, chyba, że zaangażowałam go
Moje dziecko już niestety wie, że w kinie jest głośno. Po pierwszej tam wizycie, spędzonej z naciągniętą na uszy czapką, przez dłuższy czas nie chciał tam ponownie iść. Teraz przed seansem najpierw idziemy kupować stopery do uszu- chyba będę zwracać się do kierownictwa kina o zwrot kosztów...
Chyba że jesteś zwolennikiem odpowiedzialności zbiorowej... do 5 lub 10 pokolenia... :)))
ta porada,by dziecko poprosiło nauczycielkę matematyki o dodatkowe zadania, by się wykazać, jest dla młodszego dziecka co najmniej niedpowiednia, tak to można robić w pracy. -- chłe, chłe
się po prawej stronie! Nie umieją tabliczki mnożenia powyżej chyba 30, a zapełnia im się głowę nieprawdziwymi danymi o równaniach z jedną niewiadoma! Interweniowałem u nauczyciela, ale dowiedziałem się, ze taki jest program! Sprawdziłem i o zgrozo tak jest! Jakiś debil na ministerialnym fotelu
kurcze wiesz, wcześniej mi się wydawało, że on w tym MBUJ ma o wiele wygodniej niż w GT... wydawało mi się że w MBUJ jeździ jak król na tronie... no, ale jak tak sobie pomyślę, to marudzić na spacerach zaczął jak wróciliśmy z urlopu na którym jeździł tylko w GT... może się przyzwyczaił do GT i
wyrywał się, nie marudził... Jak tylko spróbowałam go włożyć do MBUJ odrazu wygiął się w pałąk i był ryk (nie poznaje własnego dziecka jak się tak zachowuje)... kurcze niedobrze się dzieje... aż się boje kupować następne wózki... do tego M jak tylko sie dowiedział o tym to odrazu do syna powiedział
Witam wszystkich, Może wyda Wam się to smieczne ale moj syn ostatnio zle na mnie reaguje, nie chce sie ze mna bawic, bije mnie po twarzy, i w ogole mam wrazenie ze toleruje mnie wtedy gdy poprostu musi. Tatus, babcia i nania to najlepsi przyjaciele. A ja? Wracam do domu o 15.00 jak na
osby (i bardzo dobrze), więc niby dlaczego miałby Ciebie akurat karać za to, że wychodzisz, a nie pozostałe osoby? Może Ty czujesz się winna i o on to wyczuwa? I nie daj się wpędzić w poczucie winy. A przed Tobą i Twoim dizeckiem jeszce prawie 20 lat wspolnego życia. Jeśli będziesz je kochała
Porozmawiałabym z Pawłem w cztery oczy. Powiedziałabym ,że wiem, jak syn bardzo go lubi, ale niepokoi mnie stosunek do niego na podwórku. Spokojnie przygotowałbym się do tej rozmowy (syn niekoniecznie musi o niej wiedzieć), wysłuchałabym racji Pawła i zapytała o to, czy widzi takie
100% zgody za nic w świecie bym się nie wtrącała. Po pierwsze bo to syna koledzy, nie moi (też bym nie chciała aby ktoś mi się wtrącał jak się pokłóce z moją koleżanką, nie widzę czemu dzieci miałyby to odbierać inaczej). A po drugie bo najzwyczajniej na świecie można więcej zaszkodzić