Co do The Strokes zgadzam się absolutnie. DM nie ma już nic nowego do powiedzenia? A kto w takim razie ma? Może kapele z Plutona albo Jowisza?
dobra, dobra, tego tematu nie ma, a MUSI być, bez kasablanek jak bez ręki. ;dd The Strokes powstali w 1998 roku w Nowym Jorku, a już dwa lata później zostali okrzyknięci główną grupą powracającą do garażowego rocka. Następnie, dzięki albumowi „Is This It” krytyka uznała ich za
szczerze nie znam......... ale nadrobię zaległości:-)
ej może tak będziemy pisac o the strokes? ;/
libertine napisał: > nie ma o czym... Lepiej bym tego nie ujął. -- and you know how they say, the past is a foreign country how can we go there, how can we go where we once went www.screenagers.prv.pl
Słyszeli? Wygląda na to, że to jest nawet dobra piosenka, choć chyba brak jej melodyjności najlepszych momentów "Room On Fire". Pomimo wszystkich pomyj wylewanych na kapelę Casablancasa, śmiem twierdzić, że to coś więcej niż pusty produkt przemysłowy, choć szczególnej głębi może nie widać ;)
mi się też nie podoba. nie wiadomo co takie. melodii za grosz, tu coś zachrypie, tu zamamrocze, tu zmiana tempa dziwaczna. kiepskie. debiut ich był mega, 'room on fire' już mi sie tak nie podobało, a ta nowa płyta to raczej kompletna porażka będzie... -- and to the man who would be king i
...). Wiadomo że jeśli ktoś nie polubił debiutu, to dla niego będzie to stwierdzenie oczywiste - ale dla fanów The Strokes (ja się do nich nie zaliczam, po prostu ich znoszę i uważam że napisali parę fajnych melodii na "Is This It?") pewnie nie: "12:51" jest słabe i chyba nie rokuje zbyt dobrze przed
Faktycznie słaba, o wiele słabsza od trzech pozostałych piosenek, ktore dotychczas slyszalem. Ale pozostale 3 sa swietne jesli plyta bedzie trzymaal ich poziom to album bedzie w czolowce tego roku.
The Strokes jest rzeczywiście dobrym zespołem ,ale bez przesady ,że Creed jest tak nisko ,wiem że coś musiało być na końcu ,ale uważam ,że jest sporo grup ,które nawet się nie umywają do Creeda.Ludzie gdzie wasz gust muzyczny.Ok zgoda mają kilka nieciekawych kawałków na ostatniej płycie
Nowy singiel - nowa jakość .... tak zapowiadano Jak dla mnie - bez rewelacji :( Niestety. Oczekiwałem czegoś więcej po The Strokes :(
rzeczywiscie nic specjalnego,ale single czesto takie bywaja,moze dalej bedzie lepiej
Bo zastanawiam się czy coś jest ze mną nie tak, czy z nimi: gdzie nie wejdę, wszędzie "Room On Fire" dostaje wysokie noty, Allmusic daje 4/5, NME - 9/10, Q - 5/5, Pitchfork 8/10... Przecież ta płyta jest cienka jak barszcz, 2-3 przyzwoite fragmenty a reszta nijaka i nudna... Więcej niż 5/10
garażowego,no i teraz nie wypada zarzynać sztandarowego przedstawiciela gatunku od jakiego całe zamieszanie się zaczęło. Nie znajduję tu innego wytłumaczenia,bo nie wierzę żeby wszyscy krytycy zgłupieli i szczerze zachwycali się tym co The Strokes na nowej płycie popełniło. A może ja głupi jestem:(.
zapowiada się obiecująco xD
cokecat, gdybym miała typować openerowych wykonawców, to stawiałabym podobnie :)