Dodaj do ulubionych

The Strokes - 12.51

30.09.03, 20:30
Nowy singiel - nowa jakość .... tak zapowiadano

Jak dla mnie - bez rewelacji sad
Niestety. Oczekiwałem czegoś więcej po The Strokes sad
Obserwuj wątek
    • Gość: alo Re: The Strokes - 12.51 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.03, 23:13
      rzeczywiscie nic specjalnego,ale single czesto takie bywaja,moze dalej bedzie
      lepiej
      • ilhan Re: The Strokes - 12.51 01.10.03, 23:14
        Gość portalu: alo napisał(a):

        > rzeczywiscie nic specjalnego,ale single czesto takie bywaja,moze dalej bedzie
        > lepiej

        Nie będzie. Będzie gorzej. Płyta jest fatalna.
        • Gość: alo Re: The Strokes - 12.51 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.03, 23:51
          ojej....sad((((
        • Gość: Ton Re: The Strokes - 12.51 IP: 81.210.22.* 02.10.03, 10:24
          Moge miec tylko nadzieje, ze raczysz zartowac.
          • ilhan Re: The Strokes - 12.51 02.10.03, 10:38
            Gość portalu: Ton napisał(a):

            > Moge miec tylko nadzieje, ze raczysz zartowac.

            Posłucham tej płyty za chwilę po raz kolejny, i jeśli nic się nie zmieni, to
            napiszę trochę więcej.
            Ale tam na górze nie żartowałem niestety.
    • ilhan ROOM ON FIRE 02.10.03, 11:46
      Podzielę się wrażeniami i zostawię to płytę za sobą może na razie smile
      Wysłuchałem właśnie po raz czwarty. Ech, ech, ech...
      11 piosenek, a pomysłów tyle, co na przyzwoitą EP-kę, a nie na długogrającą
      płytę. 2 lata to było za mało dla The Strokes żeby nagrać średni przynajmniej
      album. Powielają na każdym kroku patenty z "Is This It?" - te same schematy
      piosenek, identyczne niemal aranżacje, kompletnie nic nowego. A same kompozycje
      nie mają w sobie nic z przebojowości "Last Nite" czy uroku "Someday".
      Spróbowałem przelecieć się jeszcze raz po tytułach i wynotować te co ciekawsze.
      Otwierający płytę "Whatever Happened" wydaje mi się jednym z jej mocniejszych
      punktów, zapamiętałem melodię nawet. Jest przebojowy i taki "do przodu", jest
      ok. "Under Control" też ujdzie w tłoku, taka głupawa w sumie balladka, ale
      momentami przyjemna. Singlowy "12:51", który wydawał mi się bardzo słaby, teraz
      nagle urósł w moich oczach – nadal uważam że jest marny i na "Is This It?"
      byłby jedną z najgorszych piosenek, ale tutaj wybija się ponad całość. Całość
      nudną, schematyczną, przewidywalną i niewiele wartą. Nijaką po prostu – bo na
      utwory w rodzaju "Meet Me In The Bathroom", "You Talk Way Too Much", "The End
      Has No End" czy "I Can't Win" to najlepsze określenie. Niewielu zwróciłoby
      uwagę na ten album, gdyby nie to, że napisano na nim "The Strokes". Największe
      tegoroczne rozczarowanie chyba. Chyba na pewno.

      Dowodem na to, że album jest naprawdę przeciętny, niech będzie fakt, że NME
      dało mu tylko 9/10. Jeśli NME nie ocenia nowej płyty The Strokes na 10/10, to
      musi ona być rzeczywiście cienka wink)) Wg mnie warte to jest 4/10, przy dobrym
      nastroju może 5/10... Nie więcej.

      I wanna be forgotten [„Whatever Happened”]
      And I don’t wanna waste your time [„Under Control”]

      Dzięki i nie ma sprawy. To ja może pójdę posłuchać Rolling Stonesów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka