tylko kilkanaście kroków. To samo jest z parkingiem i placem zabaw. Oni mają malutki plac zabaw, żeby się nikt nie czepiał, że nie ma. Ich dzieci drą się pod naszymi oknami, a na ich plac nikt obcy nie może wejść, bo ogrodzony, zamykany na klucz i wywiesili tabliczkę: teren prywatny, wstęp wzbroniony
rodzicowi te dzieci w ferworze zabawy. Chcesz komfortu, to sobie go załatw sama. Myślę, że odzwyczailiśmy się od dzieci w przestrzeni publicznej, bo teraz skakać mogą tylko na placach zabaw, grać w gałę tylko w miejscach wyznaczonych... To niby dobre, ale niesie dalsze konsekwencje. Moja córka kiedyś
O brak przestrzeni wspólnej. Teraz osiedla są projektowane tak, że każdy ma "swój kawałek podłogi" i ew. jest maleńki zamknięty plac zabaw przystosowanych dla małych dzieci. Koniec. A prywatne przestrzenie nie zawsze dorośli są chętni otwierać dla obcych dzieci, za to dzieci (tak samo zresztą jak
mieszkanie i udział w gruncie to może wprowadzić własne zasady. może włożyć masę kasy w urządzenie terenu, placu zabaw, ścieżek, boiska czy co mu się podoba i ogrodzić by było czyściej, bezpieczniej czy jakie powody mu się wymyślą. Ale też nie powinien się dziwić że sąsiad ma własne zasady i oczekiwać że
jednego chwastu, trawa jak zielony dywan, rośliny kupione w lokalnej szkółce albo OBIm, dekoracyjne o każdej porze roku. Place zabaw dla dzieci, w sezonie baseny. Na zewnątrz, wzdłuż drogi, inny świat - sterczące zeschnięte badyle, rozsypane resztki gruzu. W najlepszym przypadku ten pas ziemi jest
Zlituję się, bo nie wiesz z czym dyskutujesz... W Polsce nie mieliśmy saren i puszczykow, obowiązywały za to przerozne zakazy: - zakaz wejść do lasów, parków, na zieleńce, na bulwary, cmentarze itp pod groźbą kary 30tys zł - zakaz wejść na place zabaw dla dzieci, trwal coś z pol roku - godziny dla
jestem przeciwniczką grodzenia. Ale przyznam, że po lekturze niedawnego wątku o psie, który bronił swojego terytorium przed intruzami, którzy chcieli się włamać, żeby skorzystać z prywatnego placu zabaw, zaczynam się zastanawiać, czy w najbliższym czasie otwarcie ogrodzonych osiedli jest w ogóle realne
Jeśli to osiedle domków, to każdy na swoim terenie. -- ------------------------------------------------------------- "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała
mashcaron napisała: > by w razie > spóźnienia i napotkania zamkniętej bramy nie przerzucać dzieci przez płot :p O widzisz, idą w stronę prawa pisanego dla idiotów. Część krajów niestety zmierza z prawodawstwem w tym kierunku. Polska na szczęście jeszcze nie.
Większość rodziców jednak nie ma wakacji, ot 2 tygodnie urlopu. A same dzieci raczej nie za bardzo daleko od domów mogą biegać, ba część sama z domu nie może wychodzić. Część placów zabaw ma ograniczenia do dziś, na boiskach odbijały sobie czas zamknięcia prywatne firmy. Spora część dzieciaków
i przedszkola zamknięto. Wzięłam udział w rekrutacji na nowy rok od września i teraz dostałam info, że mała ma miejsce i tu, i tu. A ja mam dylemat... Odległość od miejsca zamieszkania - praktycznie ta sama. Gdyby nie ten brak placu zabaw w pierwszej placówce, w ogóle bym się nie