Dodaj do ulubionych

To se ne vrati - czyli przed covidem

23.11.21, 11:09
Za czym tęskni ematka, a czego pozbyła się bez sentymentu? Czy będziemy dzielić czas na "przed covidem" tak jak mówiło się "przed wojną" i "po wojnie" czy "za komuny"?

Jak Wam się życie zmieniło? Na lepsze czy na gorsze?

Przed Covidem chodziłam do pracy. Codziennie. Teraz już nie chodzę (a właściwie nie jeżdżę) bo okazało się że nie potrzebuję i pracodawca nie ma z tym żadnego problemu. Co więcej, jako zespół jesteśmy o wiele lepiej zorganizowani, punktualni kiedy pracujemy zdalnie. Poza tym, zniknęły problemy z urlopami (a właściwie z zastępstwami).

Kiedyś dzieciakom wszystkie zgody na wycieczki podpisywałam na karteczkach, dziś cała komunikacja ze szkołą odbywa się przez portal.

Przed covidem chodziłam na zakupy. Obecnie w ogóle przestałam chodzić do sklepów. W centrum handlowym ostatni raz byłam "przed covidem" i w ogóle mi nie tęskno. Wolę wyjść na spacer albo pogrzebać w ogródku, coś namalować, umówić się na kawę w lokalnej kawiarni, wyskoczyć do sąsiadki. Jeśli jeżdżę gdzieś samochodem, to wyłącznie rekreacyjnie. Koniec z konferencjami, podróżami służbowymi (i bardzo mi z tym dobrze). Wreszcie podróż mnie naprawdę cieszy bo jest podyktowana chęcią a nie musem.

Przed covidem porady lekarskie to wyrwane pół dnia. Absolutnie uwielbiam teleporady bo w 90% przypadków nie potrzebuję fizycznego badania tylko konsultacji, a kiedy badanie jest potrzebne, to lekarz mnie zawsze przyjmuje w gabinecie.

Przed Covidem miałam nianie do dzieci i wieczne zmartwienie jak zorganizować opiekę. Zabieganie, stres, zmęczenie. Teraz mamy pomoc sąsiedzką. W ostatnich dwóch latach poznałam wszystkich sąsiadów wokół (43 domy) i stworzyliśmy grupę na whatsuppie. Poznaliśmy się w pierwszej fali kiedy wszyscy wychodzili z domów klaskać dla NHS. Wcześniej w ogóle się nie znaliśmy bo to nowe osiedle wybudowane w latach 2018 -2019. Lokalny sklep rozkwitł i zaczął sprzedawać lokalne produkty. Można tam kupić nie tylko warzywa na zupę z okolicznych ogródków, prace lokalnych artystów, ręcznie dziergane szaliki, lokalny miód. Ludzie chodzą też do lokalnego pubu na obiad zamiast rozjeżdżać się we wszystkie strony. Organizowane są lokalne festyny na świeżym powietrzu na które przychodzi sporo osób.

Ogólnie bardzo mi się podoba ten nowy, postcovidowy styl życia i za nic nie chciałabym wrócić do czasów "przed covidem".

Nie mieszkam w Polsce. Antyszczepionkowców i antymaseczkowców znam wyłącznie z Internetu. Żyję wśród Kovidian, więc nie ma podziałów, a jak ktoś ma zapchany nos, przed umówionym spotkaniem robi test i dzieli się wynikiem. Mało tego, pyta czy nie przełożyć spotkania z powodu przeziębienia. Na grupach szkolnych to samo. Z resztą dzieciaki testowane są na potęgę w niedziele i środy więc o przypadkach covida wiemy natychmiast.
Obserwuj wątek
    • aagnes Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:22
      Mozliwosc pracy z domu - a nie jej nakaz. Mozliwosc odbycia teleporady, ale nie przymus.
      a i tak i tak nikt i nic nie jest w stanie zrekompensowac tego co dzieciaki stracily prze poltora roku zamkniecia w domach.
      Brakuje mi ludzi, przeszkadza maska na gębie. dla mnie pandemia nie ma zadnych plusów, żadnych, nie znalazlam ich do tej pory i raczej marne szanse ze znajde, choc staram sie normalizowac te zycie na sile.
      Radosc z testowania na potege, bosheee w jakim my swiecie zyjemy... w ogole mam poczucie, ze to jest wielki poczatek końca wielu, bardzo wielu rzeczy jakie znamy i jak zwykle, tylko dzieci żal.
      • srubokretka Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:37
        > Radosc z testowania na potege, bosheee w jakim my swiecie zyjemy... w ogole mam poczucie, ze to jest wielki poczatek końca wielu, bardzo wielu rzeczy jakie znamy i jak zwykle, tylko dzieci żal.

        Zgadzam sie. Dodam, ze zal mi uszkodzonych psychicznie. Znam 2 doroslych korzystajacych z terapii i kilkoro dzieci. Szkola wysyla co jakis czas pisma z oferta terapii psych. Dzieci otylych przybylo.... z czego tu sie ku#$#$@ cieszyc. Nauczycielki mowia, ze ze wzrokiem i uzalenieniami jest tragicznie.
        • sueellen Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:07
          Tutaj chyba problem z podejściem do samego lockdownu i umiejętności odnalezienia się w nowej rzeczywistości. To przykre, że tak wielu osobom się nie udało i zamiast się zatrzymać i zachwycić pięknem świata, popadli w uzależnienia i depresje. Przykre tym bardziej, że w lockdownie odnalazłam spokój i będę go wspominać z sentymentem (aż trochę żałuję że nie zapowiada się kolejny). Moje dzieci też wspominają ten czas jako fajny.

          Czas pandemii i lockdownow to był czas niesamowitych wypraw o świcie. Z pierwszej fali na zawsze zapamiętam zimne, mgliste poranki, pohukiwanie sów, śpiew ptaków, szczekanie sarenek. Ciszę kiedy ruch uliczny zamarł. Z dzieciakami czytaliśmy tajemniczy ogród a potem same taki robiły. Owszem, były zoomy i gry komputerowe, aż musiałam poblokować Internet kiedy sprawy wymykały się spod kontroli. Ale było tez dużo zabawy, pieczenia, robotek ręcznych oraz remont domu i nowe znajomości. Dzieci przyjaźnią się teraz z dziećmi sąsiadów i nie muszę ich już wozić na kinderbale, bo maja przyjaciela "za płotem". A co najważniejsze, wróciły gry i zabawy, które wydawało się umarły wraz z erą Internetu. Sama też odeszłam od komputera. Rzadko piszę - prawie wcale. Wiadomości czytam raz na tydzień - może dwa. Coś ważnego samo mnie odnajdzie smile

          A co do regularnego testowania... ot, nawyk. Jak prasowanie pięciu koszul w niedzielę wieczorem. Nic specjalnego.
          • iwoniaw Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:13
            Sorry, ale takiego pierniczenia bez sensu ro dawno nie slyszałam. Ogarniasz, że nie każdy ma pracę taką jak twoja i sytuację taka jak twoja i nie bedzie się zachwycał światem ktoś, kto własnie stracił robotę w zamknietym lockdownem miejscu ani wyprawiał się o swicie lekarz po 24h w kombinezonie na covidowym? Czy nie bardzo?
            • klementyna156 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:28
              iwoniaw napisała:

              > Sorry, ale takiego pierniczenia bez sensu ro dawno nie slyszałam.
              Amen
              Dwie osoby w mojej bliskiej rodzinie zmarły w ciągu ostatnich 2 tygodni, w związku z covidem. Nie, nie na covid - na nowotwory, niewykryte na czas. A takiego pieprzenia jak wyżej to nie mogę czytać wręcz. Sielskie anielskie, spokojne życie. Co za egoizm. Świata poza swoją bańką nie widzi, królewna. Sorry, ale koszmarnie się to czyta.
              Świat się zmienił, na gorsze, i nigdy już nie wróci do dawnego stanu. Umarło wielu, umrą kolejni, a mogli żyć, gdyby nie epidemia. A ta pierdzieli coś o spokoju....
              • sueellen Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 13:04
                Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Również walczę z rakiem, więc wiem jak ciężko może być na na chemo-wakacjach. Również straciłam bliskich z powodu nowotworów. Są one niezwykle częste i niestety statystyki wyglądają tak, że co druga osoba w którymś momencie swojego życia usłyszy diagnozę. Mam nadzieję, że mimo to odnajdziesz spokój. Pozdrawiam
                • srubokretka Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 13:12
                  >Również walczę z rakiem, więc wiem jak ciężko może być na na chemo-wakacjach

                  To po kiego czorta zakladasz takie watki w takim stanie psychicznym?? Nie ma grup wsparcia, gdzie moglabys swoje zycie w ten sposob opisywac i nie ryzykowac czytaniem tego co naprwde ludzie mysla, bez udzialu psychotropow?
                  • sueellen Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 13:26
                    Ale ja nie szukam grupy wsparcia. Przeciwnie, nie zdawałam sobie sprawy jakie są nastroje społeczne w Polsce (zakładam że większość pisze z Polski i naiwnie sądziłam, że nie jest żle). Przyznam, że mnie to sparaliżowała ilość negatywnych komentarzy i na dłuższą chwilę przykleiło mnie do komputera bo nie zdawałam sobie sprawy z ogromu nieszczęścia. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Wiem, że odnajdziesz drogę. Piszę bez sarkazmu. Nie znam Cię. Oddychaj. Przesyłam pozytywne wibracje.
                      • bi_scotti Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 14:25
                        chococaffe napisała:

                        > Ty naiwnie wierzysz, że to dlatego, że to PL? A cały świat klaszcze i się ciesz
                        > y?

                        Point. Moja TV (ze nie wspomne o mojej beloved Al Jazeera smile) pokazuje prawie nonstop jakies manifestations/demonstracje gdzies tam (ostatnio Austria, NL & Belgium) protestujacych przeciwko lockdowns, restrictions, rules etc. etc. etc. Unhappy/pissed people jest wszedzie mnostwo, wystarczy wlaczyc news. Co akurat nie znaczy, ze ja osobiscie sie do nich przylaczam - definitely not. No ale trudno zaprzeczyc, ze sa de facto wszedzie. Life.
                          • bi_scotti Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 14:48
                            runny.babbit napisał(a):

                            > Ale u nas nie ma demonstracji, ludzie po prostu zlewają te wszystkie restrykcje
                            > . A jednak w innych krajach są protesty, ale reszta się karnie do wszystkiego s
                            > tosuje.

                            No to przeciez pewnie mozesz initiate jakis protest, public protest - demonstration czy marsz - jesli masz taka potrzebe i myslisz, ze ktos sie przylaczy, nothing should stop you - go for it! Good luck. Cheers.
                            • runny.babbit Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 15:16
                              Kompletnie nie zrozumiałaś o co mi chodzi. Po co mi protest? Po prostu nie stosuje się do przepisów, podobnie jak inni. Jedyne na co nie mam wpływu to szkoła. A całą resztę robię i robiłam po staremu, spotykałam się z ludźmi, chodziłam na imprezy, do restauracji i na siłownię ( protestów nie było, za to lokale same się otwierały), maseczki nie noszę itp.
                        • sueellen Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 15:09

                          > Point. Moja TV (ze nie wspomne o mojej beloved Al Jazeera smile) pokazuje prawie n
                          > onstop jakies manifestations/demonstracje gdzies tam

                          Moja TV nic nie pokazuje smile choc mimo ze nie oglądam wiem ze gdzieś tam są. Wiadomości jak mają dotrzeć, do dotrą.
                    • srubokretka Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 13:59
                      Sueellen, przede wszystkim zycze ci zebys wyzdrowiala. Masz bardzo dobre podescie. Zycie w kolorowej bance jest ci teraz do zycia potrzebne.

                      Ja nie mieszkam w PL, nie mamy lockdowns, nie musimy masek nosic, dzieci chodza normalnie do szkoly, ale to jest norma, z ktorej czlowiek nie powinien sie cieszyc jakby mu to sie nie nalezalo. My oplacamy rzadzacych i to oni powinni pracowac dla nas, a nie przeciwko nam. Widzialam jak funkcjonowali moi rodzice w komunizmie. Wdziecznosc , lzy w oczach, bo papier toaletowy rzucili do sklepu. Teraz widze powtorke z tego czasu i nie bede udawac, ze jestem zadowolona z tego. Moge udawac przed dziecmi, zeby ich bardziej nie pograzac, ale nie na emama.

                      Jeszcze raz ,duzo zdrowia. 🙂
                • chococaffe Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 13:23
                  Współczuję i trzymam kciuki za szybkie, skuteczne wyleczenie bez bólu i innych skutków ubocznych.

                  A co do meritum. Fajnie jeżeli ludzie się jednoczą i w oóle jakoś sobie radzą, ale to nie zmienia faktu, że jest to parszywy czas i żadne pohukiwania sowy tego nie zmienią.
            • sueellen Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:59
              Przykro mi to słyszeć. Tu gdzie mieszkam, osoby, które nie mogły pracować, przechodziły na furlough i dostawały pensje. Wiem, że nie wszędzie było tak kolorowo i część osób mocno ucierpiała. Mogę sobie wyobrazić związaną z tym frustrację. Wiem też że personel medyczny nie miał łatwo. Jeżeli moje pytanie Cię uraziło, to przepraszam i życzę samych dobrych dni. Pozdrawiam serdecznie smile
          • srubokretka Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:16
            Tez tak ( codzienne cwiczenia, spacery, hiking, plywanie, pobyt na Florydzie...) ratowalam rodzine, ale juz nie wmawiam sobie, ze to bylo takie dobre. Owszem bylo to najlepsze rozwiazanie, ale czuje sie do tego przymuszona, jak w filmie " Zycie kest piekne".
            Ty to opisujesz, kakbys na tabletkach byla.
          • aagnes Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:25
            niestety nie kojarzy mi sie lockdown z sarnami i sowami tylko wstawaniem skoro świt, użeraniem sie ukochana rodzina, wszyscy na glowie, kazdy kazdemu przeszkadzał, idiotyzm zdalnej szkoly doprowadzal mnie do rozpaczy, nie moglam skupic sie na pracy, nie wiedzialam czy pracuje w domu czy mieszkam w pracy i szkole. chodzilismy w domowych łachach, nie moglismy juz na siebie patrzec.
            potem doszedl potworny strach o tych co zachorowali. nigdy wiecej.
          • miss_fahrenheit Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:26
            sueellen napisała:

            > Tutaj chyba problem z podejściem do samego lockdownu i umiejętności odnalezieni
            > a się w nowej rzeczywistości. To przykre, że tak wielu osobom się nie udało i z
            > amiast się zatrzymać i zachwycić pięknem świata, popadli w uzależnienia i depre
            > sje. Przykre tym bardziej, że w lockdownie odnalazłam spokój i będę go wspomina
            > ć z sentymentem (aż trochę żałuję że nie zapowiada się kolejny). Moje dzieci te
            > ż wspominają ten czas jako fajny.

            Czyli nie potrafiłaś dać dzieciom czasu i tzw. radości życia wcześniej i potrzebowałaś do tego lockdownu? Wyrazy współczucia, ale grunt, że zdałaś sobie sprawę ze swoich problemów. Inni sobie wcześniej radzili - lepiej lub gorzej - stąd lockdown przyniósł im raczej problemy i kłopoty.
          • simply_z Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:26
            nie chce nawet myslec jak kijowe mialas zycie przed covidem, jesli dopiero w lockdownie odkrylas mgliste poranki i pohukiwanie sow. Z innej beczki, to lubilam twoje watki kiedy jeszcze bylas z tym twoim goracym Alvaro z Malagi, watki z tesciowa rozbawialy mnie do lez.
          • wapaha Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 13:33
            sueellen napisała:

            > Czas pandemii i lockdownow to był czas niesamowitych wypraw o świcie. Z pierwsz
            > ej fali na zawsze zapamiętam zimne, mgliste poranki, pohukiwanie sów, śpiew pta
            > ków, szczekanie sarenek. Ciszę kiedy ruch uliczny zamarł. Z dzieciakami czytali
            > śmy tajemniczy ogród a potem same taki robiły.


            Srogi towar!
          • memphis90 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 14:19
            >To przykre, że tak wielu osobom się nie >udało i zamiast się zatrzymać i >zachwycić pięknem świata
            Och tak, tak cudownie się czyta pier... takiej dajmy na to normalnie cenionej i szanowanej noblistki (która dostała 1mln euro...) nt zatrzymania się i obserwowania drzewa za oknem przez długie tygodnie, szczegonie, kiedy się z obłędem w oczach zapier..la na miskę ryzu (nie, nie z hołmika polegajacego na czytaniu tajemniczego ogrodu we mgle, z frontu covidowego), bo inflacja ma abicję dojść do dwóch cyfr, a rząd szykuje podwyzki podatków i składek... Ach, jakiz spokój króluje w sercu moim!
          • terazkasia Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 19:27
            sueellen napisała:

            To przykre, że tak wielu osobom się nie udało i z
            > amiast się zatrzymać i zachwycić pięknem świata, popadli w uzależnienia i depre
            > sje. Przykre tym bardziej, że w lockdownie odnalazłam spokój i będę go wspomina
            > ć z sentymentem


            Covid to dramat "na wielu frontach", nie wiem, jak dorosła osoba może tak postrzegać tych, którzy zostali nim dotknięci. Ale zachwycaj się pięknem świata, mi to nie przeszkadza... big_grin
        • jehanette Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:23
          Wczoraj czytałam w Wyborczej przedruk niemieckiego artykułu o problemach, jakie mają dzieci w pierwszej klasie - nie umieją funkcjonować w grupie, rozwój społeczny cofnięty, nie umieją stosować się do zasad pracy, mało zainteresowane kontaktem z drugim człowiekiem. Wszystko przez brak normalnego życia społecznego i brak przedszkola. Masakra. Te straty są w zasadzie nie do odrobienia, owszem można nad tym pracować, ale rozwój dziecka już poszedł w jakimś kierunku i nie da się tak po prostu zacząć od początku.
      • glanaber Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:49
        Aagnes, 100% racji. Też nie widzę żadnych pozytywów tej chorej rzeczywistości. Maski i testowanie na każdym kroku, paszporty sanitarne to nie jest normalność. Zdalnej pracy, dzięki niebiosom, nie uprawiam, niemal cały czas pracowaliśmy i pracujemy stacjonarnie (nie umarliśmy). Dla mnie dom ma być domem, praca pracą, a szkoła szkołą. Pozbawienie dzieci szkoły na tak długi czas było zbrodnią dokonaną z premedytacją na całym pokoleniu.
        Miło, że autorka ma pikniki sąsiedzkie. W mojej rzeczywistości zniknęły wszelkie pikniki, festyny, zabawy szkolne i lokalne i raczej już nie wrócą. Mnie festyny akurat zwisają równo, ale wiele starszych osób w otoczeniu za nimi tęskni.
        Nie, nic się nie zmieniło na lepsze, a bardzo dużo na gorsze.
        • triss_merigold6 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:01
          Amen. Jedną z przyczyn śmiertelnego znużenia i znudzenia uczelnią było wrażenie, że nieustannie jestem w pracy. Od momentu przejścia wiele lat temu do instytucji centralnych, zawsze pilnowałam rozdziału praca - dom.
          Łaska boska, że mój partner ani przez chwilę nie miał i nie będzie mieć pracy zdalnej. Teraz 1-2 dni zdalnie w tygodniu przydają mi się o tyle, że bez pośpiechu zrobię obiad i powieszę pranie.tongue_out
          Na osiedlu, w dzielnicy, w szkołach festyny i pikniki wróciły.
          Tak, pozbawienie młodzieży na tak długi czas edukacji, przy zostawieniu otwartych kościołów i bazarkow, było zbrodnią na młodym pokoleniu.
    • szafireczek Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:24
      Brak mi dawnego subiektywnego sentymentalnego oglądu świata, który rozpłynął się generalnie w covidowej rzeczywistości - róznych interesów i braku, poza zrywami ad hoc - społecznej empatii.

      Bodźców do zmian w postaci pandemii nie potrzebuję. Jeśli to jest zasadne potrafię zreorganizować i życie
      i przyzwyczajenia. Nie zamierzam "dziękować" pandemii! Wartość dodaną widziałabym, o ile to się potwierdzi -
      w rozwoju medycyny i ogólnie nauki - ale to potwierdzenie nie wiadomo, czy faktycznie nastąpi.
    • huang_he Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:34
      Przeogromnie się cieszę, że u mnie w sumie (poza maseczkami i teleporadami) nie zmieniło się nic. Maseczki na minus, teleporady na plus. Minus - sam covid (ale to wiadomo).

      Żyjemy identycznie, jak żyliśmy. Katar czy przeziębienie nie jest powodem do zamykania się w 4 ścianach, mało zresztą kto to robi. I mam nadzieję, że nigdy nie będzie, bo nie chciałabym, żeby moje biedne dzieci czy wnuki kiedyś na zwykły katar umarły.
    • chococaffe Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:43
      Pomimo, zalet i "zdobyczy" (możliwośc pracy z domu i teleporad) jednak na gorsze. Nieprzewidywalność może być fajna krótkookresowo. Poza tym, to co i tak jakoś wiedziałam zostało potwierdzone, ale to nie jest dobra wiadomość wink Wolałabym się mylić (najogólniej mówiąc ludzie)
    • srubokretka Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:47
      jest coraz mniej ludzi na zewnatrz. Wszyscy zapakowani w samochody lub przed ekrany.
      Ludzie sa podzieleni. Bardzo rzadko widze kogos, kto sie spontanicznie cieszy. O minusach moglabym dlugo, ale nie chce tak dnia zaczynac.

      Plusy? Finansowo poprawilo sie u nas. Nauczylam sie dobrze jezdzic. Przed pandemia samochodem nigdy bym nie odwazyla sie wyjechac na Manhattan.
    • triss_merigold6 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:53
      Nie widzę żadnych zalet postcovidowego modelu życia, uważam że praca zdalna w wymiarze akceptowalnym przez obie strony i teleporady w sprawach typu: recepta, skierowanie, mogły być wdrożone o bez covida.

      Nic, ale to nic, nie zrekompensuje dzieciom i młodzieży zniszczenia edukacyjnie i społecznie prawie 2 lat, zamykania w domu, straszenia, że przez nich umrą seniorzy, pozbawienia normalnego życia towarzyskiego i rozrywek.

      Widok zamaskowanych twarzy mnie autentycznie brzydzi, na szczęście coraz mniej osób je nosi w miejscach publicznych.

      Morał? Żreć szybciej, bo się ściemnia, czyli korzystać z czego się da na maksa, bo zwykłe, proste aktywności mogą zostać zabrane znienacka i nieprzewidywalnie.
      • 152kk Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:49
        "praca zdalna w wymiarze akceptowalnym przez obie strony i teleporady w sprawach typu: recepta, skierowanie, mogły być wdrożone o bez covida"
        Mogły, ale nie były. Ludzie ogólnie nie chcą zmian, nawet na lepsze, dopóki im się nie zacznie "grunt palić pod nogami". Zatem chociaż co do zasady zgadzam się, że bilans zmian związanych z covidem nie jest dodatni, to bez sensu jest zaprzeczanie, że pozytywne skutki jednak jakieś były np. właśnie Polsce nastąpił ogromny rozwój dostępu do usług cyfrowych i pojawiła się na masową skalę praca zdalna (która była wcześniej niemożliwa - również z powodów prawnych, ale głównie - mentalnych - bo u nas najbardziej popularne jest podejście do pracowników jak do tępych i leniwych chłopów pańszczyźnianych - "pańskie oko konia tuczy" winkwink
    • fornita111 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 11:57
      Dorzuce chochle dziegciu do tej beczki miodu. W Polsce przez covida sluzba zdrowia ledwo dyszy. Nie daj buk miec teraz raka, czy inna ciezka chorobe. Przez zajete przez chorych na covid lozka, inni chorzy sa zaniedbywani, co przelozy sie na zgony, powiklania, trwake pogorszenie stanu zdrowia. I to nikogo poza poszkodowanymi nie obchodzi.
      • chlodne_dlonie Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 14:22
        Otóż to!! I to jest największy, boleśnie odczuwalny przez każdego, kto się osobiście bądź w przypadku najbliższych, zderzył z naszą - coraz bardziej pożal się bukwikto - służbą zdrowia - dramat po prostu, i przyznam, że czytając jak to się jedna z drugą z teleporad cieszą, gotuję się wewnętrznie. Bo i owszem, o ile w przypadku wypisywania recept na leki brane przewlekle, taka 'porada' wystarczy, to już niestety w przypadku innych przypadłości, często- gęsto przez samych potencjalnych pacjentów spychanych na plan dalszy z obawy przed konfrontacją osobistą z 'covidową' poczekalnią, skończyć się fatalnie może. I kończy, mam niestety przykłady z bliskiego otoczenia uncertain
    • iwoniaw Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:01
      Nie widzę absolutnie żadnych plusów, za to owszem, minusy moglabym wymieniać długo. Nic tu nie zmienia fakt, że tak, mnimalizujemy te niedobre skutki dość skutecznie i tak, miliony ludzi mają gorzej. Trudno się cieszyć z dodatkowych obciążeń i cudzego nieszczęścia jednakowoż. 🤮
        • iwoniaw Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:21
          chococaffe napisała:

          > Tak, minimalizacja skutków jest ważna, ale nie zmienia to faktu, że ogólnie jes
          > t syf. Ja naprawdę nie potrzebowałam covida, do poznania sąsiadów, robienia zak
          > upów on-line itd


          No dokładnie o to mi chodzi. W dodatku my sobie radzimy, bo mielismy dobre warunki przed covidem - to nie dzięki covidowi odkryłam, że fajnie, by każdy miał swój pokój z biurkiem i kompem z dostepem do netu. To dzięki pracy w konkretnym miejscu przed covidem można ją wykonuwać zdalnie, a nie wylecieć z roboty, bo właśnie ją zamknęli na amen. I tak falej. Za to miliony osób żyjących mniej komfortowo, ale generalnie znośnie, dzięki covidowi dostała "fantastyczną" szansę, by poczuć, w jakim jest bagnie, gdy zamknięta świetlica, biblioteka, a nawet kawiarnia, a np. mieszka się w "apartamencie" z aneksem kuchennym i dwiema sypialniami, za to w 4 osoby. Że tak tylko malo drastyczny przykład podam...
    • login.na.raz Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:02
      Brak mi pewnej beztroski. Dawniej szlam z dzieckiem do moich rodziców i już. Teraz się 3 razy zastanawiam, czy aby na pewno powinnam (bo np. 2 dni temu córkę bolało gardło, bo dopiero co była w cyrku i co jeśli stamtąd coś przywlokla itd.). Kiedyś,jak córka była przeziębiona, szła do dziadków zamiast do przedszkola. Teraz bym tego nie zrobiła.

      Tak, wiem, niektóre ematki wyśmieją moje obawy i moje podejście,ale nie interesuje mnie to. Nie wybaczyłabym sobie gdyby przez moją beztroskę moi rodzice zachorowali (są po 70.)
    • babsee Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:10
      Ja widze same minusy.Niestety. Płakać mi sie chciało, jak kolejne koleżanki córki, odwoływaly 18-stki, jak nie miały Studniowek, Bali Maturalnych. To jest nie do nadrobienia.
      Ale najwiekszy minus- podział społeczenstwa.Juz na PIS podzielil, na dobrych i złych.Na tych za i przeciwko. Teraz jest tylko gorzej. Zero tolerancji.Porażająca wręcz zgoda społeczenstwa na ta obecną segregację.Porażająca zgoda na odebranie podstawowych praw w imie...no właśnie nie wiem czego.
      Pandemia wyrządziła same szkody.
      Przepraszam-jest jeden plus, odsialiśmy z mężem "ziarno od plew" w zakresie towarzystwa. bardzo jasno wyszło, na kogo można liczyc, kto Ci przywiezie zupe jak jesteś chory i nie mozesz wyjść z domu.
      • triss_merigold6 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:21
        Mnie zaskoczyła skala poparcia zakazów i obostrzeń dla dzieci i młodzieży, zwłaszcza dla młodzieży.
        Jakby z ludzi wylała się fala zawiści i takiej nienawistnej satysfakcji, że haha, gufniarstwo miało tak fajnie, konie, słonie, kluby, ścianki, kosmetyczki, narty, imprezy to teraz posiedza na d... i zobaczą co to "prawdziwe życie".
        Na ematce też to było, z litości pominę nicki.
        • iwoniaw Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:27
          A to mnie akurat nie zaskoczyło, bo to jest społeczeństwo nienawidzące dzieci, a mlodzieży zwłaszcza i pokazywanie smarkaczom, gdzie ich miejsce jest ulubioną metodą dowartoscuowywania się przegrywów płci obojga, ktorych jedynym osiągnięciem życiowym jest przeżycie dłużego czasu niż owi smarkacze.
          Z tego samego powodu rząd obrał retorykę "chrońmy kochanych seniorów" i nikomu nawet w głowie nie postało, by iść w kierunku "zadbajmy o przyszłość narodu" (też mógł byc lockdown i wszystko inne jak było przecież, tylko z inaczej rozłożonymi akcentami - a ktoś wybrał takie, nie bez przyczyny przecież)
          • triss_merigold6 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:33
            No, mnie zaskoczyło, bo jednak funkcjonuję w pewnej bańce i ludzie w otoczeniu nie martwili się o pracę czy własne zdrowie, tylko o stan dzieci.
            Poza ematka (i mediami) od nikogo bym nie usłyszała, że dobrostan seniora jest ważniejszy od normalnie funkcjonującej szkoły.
          • jehanette Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:38
            Z tego samego powodu rząd obrał retorykę "chrońmy kochanych seniorów" i nikomu nawet w głowie nie postało, by iść w kierunku "zadbajmy o przyszłość narodu" (też mógł byc lockdown i wszystko inne jak było przecież, tylko z inaczej rozłożonymi akcentami - a ktoś wybrał takie, nie bez przyczyny przecież)

            Z ust mi to wyjęłaś, a raczej na mojej klawiaturze napisałaś. Jak mną wstrząsało jak słyszałam "chrońmy seniorow" - zamykając dzieci w domach. A nikt nie powiedział do seniorów - Chrońcie siebie przed chorobą, dzieci przed stratą pracy z powodu zamknięć, a wnuki przed depresją z powodu zdalnej nauki!

            Gdyby seniorzy siedzieli w domach, to owszem zachorowań byłoby sporo, ale śmierci mniej.
            • iwoniaw Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:44
              Zgadzam sie z tym w zupelnosci, od poczatku pisałam, że ograniczenia powinny się zacząć od tych, ktorych wyjście z domu jest najmniej niezbędne (czyli nie pracujacych zawodowo i nie majacych szkoly) i miejsc typu kościoły - zdaniem wielu byl to przejaw nienawiści do starszych ludzi i walka z cudzym prawem do wolnosci wyznania...
        • andaba Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:31
          Ja stwierdziłam, że mnie nic w tej materii nie zdziwi, gdy wyrzucono ze sklepu chłopców około 8-letnich, którzy chcieli sobie kupić picie, bo nie powinno ich tu być o tej porze - była 14, ileż takie lekcje w klasach 1-3 trwają... W domach pewnie nikogo nie było, jednak większość ludzi pracowała normalnie.
          • iwoniaw Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 12:40
            No to jest właśnie ten stosunek do dzieci, o którym piszę. Doroslego, a tym bardziej starego np. bez maski już tak ochoczo by nie wywalali ze sklepu, choć podkładki ku temu jakby wiecej niz przy wyrzucaniu 8-latka o 14.
            O "dzieciach roznoszacych zarazę" słyszalam z ust osob generalnie latających w skupiska bazarowe i kościelne bez większego strachu, a maski noszących "na bociana", bo wszak nie będzie im nikt mówił, że oni roznoszą cokolwiek.
              • triss_merigold6 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 13:16
                Do mnie przyszła zeschizowana ze strachu pani z ochrony, że dziecko jest na placu zabaw (wewnętrznym, zamkniętym). To był czas ofoliowanych huśtawek i drabinek. Mieszkańcy wyjaśnili ochronie i administracji, żeby była uprzejma się odyebać, bo płacą za ten plac zabaw i ochronę więc będą korzystać i korzystali.
                • dyzurny_troll_forum Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 13:28
                  triss_merigold6 napisała:

                  > To był czas ofoliowanych huśtawek i drabinek

                  I ofoliowane zewnętrzne ławy i stoły na stacjach benzynowych. Pamiętam raz sobie przysiadłem zjeść posiłek, wygniatając złośliwie doopskiem w taśmie sporą dziurę. Miałem już serdecznie dość jedzenia ciągle w samochodzie, bo to bardzo niewygodne jest. Też przyszedł ochroniarz i się przypie*dolił...
                      • memphis90 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 16:22
                        Zlituję się, bo nie wiesz z czym dyskutujesz...
                        W Polsce nie mieliśmy saren i puszczykow, obowiązywały za to przerozne zakazy:
                        - zakaz wejść do lasów, parków, na zieleńce, na bulwary, cmentarze itp pod groźbą kary 30tys zł
                        - zakaz wejść na place zabaw dla dzieci, trwal coś z pol roku
                        - godziny dla seniorów, z których seniorzy nie korzystali, więc sklepy były puste, za to w tym czasie nikt inny nie mógł zrobić zakupów
                        - po czasie dla seniorów - wyżyłowane limity wejść do sklepów, przez co przed sklepami spożywczymi stały kolejki na godzinę czekania, a dostawy do domu wynosily 2-3 tygodni
                        - zakaz wychodzenia z domu przed godz 16 dla dzieci, wolno było wyjść dopiero po zmroku. W styczniu.
                        - zlikwidowanie ferii świątecznych, dzieci zostały na 2tyg zamknięte w domach, bez możliwości wyjścia do kina, teatru, na warsztaty, zajęcia sportowe, do rówieśników
                        - zakaz "gromadzenia się" czyli spotykania z rówieśnikami po szkole
                        - zakaz uczestnictwa w pogrzebie >4 osob. W tym samym czasie, kiedy inni odbijali się od bram zamkniętych cmentarzy - Kaczor miał prywatne wejścia, żeby złożyć kwiatki mamusi, bo jemu wolno
                        - pozamykane na wiele miesięcy biznesy, które upadły - nasze fryzjerki jakoś nie cieszyły się, że lockdown, bo przez pół roku nie miały co jeść...
                            • wapaha Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 16:37
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Do lasu chodzili ludzie, a covid niósł się wokół nich chmura. Chodziło o usadze
                              > nie ludzi w domach, oczywiście poza seniorami, którzy swobodnie mogli włoczyć s
                              > ię po kościółkach i bazarkach.


                              A cmentarze zamknięte by nie zarażać zmarłych.. wink
                            • dyzurny_troll_forum Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 17:29
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Do lasu chodzili ludzie, a covid niósł się wokół nich chmura.

                              Zasadniczo covid niósł się ZA nimi. Pamiętamy te modele wielkości covidowej chmury za obiektem w zależności od prędkości poruszania się obiektu. I to dlatego policjanci walili największe mandaty rowerzystom, bo za nimi chmura była najdłuższa...

                              Piękne czasu wczesnego coviderdolca... Miały jakiś taki swój dyskretny urok...
                          • memphis90 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 17:34
                            >Wywód logiczny?
                            Chmura wirusa pokonująca tysiące metrów, żeby dopasc nieostrożnego spacerowicza. Był tez zabójczy asfalt - wirusy jednego biegacza osiadały na podłożu, drugi biegacz kilka godzin później deptał po tym samym asfalcie, wirus przyklejał się do adidasa i wtedy następowal zgon.
                            • a23a23 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 17:43
                              memphis90 napisała:

                              > >Wywód logiczny?
                              > Chmura wirusa pokonująca tysiące metrów, żeby dopasc nieostrożnego spacerowicza
                              > . Był tez zabójczy asfalt - wirusy jednego biegacza osiadały na podłożu, drugi
                              > biegacz kilka godzin później deptał po tym samym asfalcie, wirus przyklejał się
                              > do adidasa i wtedy następowal zgon.

                              Wiesz co, teraz to brzmi śmiesznie i można się z tego naigrywać. Ale wtedy jednak mąło komu było do śmiechu, bo nie było wiadomo z czym mamy doczynienia, jakie są drogi przenoszenia, jak trwały jest wirus etc. Pierwsze badania wskazywały, że znajduje się go na powierzni jeszcze wiele czasu po kontakcie, dopiero potem pojawiły się dane o tym, że to tylko pozostałości wirusa, który nie jest już zagrożeniem.
                              No można się śmiać teraz, przy tym co wiemy ale wg mnie to jednak mija się z celem. Część rzeczy które robiłam wtedy, już dawno nie robię - ale jestem pewna, że w podobnej sytuacji raz jeszcze, kiedy znowu byłby inny wirus, o którym znowu nic byśmy nie wiedzieli, zachowywałabym się dokładnie tak, jak wtedy w marcu 2020.
                        • nenia1 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 16:49
                          memphis90 napisała:

                          > Zlituję się, bo nie wiesz z czym dyskutujesz...
                          > W Polsce nie mieliśmy saren i puszczykow,

                          memphis90 napisała:

                          > Zlituję się, bo nie wiesz z czym dyskutujesz...
                          > W Polsce nie mieliśmy saren i puszczykow,

                          o nie, nie, przepraszam, mieliśmy "sarny i puszczyki" szczególnie na początku pandemii
                          był całkiem spory wysyp podobnych objawień, odczuć spowolnienia czasu,
                          zatrzymania szalonego pędu, znalezienia czasu dla rodziny, tak w mediach (Tokarczuk, Stuhr - z tego co pamiętam) jak i część osób na forum. Potem gdzieś to minęło, ale nie tak, że nie było podobnych,
                          zresztą, z mojego punktu widzenia, dość smutnych covidowych "odkryć".

                          > - pozamykane na wiele miesięcy biznesy, które upadły - nasze fryzjerki jakoś n
                          > ie cieszyły się, że lockdown, bo przez pół roku nie miały co jeść...
                          >
                          nie do końca prawda z fryzjerkami, mam trochę z branżą do czynienia od strony ich finansów i większość nie narzekała.
                          Na czas zamknięcia "zeszli do podziemia" i czesali po domach, a z kolei z tarcz dostali w większości
                          spore środki ponieważ ustawowo zastali całkowicie zamknięci czyli oficjalnie nie mogli mieć dochodów
                          i przy 100% spadku otrzymali największe wypłaty z tarcz.
                          • memphis90 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 17:40
                            >Na czas zamknięcia "zeszli do >podziemia" i czesali po domach, a z >kolei z tarcz dostali w większości
                            >spore środki
                            Moja siostra ma własny zakład kosmetyczny, nie robiła w ogóle w podziemiu i na lewo, ona tylko uczciwie... No i straciła ogrom kasy, jej facet od miesięcy balansuje na granicy zamknięcia swojego biznesu - musiała wrócić do rodziców, bo nie udało się utrzymać domu i poszedł na sprzedaż... Podobnie jak samochody...
                            • dyzurny_troll_forum Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 17:49
                              memphis90 napisała:

                              > Moja siostra ma własny zakład kosmetyczny, nie robiła w ogóle w podziemiu i na
                              > lewo, ona tylko uczciwie... No i straciła ogrom kasy, jej facet od miesięcy bal
                              > ansuje na granicy zamknięcia swojego biznesu - musiała wrócić do rodziców, bo n
                              > ie udało się utrzymać domu i poszedł na sprzedaż... Podobnie jak samochody...

                              "że z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle"
                            • nenia1 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 17:59
                              memphis90 napisała:

                              > >Na czas zamknięcia "zeszli do >podziemia" i czesali po domach, a z 
                              > 2;kolei z tarcz dostali w większości
                              > >spore środki
                              > Moja siostra ma własny zakład kosmetyczny, nie robiła w ogóle w podziemiu i na
                              > lewo, ona tylko uczciwie... No i straciła ogrom kasy, jej facet od miesięcy bal
                              > ansuje na granicy zamknięcia swojego biznesu - musiała wrócić do rodziców, bo n
                              > ie udało się utrzymać domu i poszedł na sprzedaż... Podobnie jak samochody...
                              >
                              wierzę, że i tak mogło być. Znowu kwestia przypadku, bo przepisy było pisane
                              jak zwykle na kolanie, przez ludzi, którzy mają nikłą (zerową) wiedzę na temat
                              przedsiębiorczości, więc mogły i wychodziły różne "kwiatki".
                              Ta branża dość często korzysta z uczennic, które w trakcie przyuczania do zawodu
                              mają wypłacane symbolicznej wynagrodzenie. I dochodziło do paradoksów, ktoś miał
                              dwie uczennice i osobę na zleceniu z "groszowymi" wypłatami i w sumie
                              mógł dostać 108 tys. zł. z tarczy za miesiąc zamknięcia (36 tys. za osobę)
                              Ten kto miał ludzi "na czarno" albo na pół etatu nie dostał wcale lub 18 tys. zł. (1/2 z 36 tys.) Różnice mogły
                              być znaczące, w każdym razie fryzjerzy i branża beauty, o ile mieli rok wcześniej działalność i pracowników (najlepiej uczennice i zlecenia) dostawali dość znaczące wsparcie.
                        • claudel6 Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 25.11.21, 12:29
                          wiadomo, że suellen pisze z perspektywy swojej bukoliki we wsi pod Londynem, w zupełnie innym świecie. szczerze mówiac zazdroszczę jej. u nas jest opresyjne państwo nastawione na "karmienie" tylko swojego elektoratu, więc wszelkie lockdowny najbardziej uderzyly w pracujących, dzieci i młodzież, a nie w zagrożonych i bezproduktywnych seniorów, ktrorzy powinni wtedy siedzieć w domu na dupie.
                          ja zakaz wyjazdu na ferie złamalam i wyjechałam "na lewo", bo uznałam, że nie będę trzymac dziecka miesiąc w domu.
                          ale zakaz wychodzenia do lasu i zakaz jazdy na rowerze (!), najbardziej idiotyczne i irracjonalne zakazy doprowadzały mnie do szału. no niestety nie mieszkam w domku pod lasem i zamknięcie w mieszkaniu odczuwałam bardzo boleśnie.
                      • strumien_swiadomosci Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 16:51
                        A no można jak się okazało. W trakcie pierwszych lockdownów ludzie zaczęli masowo (tj masowo w okolicy dużych miast) odpoczywać w lesie, wychodzili na spacery, organizowali grille itp. Więc władza, co by lepiej urzeczywistniać założenia "stary at home" zamknęła odgórnie wszystkie lasy (ogłoszono bodajże zakaz wstępu na tereny nadleśnictwa).
                        U mnie na wsi było to o tyle karykaturalne, że jest jedną droga gminna prowadzącą przez las, którą można było chodzić (bo jako droga nie należy do nadleśnictwa), ale już od odbić jakkolwiek w bok, na leśne ścieżki, się nie dało.
                        A był to czas, kiedy w Krakowie rowerzystka za jazdę ścieżką nad Wisłą dostała 12000 zł mandatu (tak, 2k funtów za jazdę na rowerze).
                        Po kilku tego typu kwiatkach nikt już nie miał żadnego zaufania do rządu i stosowanych przez nich obostrzeń.
                        • dyzurny_troll_forum Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 17:33
                          strumien_swiadomosci napisała:

                          > A no można jak się okazało. W trakcie pierwszych lockdownów ludzie zaczęli maso
                          > wo (tj masowo w okolicy dużych miast) odpoczywać w lesie, wychodzili na spacery
                          > , organizowali grille itp. Więc władza, co by lepiej urzeczywistniać założenia
                          > "stary at home" zamknęła odgórnie wszystkie lasy (ogłoszono bodajże zakaz wstęp
                          > u na tereny nadleśnictwa).

                          Tak było! Dotyczyło to tylko Lasów Państwowych, dlatego Pan Janusza zaprosił wtedy wszystkich chętnych do swojego prywatnego lasu:


        • wapaha Re: To se ne vrati - czyli przed covidem 23.11.21, 14:25
          triss_merigold6 napisała:

          > Mnie zaskoczyła skala poparcia zakazów i obostrzeń dla dzieci i młodzieży, zwła
          > szcza dla młodzieży.
          > Jakby z ludzi wylała się fala zawiści i takiej nienawistnej satysfakcji, że ha
          > ha, gufniarstwo miało tak fajnie, konie, słonie, kluby, ścianki, kosmetyczki, n
          > arty, imprezy to teraz posiedza na d... i zobaczą co to "prawdziwe życie".
          > Na ematce też to było, z litości pominę nicki.

          akcja=reakcja
          jest dziaderstwo więc jest goofniarstwo
          wyzywałaś i wyzywasz dziadków i babcie i smiesz się dziwić..
          lol