zwany_kiedys_drussem napisał: > Gwoli ścisłości tylko... Wierzę, że tak będzie. Napisałem, że tytuł jest ważny, > bo poprzednie książki autorki (również pisane przez wiele lat) nie zawiodły. Mam trzy. Powinienem zacząć od najstarszej
zwany_kiedys_drussem napisał: > (...) Weźmy książkę "Szczygieł" Donny Tartt... To ważny tytuł, wychodzi w maju. Mam ebuka po niemiecku. Trzymam za słowo. Jak skończę tę, którą czytam, wezmę się za ptaszka. (Od jakiekoś czasu podczytuję to forum szukając lektury wartej przyczytania i jak
zwany_kiedys_drussem napisał: > > Osobiście przemawia do mnie ta teza - że czytanie może ratować przed samobójst > wem, bo dostrzegamy przed sobą więcej możliwości... Ale tylko w określonych prz > ypadkach to działa - nie ma raczej mowy o zbudowaniu jakiejś ogólnej teorii
zwany_kiedys_drussem napisał: > No ale koszmary senne miewamy przecież także bez oglądania i czytania horrorów, > prawda? Strach jest obecny w naszym życiu zupełnie niezależnie. Może więc wart > o go skanalizować, nazwać, oswoić? Mam koszmary senne, miewałam je też jako
zwany_kiedys_drussem napisał: > > Które nagrody wcześniej były wynikiem układów a które nie? > > Miałem na myśli tegoroczne zamieszanie. Nie należę do ludzi, którzy we wszystki > m wietrzą układy i nie wierzę w mityczny salon nagradzający tylko i wyłącznie s
zwany_kiedys_drussem napisał: > Co najmniej kilka powodów do radości - że świetna książka, że wspaniały człowiek, wreszcie że nagrodę dostał ktoś spoza skompromitowanych literackich układów :-) Które nagrody wcześniej były wynikiem układów a które nie?
zwany_kiedys_drussem napisał: > I niech robi te badania! Od dawna próbowaliśmy go do tego przekonać ;-) > Kamilek Malinowski i Mead w jednym. Tylko te dzikie biedne. -- "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
IQ, który i tak jest, jak mniemam, dość wysoki (no i proszę, straszliwy Zwany-kiedys_Drussem vel Dyzio jest w stanie unieść się ponad osobiste uprzedzenia i skomplementować swego zaciekłego polemistę:) Tak to z mojej strony wygląda... Czy jesteś ukontentowany? Dodam tylko jeszcze, że absurdem byłoby
walory edukacyjne. Czuję, że takie samo stwierdzenie o teistach w wykonaniu Dawkinsa byłoby uznane za agresywny język - wyśmiewanie lub szydzenie pod płaszczykiem poczucia humoru. Może to tylko moje odczucia. podzielając wypowiedź zwany_kiedys_drussem - "Chciałem tylko zauważyć, że jeżeli któraś
zwany_kiedys_drussem napisał: > "Wichrowe wzgórza" są, ja wiem..., antytezą romansu. To o miłości tak szalonej, > że przestaje być miłością, a staje się chorobą psychiczną pełną okrucieństwa.. > . > Ale dla niektórych to nie antyteza jest, ale marzenie chyba, bo gdy
zwany_kiedys_drussem napisał: > Niezręcznie odpowiadać w imieniu wszystkich. Jeśli jednak masz na myśli miłośni > ków grafomanii taśmowo produkowanej przez niektórych słynnych bądź nieznanych a > utorów obojga płci, to takich tu chyba nie znajdziesz. Ale jeśli szukasz na prz
zwany_kiedys_drussem napisał: > Jeżeli mimo tysięcy lektur czujesz się osobą nieinteresującą, mało dowcipną, kt > órą pogardzają skrycie bądź jawnie - to jest Twój problem. Nie czyń z jednostko > wego doznania prawdy ogólnie obowiązującej... > Ależ to właśnie ty
zwany_kiedys_drussem napisał: > > Ale upierać się będę, że rozwój cywilizacyjny nie jest tożsamy z rozwojem człow > ieczeństwa. Konkwistadorzy zabijający Indian niekoniecznie byli od nich lepszym > i ludźmi :-) > OK. Ale czy na pewno ten, który czyta np. sf albo
zwany_kiedys_drussem napisał: > Przeczytałem właśnie "Pochłaniacz" - jest o niebo lepszą pozycją od debiutancki > ej "Sprawy Niny Frank". Szerokie tło obyczajowe, niebanalna bohaterka, ciekawie > pokazana specyfika lokalna... Ogólnie jest więc dobrze. Oczywiście określenie
zwany_kiedys_drussem napisał: > "Mężczyzna, tańczył tango" - są tu zarówno napięcie, jak również miłość i pożąd > anie... > Oczywiście "Mężczyzna, KTÓRY tańczył tango" :-) -- Blog o moim pisaniu