Walczę z prezentozą, nie kupuję pierdół i wszystkich uświadamiam że przyjmować ich nie chcę również. Kupuję tylko rzeczy o których wiem że ktoś na pewno chciałby to dostać - i nie robię tego z półrocznym wyprzedzeniem bo w tym czasie może dostać od kogoś innego albo kupić sam. -- "Koszt...
No dobra, muszę przygotować Wigilię, ale w tym roku w mocno okrojonym składzie, tylko 10 osób (zwykle jest 2x tyle), więc luzik. Prezenty już mam, za wyjątkiem mężowego, ale tutaj pomysł jest, czekam tylko na kasę. W tym tygodniu mają być wypłacone bony świąteczne, w przyszłym nagroda półroczna, więc kasa będzie. Na obiad nie wiem, nie chce mi się specjalnie jeść.
I teraz usiądź, bo nawet jak facet kupi sobie nieruchomości to z całą pewnością nie przypadną one tobie i nie wyjdziesz z tego związku bogatsza, a o to ci chodzi, bo inaczej tego wątku by nie było skoro faceta stać na życie, dzieci, mieszkanie i jeszcze prezent i knajpę dla ciebie. Masz też tupet, żeby kasę półrocznego lovelasa trzymać na swoich kontach. Jednym słowem materialistka i idiota.
. > Ale tak sobie myślę, że jego już nie ma, a ten pomnik to będzie bardziej dla t > ych co zostali. > W tym przypadku realnie będzie to "prezent" dla rodziny jego brata, bo po lata > ch to oni będą mieli gotowy pomnik i mogli tam chować kolejnych członków rodzin > y. Ciekawe, co brat zrobił z kasą, ktora "dostał" za smierć brata.
I udało się chociaż nie była to typowa Wigilia, bo gość często i gęsto zatrudniał się w roli opiekunki dla półrocznego Czarusia , rozkosznego wciąż uśmiechniętego berbecia. Były ciekawe rozmowy, było przedstawianie się z fragmentami swojej historii życia. Były refleksje ogólne o życiu
Na pustyni mieszkają? Ojca nie ma? Nawet jak jest, czemu nie ułatwić sobie życia raz bądź dwa razy? Mówimy o prezencie, nie o półrocznym żywieniu dorosłych ludzi.
Poprzedniczce chyba chodzi raczej o sytuację, gdy nie tyle dziecko zmienia upodobania co 5 minut, tylko że kupujesz np. w sierpniu na promocji model xyz lego czy konkretną książkę o tematyce interesujacej potencjalnego obdarowanego, a tymczasem w listopadzie babcia Gienia mu wręczyła identyczny z okazji odwiedzin po półrocznym niewidzeniu się i Twój prezent na Mikolaja robi się w sumie bez sensu. Zdarzyło mi się coś takiego raz czy dwa i dlatego nie kupuję prezentów "na zapas" jesli nie są one bardziej uniwersalne, tzn. może się z nich ucieszyć ktos inny niz pierwotnie planowany obdarowany.
Uczęszczała do szkoły muzycznej I i II stopnia, gdzie pobierała lekcje śpiewu i gry na pianinie. Instrument ten otrzymała jako prezent zbiorowy od całej rodziny na dziewiąte urodziny. Wraz z mamą i siostrą, a później ojczymem, siostrą przybraną i bratem, zwiedziła pokaźną część muzycznych ośrodków Europy- począwszy od poznańskiej opery, a skończywszy na tej wiedeńskiej.
Uczęszczała do szkoły muzycznej I i II stopnia, gdzie pobierała lekcje śpiewu i gry na pianinie. Instrument ten otrzymała jako prezent zbiorowy od całej rodziny na dziewiąte urodziny. Wraz z mamą i siostrą, a później ojczymem, siostrą przybraną i bratem, zwiedziła pokaźną część muzycznych ośrodków Europy- począwszy od poznańskiej opery, a skończywszy na tej wiedeńskiej.
Znam swoje dziecko, ale ono zmienne ma zachcianki. Podziwiam.wasze trafianie z półrocznym wyprzedzeniem