Dodaj do ulubionych

KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o.

    • Gość: Ed Z Bogiem i helikopterem - latający proboszcz IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.10.04, 18:23
      Ksiądz Jacek Brzósko, proboszcz parafii w Kolnicy k. Augustowa ma gotów do
      startu wojskowy helikopter. - To nie wypada, żeby ksiądz miał taki sprzęt -
      mówią niektórzy wierni, inni nie widzą w hobby proboszcza nic dziwnego.

      Śmigłowiec formalnie kupiła gospodyni proboszcza - Krystyna, zarządzająca
      plebanią.
      • Gość: kolega Re: Z Bogiem i helikopterem - latający proboszcz IP: *.krak.tke.pl 16.10.04, 13:34
        Chce być bliżej szefa?
        • ouimet Re: Z Bogiem i helikopterem - latający proboszcz 16.10.04, 16:28
          Edku-masz rywala...Jest szybszy w podawaniu odkryc zaczerpnietych z Waszego
          zrodla "prawd"-NIE
          • Gość: Ed Re: Wywieżli księdza na taczce IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:17
            - Osiemset złotych zażądał proboszcz za udzielenie ślubu dziewczynie, która
            była przy nadziei. Do tego doliczał po sto złotych za każdy miesiąc ciąży -
            mówią parafinie z Koniemłotów. - To nie ksiądz, to tyran - dodają zbulwersowani.
            Trzy tygodnie temu do Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu wpłynął wniosek parafian
            o odwołanie miejscowego proboszcza. Wczoraj w kościele miało dojść do
            konfrontacji między niezadowolonymi parafianami a proboszczem. W Koniemłotach
            pojawił się również przedstawiciel Kurii Biskupiej w Sandomierzu. Do spotkania
            jednak nie doszło, ponieważ ksiądz nie chciał rozmawiać z wiernymi. Po dwóch
            godzinach proboszcz zdecydował się na rozmowę, ale tylko z sołtysami wsi
            należących do parafii.
            Pod adresem proboszcza padło wiele zarzutów. Oskarżony jest m.in. o zawyżanie
            opłat za śluby, chrzciny i pogrzeby. Za udzielanie sakramentu małżeństwa i
            pochówek parafianie muszą płacić księdzu po 800 zł. W przypadku pogrzebu, za
            przetrzymywanie ciała zmarłego w przykościelnej kaplicy należy uiścić dodatkową
            opłatę. Wynosi ona 50 zł. za jeden dzień. - Za wszystkie formalności pogrzebowe
            musiałem zapłacić 1850 zł. Proboszcz powiedział, że to nic bo i tak ZUS nam
            zwróci - mówi mieszkaniec Koniemłotów.
            Podobnie jest z udzieleniem sakramentów chrztu i bierzmowania. Parafianie
            twierdzą, że ksiądz odmówił udzielenia chrztu choremu dziecku. - Powiedział, że
            niedobitka nie będzie chrzcił - mówią oburzeni mieszkańcy. - Jego zachowanie
            jest skandaliczne. Wystarczy, że jeden raz dziecko nie będzie uczestniczyć w
            naukach przygotowujących do komunii lub bierzmowania, a nie zostanie
            dopuszczone do sakramentu. Jedynym usprawiedliwieniem nieobecności, jakie
            ksiądz uwzględnia, jest zwolnienie lekarskie - dodaje gospodyni.
            Mieszkańcy Koniemłotów są oburzeni na proboszcza za złe traktowanie obecnego
            wikarego. - Samochód musi garażować w stodole. Do kuchni i łazienki ma
            ograniczony dostęp - mówią. Wierni twierdzą, że przez cztery lata ksiądz nic
            dla parafii nie zrobił. Obiecał przeprowadzić remont organów. Na ten cel
            zbierał datki od parafian, a także otrzymał ok. 7 tys. zł z Kopalni Siarki w
            Grzybowie. - Do remontu jednak nie doszło, a z pieniędzmi nie wiadomo co się
            stało - powiedział jeden z gospodarzy. - Jak odwoływał radę parafii, to
            tłumaczył się, że liczyć pieniądze umie i pomocników nie potrzebuje. Nie chcemy
            takiego księdza. Ściągnąć z niego sutannę i wywieźć na taczkach - krzyczeli
            zdenerwowani ludzie.
            Podczas spotkania z sołtysami proboszcz odrzucił wszystkie zarzuty. Wszystko
            wskazuje na to, że sprawa została rozstrzygnięta. Pomiędzy przedstawicielem
            biskupa sandomierskiego a sołtysami zostało zawarte porozumienie, z którego
            wynika, że w ciągu najbliższych dni proboszcz będzie odwołany. - Nie odwoła go
            biskup, to sami go wyrzucimy. Już my na to sposób znajdziemy - odgrażali się
            parafianie.
            /Ana/
            Echo Dnia
            Nr 45 (22. II)
            podane za: Angora, nr 10
    • Gość: JAN. Sprawa prałata. Nowy swiadek IP: *.multicon.pl 16.10.04, 19:31
      info.onet.pl/994827,11,item.html
    • Gość: Ed Wiara czy biznes IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 16.10.04, 19:39
      Czasami wystrzał z korkowca na odpuście może zabrzmieć jak artyleryjski wybuch.
      Tak określił początkowo pomysł SLD, by zlikwidować Fundusz Kościelny, bp
      Tadeusz Pieronek. Potem zaczął go traktować jako artyleryjskie bombardowanie i
      wypowiedzenie wojny Kościołowi. On, mający opinię, jednej z najświatlejszych i
      najbardziej otwartych głów Kościoła (więc co mówić o innych?).
      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1191298
      • Gość: * Re: Wiara czy biznes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:05
        Biznes w Kościele jest podstawowym składnikiem wiary i jednego od drugiego
        odzielić się nie da. Nie ma biznesu, to nie ma wiary :))
        • Gość: Ed Re: Przekazem na budowę plebanii IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:50
          Ks. proboszcz Władysław Stachura z kożuchowskiej parafii Matki Boskiej
          Gromnicznej w niekonwencjonalny sposób zbiera pieniądze na budowę plebanii.
          Wysyła do domów prośbę o datki wraz z gotowym blankietem przekazu pocztowego.
          Mieszkańcy Kożuchowa znaleźli ostatnio w skrzynkach pocztowych list od swojego
          proboszcza. Ksiądz prosił parafian o pomoc w finansowaniu budowy domu
          parafialnego. "Na Trzecie Tysiąclecie budujemy Parafii Dom. Prace wykończeniowe
          dobiegają końca. Przystępujemy do instalowania kosztownej kotłowni olejowej -
          przed nami jeszcze wyposażenie tegoż domu w odpowiedni sprzęt. Za kilka
          miesięcy wkroczymy w Trzecie Tysiąclecie Chrześcijaństwa - chwila to niezwykła!
          Pragniemy ją uwieńczyć przekazaniem domu dla Nowej Ewangelizacji i dla
          upamiętnienia pontyfikatu naszego Rodaka na Stolicy Piotrowej. Wspomóżcie
          Drodzy Państwo to dzieło ofiarą, którą można złożyć w zakrystii, w biurze
          parafialnym lub przelać na konto Parafii posługując się załączonym blankietem.
          Za solidarne wsparcie i wielkoduszną ofiarę składam serdeczne podziękowanie.
          Bóg zapłać" - tak napisał proboszcz do swych wiernych.
          Angora]
        • Gość: Ed Re: Wybieżmowani za co łaska IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:53
          W parafii Suserz, dekanat Żychlin, diecezja łowicka odbyło się bierzmowanie 7
          czerwca 2000 r. dla 51 osób. Każda z tych osób, aby dostąpić sakramentu,
          musiała napisać podanie z prośbą do księdza i załączyć 40 zł.
    • Gość: jan. Rydzyk IP: *.multicon.pl 19.10.04, 10:01
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2345197.html
      • Gość: kolega Re: Rydzyk IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 19.10.04, 10:56
        Jedyny Bóg Rydzyka to mamona.
        • Gość: * Re: Śladem sponsora Rydzyka i Leppera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 18:04
          O. Tadeusz Rydzyk i Andrzej Lepper dostają pieniądze od Jana Kobylańskiego -
          milionera z Urugwaju. "Gazeta" ruszyła śladem tajemniczego mecenasa Radia
          Maryja i Samoobrony
          Dzięki pieniądzom Kobylańskiego o. Rydzyk buduje w Toruniu nowe studio swojej
          telewizji Trwam, jeden z największych obiektów tego typu w Polsce.
          Zastrzegający anonimowość toruński architekt ocenia koszt inwestycji na co
          najmniej 43 mln zł.
          Lepper był u Kobylańskiego w Urugwaju już cztery razy. Jak twierdzi sam
          Kobylański - brał od niego pieniądze.
          Postanowiłem pojechać tropem tego potężnego sponsora do Ameryki Łacińskiej.
          Było dla mnie jasne, że Kobylański nie będzie chciał rozmawiać z "Gazetą
          Wyborczą". Wyruszyłem więc jako Stanisław Andrzejewski, student piszący pracę o
          Polonii w Ameryce Południowej.
          - Często bywa Pan w Polsce? - spytałem Kobylańskiego.
          - Kiedyś przyjeżdżałem regularnie raz na dwa lata. Ostatnio jeżdżę niechętnie,
          bo Polska nie podoba mi się ze względów politycznych. Żydzi się panoszą.
          Wszędzie wleźli. Do rządu, do Sejmu, do biznesu, a nawet do Episkopatu. Żyd
          zawsze będzie nienawidził Polaków i innych narodów. Ma to wpisane w swoją
          religię i parszywe geny. Tylko nieliczni Polacy są świadomi tego zagrożenia.
          Edward Moskal, ja i o. Rydzyk staramy się otwierać ludziom oczy. Radio Maryja
          to ostatnia szansa ratunku dla Polski. Dlatego staram się pomagać, jak mogę.
          Szukam też innych przyzwoitych ludzi w polskiej polityce. Na przykład Andrzej
          Lepper. To prosty człowiek, trzeba w niego dużo zainwestować.
          - Ma Pan na myśli pieniądze?
          - To też.
          O biografii i majątku Jana Kobylańskiego krąży wiele legend. Według jednej z
          wersji w 1942 r. trafił na Pawiak, a następnie przeszedł przez obozy
          koncentracyjne Auschwitz, Mauthausen, Gusen i Dachau. - A może był w obozie
          kapo albo ma jakąś inną czarną przeszłość? Skąd miał pieniądze tuż po
          wyzwoleniu? Dlaczego z tyloma Niemcami utrzymuje stosunki tu, w Ameryce, i w
          Europie? - zastanawia się Leopold Biłozur, były bliski współpracownik
          Kobylańskiego.
          Po wojnie Kobylański trafił do Austrii, potem do Włoch, błyskawicznie dorobił
          się wielkich pieniędzy. W 1952 r. wyjechał do Paragwaju. Nie ma na to dowodów,
          ale wszystko wskazuje, że za pomocą siatki Odessa, wspomagającej ucieczkę z
          Europy nazistów i ich współpracowników. W tym czasie krajem rządził krwawy
          dyktator gen. Alfredo Stroessner, który udzielał schronienia nazistowskim
          zbrodniarzom wojennym.
          Kobylański został zaufanym Stroessnera i pomnożył swój majątek dzięki
          intratnemu kontraktowi z pocztą państwową na druk znaczków. Pod koniec lat 60.
          przeniósł się do sąsiedniego Urugwaju, gdzie mieszka do dziś.
          W latach 80. zajął się działalnością polonijną. Przez dziesięć lat był nawet
          honorowym konsulem RP. Z funkcji tej usunął go Władysław Bartoszewski.
          Gdy w 2001 r. Kobylański chciał odwiedzić w Chicago prezesa Kongresu Polonii
          Amerykańskiej Edwarda Moskala, na granicy zatrzymały go amerykańskie służby
          imigracyjne. - Jakaś ku.. doniosła na mnie, że w czasie wojny byłem
          niemieckim "feldfebel" - oburzał się potem urugwajski milioner. Przepuszczono
          go po wstawiennictwie Moskala. Jak się udało nam ustalić, urzędnicy imigracyjni
          zadali mu dwa pytania: czy należał kiedykolwiek do organizacji nazistowskiej?
          Czy prowadził kiedykolwiek działalność antysemicką? Niestety, reszta
          dokumentacji jest utajniona.
          (Mikołaj Lizut)
          www.racjonalista.pl/index.php/s,11/r,1/k,2040
    • Gość: Ed Nadużycia finansowe w Licheniu? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 19.10.04, 23:22
      Zgromadzenie Księży Marianów odrzuca zarzuty o nadużycia finansowe i moralne,
      jakich rzekomo dopuścił się budowniczy sanktuarium w Licheniu ksiądz Eugeniusz
      Makulski.

      W wyemitowanym przez Telewizję Polsat programie oraz w zamieszczonym w
      tygodniku WPROST artykule ksiądz Makulski jest oskarżany o nieprawidłowości
      finansowe podczas budowy sanktuarium oraz o homoseksualizm. Ks. Makulski został
      ostatnio odwołany z funkcji kustosza. Media twierdzą, że chodziło o ukrycie
      kulis finansowania budowy bazyliki.

      Z rozmów z byłymi współpracownikami księdza, na które powołują się dziennikarze
      Polsatu i WPROST, wynika, że zawyżano kwotę wydatków miesięcznych parafii, a
      jej dokumentacja finansowa nie jest prowadzona rzetelnie. Przez kilka lat
      pieniądze wpłacane przez wiernych na budowę sanktuarium wyciekały szerokim
      strumieniem na cele nie mające z tą inwestycją nic wspólnego - twierdzą
      rozmówcy.

      Marianie zwracają uwagę, że oba materiały powstały na podstawie informacji od
      tego samego człowieka - Bohdana Chlebusia - dawnego kierowcy kustosza. Twierdzi
      on, między innymi, że pozostawał w związku homoseksualnym z księdzem Makulskim,
      a ten miał mu kupować drogie samochody.

      Księża Marianie twierdzą, że Bohdan Chlebuś jako pracownik fizyczny nie miał
      dostępu ani do dokumentów, ani do finansów sanktuarium. Według nich, zarzuty,
      jakie stawia księdzu Makulskiemu, to zemsta za zwolnienie go z pracy. Marianie
      podkreślają, że były kierowca chce także zaszkodzić wizerunkowi sanktuarium w
      Licheniu.

      Wielu parafian nie wierzy w te oskarżenia. Według mieszkańców, kierowca
      nielegalnie handlował samochodami i właśnie dlatego usunięto go z sanktuarium.
      Zwolniono go za porozumieniem stron. Ksiądz był dla niego za dobry, powinien go
      zwolnić dyscyplinarnie - komentują parafianie.

      Nowy kustosz licheńskiego sanktuarium ksiądz Wiktor Gumienny nie chciał
      komentować sprawy. Odczytał oficjalne oświadczenie, że nie ma możliwości, by
      doszło do opisywanych przez dziennikarzy nadużyć. Wśród dokumentów nie ma
      żadnych dowodów, aby ktokolwiek spośród członków zgromadzenia kupował
      komukolwiek samochód lub żeby osoby związane z sanktuarium otrzymywały
      jakiekolwiek prezenty nabyte za pieniądze zebrane od darczyńców - oświadczył
      ksiądz Gumienny, dodając, że księgi sanktuarium są co roku sprawdzane przez
      prowincjała.

      Kustosz dodał, że nagłośnienie sprawy przez kierowcę, to jego zemsta za to, że
      zgromadzenie nie chciało mu dać 300 tysięcy złotych w zamian za milczenie. Do
      księdza Makulskiego wysłał list, w którym szantażował zakonników.

      Zgromadzenie Marianów już w lipcu skierowało do prokuratury sprawę przeciwko
      kierowcy. Jednak postępowanie - z powodu braku wystarczających przesłanek -
      zostało umorzone. Marianie kilka dni temu ponownie powiadomili prokuraturę o
      przestepstwie. Prokurator w ciągu 30 dni podejmie decyzję w tej sprawie.
      (aka)
      wiadomosci.wp.pl/wid,5950708,wiadomosc.html?_err=1&ticket=6455402180419573mI9SjmI4uNUjSSG9qGcdo5ad3mHl%2FVjdBXmO0KhEYc%
      2BnNz2iWRWwg7ZuxsxbHGWBAPVam1Bm4dhUqctWemG3oSWQq8OmHtwblxwLkNQROWEQTZNs5y5V0kA2n
      nXgB7fX

      Biorąc pod uwagędotychczasowe praktyki kościelne, należy się dziwić, że te
      sprawy dotychczas jeszcze nie wypłynęły ;((
    • Gość: JAN ochroniarz prałata IP: *.multicon.pl 20.10.04, 16:10
      miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,2333746.html
      • Gość: Ed Re: Zbrojne Siostry Zakonne - nowa sekta :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:34
        W wojsku zatrudnionych jest ponad 250 sióstr zakonnych. Żeby było ciekawiej
        siostry są na etatach sierżantów. Wszystko po to, żeby można im było wypłacać
        żołd z kasy MON. A nie są to małe pieniądze - coś koło 1,2 tys. złotych.
        Niewiadomo dokładnie co robią sierżanci w habitach w armii. Nieoficjalnie
        dowódcy mówią, że służą Ojczyźnie jako pomoce kuchenne lub gospodynie swoich
        księży kapelanów. Nikt także nie wie, czy zakonnice skarżą się na uciążliwość
        służby. Ale chyba nie...
        Przegląd
        • edico Re: Wyrzucę z klasztoru białe gąski 10.08.05, 22:02
          Nie staram się żyć według ślubów czy konstytucji mojego zgromadzenia - mówi
          siostra Sybilla. - To zawsze wychodziłoby sztucznie. Zachowywałabym się jak
          dziwaczka, a ja nie chcę być dziwaczką.
          ...
          ...
          Trzy śluby: czystość, ubóstwo, posłuszeństwo, wyznaczają życie w zgromadzeniach
          zakonnych. Co to znaczy być zakonnicą dzisiaj? “Pan Bóg nie chce, żebyśmy były
          wycieraczkami” - mówiła przed kilkoma laty s. Celestyna Giertych w głośnym
          wywiadzie dla miesięcznika “W drodze”. “Najpierw jestem kobietą, dopiero później
          zakonnicą” - deklarowała w książce “Wszystko, co uczyniliście...” s. Małgorzata
          Chmielewska. Obie opisywały przypadki niewłaściwego rozumienia ślubów zakonnych;
          obie mówiły także o szczęśliwych i spełnionych zakonnicach. Nasza reporterka
          rozmawiała z wieloma siostrami, należącymi do różnych zgromadzeń, a także z
          kobietami, które odeszły z zakonu. Dziś pierwsza część artykułu; kolejne - w
          dwóch najbliższych numerach “TP”
          tygodnik.onet.pl/1544,8377,1214586,tematy.html

          PS. Czyli innymi słowy zabijanie człowieczeństwa strachem (psychiczne, chemiczne
          i dyscyplinarne).
          • Gość: Ed Bunt w klasztorze Sióstr Rodziny Betańskiej IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 01:03
            Część sióstr betanek z klasztoru w Kazimierzu Dolnym nie podporządkowała się
            decyzji Watykanu i nie akceptuje nowej matki przełożonej. Abp Józef Życiński bez
            skutku wzywa je do posłuszeństwa

            W klasztorze Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej w Kazimierzu Dolnym przebywa
            ok. 40 sióstr. Tu też, przy ul. Puławskiej, jest dom generalny zakonu i siedziba
            matki generalnej całego zgromadzenia. Decyzją Jana Pawła II w 1992 r. stało się
            ono zakonem uznawanym przez cały Kościół powszechny, ma domy także m.in. w
            Lublinie i Gdańsku, a betanki pracują też w Niemczech i w Irkucku w Rosji.

            Ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik arcybiskupa lubelskiego Józefa Życińskiego,
            powiedział nam: - 6 sierpnia Stolica Apostolska wydała dekret podsumowujący
            wyniki wizytacji dokonanej przez Kongregację do spraw Instytutów Życia
            Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Mianowano nową przełożoną
            generalną, jednak część sióstr nie podporządkowała się tej decyzji. Były
            wezwania do posłuszeństwa ze strony arcybiskupa Józefa Życińskiego zakończone
            niepowodzeniem.

            Według naszych informacji dotychczasowa matka generalna Jadwiga nadal przebywa w
            Kazimierzu Dolnym z tymi siostrami, które stoją po jej stronie. Usłyszeliśmy
            tam, że jednak kontakt ze zbuntowaną matką Jadwigą jest obecnie niemożliwy.
            Trudno więc ocenić, ile sióstr nadal trwa w nieposłuszeństwie z matką Jadwigą. -
            To nasza wewnętrzna sprawa - oświadczyła jedna z sióstr. Natomiast wskazana
            przez Rzym nowa przełożona generalna matka Barbara znajduje się w domu betanek w
            Lublinie. Powiedziała również, że nie może teraz rozmawiać na temat konfliktu.

            Jako przyczyny konfliktu ks. Puzewicz wskazał na liczne skargi ze strony sióstr
            na temat funkcjonowania przełożonej. Według nieoficjalnych wypowiedzi duchownych
            kierująca od sześciu lat zgromadzeniem matka Jadwiga powołuje się w swej misji
            zakonnej na widzenia i objawienia. Tymczasem dla Kościoła takie zdarzenia -
            jeżeli nie zostały poddane procedurze weryfikacyjnej - mają charakter wyłącznie
            prywatny i powoływanie się na nie traktowane jest jako nadużycie.

            - To spór między urzędem a charyzmatem, ale charyzmat bez posłuszeństwa
            Kościołowi nie może działać. Autentyczność objawień sprawdza się poprzez
            posłuszeństwo, a jeżeli rodzi bunt, nie jest owocem charyzmy. Ta matka stawia
            się poza zgromadzeniem i poza Kościołem - wyjaśnia nam jeden z duchownych
            proszący o zachowanie anonimowości. - Nawet Jan Paweł II nigdy nie powoływał się
            na objawienia - podkreśla.

            Ks. Puzewicz przyznał, że wszystkie środki prawne załagodzenia konfliktu zostały
            wyczerpane. Co dalej? Ks. Puzewicz odmówił dalszych komentarzy - Ufajmy, że
            siostry jednak przyjmą postanowienie Stolicy Apostolskiej - powiedział tylko.
            Wiadomo jednak, że jeżeli nie dojdzie do zgody, zbuntowanym siostrom grozi
            usunięcie z zakonu albo nawet z Kościoła.

            Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej założył w 1930 r. sługa Boży ks. Józef
            Chryzostom Małysiak (1884-1966) i w tym też roku zostało uznane za zgromadzenie
            diecezjalne. Kilka lat potem osiadło w diecezji lubelskiej. W 1992 roku uzyskało
            aprobatę papieską. W nazwie nawiązuje ono do rodziny z Betanii, u której bywał
            Jezus Chrystus.
            (Grzegorz Józefczuk)
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3026151.html
            A od kiedy to objawienia i widzenia w Krk są tak niemile widziane :))
    • Gość: jan, Licheń - rodzinny biznes kuzynów :)))) IP: *.multicon.pl 21.10.04, 19:07
      www.wprost.pl/ar/?O=69072$tefan
    • Gość: * Utrzymanek proboszcza z Lichenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.04, 10:19
      Tygodnik "Wprost", Nr 1143 (24 października 2004)


      Reporterzy "Wprost" i Polsatu odsłaniają kulisy dymisji księdza Eugeniusza
      Makulskiego z Lichenia

      Ledwie ksiądz Eugeniusz Makulski zakończył budowę bazyliki w Licheniu (została
      poświęcona w czerwcu 2004 r.), a już został odwołany z funkcji jej kustosza.
      Makulski był legendą - przez 38 lat był kustoszem sanktuarium i w tym czasie
      stworzył drugi po Częstochowie ośrodek kultu maryjnego. Zbudował też jeden z
      największych kościołów na świecie. Oficjalnie ksiądz Makulski przeszedł na
      emeryturę, bo ma 76 lat, więc zgodnie z prawem kanonicznym mógł to zrobić.
      Reporterzy "Wprost" i telewizji Polsat w dziennikarskim śledztwie ustalili
      prawdziwe przyczyny odwołania Makulskiego. Choć ksiądz Dariusz Marczewski,
      sekretarz polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Marianów, zapewniał, że w tej
      sprawie nie ma drugiego dna, z ustaleń dziennikarskiego śledztwa wynika, że
      sprawa ma i drugie, i trzecie dno. Księdza Makulskiego odwołano, aby nie
      odsłaniać kulis finansowania budowy bazyliki.

      Rodzinny interes
      Parafia w Licheniu jest jedną z najbogatszych w Polsce. Jej miesięczne wydatki
      sięgały nawet 20 mln zł - wynika z naszych rozmów z byłymi bliskimi
      współpracownikami księdza Makulskiego. Przedstawiciele zakonu marianów
      twierdzą, że faktyczna kwota jest kilkakrotnie mniejsza, ale gdy poprosiliśmy o
      stosowne dokumenty, odmówiono nam. Mimo obracania wielkimi kwotami, w parafii
      nie jest prowadzona fachowa dokumentacja. Wpływy i wydatki są zapisywane w
      brulionach. Eugeniusz R. i inni pracownicy sklepików przy parafii nie mają kasy
      fiskalnej ani w inny sposób nie dokumentują obrotu. Podobnie jest z
      przyjmowaniem towaru do sklepów - dostawcy nie otrzymują pokwitowania. System
      ten pozwala na nadużycia.
      Przez kilka lat pieniądze wpłacane przez wiernych na budowę bazyliki w Licheniu
      wyciekały szerokim strumieniem na cele nie mające z tą inwestycją nic
      wspólnego. Pieniędzmi na budowę bazyliki zarządzali członkowie rodziny księdza
      Makulskiego, m.in. Eugeniusz R., Krystyna O., Wiridiana S. (kuzyni i kuzynki
      księdza Makulskiego). Jeden z kuzynów, Zdzisław N., był prawą ręką księdza
      Makulskiego w sprawach finansów sanktuarium. W Licheniu mówi się o nim jako
      o "kierowniku inwestycji". W rozmowie z dziennikarzem Polsatu Zdzisław N.
      przyznał, że zajmuje się m.in. zatwierdzaniem faktur do zapłaty. Tymczasem
      przedstawiciele zakonu marianów w oficjalnym liście stwierdzili, że Zdzisław
      N. "doradzał jedynie w sprawach procesu budowlanego. Nie podejmował żadnych
      decyzji merytorycznych, ponieważ nie miał do tego ani upoważnienia, ani
      kompetencji".
      Gdy członkowie rodziny księdza Makulskiego zajmowali się finansami Lichenia,
      bardzo poprawiła się ich sytuacja materialna. Jeden z krewnych księdza zbudował
      pod Warszawą willę dla swojej córki wartą około 2 mln zł. Inni rozbudowali
      gospodarstwa, kupili nowe samochody.
      Ksiądz Makulski w wywiadzie (jego zapis w poniedziałek 18 października o godz.
      16.10 w programie "Interwencja" w telewizji Polsat) przyznał, że w Licheniu
      pracowało kilkunastu jego krewnych i tylko oni zajmowali się pieniędzmi
      wpłacanymi na rzecz sanktuarium. Już 6 lipca 2004 r. zwróciliśmy się do księdza
      Andrzeja Pakuły, prowincjała Zgromadzenia Księży Marianów w Polsce, o
      ustosunkowanie się do naszych ustaleń. Poinformowano nas, że członkowie rodziny
      księdza Makulskiego "nie mają kontaktu z pieniędzmi".

      Ksiądz dobrodziej
      Bardziej bulwersująca niż rozporządzanie pieniędzmi sanktuarium przez rodzinę
      księdza Makulskiego jest jego znajomość z Bogdanem Chlebusiem, ogrodnikiem,
      osobistym kierowcą i jednym z najbliższych współpracowników. - Swój homoseksua-
      lizm odkryłem dopiero dzięki księdzu Makulskiemu. Dlatego, że jestem gejem,
      byłem z nim blisko związany i zaliczany do zaufanych pracowników - mówi Bogdan
      Chlebuś (całość jego relacji w programie telewizji Polsat). Chlebuś twierdzi,
      że kiedy został zatrudniony w Licheniu, został partnerem seksualnym księdza. -
      W zamian, choć oficjalnie zarabiałem 800 zł, mogłem w krótkim czasie wybudować
      dom w Ostrowie Wielkopolskim, w ciągu kilku lat zmieniłem wiele samochodów, a
      dziś żyję z procentu bankowego - mówi Chlebuś. Ksiądz Makulski, pytany o
      Chlebusia, gwałtownie zaprzeczył i zakończył rozmowę.
      Wśród prezentów, jakie miał otrzymać od księdza Makulskiego, Chlebuś wymienia
      m.in. chevroleta luminę, BMW Z3, mercedesa klasy S oraz chryslera 300 M.
      Pytany, czy nie rzuca bezpodstawnych oszczerstw na księdza, Chlebuś mówi,
      że "człowiek zarabiający 800 złotych miesięcznie nie mógłby odłożyć pieniędzy
      nawet na luksusowy samochód". Na te wyznania ksiądz Makulski powiedział
      tylko: "Samochodów nie fundowałem, pieniędzy nie dawałem ani nie pożyczałem.
      Rozmowa skończona". Sprawdziliśmy w urzędzie skarbowym w Strzelinie: z
      dokumentów wynika, że ksiądz Eugeniusz Makulski pożyczał Bogdanowi Chlebusiowi
      pieniądze na kupno samochodów, rozkładając spłatę w ratach na 10 lat, bez
      odsetek. Ustaliliśmy, że nie ma dowodów, że pożyczki spłacono.

      Dymisja bez powodu?
      Gdy z wynikami dziennikarskiego śledztwa zapoznaliśmy księdza Andrzeja Pakułę,
      prowincjała Zgromadzenia Księży Marianów w Polsce, tego samego dnia
      otrzymaliśmy pismo od adwokata Andrzeja Zawory z sopockiej Kancelarii Radców
      Prawnych i Adwokatów, w którym grozi się sprawami sądowymi. W sprawie Bogdana
      Chlebusia mecenas Zawora napisał: "Pracownik ten został zwolniony z pracy przez
      księdza kustosza, w związku z czym postanowił on zemścić się na swoim byłym
      pracodawcy, a przy okazji zaszkodzić wizerunkowi całego Zgromadzenia Księży
      Marianów oraz bazyliki w Licheniu". Jednocześnie Zawora prosił nas o "czas
      niezbędny do zbadania sprawy przez władze zgromadzenia i ustosunkowania się
      przez prowincję do wszystkich faktów i zarzutów byłego pracownika". Miesiąc
      później przełożeni księdza Eugeniusza Makulskiego odwołali go ze stanowiska
      kustosza bazyliki i zakazali kontaktów z mediami.

      Paweł Rusak
      Stefan Kukulski
      Współpraca: Łukasz Kurtz - Polsat
      www.wprost.pl/ar/?O=69072$tefan
      • Gość: Ed Afera wokół bazyliki w Licheniu IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:51
        Zgromadzenie Księży Marianów odrzuca zarzuty o nadużycia finansowe i moralne,
        jakich rzekomo dopuścił się budowniczy sanktuarium w Licheniu ksiądz Eugeniusz
        Makulski.

        W wyemitowanym przez Telewizję Polsat programie oraz w zamieszczonym w
        tygodniku WPROST artykule ksiądz Makulski jest oskarżany o nieprawidłowości
        finansowe podczas budowy sanktuarium oraz o homoseksualizm. Ks. Makulski został
        ostatnio odwołany z funkcji kustosza. Media twierdzą, że chodziło o ukrycie
        kulis finansowania budowy bazyliki.

        Z rozmów z byłymi współpracownikami księdza, na które powołują się dziennikarze
        Polsatu i WPROST, wynika, że zawyżano kwotę wydatków miesięcznych parafii, a
        jej dokumentacja finansowa nie jest prowadzona rzetelnie. Przez kilka lat
        pieniądze wpłacane przez wiernych na budowę sanktuarium wyciekały szerokim
        strumieniem na cele nie mające z tą inwestycją nic wspólnego - twierdzą
        rozmówcy.

        Marianie zwracają uwagę, że oba materiały powstały na podstawie informacji od
        tego samego człowieka - Bohdana Chlebusia - dawnego kierowcy kustosza. Twierdzi
        on, między innymi, że pozostawał w związku homoseksualnym z księdzem Makulskim,
        a ten miał mu kupować drogie samochody.

        Księża Marianie twierdzą, że Bohdan Chlebuś jako pracownik fizyczny nie miał
        dostępu ani do dokumentów, ani do finansów sanktuarium. Według nich, zarzuty,
        jakie stawia księdzu Makulskiemu, to zemsta za zwolnienie go z pracy. Marianie
        podkreślają, że były kierowca chce także zaszkodzić wizerunkowi sanktuarium w
        Licheniu.

        Wielu parafian nie wierzy w te oskarżenia. Według mieszkańców, kierowca
        nielegalnie handlował samochodami i właśnie dlatego usunięto go z sanktuarium.
        Zwolniono go za porozumieniem stron. Ksiądz był dla niego za dobry, powinien go
        zwolnić dyscyplinarnie - komentują parafianie.

        Nowy kustosz licheńskiego sanktuarium ksiądz Wiktor Gumienny nie chciał
        komentować sprawy. Odczytał oficjalne oświadczenie, że nie ma możliwości, by
        doszło do opisywanych przez dziennikarzy nadużyć. Wśród dokumentów nie ma
        żadnych dowodów, aby ktokolwiek spośród członków zgromadzenia kupował
        komukolwiek samochód lub żeby osoby związane z sanktuarium otrzymywały
        jakiekolwiek prezenty nabyte za pieniądze zebrane od darczyńców - oświadczył
        ksiądz Gumienny, dodając, że księgi sanktuarium są co roku sprawdzane przez
        prowincjała.

        Kustosz dodał, że nagłośnienie sprawy przez kierowcę, to jego zemsta za to, że
        zgromadzenie nie chciało mu dać 300 tysięcy złotych w zamian za milczenie. Do
        księdza Makulskiego wysłał list, w którym szantażował zakonników.

        Zgromadzenie Marianów już w lipcu skierowało do prokuratury sprawę przeciwko
        kierowcy. Jednak postępowanie - z powodu braku wystarczających przesłanek -
        zostało umorzone. Marianie kilka dni temu ponownie powiadomili prokuraturę o
        przestepstwie. Prokurator w ciągu 30 dni podejmie decyzję w tej sprawie.
        (aka)
        wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,5950708,wiadomosc.html
    • Gość: Ed ksiądz jest homo-niewiadomo IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.10.04, 17:49
      ... Jej syn był ministrantem u księdza Jerzego, dopóki nie spostrzegł, że ­
      jak to określa kobieta ­ "ksiądz jest homo-niewiadomo". ...
      www.gloskoszalinski.com.pl/index.html
    • Gość: Ed Ewangelia dla blokersów kolejnym elementem marketi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.04, 18:56
      Musimy dotrzeć z eucharystią do blokersów, zmobilizować świeckich do
      apostolstwa i docierania do tych ludzi - mówił metropolita katowicki Damian
      Zimoń w przerwie obrad Episkopatu.



      Zdaniem metropolity "duchowość eucharystyczna jest w powijakach, jeśli
      spojrzymy na nasze nacjonalizmy, nihilizm". W piątek zakończyły się dwudniowe
      obrady Episkopatu poświęcone głównie stosunkom państwo - Kościół i eucharystii.
      Biskupi odnieśli się też do pomysłu PiS przywrócenia kary śmierci.

      - To byłby krok wstecz - uważa prymas Polski kard. Józef Glemp. - Stanowisko
      Kościoła w sprawie kary śmierci jest jednoznaczne, a populistyczne odwołania w
      oczekiwaniu na głosy wyborców jest żerowaniem na trudnych tematach - ocenia abp
      Sławoj Leszek Głódź. Sekretarz generalny Episkopatu bp Piotr Libera podkreśla,
      że wartość ludzkiego życia jest nadrzędna i należy szukać innych metod, aby
      ukarać sprawców najbardziej drastycznych przestępstw. Abp Zimoń zwrócił uwagę,
      że stanowisko Kościoła w sprawie kary śmierci wpisuje się w ciąg nauczania
      dotyczący szacunku dla życia od początku aż do naturalnej śmierci i potrzebę
      respektowania ludzkiej godności.

      Episkopat postanowił też, że wierni będą mogli wybierać, czy chcą przyjąć
      komunię św. do ust czy na rękę. Nowe rozwiązanie będzie obowiązywało
      prawdopodobnie od pierwszej niedzieli adwentu 28 listopada.

      Episkopat o mediach

      "Biskupi wspierają dążenia zmierzające do tego, aby media publiczne dalej
      pozostały własnością narodu i służyły dobru wspólnemu. Równocześnie pasterze
      Kościoła ocenili krytycznie widoczne w ostatnim okresie próby
      podporządkowywania mediów publicznych doraźnym interesom politycznym i
      partyjnym" - taki zapis znalazł się w komunikacie po zakończonej wczoraj
      Konferencji Episkopatu.
      (KAI)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2352835.html
    • Gość: jan, "To diabeł nie ksiądz" IP: *.multicon.pl 24.10.04, 11:13
      Demoralizacja i zdziczenie kleru jest już całkowite. Tu tylko jeden z
      przykładów z mijającego tygodnia :
      www.superexpress.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=27649&scroll_article_id=27649&layout=1&pag
      e=text&list_position=1
      • Gość: jan, Re: "To diabeł nie ksiądz" IP: *.multicon.pl 24.10.04, 11:35
        Jeszcze raz link. Artykułn na dole pt "Bolesna katecheza"
        www.superexpress.pl/se/index.jsp?place=topMenu&news_cat_id=-1&layout=0
    • Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - kośćół odmieńców IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.10.04, 14:13
      Ks. Jankowski: jestem niszczony jako "odmieniec"

      Proboszcz parafii św. Brygidy, ks. prałat Henryk Jankowski powiedział w
      niedzielę w kazaniu, że ci którzy działają na rzecz Kościoła i pomagają innym,
      są w Polsce niszczeni i atakowani. Kapłan podkreślił, że sam doświadcza tego od
      wielu lat na własnej skórze.

      Zdaniem prałata, jeśli ktoś "chce coś zrobić dla chwały Bożej, dla drugiego
      człowieka, dla samej idei czynienia dobrze" jest "natychmiast atakowany,
      podejrzany, niszczony jako odmieniec".

      "Wiem doskonale, o czym mówię, bo doświadczam tego niemal każdego dnia.
      Widziałem to, gdy budowałem naszą Bazylikę, widziałem, gdy walczyłem i walczę o
      prawdziwe ideały "Solidarności", widziałem, gdy budowałem Centrum Ekumeniczne
      Sióstr Brygidek, widziałem i widzę, gdy rozpocząłem budowę ołtarza
      bursztynowego" - mówił ks. Jankowski. Jego kazanie wierni kilkakrotnie
      przerywali oklaskami.
      (PAP)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2353771.html
    • Gość: * Religia z przysiadami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 12:38
      Rozrabiasz na religii? Za karę zrobisz 40 przysiadów. To kara, jaką stosuje
      ksiądz z Zagaj pod Braniewem. Rodzice uczniów mają tego dość, tym bardziej, że
      im też każe pracować na rzecz parafii.

      Jak donosi "Gazeta Olsztyńska", na zachowanie księdza poskarżyli się do Kurii
      Metropolitarnej w Olsztynie rodzice i dyrekcja szkoły podstawowej, w której
      pracuje ksiądz Ryszard Łukaszewicz, proboszcz parafii w Zagajach w powiecie
      braniewskim. To on i jego metody wychowawcze, a nie 50-procentowe bezrobocie w
      okolicy, są na językach półtysięcznej wsi.

      Jak wygląda prowadzona przez niego religia? "Jeżeli uczeń pierwszej klasy coś
      zbroi, to każę mu zrobić 10 przysiadów, uczeń klasy szóstej ma ich do zrobienia
      60" - sam duchowny przybliża rozpiętość kar.

      Lekcję religii odczuła już na własnych nogach 10-letnia Asia. "W klasie panował
      harmider. Asia zapytała księdza, czy pójdą do kościoła. Zdenerwowany ksiądz
      kazał jej zrobić aż 76 przysiadów" - opowiada Jolanta Balcerzak, mama
      dziewczynki. "Czasami ksiądz każe nam robić jeszcze pompki, ale jak ktoś nie
      może ich zrobić, to każe mu zrobić za to więcej przysiadów", dodaje Asia.

      Asia już nie chce chodzić na religię. Zgodziła się na to matka. Na reakcję
      księdza dziecko czekało do następnej religii. "Przy całej klasie nazwał mnie
      bezdusznikiem" - opowiada.

      Równie troskliwie ksiądz proboszcz dba o kondycję fizyczną parafian. Młodzi
      ludzie, którzy chcieli przystąpić do bierzmowania, musieli porządkować w
      kościele lub w prywatnym ogródku księdza. To samo spotkało rodziców dzieci,
      które przystępowały do Pierwszej Komunii Świętej.

      "Pełna rodzina ma do odrobienia 80 godzin, niepełna zaledwie 60" - mówi ksiądz
      Łukaszewicz. "Rodzice powinni również wykazać zaangażowanie, mogą to zrobić np.
      poprzez prace remontowe lub ofiarę pieniężną, jednak nie było takich sytuacji,
      żebym z jakiejkolwiek przyczyny nie dopuścił kogoś do komunii", zastrzega.

      Mieszkańcy Zagaj twierdzą, że od pracy można się wykupić. Każda godzina ma
      kosztować 4 zł. Ksiądz jednak zaprzecza, że bierze pieniądze. Ale przymusowe
      prace uważa za coś normalnego. Teresa Kubach, dyrektorka Szkoły w Zagajach,
      jest bezradna. Proboszcz już raz stracił pracę w jej szkole. W maju. Wrócił 1
      września. Jedyne, co może zrobić dyrektorka, to cierpliwie czekać na decyzję
      Kurii.

      "Nasz Wydział Nauczania zbada metody jakie podczas lekcji stosuje ten ksiądz",
      zapewnił "Gazetę Olsztyńską" Artur Oględzki, rzecznik prasowy Kurii.

      (PAP)
      fakty.interia.pl/news?inf=555340
    • Gość: jan, Kutz o jankoskim IP: *.multicon.pl 26.10.04, 20:48
      info.onet.pl/1,15,11,8136172,24274011,1266054,0,forum.html
    • Gość: * Wszyscy biskupi za kraty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.04, 12:04
      Warszawska prokuratura chce postawić zarzuty ponad 190 osobom, które dawały
      fikcyjne darowizny na założony przez gangsterów Kościół Głosicieli Dobrej
      Nowiny - pisze "Życie Warszawy".

      Pierwszy raz w historii prokuratorskie zarzuty postawiono wszystkim duchownym i
      założycielom jednego Kościoła. Biskupami i kapłanami byli najgroźniejsi
      warszawscy gangsterzy, którzy założyli Kościół Głosicieli Dobrej Nowiny, by
      wyłudzać towary bez cła i zarabiać na fikcyjnych darowiznach.

      Po kilkunastu miesiącach śledztwa warszawscy prokuratorzy ustalili, że przez
      bandyckie parafie przeszło nawet kilka milionów złotych. Do tej pory zarzuty
      uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej i oszustwach postawiliśmy
      blisko 50 osobom. Zebrane przez nas dowody obciążają jeszcze co najmniej 190
      osób, którym gangsterzy załatwiali fikcyjne darowizny. Postawienie im zarzutów
      jest tylko kwestią czasu - mówi Maciej Kujawski, rzecznik stołecznej
      prokuratury okręgowej.

      Szefowie gangu starali się zastraszać świadków i część klientów. Policjanci CBŚ
      odkryli, że rodziny uwięzionych bossów-biskupów odwiedzały "darczyńców",
      ostrzegając ich przed złamaniem zmowy milczenia. W niektórych parafiach
      Głosicieli prowadzono szkolenia, jak wierni i darczyńcy mają zeznawać.

      Działania śledczych tak bardzo przestraszyły wiernych i "klientów" Głosicieli,
      że kilkunastu z nich, nie czekając na wizytę policji, zgłosiło się do urzędów
      skarbowych. Chcieli oddać niesłusznie wyłudzony zwrot podatku. - Niektórzy
      korygowali zeznania podatkowe sprzed kilku lat, część przyznała się do winy i
      zaproponowała dobrowolne poddanie karze. Jednak taka skrucha dotyczy tylko osób
      kupujących darowizny, a nie bossów - dodaje Kujawski.
      (PAP)
      wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,5996560,wiadomosc.html
    • Gość: Ed Wszyscy biskupi za kraty IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:21
      Warszawska prokuratura chce postawić zarzuty ponad 190 osobom, które dawały
      fikcyjne darowizny na Kościół.

      Do tej pory zarzuty uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej i
      oszustwach postawiliśmy blisko 50 osobom. Zebrane przez nas dowody obciążają
      jeszcze co najmniej 190 osób, którym gangsterzy załatwiali fikcyjne darowizny.
      Postawienie im zarzutów jest tylko kwestią czasu.
      (PAP)
      wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,5996560,wiadomosc.html?_err=1&ticket=cookies_off
    • Gość: Ed W Krysku parafianie zablokowali plebanię i kościół IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:25
      Takiego pospolitego ruszenia w parafii Krysk w gminie Naruszewo jeszcze nie
      było. Około 300 wiernych na zmianę koczowało przed plebanią, nie chcąc wpuścić
      na jej teren niechcianego proboszcza. Parafianie obstawali przy swoim przez dwa
      dni i nie zmienili zdania, pomimo przyjazdu płońskiego dziekana Mirosława
      Tabaki.

      Blokadę plebanii rozpoczęli w miniony wtorek rano po nadejściu informacji, że
      ich dotychczasowego proboszcza zastąpi ksiądz z Orszymowa.
    • Gość: Ed Przodkowscy parafianie protestowali - a bp wygrał IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:29
      Przodkowo
      Bierzmowanie w naszym kościele

      Gdy w ubiegłym roku, w sierpniu, przodkowscy parafianie zaprotestowali przeciw
      przeniesieniu na inną placówkę duszpasterską swego wikarego, ks. Waldemara
      Pieleckiego, nasza reporterka była pierwsza na miejscu wydarzeń. Pierwsi
      relacjonowaliśmy tamte wypadki.
      Ludzie wtedy obronili swego wikarego, ale nowy proboszcz, „nie zagrzał” tu
      długo miejsca - odszedł.
      Czas demonstracji w Przodkowie i Pelplinie minął. Przyszedł nowy proboszcz ks.
      Jerzy Kąkol. Wszystko się uspokoiło.
      Czas pokazał, że protest wiernych w kurii nie został zapomniany. Biskup
      diecezjalny
      ks. prof. Jan B. Szlaga zdecydował, że przez 5 lat w Przodkowie nie będzie
      można przyjąć sakramentu bierzmowania. Aby go dostąpić, młodzież miała jeździć
      do pelplińskiej katedry.
      O takim postanowieniu biskupa szeptano już od kilku miesięcy.
      Wreszcie, w lutym i marcu temat podjęły gazety. Najpierw był reportaż w dodatku
      do Gazety Wyborczej „Trójmiasto”. Potem sprawą zajął się Dziennik Bałtycki,
      Kurier Kartuski i Głos Kaszub.
      Dziś już wiemy, że sakrament bierzmowania młodzież przyjmie w przodkowskim
      kościele 9 maja. Biskup wysłuchał prośby proboszcza.
      Dowiedzieliśmy się o zmianie decyzji ordynariusza diecezji po tym, jak nowiną
      ks. J. Król podzielił się z rodzicami dzieci „pierwszokomunijnych”. 17 marca
      ogłosił to z ambony.
      Nie do wszystkich widać dotarło, że coś się jednak zdarzyło, skoro Kurier
      Kartuski 19 marca wieścił, że w kwietniu tysiące wiernych, nie tylko z
      przodkowskiej parafii, pojedzie protestować do Pelplina.
      Księdza J. Króla spotykam przed plebanią, gdy wraca z Drogi Krzyżowej. Pytam,
      czy czuje satysfakcję? Uśmiecha się tylko. Mówi: - Porozmawiamy, gdy emocje
      opadną. Poczekajmy jeszcze.
      O komentarz poprosiliśmy dziekana kartuskiego ks. Andrzeja Miszewskiego.
      - Dla przodkowian problem został rozwiązany pozytywnie. Decyzja ks. biskupa to
      duszpasterski, ojcowski gest dobrej woli. Nie należało rozpatrywać całej tej
      sprawy w kategoriach kary, ale przypomnienia o obowiązkach wiernych. Żyjemy w
      czasach, gdy autorytety są deprecjonowane. Dla młodych ludzi, którzy
      uczestniczyli w tych wydarzeniach, w tym proteście, jest to doświadczenie
      tragiczne. Jaki w przyszłości będą mieli stosunek do autorytetów? Przodkowianie
      mówią, że w tym konflikcie z ich strony padło słowo „przepraszam”, niemniej
      uważam, że powinno zostać wypowiedziane serdeczne „przepraszam” - powiedział
      ks. dziekan.
      Czy przodkowscy parafianie czują się zwycięzcami? Zapewne tak, ale żal pozostał.
      Rozmawiam z dwiema kobietami na ulicy:
      - Nauczona jestem z domu, by nie mówić źle o księżach, ale biskup nie powinien
      był tak postąpić. Zadra pozostała. Kościół reprezentuje przecież pewien etos -
      mówi jedna.
      - Kościół powinien przyciągać, nie odpychać - dodaje druga.
      Mężczyzna, którego spotykam koło kościoła na moją prośbę o komentarz odpowiada
      pytaniem:
      - Co zawiniły tu dzieci?
      Dzieci jednak nie pojadą „za karę”do Pelplina. Powinny tam pojechać w nagrodę -
      zobaczyć skarby katedry, choćby obrazy ołtarzowe Hermana Hana, Jana Kriega, czy
      Bartłomieja Strobla.

      (Ryszard Leszkowski)
      www.gazetakartuska.pl/Archiwum/Nr_12_2004/art_14.htm
    • Gość: Ed Protest parafian ze Smogorzowa przeciw dec. bp'a IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:34
      wiadomosci.tvp.pl/wiadomosci/1,2003070238144.strona
    • Gość: Ed Parafianie w proteście zamurowali wejście do kości IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:40
      W niezwykły sposób protestowali parafianie z południowowłoskiej miejscowości
      Bonea przeciwko decyzji władz kościelnych o przeniesieniu ich proboszcza do
      sąsiedniej parafii. Zamurowali wejście do kościoła.

      Natomiast parafianie z Paupisi rozpoczęli zbieranie podpisów, mające na celu
      zatrzymanie proboszcza. Władze kościelne musiały więc stawić czoło podwójnej
      ofensywie.

      W podobny sposób protestowali już mieszkańcy miejscowości Trasacco w regionie
      Abruzzów, którzy zamurowali w kościele swojego księdza :))

      Czyżby nowe lekarstwo na spory parafian ze swoimu biskupami?

      Zresztą jest to bardzo sugestywna odpowiedź na pytanie, jaki wpływ mają
      parafianie na swój Kościół w katolicyźmie!!!
      (jask)
      wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,5998861,wiadomosc.html?_err=1&ticket=2795377882668130FyB6mVjAUe%
      2FbxCFayB4Iterk8tikmNgcJTWk6eKJgU4iSayjoF5YWkEpNfIk5Z80HvmXFqZ%
      2BAn6nO1vHuxCkgaPrY2N2HK2kEJ%2BeEHwxPiFF4KhBB%2Fl1jDDKm5Usjcz7

    • Gość: Ed Parafianie w proteście zamurowali wejście do kości IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:40
      W niezwykły sposób protestowali parafianie z południowowłoskiej miejscowości
      Bonea przeciwko decyzji władz kościelnych o przeniesieniu ich proboszcza do
      sąsiedniej parafii. Zamurowali wejście do kościoła.

      Natomiast parafianie z Paupisi rozpoczęli zbieranie podpisów, mające na celu
      zatrzymanie proboszcza. Władze kościelne musiały więc stawić czoło podwójnej
      ofensywie.

      W podobny sposób protestowali już mieszkańcy miejscowości Trasacco w regionie
      Abruzzów, którzy zamurowali w kościele swojego księdza :))

      Czyżby nowe lekarstwo na spory parafian ze swoimu biskupami?

      Zresztą jest to bardzo sugestywna odpowiedź na pytanie, jaki wpływ mają
      parafianie na swój Kościół w katolicyźmie!!!
      (jask)
      wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,5998861,wiadomosc.html?_err=1&ticket=2795377882668130FyB6mVjAUe%
      2FbxCFayB4Iterk8tikmNgcJTWk6eKJgU4iSayjoF5YWkEpNfIk5Z80HvmXFqZ%
      2BAn6nO1vHuxCkgaPrY2N2HK2kEJ%2BeEHwxPiFF4KhBB%2Fl1jDDKm5Usjcz7

    • Gość: Ed Hiszpański Kościół wzywa do antyrządowych manifest IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 21:47
      W Hiszpanii, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, Kościół katolicki bezpośrednio
      nawołuje wiernych do "wielkich manifestacji publicznych".
      Do wyjścia na ulice nawołują wszystkie diecezje hiszpańskie, przy poparciu
      różnych organizacji chrześcijańskich.
      Wcześniej bp Martinez Camino oświadczył, że "Konferencja Biskupów nie będzie
      ani nawoływała, ani brała udziału w żadnej manifestacji przeciwko rządowi".
      (Grażyna Opińska)
      wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,5987521,wiadomosc.html
    • Gość: Ed Konfesjonał jedzie do grzesznika IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.10.04, 22:00
      Od marca 2004 r. po Niemczech jeździ konfesjonał urządzony we wnętrzu busa
      volkswagena. W ten sposób katolicka organizacja Kirche in Not (Kościół w
      Potrzebie) zachęca wiernych do spowiedzi.
      Organizatorzy akcji argumentują, że zadaniem Kościoła jest wyjście na przeciw
      wszystkim poszukującym, nawet jeśli miałoby to oznaczać, że to konfesjonał
      przybywa do wiernych, a nie odwrotnie.
      wiadomosci.wp.pl/kat,1371,wid,5922079,wiadomosc.html
    • Gość: Ed W 97% społeczeństwie katolickim Glempa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.04, 09:11
      Ksiądz wynajął ochronę cmentarza

      Cmentarza w Kłobucku (woj. śląskie) pilnują w nocy profesjonalni ochroniarze. -
      Są od dwóch tygodni. Dziękować Bogu, kradzieże ustały jak ręką odjął - mówi
      ksiądz Kazimierz Troczyński, proboszcz parafii Najświętszego Ciała i Krwi
      Chrystusa.

      Wcześniej nie pomagała policja ani obywatelskie patrole. - Nie było dnia, żeby
      grobów nie okradziono. Rabusie brali kwiaty, znicze, granitowe płyty, metalowe
      krzyże, wazony - wylicza proboszcz.

      Parafia ma płacić agencji ok. 600 zł miesięcznie.

      Wieść o ochroniarzach rozeszła się po okolicy. Sąsiednie parafie wypytują
      proboszcza o szczegóły. - Nic dziwnego, złodzieje cmentarni to wszędzie plaga.
      Na dodatek są niebezpieczni. Wiele razy mi grozili, jak ich przeganiałem - mówi
      Henryk Rak, który handluje tuż przy kłobuckim cmentarzu. W trosce o towar,
      nocował w sklepie.
      (Monika Jaremko-Siarska)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2362062.html
      • Gość: Oldtimer Re: W 97% społeczeństwie katolickim Glempa IP: *.krak.tke.pl 30.10.04, 13:10
        W Kopytowie dnieje! Nowy klecha pedofilek,rodzice za!
        • Gość: duch Ani z Połomii Re: W 97% społeczeństwie katolickim Glempa IP: *.krak.tke.pl 30.10.04, 13:26
          Ja tylko pytam? Czy b-p Białogłowski śpi spokojnie?
          • Gość: jan. W Kopytowie ksiądz po "ojcowsku" przytula IP: 81.219.100.* 30.10.04, 22:34
            gimnazjalistki,ale gimnazjalistów juz nie.:)))
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2367638.html
            • Gość: jan. habitowi naciągaja na kase via internet IP: 81.219.100.* 31.10.04, 20:38
              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2368965.html
    • Gość: jan. śmiać sie czy bać się ? IP: 81.219.100.* 31.10.04, 21:33
      www.kosciol.pl/content/article/20041027200852390.htm
      • Gość: kolega Re: śmiać sie czy bać się ? IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 03.11.04, 13:32
        k.kat.to sprawa smiertelnie (sic) poważna!.Biały papcio błogosławi konstytucję
        U.E a kler ma to w dupie!
        • Gość: jan, sutannowy ze Słowna dostal w "nawiasach" only IP: 81.219.100.* 04.11.04, 18:53
          www.kosciol.pl/content/article/2004110315464730.htm
          • Gość: Ed Re: sutannowy ze Słowna dostal w "nawiasach" only IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 30.11.04, 22:24
            Instrukcja JPII w sprawie ochrony kościelnych pedofili w naszym kraju
            wykonywana jest bardzo skwapliwie i z wielkim oddaniem dla ochrony tego
            procederu. I niech ktoś twierdzi, że Kościół zwalcza pedofilię otaczając ją
            wielką ochroną we własnych szeregach. Zwalcza co najwyżej własną konkurencję w
            tej branży :o))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka