Gość: Carwanalas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 14:27 Hey Zamierzam zakupic gotowy projekt domu w Internecie. W momencie gdy go otrzymam co bede potrzebować? Co musze zrobic od czego zaczac, gdzie sie udac? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: mif Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 16:41 Gość portalu: Carwanalas napisał(a): > Hey > Zamierzam zakupic gotowy projekt domu w Internecie. > W momencie gdy go otrzymam co bede potrzebować? Co musze zrobic od czego > zaczac, gdzie sie udac? Na śmietnik, aby z szacunkiem tam wywalić zakupiony projekt. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.sawa Re: Gotowy projekt. Co dalej? 27.03.06, 17:58 mif,nie gniewaj się ale jesteś dogmatykiem antygotowcowym.Naprawdę są projekty na zamówienie gorsze niż starannie wybrany projekt gotowy.Oczywiście jest często odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mz Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 27.03.06, 18:40 Popieram przedmówcę. Widziałam już badziewie zaprojektowane indywidualne. Czy projekt indywiduwalny ma już z góry "wbudowaną" nieomylność i nie posiada błędów ? To tak jakby projekt indywidualny z góry gwarantował brak błędów ! Ja po kilkumiesiecznych konsultacjach ( również z krytycznych architektem) wybrałem projekt domu dla mojej rodziny. Po odebraniu projektu należy : - udać się do architekta, który podejmie się adaptacji, zrobi plan zagospodarowania terenu, dokona odpowiednich uzgodnień, czyli doprowadzi do uzyskania POZWOLENIA NA BUDOWĘ. Wszystko może przejąć w swoje ręce ta jedna osoba. - mapka do celów projektowych - ale to chyba też załatwi architekt Ten etap powinien potrwać ok. 2 miesiące. Życzę udanego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 19:26 andrzej.sawa napisał: > na zamówienie gorsze niż starannie wybrany projekt gotowy... Ja pisząc, mam na myśli projekty indywidualne, nie buble. Gotowce są bublami i dla wprawnego oka można z rysuneczków wiele błędów wyczytać. Gorzej, gdy zielony inwestor zakocha się w rysuneczku bez zastrzeżeń, jak sztubak (względnie podlotek). A potem problem, co zrobić z nie chcianą ciążą :( Architekt robiący gotowce, nigdy nie zrobi porządnego projektu (skrzywienie zawodowe, łatwizna, miernota zawodowa). Czasem trudniej znaleźć architekta, niż gotowca, ale szukając z takim zapałem, jak projektu wymarzonego domu, napewno można znaleźć. Projekt indywidualny ma przewagę nad gotowcem, choćby w zakresie przedyskutowania z "siłą fachową" zakresu potrzeb i możliwości inwestora. Często, po kupnie działki szuka projektu, kupuje gotowca i próbuje przymierzyć do warunków zabudowy. Czyli zaczyna od zadniej strony proces stawiania chałupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mz Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 27.03.06, 20:27 Projekt indywidualny też ma szanse okazać sie bublem. Nie ma żadnej gwarancji i żadnego zabezpieczenia, że będzie to projekt bezbłędny. Architekt też może oczarować, nawciskać,na tej samej zasadzie jak można zakochać sie w rysuneczku. W obu przypadkach inwestor zazwyczaj "się mało zna" i może podjąć złą decyzję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.06, 22:18 A kto Ci broni zmienić projekt? Kupujesz gotowca i architekt nanosi zmiany na etapie przystosowania. W czym problem? Mam to szczęście że chodziłem sobie po domku ktory buduje. Zrobie niewielkie zmiany...kto mi zabroni? zrobić garderobe lub z niej zrezygnować? Śmieszą mnie te dewagacje na temat gotowiec "niegotowiec" dla naiwnych. Ta dyskusja to wogóle pieprzenie psa w łańcuch. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 00:38 Cieszę się, bob, że masz wyobraźnię. Przeważnie wyobraźnia inwestora zaczyna działać po położeniu tynków i na wiele zmian jest już za późno :( Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.sawa Re: Gotowy projekt. Co dalej? 28.03.06, 01:05 Powiem wam szczerze,że długo się zastanawiałem czy to napisać,ale patrząc na pytania zielonych inwestorów i odpowiedzi oraz dyskusje fachowców jestem niemal pewien,że brak jest u nas instytucji doradztwa inwestycyjno-budowlanego.Trochę fora budowlane pełnią taką rolę,ale niestety wplątuje się trochę oszołomstwa.Ja czasami przechodzę na priv,bo wskakuje ktoś,który potrafi tylko kpić,jakby ze mnie to małe piwo,bo staram się pisać o tym o czym mam jakąś wiedzę,ale kpi i robi wodę z mózgu szczypiorkom nieporadnie,z braku wiedzy,pytającym. Jak takie doradztwo powinno wyglądać - nie wiem,ale jest problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 09:38 Andrzeju, to było do mnie, prawda? :) Jak nie kpić, broń Boże z inwestorów, wykazując absurd rozwiązań wnętrz, rozkładu pomieszczeń, czy wyglądu i "wyposarzenia" elewacji. Gotowce zawierają elementy, które chwytają inwestora za serce, nie patrząc czy są i będą mu przydatne, albo wręcz uciążliwe. Projekt ma się sprzedać, a potem niech się wali... Pozdrawiam wszystkich inwestorów mif Odpowiedz Link Zgłoś
andrzej.sawa Re: Gotowy projekt. Co dalej? 28.03.06, 13:17 Nie do Ciebie,tylko zajmując się budowlanką mam niejakie doświadczenie "w klientach".I widzę problem. Odpowiedz Link Zgłoś
e07 Re: Gotowy projekt. Co dalej? 28.03.06, 12:17 Racja z tym doradztwem. Tego bnie ma i nie wiem gdzie szukać, bo forum, niestety mnie zawiodło. My z mężem wiemy, dość szczegółowo czego chcemy, jeśli chodzi o układ funkcjonalny przyszłego domu. Wydaje mi się, że z dziesiątek przeglądanych gotowców kilka odpowiada naszym potrzebom. Prosząc o pomoc Sz.P. forumowiczów nie oczekuję uwag na temat estetyki projektu (o gustach ponoć sie nie dyskutuje), a już na pewno nie na temat jego nazwy handlowej (tak, tak, to nie żarty - patrz forum Architektura). Jesteśmy laikami i nie wiemy na co zwrócić uwagę jeśli chodzi o technologie, która jest droga, która tania, jak odczytać rzut pionowy, jakie problemy mogą wyniknąć podczas realizacji itp. mif, Tobie akurat jestem wdzięczna, bo mimo (czy też dzięki) Twojej niechęci do gotowców piszesz konkretnie, jakie widzisz wady. Dla mnie wybór: projekt gotowy, czy indywidualny, jest podobny do kundel, czy pies rasowy. Niech ktoś spróbuje powiedzieć właścicielom najkochańszego Azorka, że to był zły wybór! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chwilowo Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.06, 13:52 cześć Załóżmy, ze mif, zgodnie z sugestiami, pojawiającymi się od czasu do czasu na forum, założy coś w rodzaju ośrodka doradztwa architektoniczno-urbanistyczno- wnętrzarsko-budowlanego. Że stanie sie to jego sposobem na życie. Rejestruje firmę, zaczyna płacić ZUS, podatki. Czy będziesz wtedy miała ochotę, e07, na zakupienie u mifa usługi w rodzaju dokładnej oceny projektu typowego? Czy zapłacisz mu za sporządzenie projektu wykonawczego swojego wymarzonego domu za cenę, która umożliwi mu przeżycie, czyli opłacenie wszystkich danin na rzecz IVRP, o drobnych na kieszonkowe nie wspominając? Zakłądam, e07, że pracujesz. Jeżeli spełniasz sie zawodowo, wkładasz serce i duszę w pracę, pewnie czasem bywasz poirytowana, kiedy widzisz, jak jacyś partacze na rynku robią to, za co Ty godnie chcesz żyć, za stawki urągające wszelkim przyjętym normom. Ty chcesz zarobić pracujac w swoim zawodzie, natomiast architektom tego odmawiasz. Kupując tzw gotowca, kupujesz plik papierów, na podstawie których nie dostaniesz nawet pozwolenia na budowę. Za jakieś stosunkowo nieduże pieniądze ktoś zrobi z tego projekt architektoniczno-budowlany, otrzymasz pozwolenie na budowę. Nie myślisz o zleceniu wykonania projektu wykonawczego, bo to znowu kilka tysiecy z kieszeni trzeba wysupłać. I potem pojawiają się na forum np posty szwedki111, powalające na kolana: czy dać 5cm styropianu, moze 10, a może wystarczy tylko tynk ciepłochronny? Dla mnie wybór, czy "projekt gotowy", czy projekt, jest oczywisty. Bo "projekt gotowy" to tylko zbiór idei. Nie do końca przemyślanych, bo nie jest to potrzebne: ciemny klient i tak to kupi, a reszta dla sprzedającego nieistotna. To nie jest wybór między kundelkiem, a psem rasowym. To raczej wybór między psem, a jego embrionem, o którym nic nie wiesz, dopóki nie przyjdzie na ten najlepszy ze światów, podobno. pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 22:38 Dzięki za wsparcie :) e07 napisała: > handlowej (tak, tak, to nie żarty - patrz forum Architektura). Jesteśmy > laikami i nie wiemy na co zwrócić uwagę jeśli chodzi o technologie, która jest > droga, która tania, jak odczytać rzut pionowy, jakie problemy mogą wyniknąć Dlatego sugeruję projekt indywidualny. Masz przed sobą architekta (czasem tylko z nazwy), ale człowieka, z którym można podyskutować o technologiach, własnych przyzwyczajeniach, oczekiwaniach. Inwestor, zamiast wykorzystać okazję, rozmawia o cenie projektu i terminach, czyli o rzeczach ważnych, ale drugorzędnych. Tworzenie domu jest dziełem wspólnym architekta i inwestora. Są znajomi, u których bywacie. Jeżeli coś Was drażni w ich mieszkaniu / domu, starajcie się, kochani inwestorzy eliminować ze swojego projektu. Raczej nie ma możliwości przyzwyczajenia się do czegoś, co jest uciążliwe. Na etapie projektu nie może być stwierdzenia: "jakoś to będzie". NIE BĘDZIE. Projektu nie da się tego zrobić w tydzień, miesiąc. Budowa będzie trwać 2 lata, muszą wydać 200 - 300 krotność swoich dochodów, angażują cały swój majątek i ryzyko spłaty kredytu, mają mieszkać w wymarzonym domu całe życie, bo raczej drugiego nie zbudują i podchodzą do poważnej inwestycji, jak kupno butów na sylwestra (najważniejsze, żeby miały długie noski, błyszczały i zwisał im jakiś modny kutasik). Bez przygotowania, bez zastanowienia, wybierają gotowca z balkonikiem, wykuszem i garażem na kilka samochodów (bo jak się od razu nie zbuduje, to potem samochód będzie bezdomny). Nie patrzą na możliwości finansowe, że garaż, że każdy cm budynku kosztuje sporo pieniędzy. Regułą jest nie oszacowanie inwestycji. Najważniejsze są fundamenty, mury i dach, a potem... trzeba włożyć 300% kosztów stanu surowego, a o takich kosztach, mało który inwestor zdaje sobie sprawę. Efekt: budowa zaczęta, garaż zionie otwartym, wielkim otworem, a pieniędzy nie wystarcza na wykończenie wnętrz mieszkalnych. Salon okazuje się za mały, w kuchni nie ma gdzie umieścić sprzętu agd i szafek, okno nad klatką schodową, bez pomocy alpinisty, jest nie do umycia, w kotłowni rupieciarnia, na poddasze wchodzi się po drabinie, bo schody kosztują. Jednym słowem koszmar. W perspektywie długie lata niesnasek w rodzinie i życie na betonach. Trudno się dziwić zwykłemu człowiekowi, że widząc rysuneczek w ofercie projektu, przyjmuje bez zastrzeżeń rozkład pomieszczeń i wygląd elewacji. Tak powinien wyglądać rysunek, żeby gotowiec się sprzedał, więc kominek w salonie zajmuje mało miejsca (a w rzeczywistości zajmie 3 m2), kuchnia ze zlewozmywakiem pod oknem (w rzeczywistości ekwilibrystyka umycia tego okna), przeszklenie (kilka drzwi ogrodowych i balkonowych), tylko kto będzie płacił słone rachunki za ogrzewanie takich pomieszczeń ze stratami ciepła. Trudno jest z planu płaskiego wyobrazić sobie bryłę z rzeczywistymi odległościami, czy będziemy się czuli swobodnie, czy dojście w każdy punkt domu nie napotka na jakieś przeszkody. Na rysunku ofertowym są podane powierzchnie pomieszczeń, rzadko dorzucone są zwymiarowania. Potem, kiedy powstaną ściany, stropy, wylewki, inwestor zaczyna rozumieć, że salon jest za niski, kuchnia nie jest ustawna i zmywarka już się nie zmieści, Po założeniu drzwi zaczynają się konflikty przy ich równoczesnym otwieraniu. Po wstawieniu mebli i użytkowaniu domu, zaskakuje domowników urocze pierdzenie z kibelka graniczącego z salonem- jadalnią. Itd. Prawie wszystko widać na obrazeczkach ofertowych, ale trzeba się nad nimi skupić, patrzeć i myśleć. Mogą okazać się błędy w założeniu przekrojów drewna na więźbę dachową (wg wyliczeń konstruktora powinna wytrzymać, ale problem z jakością użytego drewna. Czasem wysokość sklepienia nad klatką schodową wymusza ukłon przy wchodzeniu na górę i inne pułapki. W pomieszczeniach poddasza, słupy konstrukcyjne dachu straszą na środku pomieszczeń (nie były zaznaczone na ofercie, a który inwestor studiuje rysunki zakupionego projektu? Niespodziankę odkrywa przy stawianiu ścianek działowych. A nawet, gdy przestudiuje przed budową, to musi się z tym pogodzić, albo wyrzucić projekt do kosza, tracąc wywalone pieniądze na zakup bubla. Czasem naniesione poprawki do projektu, wymuszone przez inwestora rodzą dodatkowe absurdy. Czy lubię gotowce? Lubię. Można się pośmiać z nieudolnych rozwiązań. Spełniają rolę pokazową architektowi, początek o co nam chodzi: wygląd, rozkład pomieszczeń, detale , które byśmy chętnie widzieli. Trudno słowami opisać, a nie każdy inwestor umie rysować. I tylko do tego może służyć gotowiec. Pozdrawiam inwestorów i życzę więcej przemyśleń. Wybór architekta, projektu, koncepcji, to początek nauki budowania własnego domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 00:57 Szczególnie polecam architektów urodzonych i wychowanych w blokowiskach. Mają doświadczenie i wiedze. ŻENADA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mif Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 07:43 Gość portalu: bob napisał(a): > Szczególnie polecam architektów urodzonych i wychowanych w blokowiskach. Środowisko, kształtuje charakter, gust i wrażliwość. Pozostaje jeszcze wychowanie, talent, nauka i praca. Bez tego, faktycznie... > ŻENADA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arch.1234 Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 09:35 Ech fachowcy, fachowcy ... ( niektórzy się tu wypowiadajacy ) Tacy z was "fachowcy", że nawet nie bardzo wiecie " co to jest... i do czego służy architekt" (...), chociaż najprawdopodobniej "zajmujecie się budowlanką "(...) - i to chyba nie od dzisiaj (?) Wam się wydaje, że ma on (arch.) "sobie porysować" = naprodukować trochę (kupę) papieru ... a tak właściwie, to najlepiej gdyby go nie było ( tak, jak w gotowcach )... = "piąte, niepotrzebne koło u wozu". Normalni inwestorzy ( tacy, którzy mają podstawowe pojecie o ( całym ) procesie inwestycyjnym ) zamawiają u architekta nie PROJEKT ... ale OBIEKT ! Zapamiętajcie sobie "fachowcy" : OBIEKT, a nie PROJEKT ! Normalny inwestor idąc do normalnego architekta mówi : " Poproszę obiekt " ( = dom, budynek, halę, osiedle, ... itd. ) ... i jeżeli ... np.i m.in. dogadają się cenowo ( + podp.odpow.umowę (!!!)) to : 1. Architekt przygotowuje odpowiednią KONCEPCJĘ + ... i mówi tak : " To będzie kosztowało tyle ". Wówczas ( na etapie koncepcji ) inwestor ( normalny ) podejmuję decyzję, czy chce wybudować to "coś"... za "tyle" ! Jeżeli "to coś mu nie będzie odpowiadało, to idzie sobie ... np. do innego architekta " (...) Jeżeli natomiast odpowie : O'K ... chcę mieć to coś za tyle ( !!!!!) to przystępuje się do ciągu dalszego ...( i najkr.mówiąc) : 2. Architekt przygotowuje projekt arch.-bud. ... ... i uzyskuje pozwolenie na budowę 3. Po uzysk. pozw.na bud. przystępuje do wykonania projektu wykonawczego ( nie dla inwestora, ... ale dla siebie i firm wykonawczych ) 4. Na podst.proj.wyk. sporządza specyfikacje wszystkich rob.bud., które rozsyła firmom wykonawczym, aby przedst.swoje oferty na przewidz. w spec. roboty budowlane 5. ( Razem z wykonawcą ) dokonuje ostat. wyboru wykonawców ... przygotowuje i podpisuje odpowiednie umowy, sporządza harmonogram budowy, ... Przed rozpoczęciem budowy wie, jakie będą końcowe koszty budowy ! (...) ... i hehah ... rozpoczyna budowę : 6. Prowadzi nadzór nad budową : - zgodnie z projektem ( własnym ) - zgodnie ze specyfikacjami rob.bud. - zgodnie z zawartymi umowami - zgodnie z ... itd. sprawując nadzór autorski, albo jako kierownik budowy lub inspektor nadzoru inwestorskiego ( jeżeli ma upr.do kier.rob.bud.+jest czł.izby inż.bud.) sprawdzając ... wszystko, wystawione rach. wykonawców też. 7. Kończy budowę ... "przekazuje klucze zrealizowanego obiektu" inwestorowi ... ( + zestawienie kosztów ... itd. ) ... i wówczas następuje "godzina prawdy": Następuje porównanie kosztów podanych przez architekta ( na etapie koncepcji (!!!)) ... z rzeczywistymi kosztami budowy !!! ... I albo inwestor mówi : " ... Dziękuję bardzo ... " ... Albo " jest bardzo zły "(!!!) ... i np. idzie do sądu ... i żąda odszkodowania od architekta , za niezgodne z umową wybudowanie ... itd. ( Dlatego np. architekci mają ubezp.od odpow.cywil. - w różnej wysokości ;-))) (...) Natomiast stawiając wszystko na głowie, komplikując sprawy proste, od setek lat istniejące w całym cywilizowanym świecie, z względu na 50 lat komunizmu w PL, typową "polską mentalność", zgodnie z hasłem "Polak potrafi" ...itd. .... Niektórzy " polscy inwestorzy" robią tak, że ... ... i potem "płaczą" jak np. nieszczęsna Pani szwedka111, mając pretensje do architektów, kierowników budowy, firm wykonawczych, urzędasów, ...itd. - do wszystkich, do wszystkich dookoła - oprócz siebie oczywiście. P.S. To właśnie architekt jest "tym doradcą", o którym była mowa we wcześniejszch postach. To on , w imieniu inwestora ( jako inwestor zastępczy )... na jego zlecenie ... i zgodnie z zawartą umową (!) : Reprezentuje inwestora ( i pilnuje jego interesów ) przed wszystkimi : urzędasami, różnej maści wykonawcami, bankami, ...itd. - przed wszystkimi ( jako autor projektu + ewent.kier.bud. = odpowiedzialny za wszystko ( cały proces inwestycyjny )) Odpowiedz Link Zgłoś
e07 Re: Gotowy projekt. Co dalej? 29.03.06, 10:23 Architekt "od obiektu" (nota bene takie rozwiązanie, w teorii bardzo mi sie podoba)przypomina troche dewelopera. Po drugie, ale związane z pierwszym, trzeba mieć ogromne zaufanie do kogoś takiego, kto jest jedyną osoba, która sie zna na rzeczy, a innych, którzy, być może też się trochę znają, sama zatrudnia. Polska rzeczywistość, moim zdaniem, nie sprzyja takim rozwiązaniom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arch.1234 Re: Gotowy projekt. Co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.06, 12:44 Deweloper nie jest "instytucją charytatywną "... Dolicza on ( swoją ) prowizję do wszystkiego : - do zakupionej działki - do projektu - do kierowania budową - do kosztów budowy ( firm wykonawczych ) ... itd. Z tego przecież żyje. Architekt wycenia tylko swoją pracę ( projekt + ewent.kier.bud.(nadzór),itd.) bez żadnych innych prowizji . Owszem, "polscy inwestorzy" ( chociaż oczywiście nie wszyscy ) potrafią uczyć się i myśleć . Przynajmniej niektórzy. Ci którzy mają już pewne doświadczenia inwestycyjne wiedzą co i jak robić . Ci natomiast, którzy takich nie mają, uczą się tego. Z tym, że jedni robią to na własnych błędach ... a inni na cudzych . Odpowiedz Link Zgłoś