Dodaj do ulubionych

Klub Sonobar przestaje działać

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 22:56
mysle ze mirek na bramce jak magnes przyciagal ludzi :P
Obserwuj wątek
    • satine_168 Re: Klub Sonobar przestaje działać 13.08.05, 21:31
      :(
      ale mam nadzieje ze poziom tego miejsca pozostanie wysoki,bez gwizdkow
      itp..jesli nie to juz nawet nie bede miala za czym tesknic po wyprowadzce..
      • ethanak Re: Klub Sonobar przestaje działać 14.08.05, 00:51
        Mam nadzieję że będzie to coś bardziej a'la sopocka Mandarynka.Owszem nie ma
        tam ambitnej młodzieży szukającej brzmień których większość nie potrafi nazwać
        ale za to jest świetna atmosfera.Sono był zbyt ambitny - taki raczej jak Sfinks
        w Sopocie - taką formułę wyczerpuje już w Bydgoszczy Mózg.Z kolei mam nadzieję
        że nie upodobni się to do Zentrum...:(
        • Gość: senior Re: Klub Sonobar przestaje działać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.05, 11:27
          dobre spostrzezenia ethank - i dobry kierunek

          BEDZIE JESZCZE LEPIEJ
          • Gość: agata Pamietam tam dresiarzy w adidasach -jak to mialo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 20:06
            Pamietam tam dresiarzy w adidasach -jak to mialo przetrwac?
            • ethanak Oj to ci się coś pomyliło... 14.08.05, 20:41
        • madziafaka Re: Klub Sonobar przestaje działać 16.08.05, 11:34
          Byłam w mandarynie w ubiegłą sobotę, i zawsze kiedy tam jestem, jest super,
          choć nie rozumiem tej muzyki. Niestety, zdaje się, że to klimat miejsca (Sopot)
          powoduje, że spoglądamy na jakość tamtych klubów trochę inaczej niż w
          Bydgoszczy. Do Mandarunki można by przyrównać Zentrum - choć jest mniejszy i
          nie trójpoziomowy, ale w jakości uważam porównywalny. A jednak Zentrum nie
          cieszy się estymą. Z kolei klub Atelier (przy teatrze Atelier im. Agnieszki
          Osieckiej) funduję tak dramatyczną muzę, że można zasnąć - i zdarza się to nie
          po raz pierwszy - na okrągło muzyka lat 70 i 80 - to jest fajne i zabawne tylko
          jako przerywniki, ale "Córko rybaka" czy "Gdzie się podziały tamte prywatki"
          puszczane w kółko powodują, że nie chce mi się tańćzyć.
        • Gość: smove Re: Klub Sonobar przestaje działać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 09:30
          btw... jedna pani napisala ze sfinks w sopocie ambitny jest... ano jak cholera
          chyba raz tam only byla bo ja bym tego klubu nie nazwal ambitnym, banda cpunow
          zlodziei itp...
    • Gość: kjj Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 12:22
      Nic sie w naszym miescie nie oplaca??????
      • Gość: greg Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 13:02
        myślę że coś się opłaca- tylko trzeba myśli i konkretnej oferty- a nie mydło i
        powidło vide Sonoar- w końcu nie było to ani alternatywne ani dla plasticowców
        i dlatego straciło klientów
        • satine_168 Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 14.08.05, 19:59
          Mi sie wydaje ze jednak sie oplaca i warto pobowac tu w bdg ale dla moich
          znajomych problem z sonobarem byl taki ze wokol niego unosila sie taka
          atmosfera ze wydawalo sie ze to klub zamkniety,nie dla kazdego..no i slaba
          reklama..potem sie dziwic ze na imprezie jak OCE zjawiaja sie garstki kiedy
          plakaty pojawily sie tydzien przed..
          tylko nie 2 zentrum/savoy..wtedy bydgoszcz stanie sie istna klubowa dziura na
          mapie:/
          • Gość: ann2 Przeczytalam. Bardzo smutne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 11:19
            Przeczytalam. Bardzo smutne.
            • madziafaka Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 16.08.05, 11:44
              Teraz dopiero przeczytałam artykuł, choć nigdy w Sono nie byłam. Ale jeśli jest
              tak jak piszecie, że były karty, segregacja i tym podobne pierduły to powiem
              wam, że tak się musiało skończyć. Kiedyś nie wpuszczono mnie do jednego z
              sopockich klubów (segregacja na bramce i te sprawy) i muszę powiedzieć, że było
              to żenujące. Najśmieszniejsze (a najgorsze dla klubu) było to, że wpuszczali
              studenciaków - wiadomo - jedno piwko i sześć słomek, a odrzucali ludzi, którzy
              generalnie coś tam w kanjpie więcej zostawiają. Nie wpuszczono nas, bo jeden z
              kolesi był w spodniach od dresu. Najśmieszniejsze jest, że były to spodnie
              sportowe, dość drogiej firmy i kosztowały więcej niż całe ciuchy bramkarza-
              psychologa amatora. Koleś na codzień dość ciężko tyra i biega w gajerku, to co
              ma w łykent w mundurek się ubrać? Zresztą przykre było poddanie się
              stereotypowi - dres to dres. Nie bronię karków itp., ale chyba wrzucanie
              wszystkich do jednego worka jest głupie. Najlepsze jest, że ambitny koleś
              uruchomił kontakty i dwa tygodnie później wszedł tam w tych samych spodniach z
              kartą klubową... Coś tam pewnie sobie udowodnił, ale mówi, że taki klimat mu
              nie odpowiada i więcej tam nie idzie. Więc skoro Sono miał takie praktyki - to
              jak kogoś raz nie wpuścili, to nie sądzę, żeby drugi raz próbował. trzeba mieć
              NAPRAWDĘ niezła markę, żeby móc sobie pozwolić na takie jazdy.
              • Gość: qqq Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 17:25
                No i dobrze, ze w dresach go nie wpuscili tak powinno byc wszedzie. A
                tlumaczenie, ze byly to spodnie sportowe dosc drogiej firmy jest smieszne. Na
                dzinsy go nie stac? Zenada. Nie wie burak do czego sluza dresy? To do szkoly.
                • madziafaka Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 16.08.05, 19:22
                  Hahaha! Władca stereotypów się napiął i wypierdział. Co ty koleś, ze wsi
                  jesteś? Jak u ciebie audikami 80tkami pomykają w kreszach, to nie znaczy, ze my
                  tu w mieście musimy się podporządkowywać stereotypom. I co z tego, że karki
                  chodzą w dresach? A normalnym ludziom to nie wolno? A tłumaczenie o
                  dżinsach "jest śmieszne". Może jeszcze ma sobie kozią bródkę wychodować, nie
                  wychodzić na dwór przez dwa miesiące żeby być bladym i wychudzonym, wtedy
                  będzie spełniał twoje standardy? Jakeś taki burak i się na zachód oglądasz, to
                  zauważ, jaka tam tolerancja na ubiór i wygląd. A propos, ja też wtedy nie wiem,
                  do czego służą spodnie sportowe (niekoniecznie od razu dresy). A szkoły różne
                  pokończyłam.
                  • Gość: gosc i oto caly poziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 11:37
                    i teraz wlasnie widzimy jedna z przyczyn nierozwijania sie srodowisk
                    alternatywnych w miescie... (projekt sono mial to realizowac) zenujace klotnie
                    na temat dresow sportowych i niesportowych... rzygac mi sie chce, wymiencie sie
                    mailami i sobie podyskutujcie o ubiorze i innych mandarynkach... jesli jest sie
                    naprawde zwolennikiem kultury klubowej to nawet nie przystoi zahaczac takich
                    kwestii... to jest w pewnym sesnie pozegnalny topic dla sono wiec piszcie o
                    tym miejscu i o tych ludziach jezeli w ogole bawiliscie sie tu w clubbing (a
                    chyba madziafaka zaznaczyla ze sonobaru nigdy nie odwiedzila wiec jej opinia
                    jest zbedna). jestem stalym bywalcem sono od dlugiego czasu, w bardzo krotkim
                    czasie wbilem w swoisty klimat tego klubu (biarac pod uwage cala Polska bylo,
                    jest tu naprawde wyjatkowo), po jakims czasie moglem czuc sie pelnoprawnym
                    czlonkiem tego calego minispoleczenstwa klubowego ktore wlasnie na chodkiewicza
                    19 spotykalo sie co weekend... ambitne podejscie klubowiczow i muzyki (ludzie
                    przeciez w grudniu gral tam Paolo Mojo! on jest w swiecie klubowym gwiazdą!)
                    przez ostatnie miesiace rzeczywiscie nie wszystko wychodzilo tam tak jak
                    powinno, ale my wciaz mielismy nadzieje. mnostwo klubowiczow niedlugo wraca z
                    pracy zagranicznej, wracaja studenci - bywalcy sono, to wszystko mogloby jescze
                    sie odbic... chyba ze dlugi klubu sa tak ogromne... i tak dziekuje calej ekipie
                    sono ktora mialem przyjemnosc poznac za naprawde znakomita praca i cudowne
                    imprezy. Slawas walcz o clubbing w tym miescie. ps. moze odezwie sie tzw, szef
                    wsztystkich szefow Sono? Jarku gdzie jestes? moze cos od siebie dodasz? no to
                    sie rozpisalem...
                    • Gość: wawiak Re: i oto caly poziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 12:33
                      E tam, koleś, chrzanisz. I co z tego, że czułeś się członkiem klubu, to znaczy,
                      ze innych byś tam nie wpuścił? To już wiesz, czemu sono padło. Byłem tam kilka
                      razy, porównałem go z rodzimą Warszawą i Sopotem i musze powiedzieć,że było
                      całkiem nieźle. A jeśli ci się chce rzygać na temat ubrań no to tak do końca
                      nie łapiesz clubbingu. Ma być fajnie, bez specjalnych ograniczeń, a tu widzę
                      jakieś fobie się uzewnętrzniają. Dziewczyna mówi o stylu bycia, ubiorze, braku
                      ograniczeń i tolerancji na innych. Dopóki kluby będą się hermetyzowały, dopóty
                      muszą liczyć na wsparcie li tylko swego środowiska. Widać słabo biznes był
                      obmyslony, nie ten target, skoro wyszła taka padaka. W innych miastach to
                      działa, u was się nie udało. Dziwne, że działa Mózg, Kuźnia - jakoś nie
                      wyrzucają za drzwi i towarzystwo nie czuje się obco. No ale niestety,
                      snobowanie się może, jak widać na przykładzie, dużo kosztować...
                      • Gość: jula Re: i oto caly poziom IP: 213.76.148.* 17.08.05, 12:54
                        żal żal i jeszcze raz żal, jeśli spełni się czarny scenariusz
                        anyway... najlepsze imprezy właśnie tam były, NAJLEPSZE, a kto nie był może
                        tylko żałować.niestety ale pewne błedy (z pozoru niewielkie) zebrały w czasie
                        późniejszym ogromne żniwo w postaci braku klienteli.
                        A propos drechów: do żadnego pożądnego lokalu nie wpuszcza się osób w dresach
                        (nawet do Kredensu --> a mimo to pełno ludzi w weekend). Tylko jak może tak być
                        że drech mówi drechowi :Ty tu nie wejdziesz. Bo na bramce w Sono własnie dwa
                        duże drechy stały....
                        Poza tym: nie wpuszczanie po określonej porze. Zabójstwo dla lokalu
                        nawet do kina można wejśc w połowie filmu.To twoja brocha ze nie obejrzałeś w
                        całości.
                        Grzejacy bar --> masakra niestety.
                        I takie tam jeszcze inne
                        Ghehe ale mimo to i tak bym tam chodził
                        gdybym mógł tylko....
                      • Gość: gosc dalej.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 14:10
                        do wawiak: absolutnie nie powiedzialem ze innych bym tam nie wpuscil bo
                        przeciez sam tam kiedys zostalem wpuszczony! poczulem sie czlonkiem klubu bo
                        aklimatyzacja byla sama przyjemnoscia... co do tych drechow i niedrechow...
                        jesli jest tylko mowa o clubbingu od razu zaczynaja sie kwestie wlasnie owych
                        dresikow... ale po co... ile mozna o tym dyskutowac zwlaszcza ze to akurat
                        kompletnie z dyskusja na temat zamkniecia sono sie nie wiaze... rzygac che mi
                        sie wlasnie z powodu dresotemtow, co do ubioru innego to jestem otwarty na
                        wszelkie dyskusje. troche dziwnie ze stwierdziles ze nie czuje clubbingu, w tym
                        chodzi chyba akurat w najwiekszym stopniu o muzyke (w sono byla przeciez
                        nieprzecietna) i wlasnie dla niej w najwiekszym stopniu do tego klubu
                        przybywalem
                  • Gość: qqq Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 18:24
                    To nie chodzi o to czy karki chodza w dresach czy nie. W pewne miejsca sie w
                    dresach nie chodzi. W dresach to sobie moze isc pobiegac, isc na spacer z zona
                    po obiedzie, na silownie, pograc w pilke itp. A nie sie kmiec do klubu pcha. Co
                    to za tlumaczenie, ze to drogie dresy. W drogich mozna chodzic, a w tanich z
                    bazaru juz nie? Jak ktos ma wiecej pieniedzy to zaraz jest od razu lepszy? Na
                    wesele tez by pewnie pojechal w dresach, bo przeciez caly tydzien chodzi w
                    garniaku. A na tolerancje sram i mam nadzieje, ze u nas nie bedzie nigdy tak
                    jak na zachodzie.
                    • madziafaka Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 18.08.05, 14:15
                      To może wyjaśnisz mi Mistrzu Etykiety dlaczego do klubu, w którym z założenia
                      mam czuć się na luzie, wypić piwko i pierdnąć, nie mam prawa przyjść tak, jak
                      będę czuła się na luzie? A jeśli mam afro na głowie albo zółte dżinsy to jest
                      okej? A w ogóle rozumiem, że skejci, hiphopowcy, b-boye nie będą uczestniczyć w
                      clubbingu bo noszą luźne (często sportowe) ciuchy? Jasne, że do teatru się w
                      swetrze nie idzie, a na ślub idzie w gajerku. Ale twoje przykłady są słabe,
                      mówisz o klubie, który winien być mekką tolerancji, czego akurat dresom brak
                      (ale nie tylko). Chłopie, dres to nie ubiór, dres to sposób myślenia. I ty
                      właśnie go reprezentujesz ("A na tolerancje sram ").
                      • tytt Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 18.08.05, 16:48
                        pytanie do ciebie jest jedno i w miare proste: w imie czego kazdy powinien byc
                        wpuszczany do klubu, czyjejs prywatnej wlasnosci? czy wlasciciel nie ma prawa
                        dobierac sobie grupy docelowej? chyba ma..

                        tyle

                        pzdr
                        • madziafaka Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 18.08.05, 17:14
                          Ależ jasne, że ma! To nie o to chodzi! Razi mnie jedynie sposób myślenia co
                          poniektórych - "jedynie słuszny" i prawdziwy. A pisząc o grupie docelowej, też
                          się z Tobą zgadzam, ale:
                          ubiór jest kwestią gustu, a niewpuszczanie ludzi w sandałach jest śmiesznym
                          kryterium, a na pewno niepoważnym. A o tym mówimy. Mamy prawo ubierać się tak,
                          jak się nam podoba, i czuć się dobrze w klubie. Wychodzę na obrońcę dresów, ale
                          tak naprawdę bronię wolności własnego ubioru! Czemu ktoś w koszulce ma być
                          gorzej traktowany niż ktoś w wyciągniętym swetrze? Jesli zaś chodzi o Sono -
                          ktoś tu powiedział, że nie wpuszczali ludzi po kreślonej godzinie. Jeśli
                          zsumujesz segregację (bez względu na kryterium) oraz sztywne ograniczenia
                          czasowe zauważysz, że grono bywalców musiało być małe. Chodzę wieczorem po
                          knajpkach i myślę:"Amsterdam, może być dużo ludzi ale spróbuję, Eljazz - coś
                          się tam dla mnie znajdzie, Sono - nieeee, nie jestem "porządnie ubrana" a i
                          pewnie czas wejścia już minął" Sobotnie wieczory mają być wyluzowane, a nie
                          napięte. Jeśli komuś takie ograniczenia pasują - okej - ale na kilkudziesięciu
                          stałych bywalcach nie da się zrobić porządnego biznesu. Chyba, że karty klubowe
                          są horrendalnie drogie. A tu kółko się zamyka.
                          • tytt Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 18.08.05, 19:34
                            mowisz 'ma prawo' ale dalej mu tego prawa bronisz.. dlaczego ktos w dresie ma
                            byc gorzej traktowany? no kolezanko, dlatego ze jest w dresie i laduje sie do
                            knajpy w konwencji ktorej dres sie nie miesci i tyle-idzie gdzie indziej..
                            poza tym sonobar to bylo miejsce w ktorym ubierac sie mozna bylo najswobodniej
                            i najbardziej indywidualnie jak sie tylko chcialo!! pelen luz,ale pewne
                            standardy trzeba zachowac juz na wejsciu w klubie.. dlaczego starzy bywalcy
                            kuzni narzekaja na jej powiedzmy wielowymiarowosc? na mnogosc zburaczanych
                            pseudobiznesmenow w gajerkach po ktorych co roz przyjezdza asecura?dlaczego
                            tamtejsi 'metale' nie chca lysych, odzianych w dresy miejskich podrostkow w
                            klubie? dlaczego takich nie wpuszcza sie rowniez do mozgu? bo klub to nie
                            dworzec pkp i tyle..i jesli ktos chce prowadzic selekcje (nie segregacje-to
                            pojecie oznacza co innego) to ma do tego prawo i nikogo to nie krzywdzi! tylko
                            trzeba umiec na to spojrzec zdroworozsądkowo..
                            i pamietaj tez ze dzieki owej selekcji w sono jak nigdzie indziej ani przed ani
                            podejrzewam w przyszlosci bylo bezpiecznie!!! doslowny null jesli chodzi o
                            jakies spinki!! podczas gdy rownolegle w tzw klubie studenckim trip gina zeby,
                            komorki, ludzie..

                            juz rozumiesz?
                            • madziafaka Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 18.08.05, 21:32
                              Nie, mówię:"Ma prawo, ale niech nie płacze na brak popytu". Tu nie chodzi o
                              standardy - mówisz: dres - myślisz: kark. Tu chodzi o stereotypy. Wyjaśniłam to
                              wyżej - nikt nie będzie mi gadał jak mam się ubierać. Jeśli mój ubiór nie
                              pasuje do knajpy - sorry - tam nie idę, ale pamiętaj, że to zbyt prosty
                              schemat. Nie mówię o karkach w kreszowym dresie, bo po drugiej stronie bieguna
                              mamy, jak to zauważyłeś - pseudobiznesmenów (a może nawet biznesmenów) którzy
                              popiją i szumią. Tak więc widzisz, że z dresem, ubiorem w ogóle, to nie ma nic
                              wspólnego. Nie popadałabym w taką euforię, że było tak bezpiecznie - wszędzie w
                              klubach są kradzieże, i my nie mamy na to wpływu - dużo ludzi, alkohol,
                              hałas... Idealne miejsce dla doliniarzy. A w selekcję - sorry - nie wierzę -
                              nikt mi nie wmówi, że jakikolwiek bramkarz - sorry "selekcjoner", a w
                              szczególności typ psychologa amatora nie jest w stanie prawidłowo ocenić ludzi
                              po wyglądzie. Nie ma szans. A posługując się schematem dresik-nie, dżinsik-tak,
                              wpuszcza tych, którzy chcą wejść, i wejdą. Ale nie zawsze są tymi, których
                              chcielbyśmy mieć przy stoliku obok..

                              Już rozumiesz, że selekcja, to lipa?
                              • tytt Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 18.08.05, 22:58
                                selekcja @door jest skazana na to,ze musi byc w miare powierzchowna-nikt nie
                                bedzie robil testow.. musza byc zatem w miare unormowane sposoby oceny i jedna
                                z nich jest ubior bo nie jest tak jak mowisz i ma on baaaaaaaaaaaaaardzo wiele
                                wspolnego ze sfera charakterologiczno-osobowosciowa (ubior jest jej wypadkową,
                                pochodną..) poza ubiorem patrzy sie jeszcze na kilka innych rzeczy aaa i
                                selekcji nie przeprowadza ochrona tylko-jak to bylo w przypadku sonobaru-
                                studentka psychologii..
                                i nie pieprz za przeproszeniem wszedzie kradna-oto chodzi ze w sono bylo
                                bezpiecznie, nikt nigdy nie dostal w twarz,nie bylo zadnych przykrych zdarzen
                                rozumiesz? w 2letniej historii klubu..idealne miejsce dla doliniarzy pff vide
                                selekcja.. kumasz?
                                temu sluzy selekcja ale nie chcesz tego przyjac do wiadomosci (za malo
                                elastyczna jestes widac) ;)
                                bylem wielokrotnie w sono i wielokrotnie w innych klubach w calej polsce i
                                uwierz mi-wiem ze selekcja to nie lipa a wygoda, bezpieczenstwo i dbanie o
                                klimat!

                                dziekuje za wymiane

                                pozdrawiam

                                t.
                                • madziafaka Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 19.08.05, 10:45
                                  Ech, nie znajdziemy nici porozumienia... Studentka psychologii... Ubranie
                                  wyrazem charakteru i osobowości... Zapewne coś tam jest na rzeczy, ale to
                                  strasznie powierzchowne... Za dawnych czasów w Sezamie na Dworcowej był
                                  kierownik Dąbek, też robił selekcję. Ja się źle czuję w takich klimatach, żeby
                                  mnie za przeproszeniem "studentka spychologii" oceniała... Od tego jest
                                  dyskretna ochrona, żeby nieciekawych osobników wypraszać, a nie panienka na
                                  bramce decydująca o moim wieczorze na podstwie ubioru (i niby kilku innych
                                  rzeczy - klasy zegarka? bransolety na ręce? koloru oczu?). Nigdy się z tym nie
                                  zgodzę, taki snobizm mnie uwiera. A jeśli nikt w papę nie dostał, to świadczyć
                                  to może również o tym, że atmosfera była "letnia' (przykład, nie zarzut). Jeśli
                                  chodzi o doliniarzy - gratuluję dobrego samopoczucia. Na pewno byli, tylko ty o
                                  tym nie wiesz, idealizujesz sprawę, chłopaki "z miasta" dopasowują się do
                                  otoczenia, to jasne. I cała ta "selekcja" o tyłek rozbić. A co, wydawało Ci się
                                  że wchodzą tam grypserzy z informacją dla pani przyszłej psycholog "idę coś
                                  dziabnąć"?

                                  Ja też dziękuję za wymianę, ale stoję na stanowisku, że selekcję można robić w
                                  domu na prywatce, a w knajpie to raczej przeszkadza - bynajmniej kryteria które
                                  opisujesz. Coś mi się wydaje, że to raczej podniesienie 'ego' klubowiczów - "MY
                                  wchodzimy bo MY jesteśmy lepsi..." Ech...
                                  • tytt Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 19.08.05, 15:11
                                    hmm wrazenie odnosze odwrotne-uwiera cie fakt ze mozesz zostac nie wpuszczona
                                    do klubu!
                                    pewna siebie, niezakompleksiona osoba ma to w dupie, sam nie zostalem kilka
                                    razy wpuszczony do klubow czaisz?
                                    jesli sugerujesz ze chlopaki z miasta sie przebieraja (spec na te okazje kupuja
                                    sobie koszulki innego koloru niz biale, kupuja inne spodnie nizli dresy i
                                    likwiduja przerosniete szyje i blizny, wmontowuja na miejsce zeby i przechodza
                                    samokurs etykiety by sie dostac do sono i uwiarygodnic twoja teorie o
                                    beznadziejnosci powierzchownej oceny selekcji to haha nie wiem jak skonczyc to
                                    zdanie nawet) :)

                                    poza tym po co kogos wyprowadzac z klubu skoro mozna go nie wpuscic? think!!
                                    przede wszystkim dziwne ze zabierasz tak intensywnie zdanie w sprawie z ktora
                                    sie nawet nie styknelas (no nie bylas w sono jesli dobrze kojarze..)

                                    pzdr
                                    • madziafaka Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 19.08.05, 16:37
                                      Nie, to nie o mnie tu chodzi, raczej o płacz "bueee, czemu klub padł". A ja
                                      podniosłam tylko jedną z kwestii. No a twoje widzenie złodziei jest urocze.
                                      Czyli - złodzieje mają dziary a wszysycy pozostali nie. No cóż, najczęściej nie
                                      spodziewasz się tego, że masz koło siebie złodzieja. To nie jest taki prosty
                                      schemat. Ale mniejsza, nie chodzi o to by tworzyć portret klasycznego (lub nie)
                                      złodzieja.
                                      Z tym wyprowadzaniem - rozumiem, że przenikliwość studentki spychologii jest
                                      wielka - wszyscy wchodzący do klubu są łagodni jak baranki i po kilku piwkach
                                      NIKOMU nie odbija. Więc ochrona też ma wolne i nawet jak ktoś szumi (a się to
                                      OCZYWIŚCIE nie zdarza) to zostaje, bo już przecież wszedł. W Mandarynce nie ma
                                      selekcji, a zabawy sa tam do białego rana.
                                      Widzę, że zaczyna Ci brakować argumentów - "dziwne ze zabierasz tak intensywnie
                                      zdanie w sprawie z ktora sie nawet nie styknelas" - no akurat "się styknęłam"
                                      (wyjątkowo urocze stwierdzenie). W kilku klubach. I mimo iż nie chodziło omnie,
                                      czułam się hmmm... głupio? szczeniacko? zażenowana? Trudno wyjaśnić osobie z
                                      któą idziesz, a nie jest z Twojego miasta dlaczego panna nie wpuściła Go. Czy
                                      on jest jakimś frędzlem, czy ta knajpa taka obdojona. Nie mówię o Sono, mówię o
                                      tej dziwnie snobistycznej zasadzie.
                                      • tytt Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 19.08.05, 18:22
                                        no tak jesli snobizmem nazywasz bawienie sie we w miare wlasnym, sprawdzonym
                                        gronie to dziekuje jestem snobem wielkim najwiekszym!
                                        walczysz wciaz patrzac na sprawe zerojedynkowo-selekcja nigdyu nie bedzie w
                                        pelni trafna na 100% ale niweluje zagrozenie do minimum.. chodzi bardziej o
                                        bitki nizli o zlodzieji-mozesz sie upierac oczywiscie ze tylko ci ktorzy
                                        spelniaja standardy selekcji to zlodzieje,a cala rzecza przybiedzonych żulków
                                        to tylko stereotyp
                                        upierasz sie upierasz nie wiadomo po co-nie masz przeciez racji!
                                        dziekuje

                                        pozdrawiam
                                        • madziafaka Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. 19.08.05, 22:40
                                          Okej, skoro twierdzisz, że nie mam racji zapewne tak jest. O ja głupia! ;)))

                                          dziękuję

                                          pozdrawiam
                                          • Gość: jan Re: Przeczytalam. Bardzo smutne. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 14:48
                                            Bardzo załuje, ze w tym miescie fajne kluby padaja, a utrzymuja sie tylo takie
                                            dresiarskie - dlaczego włądze nie moga same zrobic jednego porzdanego klubu
                                            elitarnego i go utzrymywac?
                                            • ethanak A co mają do tego władze? 29.08.05, 14:51
                                              Zresztą są inne fajne kluby i zdecydowana większość jest nie-dresiarska...
              • sistar Re: psuło sie od środka... 17.08.05, 20:51
                segregacja w sono była marna... od dłuższego czasu wpuszczano właściwie
                wszystkich, ktorzy chcieli tam wejść - wiadomo, zawsze to jakiś zysk. karty?
                owszem były, ale były wydane na początku działalności klubu znajomym
                właścicieli. znajomi ci dawno do sono nie chodzili a prawdziwi klubowicze
                przychodzący do sono co tydzień kart i tak nie otrzymywali... absurd. poza tym
                co to za klub w którym ciągle zmienia sie ekipa - barmani, kelnerki?! i wcale
                nie pojawiają się lepsi... coś tu chyba jest nie tak... a przeciez ekipa
                również tworzy wizerunek klubu i wpływa na to jak jest postrzegany. czemu też w
                sono od dłuższego czasu nie bylo butelkowanego piwa? pytań nasuwa sie wiecej...
                długo by wymieniać... sono psuło sie od środka - ot co!
                sono "zasłużyło" sobie na taki koniec, przykro mi. mimo wszystko pomysł był
                super, ale to chyba mało...
                • Gość: zażenowana O upadek Sono zapytajcie może włascicieli? IP: 212.122.214.* 17.08.05, 22:20
                  Śmiać mi się chce jak to czytam... Klub Sono kończy swą działalność z barku
                  popytu na serwowaną tam muzykę! bzdura kompletna! sposób w jaki zarządzano
                  kanajpą - to prawdziwy klucz do wyjaśnienia upadku! zmiana nazwy i formuły
                  przypomina mi ucieczki dajmy na to - hipermarketów od dawnych
                  zobowiązań/długów... panowie właściciele winni są sporą kasę wielu młodym
                  ludziom z Bydgoszczy! o tym już GW podkreślająa swą skuteczność w rozwiązywaniu
                  problemów nie nepisała, a wiedziała! a fe! Panno Aleksandro M.
                  • sistar Re: O upadek Sono zapytajcie może włascicieli? 18.08.05, 12:07
                    zgadza sie w 100%! nie wina muzyki, braku odbiorców, tylko wlaścicieli!!!
                    trochę pokory panowie! zatrudnianie młodych ludzi po to, by im nie płacić było
                    i jest nagminne w sonobarze! właściciele są winni ogroooomne pieniądze mlodym
                    pracującym w klubie. i wcale nie kwapią się by im te pieniadze zwrócić! racja,
                    Gazeta o tym wiedziała! A FEEEEEE! obrzydliwe
                    • tytt Re: O upadek Sono zapytajcie może włascicieli? 18.08.05, 19:39
                      pierwsze zdanie powala na łopatki i nie pozwala juz na dyskusje..

                      ale jak juz sie ogarne to dodaje: mi tez wiszą! :) tylko jedni z nas mowia o
                      muzyce i bydgoszczy, a inni robia zeza na wlasny nos zacierajac przy tym rece
                      ze znowu 'sasiadowi-polakowi' nie wyszlo..

                      hehhehe smiechu warte!
          • tytt Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 17.08.05, 14:08
            hola hola oce bylo rozreklamowane jak nalezy plakaty opanowaly miasto mc przed
            impreza, na slupach np na ul gdanskiej ale i w calym miescie wisialo 1012 plyt
            z plakatami, przez mc systematycznie rozdawane byly ulotki w miescie i przy
            galeriach handlowych, o OCE pisala GW, partnerem radiowym rowniez ogolnopolskim
            byla eska i viva polska, w calym kraju bylo ok 400 citylightow, przez mc przed
            kazdym seansem w kazdym z multikin wyswietlany byl slajd o OCE, dzialala strona
            internetowa, na starym rynku przez 2 tyg od 15 do 20 stal namiot z grajacymi
            djami + rozdawanie ulotek, 3 słupy ogloszeniowe remediów (koło maca, koło pika
            i na rondzie jagiellonow) całe wykupione na cały maj + na 15 innych jeszcze po
            dwa plakaty, w promocji wspomagala nas takze bydgoska masa krytyczna, bylo
            kilka heppeningow, okolo 50 partnerow internetwoych portali i wortali
            reklamowalo impreze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! w roznych osrodkach w kraju
            pracowali (z roznym skutkiem niestety) ambasadorowie oce.. mało??
            • Gość: tussi Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 11:28
              Moze nie chodzi o zla reklame, tylko o rak zainteresowania?
              • madziafaka Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 18.08.05, 14:17
                Rak zainteresowania widać nie toczył Sono ;)))))
                • bart_lex Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 18.08.05, 16:51
                  Byłem, widzałem, porównawszy z tym co wczesniej odwiedziłem, bardzo się
                  rozczarowałem. Nie będę płakać.
            • ethanak Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 18.08.05, 16:50
              Myślę że przesadziliście po prostu z promocją - nikt przy zdrowych zmysłach nie
              spodziewałby się na pierwszej imprezie z cyklu (jeśli chodzi o muzykę klubową)
              20tys ludzi!!Na takie ilości można liczyć za 4-5 razem.I tyle.A pomysł z
              imprezką bardzo fajny.A co do samego Sono - jest jeszcze jedna przyczyna -
              położenie - Sono jest za daleko dla kogoś kto chce uprawiać klubbing w
              mieście.Na piechotę za daleko a taksówki jakoś niemodne w B (mimo że tanie jak
              barszcz w porównaniu do innych polskich miast).Może latem na przykład taksówki
              rowerowe do Sono?5 PLN i wtedy jeżeli przyjedziesz rykszą wstęp gratis...Albo
              dogadajcie się z jakąś korporacją taksówkarską i na przykład 50% zniżki przy
              kursie ze Starego do Sono - tu wstęp też już gratis...
              • madziafaka Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 18.08.05, 17:17
                No w końcu jakaś konstruktywna pomoc. I o to chodzi. A z tą odległością fakt,
                kto "nasączony" będzie drałował taki kawał? Clubbing to chodzenie od knajpy do
                knajpy, a nie tułanie się po mieście.
              • tytt Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 18.08.05, 19:45
                co do OCE juz temat zamkniety-uwaga twoja zaiste sluszna bez dwoch zdan
                co do polozenia-dokladnie tak.. w sono brakowalo ludzi ktorzy po prostu
                wyszli 'do miasta'-zjezdzali tylko ci co konkretnie jechali na konkretna
                impreze, muzyke..to zbyt waskie grono + kulejąca promocja, problemy i problemii
                i mamy efekt jaki mamy..
                co do rykszy, taxi etc hehhe te pomysly juz dawno byly probowane! wiesz miedzy
                pomyslem a jego realizacja jest wiele drogi..
                nie chcesz np znac bydgoskich korporacji taksowkowych! ale to juz inna baja

                pzdr
                • madziafaka Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 18.08.05, 21:36
                  No ale przywołując śp. Sanatorium była to knajpa do której wchodziło się o
                  20.00 i wychodziło bladym świtem. Więc można stworzyć miejsce w którym ludzie
                  będą się bawić ciągle, lub miejsce na trasie clubbingu. Zdaje się, że w Sono
                  tego nie zakminili i wykonali klub trochę clubbingowy, trochę hermetyczny.
                  • ethanak Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 18.08.05, 22:12
                    Tyle że Sanatorium było o krok od reszty klubów i to w samym centrum...
                    • tytt Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 18.08.05, 23:04
                      i 10 lat temu, gdy w miescie byly tłumy (wyz demograficzny, calkiem niezly stan
                      gospodarki), gdy kwitl zeppelin, niejakie kino, otwoierala sie histeria, na
                      wyspie mlynskiej byly tłumy mlodzierzy, red fox, gong,wczesniej paradise.. no i
                      bogart.. (pomijam fakt ze muzyki klubowej poza paroma probami nie bylo w
                      miescie wcale)

                      dzis tych tlumow juz nie ma!!

                      btw:mysle ze wacek by tez ci nieco poopowiadal o 'przyjemnosci' prowadzenia
                      owego sanatorium..
                      • madziafaka Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 19.08.05, 10:52
                        Temat Sanatorium znam od podszewki, a narzekanie na tzw. "rynek" jest słabością
                        biznesplanu. Wtedy był i Bogart i Zeppelin i Sanatorium i Gong i Kuźnia i jakoś
                        działali. Podałam przykład Sanatorium, bo dla osób tam się bawiących był mekką.
                        Mówiłam też, że jego położenie nie miało większego znaczenia, bo jak ktoś
                        wchodził o 20.00 to wychodził o 5.00 i nie miał innych potrzeb. Myślę, że tłumy
                        są, trzeba je tylko przyciągnąć! O selekcji mówić nie będę (w Sanatorium jej
                        nie było a wszyscy czuli się świetnie) jest o tym mowa wyżej, ale kilka
                        przytoczonych popełnionych błedów zdaje się zostało. Knajpa to biznes jak każdy
                        inny - ma swoją specyikę i swój rynek, ale tak jak dyrektorem szpitala nie musi
                        być lekarz ale musi biznesmen, tak w innych branżach, szczególeni tych
                        specyficznych jest duże niebezpieczeństwo, że otwierają go zapaleńcy
                        (vide:Sanatorium) których samo prowadzenie biznesu trochę przerasta...
                        • Gość: jula Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: 213.76.148.* 19.08.05, 15:09
                          ale ty jesteś ciężka.... tłumy są ale wixiarzy, i pakuja się te tłumy do
                          dyskotek lub Kredensów i słuchaja "Tora tora tora.." żenada. Niestety ale w
                          większości dużych miast clubbing przeżywa mały kryzys, ale spoko damy radę
                          Tytt: no stary chociaz tu przybijmy pionę!!!!
                          pozdro
                          never agressive, never depresive ALWAYS PROGRESSIV
                          house nie umrze
                          • tytt Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 19.08.05, 15:23
                            piona! :)
                          • madziafaka Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 19.08.05, 16:42
                            Właściwie nie wiem co powiedzieć na takie argumenty...
                            Dobrze, że ty jesteś lekka - rozumiem, że klubowicze są na wymarciu i stracili
                            jedyną oazę spokoju...
                            Hmmm... Ja tam się specjalnie po klubach nie błąkam, a dyskoteki spożywam z
                            umiarem. A Sanatorium ceniłam za klimat. Nie był to klub dla dzieciaków z
                            dzisiejszych klubów, ale atmosfera... mmmm....
                            • Gość: anita Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 08:49
                              madziafaka napisała:

                              > Właściwie nie wiem co powiedzieć na takie argumenty...
                              > Dobrze, że ty jesteś lekka - rozumiem, że klubowicze są na wymarciu i
                              stracili
                              > jedyną oazę spokoju...
                              > Hmmm... Ja tam się specjalnie po klubach nie błąkam, a dyskoteki spożywam z
                              > umiarem. A Sanatorium ceniłam za klimat. Nie był to klub dla dzieciaków z
                              > dzisiejszych klubów, ale atmosfera... mmmm....


                              no to bedziemy siedziec w wtomu przed TV
                              • Gość: sky_surfer Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: *.citibank.com 25.08.05, 09:07
                                Złoty okres SONO skończył się dawno temu, w momencie kiedy z salki po prawej
                                zniknęły poduchy skórzane do leżenia. Tak było tylko w SONO. Była świetna muza,
                                był klimat, była fajna duża koleżanka jako selekcjonerka, której nota bene
                                nawet trochę się bałem :), były stałe cykle muzyczne, których zawsze można było
                                się spodziewać o tej samej porze co tydzień, a nawet po południu o godz. 16 w
                                dzień powszedni klimat był i leniwie sączył się wraz z dymkiem papierosa... no
                                i były niezapomniane imprezy festa brasil, poza którymi nigdzie już nie
                                widziałem tak bawiących się ludzi... to wszystko skończyło się już w czerwcu
                                2004 roku... potem była równia pochyła...
                                • trendy4 Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? 07.09.05, 19:37
                                  I na tej rowni pochylej byl juz ponad rok.
                                  • Gość: kamil Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 20:00
                                    Bardzo zaluje, to jeden z 3 klubow ktore bylo normalne, w miare nie-dresiarskie.
                                    I juz go nie ma.
          • Gość: grazyna Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 09:10
            Masz racje chetnyhc na taka kulture sa w iescie garstki, a wiekszosc to
            dresiarze, ktorzy chca disco.
        • Gość: delfik Re: Nic sie w naszym miescie nie oplaca?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.05, 13:48
          I dla dresiarzy
    • Gość: ktos w temacie klub byl zle zarzadzany i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 19:40
      w temacie sono orientuje sie dosyc dobrze.wiec nie bylo to tak, ze sono nie
      przynosilo dochodu bo przynosilo.problemem sono od zawsze byl nadmiar
      pracownikow.i nie chodzi mi tutaj o pracownikow najnizszego
      szczebla(czyt.barmanow i kelnerki) tylko hmmm..."kadry kierowniczej" - kierownik
      od piwa, kierownik od promocji,kierownik od gazow, kierownik od kluczy :/ kazdy
      z nich bral za swoja prace niemale pieniadze... na dobra sprawe tym wszystkim
      mogl zajmowac sie jeden czlowiek...a i przepraszam jezeli pominalem ktoregos
      kierownika;) SONOBAR- rest in peace
      • tytt Re: klub byl zle zarzadzany i tyle 30.08.05, 20:26
        sorry ale w temacie sono nie orientujesz sie wcale!!

        ja pierdziele jakie glupoty!!!!!!
        • Gość: ktos w temacie Re: klub byl zle zarzadzany i tyle IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.05, 20:44
          cosik tam sie orientuje-znam i barmanow z sono a i bylego "kierownika" znam
          calkiem dobrze ( jego imie na B. sie zaczyna i w duzej firmie ostatnio pracowal:) )
          • tytt Re: klub byl zle zarzadzany i tyle 03.09.05, 13:28
            Gość portalu: ktos w temacie napisał(a):

            > cosik tam sie orientuje-znam i barmanow z sono a i bylego "kierownika" znam
            > calkiem dobrze ( jego imie na B. sie zaczyna i w duzej firmie ostatnio
            pracowal
            > :) )


            no wiesz przyjmujac takie kryteriom to ja wiem wszystko o tym klubie i jeszcze
            wiecej! :) a twoja opinia wydaje mi sie mocno bardzo mocno przesadzona i
            troszke cyniczna

            pzdr
    • Gość: jachu Re: Klub Sonobar przestaje działać IP: *.localdomain / 213.69.57.* 02.09.05, 10:24
      kidedyś 3 razy próbowałem w sobotę tam się dostać, tydzień po tygodniu, nie
      wpuścili, a to za dużo ludzi, później niby remont, a przez okno było widać, że
      ludzie się bawią, a taraz mają za swoje!!! stypa
      • madziafaka Re: Klub Sonobar przestaje działać 02.09.05, 14:47
        "Złoty okres SONO skończył się dawno temu, w momencie kiedy z salki po prawej
        zniknęły poduchy skórzane do leżenia." Tak powiedział Skysurfer i ja mu wierzę,
        że wszystkiemu winne są poduchy.
        • tytt Re: Klub Sonobar przestaje działać 03.09.05, 10:29
          LOL

          nie czepiaj sie! chodzilo o pewien znak czasu..
          sono probowalo otwierac sie na szerszych odbiorcow,a kuriozalnie stracilo wielu
          stalych bywalcow a schodzic sie zaczeli ci co w bdg sie 'bawia' czyli buraki i
          dresy,co tylko dopelnilo dziela..bo w barze zostawiali 3pln (woda).. :>
          • Gość: cztery paski Re: Klub Sonobar przestaje działać IP: *.chello.pl 03.09.05, 12:03


            Kwoka

            Proszę pana, pewna kwoka
            Traktowała świat z wysoka
            I mówiła z przekonaniem:
            "Grunt to dobre wychowanie!"
            Zaprosiła raz więc gości,
            By nauczyć ich grzeczności.
            Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
            W progu garnek stłukł kopytem.
            Kwoka wielki krzyk podniosła:
            "Widział kto takiego osła?!"
            Przyszła krowa. Tuż za progiem
            Zbiła szybę lewym rogiem.
            Kwoka gniewna i surowa
            Zawołała: "A to krowa!"
            Przyszła świnia prosto z błota.
            Kwoka złości się i miota:
            "Co też pani tu wyczynia?
            Tak nabłocić! A to świnia!"
            Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
            Siąść cichutko w drugim rzędzie,
            Grzęda pękła. Kwoka wściekła
            Coś o łbie baranim rzekła
            I dodała: "Próżne słowa,
            Takich nikt już nie wychowa,
            Trudno... Wszyscy się wynoście!"
            No i poszli sobie goście.
            Czy ta kwoka, proszę pana,
            Była dobrze wychowana?
            • tytt Re: Klub Sonobar przestaje działać 03.09.05, 13:26
              no tak stawac w obronie dresiarstwa-oto oblicze tego miasta!!w jednym poscie
              ujete tak soczyscie ze masakra.. :)

              ale w sposob nawet wesoly-z checia sobie odswiezylem ten wierszyk

              pozdrawiam!
    • Gość: Magda Re: Klub Sonobar przestaje działać IP: 82.201.159.* 03.09.05, 12:08
      Kurde, jedyny lokal w Bydgoszczy wart czegokolwiek, z normalną muzyką,
      noralnymi ludźmi, a nie chamstwem, jedyne miejsce gdzie mozna sie zabawic.
      Straszne. A wyjechałam tylko na 4 miesiace. Chcialam wrocic i się pobawic, bo w
      Arabowie (gdzie obecnie przebywam) trzeba pościć jeżeli chodzi o dobrą muzykę.
      I znowu trzeba będzie wyjeżdżać do Poznania żeby sobie potańczyć :(. Przykre,
      że ludzie z mojego miasta nie doceniają dobrej muzyki.
      • tytt Re: Klub Sonobar przestaje działać 03.09.05, 13:24
        potrafia za to siedziec przed komputerem na forach i dyskutowac jakie toto
        miasto malo atrakcyjne i zacofane wobec innych..

        btw:nowy klub na miejsce sono ma byc miejscem ciekawym i wciaz atrakcyjnym-
        poczekajmy..
    • Gość: aneta Wladze powinny przyznac dotacje taki klubom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 14:53
      Wladze powinny przyznac dotacje taki klubom, zeby sie mogly utrzymac
      • tytt Re: Wladze powinny przyznac dotacje taki klubom 16.09.05, 15:08
        Gość portalu: aneta napisał(a):

        > Wladze powinny przyznac dotacje taki klubom, zeby sie mogly utrzymac

        brzmi to troszke jak science-fiction ale wystarczy spojrzec na politykę
        wrocławia by zrozumiec ze jest to nie tylko niemozliwe ale wrecz pozytywne w
        skutkach.. wroclaw przez 10 lat zmienil swoje oblicze diametralnie!! wladze
        konsekwentnie pomagaly tym, ktorzy na starówce walczyli o klimat i ruch poprzez
        dzialalnosc powiedzmy kawiarniano-pubowo-restauracuyjną.. patrzec i zazdroscic
        takich włodarzy..
        • Gość: ala Re: Wladze powinny przyznac dotacje taki klubom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 15:21
          Ciekawe skąd masz te informacje?
          • tytt Re: Wladze powinny przyznac dotacje taki klubom 16.09.05, 15:53
            kiedys obszerny artykul byl w newsweeku o wroclawiu, to przeczytalem..
            • Gość: ala Re: Wladze powinny przyznac dotacje taki klubom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.05, 16:06
              prosimy o konkrety.
    • Gość: cubism pracownicy nie dostawali kasy IP: *.telsten.com / *.telsten.com 16.09.05, 16:02
      klub fajny..ale znam też od innej strony..pracował tam mój kumpel przez jakis
      okres..w końcu odszedł jak wielu innych(nie zdziwiła was ta ciągła rotacja
      barmanów?!) i nie dostał wynagrodzenia..Sono wisi mu koło 1,5 tys .złotych!!
    • Gość: tt Likwiduje sie resztki kultury w miescie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.05, 09:47
      Likwiduje sie resztki kultury w miescie.
      • tytt Re: Likwiduje sie resztki kultury w miescie. 23.09.05, 11:04
        no coz istnieniu klubu sprzyja wielkosc aglomeracji i ze tak sie wyraze poziom
        emocjonalno-mentalno-estetycznego rozwoju jej mieszkancow.. w mniejszych
        miastach, gdzie brak chocby uproszcze rynku reklamy, pr, mediów, środowiska
        artstów, uniwersytetu z humanistycznymi kierunkami etc czyli umyslowych
        kreatorów tzw clubbing jest i bedzie marginesem,bo jest kulturą o pewnej
        specyfice, ktorej trzeba sie nauczyc, poczuć-wymaga zatem od umyslu potrzeby
        poznawczej, poszukiwan a nie bezpiecznego tkwienia w tym co zastane..potrzeba
        zatem specyficznej umyslowosci-bydgoszczanom wystarczy kredens i barka..
        przykre,ale nikogo nie chce obrazic!bron boze..mowie o zjawisku..

        tak czy owak w bdg ten margines ludzi jakis tam jest,a popyt nie lubi prozni-
        poczekamy..
    • Gość: nn A kto tam chodzil...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.05, 14:28
      A kto tam chodzil...?
      Nawiedzone panienki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka