radca
26.05.06, 13:36
Nie pomogł lekarz, ani pielęgniarki
Umierał tuż przy przychodni
Jerzy Wojnicki zasłabł tuż przed drzwiami grudziądzkiej przychodni
lekarskiej "Strzemięcin". Zmarł, bo ani widzący zdarzenie lekarz, ani wzywane
na ratunek pielęgniarki nie udzielili mu pomocy.
- Prosiłam pielęgniarkę, żeby wyszła, zobaczyła, zawołała lekarzy, a ona
tylko zadzwoniła po pogotowie. Tyle to i ja potrafiłam zrobić - opowiada pani
Jolanta, która jako pierwsza ujrzała co się dzieje. Akurat wychodziła z domu.
Mężczyzna przewrócił się kilkanaście metrów od przychodni. Z nosa leciała mu
krew. - Nie jestem lekarzem, nie wiedziałam jak pomóc - mówi kobieta.
Pobiegła więc do lecznicy. Myślała, że uratuje człowiekowi życie.
Świadkowie zdarzenia są zbulwersowani postawą pielęgniarek. I lekarza,
którego zauważyli, kiedy przyglądał się zdarzeniu, ale nie pomógł.
- Lekarz opuszczający budynek przychodni nie wiedział, że jest to zdarzenie
medyczne. W innym przypadku przystąpiłby do udzielania pierw szej pomocy -
tłumaczy Robert Pieczka, dyrektor przychodni "Strzemięcin".
Pan Wojnicki lekarskiej pomocy doczekał dopiero kiedy przyjechało pogotowie.
Rozpoczęto akcję reanimacyjną. Zmarł w szpitalu w ub. środę, 70 minut po
upadku.
To był jego pierwszy zawał. Jego żona jest przekonana, że mógł żyć. - Gdyby
tylko pielęgniarki, albo lekarz chcieli pomóc - płacze Elżbieta Wojnicka.
Robert Pieczka, dyrektor przychodni jest zdziwiony, że pielęgniarka nie
wezwała na pomoc nikogo z pracowników przychodni. Poproszona o wyjaśnienia
wytłumaczyła, że "osoba, która powiadomiła o wypadku nie określiła
precyzyjnie, że mężczyzna leży tuż przy ośrodku". - Pielęgniarka zorientowała
się, że zdarzenie ma miejsce tuż obok, dopiero gdy przyjechała karetka - mówi
dyrektor.
Pani Elżbieta czuje ból, żal, złość. W jej głowie wciąż tkwią słowa "Chcemy,
aby nie umierali ci, którzy mogliby żyć, gdyby system opieki zdrowotnej w
Polsce był sprawny". To motto przychodni lekarskiej "Strzemięcin".
- Szkoda, że nieprawdziwe - mówi.
Joanna Lewandowska
gp 26 Maja 2006
- gdzie sa teraz Ci - ktorzy tak mnie atakowali, gdy reagowalem na kazdy
przypadek nieudzielania pomocy czlowiekowi ?
Gdzie sa Ci - ktorzy tak wychwalali i zapewniali,ze lekarze ratuja zycie i
zdrowie ludzkie - za wszelka cene ?
... czy sa w stanie i maja ta odwage cywilna potepic takie osoby ?
radca