gindek
10.05.06, 20:28
Wysyłam jutro próbki do dr Kamirskiej.Jak Bóg da to dojdą przed weekendem.Boję
się też, że "materiał" do badania może dojść już jako bezużyteczny.W końcu
musi pokonać 300 kilometrów.Tak się zastanawiam...Dlaczego robicie badania u
lekarza, który jest weterynarzem?Czy nie ma "ludzkich" lekarzy w tym kraju,
którzy umieliby stwierdzić pasożyty?CZy któraś z Was także wysyłala próbki na
odległość?Może to jednak głupi pomysł? Wydam pieniądze, a może nic nie wyjść
właśnie ze względu na odległość.Może lepiej poprosić w jakimś laboratorium na
miejscu, żeby wzięli do analizy nie jedną, ale właśnie trzy próbki, tak jak dr
Kamirska?Przecież wtedy chyba będzie można coś stwierdzić. Czy chodzi o
sprzęt, o doświadczenie, czy o coś jeszcze innego.Dlaczego polecacie tą panią?