Dodaj do ulubionych

Katar, katar, katarek i znów katar...

07.02.07, 12:53
Nie wiem, czy to moje wyjątkowe szczęście do "wyjątkowych" schorzeń? Czy to
pewna norma?

Od początku. Od urodzenia mojego syna w maju borykamy się z katarem.
Mniejszym lub większym. A to wina lata, bo chłodniejsze wieczory, a to
przedszkole starszej siostry.
Ostatnio jednak już nie wytrzymałam. Posiew z wymazu z nosa u Kostrzeńskiej.
Wynik: Pseudomonas mendocina.

Aż Kostrzeńska zadzwoniła osobiście. Sama nie wie, czy to nie po raz pierwszy
ma TAKĄ bakterię!!! Oczywiście mail do naszj Dziuni. Jej odpowiedź: 4
przypadki opisane w publikacjach, każdy to zarażenie szpitalne.
Nasza reakcja: wszyscy posiewy z nosa. Czekamy na resztę wyników.

Ale co tu chcę napisać? Takie wnioski trochę dobitej mamy.
Ponieważ już usłyszałam, że ów katar może mieć podłoże "alergiczne" i to
wtedy popędziłam z posiewem... Trzeba się badać zanim cokolwiek zdecydujemy o
leczeniu. Mało tego trzeba się badać w dobrych labach. Nie tam, gdzie się
pytają co siać, tylko tam gdzie robią to najlepiej. Przecież w życiu nikt by
nie wpadł, żeby sprawdzić tę bakterię! A Kostrzeńska jak sieje to sieje "po
całości". No cóż tanie to nie jest. Ale to chyba lepsze od kosztów leczenia w
ciemno. Nie wspomnę o truciu "w ciemno".

No bo gdybym dostała wynik gdzie indziej, co by było? Ano bankowo byłoby
czysto, skoro nie ma gronkowców, bakterii kałowych.

Podjęliśmy decyzje o podaniu antybiotyków (nawet dwóch z grupy wrażliwych z
antybiogramu od Kostrzeńśkiej) - ale miejscowych, w kropelkach. Koszt póki co
leczenia groszowy. Sama nie wiem jakby to wyglądało bez tego posiewu? Wziewy?
Wyrzucanie kota? Kwiatków? Efekt leczenia już jest - katar zniknął.
Nie wiem czy wybiliśmy tego pseudomonasa mendocinę. Zrobię posiew kontrolny
za 2 tygodnie. Wcześniej nie ma sensu. Ale cieszę się, że nie wojuję w
ciemno. Cieszę się, że przynajmniej znam przyczynę.
Obserwuj wątek
    • sweet.joan Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 12:58
      Sigvaris, napisz mi ile tak pi razy oko kosztują te posiewy u Kostrzeńskiej. Po
      tym, co napisałaś (wcześniej też), chyba się zdecyduję na przebadanie tego
      kaszlu Młodego, bo mnie już jasny szlag trafia uncertain
      • sigvaris Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 13:01
        Zawsze 100 zł. Czy zlecisz wymaz z oka, z nosa czy gardła, czy posiew kału.
        Jeśli u nas nie będzie tej bakterii chyba skontakuje się ze szpitalem na
        Karowej. Tam gdzie rodziłam.. Już w szpitalu dziecku furczało w nosie.
        Powiedziano mi, że to "po oczyszczaniu dróg oddechowych" i że przejdzie samo.
        Ano jak widać nie przeszło.
    • patyska Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 13:01
      to tylko dowod na to, ze masz misje kochanienka wink jak tylko Jeremi wyzdrowieje
      (ach, przedszkole sad) to pedzimy do Kostrzenskiej badac co sie da (kupe badalam
      w niezlym ponoc sanepidzie na Hertzta, kiedys znalezli nam tam klebsielle).
      • sigvaris Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 13:04
        Qrcze, mam w nosie taką misję, z całym szacunkiem do forumowiczek.
        Nikt nie wie jak to leczyć...
        Ale przynajmniej mogę próbować, no to jedno mogę.
        • patyska Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 13:24
          no coz, w nosie par excellence wink))
    • agatekb1 Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 13:07
      popieram Cie w 100%!!!!!!!!!
      juz sie 'nauczylam' nie zgadzac sie na leczenie w ciemno bez badan

      u nas kaszel ktory na 100%byl alrgicznym wg alergologow i pediatrow okazal sie
      efektem pseudomonas aeruginosa i streptococcus pneumoniae w gardle
      i leczenie skierowane na te bakterie ten kaszel zlikwidowalo!!!
      wiem ze autoszczepionka jest kontrowersyjnym sposobem ale mysle ze lepsze to niz
      wszystkie wziewy,ketotifeny,zyrteki i inne takie ktore lekarze przepisywali a
      ktorych na szczescie nie probowalalm....

      zycze zdrowka dla rodzinki smile
      • 5_monika Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 13:11
        coś "prawie jak autoszczepionka" można zrobić w Sycowie z wymazu, lek w
        rozcieńczeniu homeopatycznym, ale do tego też trzeba mieć lekarza który to
        przeprowadzi.
        pozdr
        • sigvaris Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 13:25
          Z tą bakterią nie ma wogóle doświadczeń przy autoszczpionkach. Gdyby sprawa
          dotyczyła mnie.. ale tu chodzi o 8 msc dziecko.
          Na razie opanowaliśmy mam nadzieję stan zapalny, który był powodowany przez
          to "dziadostwo". Zielone gluty odeszły.
          Leczenie myślę, że powinno teraz skupić się na diagnostyce po tym pierwszym
          uderzeniu. Ale piszcie co wiecie, proszę. Każdy trop trzeba rozważyć.

          Dodam, że mamy też małe zmiany skórne nad okiem. Więc sądzę, że kolejnym etapem
          będzie też zeskrobek. Boję się, czy to się nie roznosi. Dziwne jednak, że tylko
          u młodego.

          • agatekb1 Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 13:29
            a moze zadzwonilabys do dr jezowej?
            moza ona cos doradzi...
            z tego co wiem ona zajmowala sie dignostyka u dzieci
            nawet jeje gabinet ma w nazwie mikrobiologia pediatryczna
            moza ona ma jakies doswiadczenie...
        • sigvaris Re: 5_Moniko 09.02.07, 15:36
          Jest jakaś możliwość zapytania mailowego o sposób leczenia?
          Prowadzą jakąś korespondencję, zanim się człowiek zdecyduje?
      • sweet.joan Agatekb1! 07.02.07, 13:14
        Czy mogłabyś mi napisać, jaki ten kaszel był?
        Mój syn od miesiąca kaszle. Do alergologa jeszcze nie poszliśmy. nigdy wcześniej
        z czymś takim się nie spotkałam.
        • agatekb1 Re: Agatekb1! 07.02.07, 13:16
          byl chyba mokry... ja sie nie znam na tym smile na pewno nie duszacy...jakby mial
          flegme, jakby cos mu sie odrywalo... nie wiem czy tak mozna opisac kaszel wink
          kaszlal zazwyczaj rano...
          kaszlal od ok 4m-ca
          • sweet.joan Re: Agatekb1! 07.02.07, 13:34
            Dzięki! U nas najpierw był suchy, potem jakby mokry, teraz już też sama nie wiem
            wink Najpierw był nocny po zaśnięciu, potem po wysiłku i zmianie temperatury,
            teraz ranny... Ech! I bądź tu mądry.
            • sigvaris Re: Agatekb1! 08.02.07, 10:39
              Sądzę, że "rodzaj" kaszlu nie ma tu znaczenia. Patrząc znów na to co mam "na
              własnym podwórku" - zależy ten stan od "fazy". Jeśli w danym momencie jest
              stan zapalny - kaszel może być mokry. Jeśli organizm trochę powalczył i stan
              zapalny się cofa - może to być inaczej (co u nas wcale nie było zwalczeniem
              samoistnym tych bakterii).
              U nas też raz były zielone gluty, raz woda z nosa. Pisząc już obrazowo. Sądzę,
              że to zależy od tego co się dzieje, a ten stan napewno się zmienia (sinusoida,
              raz lepiej, raz gorzej).
    • dziunia_f Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 14:00
      Super, ze leczenie przynosi skutek. Ja sobie mysle, ze moze to dziadostwo
      przywlekliscie ze szpitala po narodzinach Mlodego. Pseudomonasy szczegolnie
      ukochaly sobie srodowisko szpitalne, nic nie robia sobie ze srodkow
      dezynfekcyjnych i wiekszosci antybiotykow. Uwielbiaja wilgotne srodowisko,
      gdzies przy rurach, odplywach, klimatyzacji. Mozliwe, ze jak Mlodego
      odsluzowywano po porodzie, to przez ten ssak dostal ta bakterie? Oczywiscie to
      tylko moje dywagacje... W kazdym badz razie znalezisko niebywale.
      I powiem Ci, ze ja za swojego Tyma musze sie tez wziac pod katem wymazow. Objawy
      podobne co u Twojego Mlodego, katary, ktore przeciagaja sie w nieskonczonosc i
      maja powazne konsekwencje-raz zapuchniete oczko i pobyt w szpitalu pod
      kroplowkami z antybiotykiem, teraz wlekace sie juz drugi tydzien zapalenie
      ucha... Widzisz, chyba z podobnymi problemami sie borykamy. Najpierw lamblie,
      teraz bakterie... Echhhhh. Sciskam mocno.
      -------
      Everything comes to one who waits!
      • jasieczek.z Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 07.02.07, 16:10
        No u mnie to samo. Od urodzenia katar w nosie. Taki co nie leci ale furczy i go
        słychać szczególnie gdzy coś zjada. Też go miał już w szpoitalu i jak zrobiłam
        badania tzn. wyzmaz to wyszedł gronkowiec obfity wzrost i klebsiella pneumoniae
        1 bardzo obfity wzrost ale jakoś nikt do tej pory nie chce mi nic dac na to
        świństwo i mój mały męczy się już 9 miesiąć. Co wy na to ? A Ty Dziunia co na to ?
        • sigvaris Re: Jasieczku 08.02.07, 10:43
          A ciekawa jestem co jest argumentem? No bo chyba nie to, że to naturalna flora
          bakteryjna w gardle???
      • sigvaris Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 08.02.07, 10:42
        Nie wiem czy przynosi skutek Dziuniu. Dziś rano był kaszel. Taki szcekający
        kaszel po nocy. Kropelek już nie podajemy. Czekamy na te 2 tygodnie. Zrobimy
        badania. Pewnie tym razem z wymazem z gardła.
        Nie spodziewam sie zbyt wiele po antybiotykach. Obym sie myliła.
        • jasieczek.z Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 08.02.07, 12:21
          Wiesz co zupełnie nie wiem co jest argumentem. Bo nawet pokazałam te wyniki dr
          M. i ona też wogóle nie chciała na nie zwrócić uwagi. Powiedziała że nie leczy
          się gronkowca. A o tej drugiej bakterii zupełnie nic nie wspomniała. Ale jak
          będę w marcu u dr M to już nie popuszczę.
          • kasinekg Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 09.02.07, 14:59
            sigvaris, a jak się robi ten posiew z noska? Mam iść z dzieckiem do tej p.
            doktor i ona pobierze? Moja córka ma 5,5 miesiąca i ciągle katar i kaszel,
            alergolog stwierdziła, że to nie przeziębienie tylko alergiczny nieżyt nosa,
            ale chyba zrobię badania w kierunku bakterii.
            • sigvaris Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 09.02.07, 15:12
              Nam Kostrzeńska dała wymazówki transportowe, żeby nie targać tam Dzidka (8,5
              msc). Ale ręce mi się trzęsły jak to robiłam - nawet zgodnie z pouczeniem.
              Wiesz zawsze jest ryzyko, że tą pałeczką wymazówki przejedziesz gdzieś po
              skórze i zbierzesz co nie potrzebne.
              Ale można to zrobić samemu, no można, najlepiej z pomocą. Ktoś musi przytrzymać
              dziecko.
              Poza wymazówką musisz mieć jeszcze sól fizjologiczną. Nią namaczasz ten wacik
              wymazówki, zbierasz wszystko z jednej i drugiej dziurki i wkładasz do drugiej
              części wymazówki, która jest żelowa. Zakręcasz. Wieziesz.
              Gorzej pewnie jest z wymazem z gardła. To robił mój mąż u córki (2.5 l) - jemu
              jakoś poszło przy odrobinie dobrej woli dziecka.

              Jeśli nie dasz rady - Kostrzeńska robi to oczywiście sama. Tylko wtedy wiadomo,
              dziecko ma przejażdżkę.
          • sigvaris Re: Katar, katar, katarek i znów katar... 09.02.07, 15:14
            Jasieczku, wiele M. zawdzięczam. Ale jakoś nie popędziłąm z moimi dziećmi do
            niej teraz. Ona co do bakterii ma chyba trochę inne podejście niż moje laickie
            wyobrażenia o tym.
            M. generalnie chyba specjalizuje sie w pasożytach i tu na tym polu chyba nie ma
            lepszych w Polsce. No ja nie znam. Ale co do bakterii - to mam mieszane uczucia.
            • sigvaris Re: 2 odsłona 13.02.07, 22:11
              Starsza córka też ma pseudomonas mendocina.
              Wniosek: zawsze trzeba się badać rodziną. I dotyczy to NIE TYLKO pasożytów.
              Cóż da leczenie młodszego syna, kiedy on w każdej chwili znów może się zarazić?
              No to teraz ja mam doła. Podwójnego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka