Miałam troszkę więcej sił. Cewnik zdjęli mi następnego dnia. Tak samo wenflon. Po operacji mam cztery dziurki w brzuchu. Jedną w pępku i trzy w dole brzucha. Na drugi dzień po operacji dostałam wypis do domu i zwolnienie lekarskie na 30 dni. Nie odczuwam bólu. Nie biorę żadnych środków przeciwbólowych. Szybko się męczę ale nie chce leżeć za dużo.
Praktycznie bezproblemowo na drugi dzień funkcjonowałam. Brzuch trochę "ciągnął", ale nawet nie potrzebowałam niczego przeciwbólowego. Mam wysoki próg bólu, może to dlatego. W każdym razie do spokojnego przeżycia.
Po histeroskopii lekko boli brzuch jak na okres i lekko krwawi.
Miałam dwie, w odstępie 4 tygodni. Przy pierwszej łyżeczkowanie, przy drugiej wycięcie 3 mięśniaków i ablacja. To jest kompletny pikuś. Przed południem zabieg z narkozą, po południu w domu, wieczorem spacer. Ból brzucha po zabiegu trwał godzinę i zniknął po jednej tabletce przeciwbólowej.
No, całkiem świeża sprawa, babka 3 tygodnie z tym martwym płodem chodziła, bo jej nie chcieli zrobić jak ludzie łyżeczkowania (a kiedyś był to standard) - dają co najwyżej tabletki na wywołanie poronienia i dokładnie tak samo - płód ląduje w wc. Bo jak czujesz parcie i ból w dole brzucha, to pierwszy odruch jest taki, że musisz do toalety.
Twoje własne dziecko. > Odpowiadasz na pytania "jakie imię dzidziusia", sąsiadki wpadają w zachwyt prze > d blokiem i dotykają brzucha. Znikasz z życia, z pracy, chcesz zniknąć ze świat > a. Psychiatra zwiększa dawki leków, żebyś mogła spokojnie przespać choć kilka g > odzin. > Albo taka historia: trisomia 13, zespół Pataua.
Odpowiadasz na pytania "jakie imię dzidziusia", sąsiadki wpadają w zachwyt przed blokiem i dotykają brzucha. Znikasz z życia, z pracy, chcesz zniknąć ze świata. Psychiatra zwiększa dawki leków, żebyś mogła spokojnie przespać choć kilka godzin. Albo taka historia: trisomia 13, zespół Pataua. Brak skóry głowy, przepuklina, cyklopia, rozszczep podniebienia, drgawki, wada nerek, wada serca, rokowania: pół roku życia w niewyobrażalnym cierpieniu.
myśl, świadomość ze dziecko (w trakcie ciąży) odchodzi bo taki był własnie plan -jego i nasz - ze my tak ustaliliśmy oboje, co do minuty, sekundy, bo chciało doświadczyć jak to jest być w brzuchu matki przez nie mniej nie więcej niż dokładnie 5 miesięcy, jak to jest być w tym czasie kochanym, noszonym, (lub mieć inne doświadczenia) i przeżyć nie urodziny a konkretnie poronienie. bowiem wszystkie przeżycia są 'tam' potrzebne, nie tylko te co dla nas wydaja się dobre.
mamacoreczki tak podeszliśmy 3 miesiące po łyżeczkowaniu, z czego na miesiączkę czekałam ponad 50 dni wiec właściwie podeszłam po pierwszej miesiączce po łyżeczkowaniu, ale były to pełne 3 miesiące...uważam że to za wcześnie, mogłam poczekać na pełne 3-4 cykle po zabiegu....a najlepiej 6 Moje cykle po lżeczkowaniu były rozregulowane, plamiłam, brzuch mnie bolał okropnie, jajniki ,dopiero po 6 miesiącach było lepiej.....jak nie masz łyżeczkowania to 1-2 cykle wystarczy odczekać... ja bym po 1-2 tyg poszła jeszcze na usg i sprawdziła czy wszystko sie ładnie oczyściło......
Zapomniałabym - miałam problemy ginekologiczne. Wykrwawiałam sie. Kilka razy łyżeczkowanie. Możesz mi wierzyć lub nie ale ból jajnika z torbielą o wymiarach męskiej pięści jest trudno mi nawet znaleźć słowo. Przez wykrwawianie sie ciągła anemia brak żelaza we krwi. Pisałam o tym tez i tutaj.
U Ciebie jakieś inne przeszkody, żebyś mogła wcześniej podejść? Zrostami się nie przejmuj pamiętam jak mi mój opowiadał co tam u mnie w brzuchu było to powiem Ci że był przerażony, ja mam macice w masywnych zrostach z jajnikami i jelitami, jak miesiączkuję to umieram z bólu...podczas cc słyszałam jak lekarka mówiła do innego lekarza że ja to chyba cudem zaszłam w ciążę patrząc na to co mam w brzuchu...
Miałam stres, bo córka spadła w szkole ze schodów i miała lekkie wstrząśnienie mózgu. Po powrocie do domu zaczął pobolewac mnie brzuch, wzięłam profilaktycznie nospe i położyłam się. Jak wstałam do łazienki było niewielkie krwawienie, więc od razu do szpitala. Na USG wyszły dwa krwiaki, jeden oproznil się na zewnątrz idlatego krwawienie, a drugi miał się opróżnić lub wchłonąć.