Nie mam pojęcia, gdzie podejrzana pracowała, ale jeśli nawet w prywatnej klinice - to jak najbardziej są takie, które zajmują się porodami. Ale nie zajmuje się tym z całą pewnością patomorfolog. Który bada ciała lub szczątki martwe. Więc najprawdopodobniej były to płody lub szczątki po naturalnych poronieniach ponieważ głównie takie bada patomorfolog (w celu ustalenia przyczyn poronienia, wad genetycznych itp).
Jednak nie tylko pacjenci przywiązują nieadekwatnie dużą wagę do wyniku badania D-dimerów wykonanego bez konkretnej przyczyny. Dr Barchnicka mówi, że zdarza się, że np. lekarz pierwszego kontaktu zaleca leki przeciwzakrzepowe jak np. heparyna lub aspiryna, kierując się tylko wynikiem tego badania, pomimo nieobecności niepokojących objawów i braku dodatkowych badań (jak USG Doppler lub tomografia naczyń)
Co do ilości mylisz się, niestety. „Około 60% zarodków poronionych samoistnie w I trymestrze ciąży ma aberrację chromosomową (w badaniu techniką mikromacierzy jest to nawet ponad 70%), najczęściej zmianę liczby chromosomów – zwykle trisomię. Szczególnie często jest spotykana trisomia 16 . Większość trisomii autosomalnych jest wcześnie letalnych i nigdy nie obserwuje się ich u dzieci żywo urodzonych.
Moje dzieci o ciąży dowiedziały się po badaniach genetycznych. Musiałabym na głowę upaść by spowiadać się 10 latce z planów prokreacyjnych lub dzielić się historiami o poronieniu lub aborcji siostrzyczki, jeśli okaże się, że ma wadę genetyczną.
yenna_m napisała: > > Tak sie zastanawiałam, ktory gin w Polsce, ktora poradnia, wreczylyby babce pud > elko na płód? > No przecież raczej żadnen, biorąc pod uwagę dostęp do lekarza i jakość usług św > iadczonych w PL, szczególnie w malych miejscowosciach. >...
Ile tych chorób badaliście i gdzie? Serio pytam, bo po poronieniach nawykowych byłam skierowana do poradni genetycznej i chętnie dowiem się gdzie i ile kosztuje przebadanie się na nosicielstwo na wszystkie tego typu choroby... -- "Polska chroni życie od poczęcia, aż do w lesie zamarznięcia" Andrzej Rysuje
Rosła natomiast liczba ujawnionych przypadków łamania praw pacjentek. Przypomnę tylko te najgłośniejsze. 1999. Barbara Wojnarowska miała już syna z rzadką chorobą genetyczną, hipochondroplazją, gdy zaszła w drugą ciążę. Ordynator łomżyńskiego szpitala odmówił jej skierowania na badania prenatalne, oskarżając przy okazji, że wymyśliła sobie chorobę, by pozbyć się kolejnego dziecka.
Przede wszystkim 2 poronienia pomiedzy pierwszą, a drugą ciążą, o których mój lekarz wiedział, ja dopytywałam czy nie zleci mi badań genetycznych skoro dzieje się to co się dzieje, ale stwierdził, że dopiero po 3poronieniach zleca się badania genetyczne i są one wtedy bezpłatne.
To trzeba też podkreślić. PGD to tylko opcja, większość zarodków transferowanych jest bez wcześniejszych badań. Na diagnostykę decydują się pary, które już wiedzą o obciążeniu genetycznym- mają już chore dziecko, obciążenie rodzinne czy wielokrotne poronienia za sobą.
paskudek1 napisała: > Dramatika czy są jakieś wiarygodne badania Potrzebujesz badań aby sprawdzic czy pada deszcz? Nieprzypadkowo niektóre choroby genetyczne powodują niepłodnośc, bezpłodność, poronienia. To samoregulacja natury zapobiegająca przekazywaniu chorób na następne pokolenia, część procesu ewolucyjnego.