Ależ zgadzam się! Może nie dla wózkowicza (chyba, że takiego w spacerówce) to świetna okazja do treningu zachowań społecznych! "Zobacz, wszyscy czekają, my też musimy. Nie ma tak, że wszystko od razu dla ciebie. Ale jeśli spokojnie poczekamy, to za chwilę, jak przyjdzie nasza kolej, kupimy pyszne
i to nie zawsze da się z matematyczną precyzją określić co dla kogo jest lepsze w praktyce, np. jaki samochód do szybkiej jazdy, do ścigania się, albo jaka spacerówka dla dziecka. Najważniejszy jest podmiot, który będzie z obiektu korzystał. To jego subiektywna ocena ma znaczenie największe. A
fogito napisała: > Spacerówki to jakby widujemy na spacerach…. Sklepy, centra handlowe, parki. Tam szukaj No i właśnie piszę, że nie widziałam zachowań o jakich ty piszesz wśród matek z wózkami. Raz napisać, nie wystarczy? > A organicznie to ja nienawidzę głupich ludzi. Głupich
Kto ma i jakie opinie macie. Obecnie mam 2 kołowy do ciągnięcia, lecz po jakimś czasie odczuwam bol bioder lewego prawego . Czy taki wozek zakupowy do pchania jak spacerówka 4 kołowy jest godny polecenia dla osoby z problemami rownowagi ,czy stawów., ? Są też dla starszych jak chodzik majacy
Ale za to widzisz jakiego teraz masz wspaniałego, mądrego synka. Nr 2 też będzie świetnym rozmówca, szybciej niż Ci się wydaje☺. Ja mam małe dzieci i cały czas zagracona przestrzeń , można przywyknac ☺ Moje dzieci też były ok, to moje schizy kazaly mi mieć dziecko na oko w kolysce gdy brałam
osobnikiem o jakim w życiu slyszałam. Dlatego "dreszcze" jakie odczuwam przed tym dzieckiem, są nieziemskie - wiem, że historia się nie powtórzy, ja jestem starsza o 10 lat i rozstąpią się przede mną bramy macierzyńskiego piekła. 🤣 Ja to naprawdę przeczuwam. :D U mnie średnio, brzuch ciągle mnie boli
to jednak obciążenie dla organizmu Potem - wózek, nóżki, jeździki, hulajnogi, lekka spacerówka, ostatecznie jakieś nosidło/chusta (pisze "ostatecznie" bo zaletą każdego wózka jest to, ze da się nim wszystko wieść. Przy chuście nosisz i rzeczy , i dziecko. Szkoda kręgosłupa) Poradzisz sobie świetnie
umi napisała: > Daniela pisze glupoty tu. A jakie? Że dziecko nie jest przywiązane do psa? A jak.mianowicie to przywiązanie okazywało do tej pory. No to do tej spacerówki z piwnicy też jest "przywiązane". Że matka wychowuje dziecko kiepsko pod tym względem? A to jest dobre
Żeby tylko rowerek.. dwa lata temu jakimi się rozpieprzyła spacerówka na dziurawych, włoskich chodnikach szwagierka mi pożyczyła spacerówkę, którą o 7 lat trzyma w piwnicy :p pod osłoną nocy, żeby córka nie widziała, bo się nie zgadza.
nigdy nie było to dla mnie ułatwienie, a dołowało mnie totalnie, bo co to za obciach, żeby on wiedział lepiej co i jak, i ta naturalność z jaką podchodził do niemowlaka mnie wręcz onieśmielała. A Mały nonstop na mnie wisiał, w gondoli darł się w niebogłosy, wszystko było wielkim wyzwaniem. Karmienia nie
n > iż ich rodzice i dziadkowie To też prawda. Niekoniecznie jest to dobre (to podłączenie do smartfona), ale taka jest prawda i chyba nikt temu już nie zaprzecza. Nietrudno zobaczyć malutkie dziecko w spacerówce z telefonem w rączce. Ze starszymi jest już tylko gorzej, więc ta nagła troska
Wszystko zależy od egzemplarza jaki ci się trafi i od tego czy potrafisz wymóc na partnerze/mężu pomoc. No i oczywiście od tego czy kp czy mm U mnie pierwsze dziecko, koszmar przez pierwsze 1,5 miesiąca. Kolki, sen tylko na spacerze, noszenie. Nie przespał ciurkiem godziny nawet. Na szczęście mąż