Dodaj do ulubionych

Matka z wózkiem…

17.04.25, 12:22
Popularna dosyć lodziarnia godzina 12. W kolejce może 3 osoby ale pracownicy znani z wolnych ruchów więc przesuwa się powoli.
Na koncu ogonka stają dwie matki z wózkami. Nie rusza się to i dziecko zaczyna buczeć. W końcu jedna mówi „ chrzanić ten wafelek” i odchodzą rzucając ze nikt matki z dzieckiem nie przepuści.
Ematki puściłabyś? Patrzyłam z ławki moim zdaniem ci ludzie w kolejce nawet ich nie zauważyli.
Obserwuj wątek
    • 00zxc00 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:30
      A z jakiej okazji miałabym przepuszczać?
      • 00zxc00 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:31
        Jeszcze pewnie chciała wydębić darmowy wafelek dla dziecka. Niech sobie kupi w biedronce.
    • kulawekolano Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:31
      ichi51e napisała:

      > Popularna dosyć lodziarnia godzina 12. W kolejce może 3 osoby ale pracownicy zn
      > ani z wolnych ruchów więc przesuwa się powoli.
      > Na koncu ogonka stają dwie matki z wózkami. Nie rusza się to i dziecko zaczyna
      > buczeć. W końcu jedna mówi „ chrzanić ten wafelek” i odchodzą rzucając ze nikt
      > matki z dzieckiem nie przepuści.
      > Ematki puściłabyś? Patrzyłam z ławki moim zdaniem ci ludzie w kolejce nawet ich
      > nie zauważyli.
      >
      >

      Matka z wózkiem nie jest uprzywilejowana.
      Zwłaszcza w lodziarni.
    • ritual2019 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:31
      Trzy osoby to gdzie ten ogon? Matki z dziecmi odeszly to ich sprawa. Dlaczego ktos ma ich przepuszczac?
    • gru.u Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:36
      Jakby poprosiła to bym przepuściła ale nie widzę powodu żeby się wyrywać
      • bona.sforza Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:44
        Tak samo.
        Z drugiej strony, od wczoraj ma dziecko? Albo się przyzwyczajasz, albo masz sposób na odwrócenie uwagi. Tak czy inaczej, powinna mieć jakąś strategię przetrwania, bo inaczej umrą z głodu.
        • gru.u Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:58
          Z braku lodów raczej nie
          • bona.sforza Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:00
            No, ale co zrobi w spożywczaku??🤔
            Też wyjdzie?
            • gru.u Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:10
              Zrobi zakupy z płaczącym dzieckiem i tyle. Natomiast może nie chcieć stać z płaczącym dzieckiem bo rzeczy niekonieczne
              • hanusinamama Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 12:01
                Nie musi wtedy komentowac, że nikt nie przepuścił.
    • lauren6 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:38
      Ło panie, za kilka lat panie nie przeżyją, gdy wraz z innymi matkami bombelków będą musiały stać 20-30 minut w kolejce po bilety na film Minecraft big_grin
      • gru.u Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:39
        Po co stać po bilety na film jak można kupić przez internet?
        • lauren6 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:56
          Żebyś mogła zadawać głupie pytania 🙄

          W internecie nie zapłacisz voucherami.
          • gru.u Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:00
            Nie ma przymusu płacenia voucherami jak ktoś nie chce stać w kolejce
            • gryzelda71 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:15
              Lubisz takie przepychanki a po co, a czemu ....
              • lauren6 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 18:23
                Próbuje być złośliwa, ale na te podgryzania nie da się patrzeć inaczej niż z politowaniem.
            • eliszka25 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:29
              Nie ma też przymusu kupowania lodów czy tam wafelków do lodów, jak się nie chce stać w kolejce. W tym celu nie trzeba rezygnować z jedzenia lodów. Do mnie przywozi miły pan co drugi wtorek zawsze o tej samej godzinie.
          • spirit_of_africa Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 18:31
            Oczywiście ze zapłacisz. Wiekszosc firm obsługujących benefity pracownicze i kin już od lat oferuje taka opcje
            • lauren6 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 07:06
              Tak, na teatry i niektóre kina. Nie na wszystkie.
    • gryzelda71 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:38
      Chrzanić wafelek umiała donośnie powiedzieć, a czy przepusci mnie pan, pani nie?
      • nenia1 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:43
        Dokładnie, to jest niestety częste. Ludziom jakoś łatwiej wyrazić złość, wkurzenie niż o coś poprosić.
        • jdylag75 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 19:23
          W powietrze przeważnie. Poszła bo widać nie zależało jej jednak
      • babcia47 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:35
        Dokładnie. Nigdy nie odmawiam nawet gościowi z dwoma piwami gdy ja miałam wózek z górka bo po co ma czekać a ja za ten czas na spokojnie się wypakuje. Zresztą w takiej sytuacji specjalne z przodu zostawiam kawałek miejsca i gdy podchodzi ktoś z kilkoma produktami to proszę by przeszedł przodem. Ja wolę sobie na spokojnie posegregować zakupy bo wtedy sensownie je spakuje i rozpakuje już w domu od razu w odpowiednie miejsca. Jednak faktycznie człowiek pochłonięty sobą może nie zauważyć matki z dzieckiem czy ciężarnej a wystarczy poprosić. Ja widzę powód by przepuścić nawet gdy mam mało zakupów bo tak zostałam wychowana i mnie tak kiedyś traktowano
        • nick_z_desperacji2 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 15:12
          Ja tak często puszczam młodsze nastolatki z chipsami czy batonikiem. Oni autentycznie głupieją, jak ktoś jest dla nich miły zamiast gderać, że powinni ustąpić, przepuścić, wypuścić i ogólnie przeprosić, że żyją big_grin Niestety, wiele osób z grup, powiedzmy, uprzywilejowanych uznaje nastolatki za niższy gatunek, a bycie miłym grozi rozwydrzeniem bachora.
          Za to raz widziałam akcję, która mnie nauczyła, żeby uważać, kogo tak przepuszczam. Stoi chłopak z małymi zakupami, starsza kobieta trzymająca jeden sok, za nimi ja. Chłopak spojrzał i mówi (głośno i wyraźnie): jak Pani ma tylko sok, to proszę. Baba przechodzi (dziękuję przez gardło nie przeszło) kładzie sok i z zaczyna wypakowywać nabity do granic możliwości dwukołowy wózeczek. Chłopak miał może 1/4 tego i sądząc po minie szybko kolejnej biednej staruszki nie przepuścił tongue_out
    • mabel_mora Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 12:50
      Tak, może stanąć za mną, jeżeli reszta kolejki nie ma nic przeciwko.
    • ruscello Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:03
      Zwykle w takiej kolejce stoję ze swoim dzieckiem, więc nie widzę powodu, by przepuszczać inne.
      • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 21:58
        A ja widzę, moje dziecko jest już starsze od wózkowicza, nauka cierpliwości jest u niego na dalszym etapie niż u dziecka 1-3. To świetna okazja by nauczyć je bezinteresownej uprzejmości, grzeczności, empatii względem malucha i jego matki, a jakbym dłużej pomyślała, to coś bym jeszcze dołożyła do listy korzyści z przepuszczenia malucha ☺️
        • iberka Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 07:05
          Hmmm, że młodszym się ustępuje? Że puśćmy, bo zacznie płakać? wink
          • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 12:44
            Tak, że szanujemy macierzyństwo, bo potem nikt w tym durbym kraju rodzic nie chce jak zewsząd dziadersy wszystkim oburzone
        • gryzelda71 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 07:17
          Tak, świetna nauka czytania w myślach. Dlatego potem panie oburzone, bo nikt nie wyczytał, że chciały kupić poza kolejką.
        • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 07:58
          Ależ zgadzam się! Może nie dla wózkowicza (chyba, że takiego w spacerówce) to świetna okazja do treningu zachowań społecznych! "Zobacz, wszyscy czekają, my też musimy. Nie ma tak, że wszystko od razu dla ciebie. Ale jeśli spokojnie poczekamy, to za chwilę, jak przyjdzie nasza kolej, kupimy pyszne lody. O, zobacz, tu masz autko/książeczkę/maskotkę. Albo teraz ci powiem jakie są smaki i wybierzemy te najpyszniejsze?". Tu jedyne czego mamusie "nauczyły" dzieci to fakt, że cały świat powinien im ustępować, a jak nie to mega foch i cały świat jest podły!
          • tanebo0001 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 08:06
            A nie lepiej trenować empatię dla SŁABSZYCH?????????????
            • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 08:20
              A dlaczego mamunie podczas popołudniowego spacerku w lodziarni zaliczasz do "SŁABSZYCH"? Co jest w nich takiego, że nie mogą postać góra 10 minut po lody bo je szlag trafi?
              • gryzelda71 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 08:22
                Jak znam życie, te lody, czy wafelki miałyby od razu, hdzy zapytały o taką możliwość.
                • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 08:28
                  Wcale nie wykluczone.
                  Ale:
                  1. Szmytka uważa, że ta sytuacja to mogła być nauka uprzejmości i grzeczności wobec malucha. No otóż: może i mogła. Ale z reakcji mamuń wyszła nauka, że jeśli świat nie bije pokłonów bejbisiowi to świat jest wredny, zły i do zmiany. A nie, że czasem warto POPROSIĆ.
                  2. Na co Tanebo się zabulgotał, o ćwiczeniu empatii dla słabszych. Więc pytam uprzejmie, dlaczego i na jakiej podstawie zalicza nafochowane i zrzędzące mamunie do "słabszych"?
                  • gryzelda71 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 08:30
                    Tanebu przepuszczający mamusie ...
                    • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 08:32
                      Tiaaa... big_grin
                  • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 12:50
                    Aleś ty zwyczajnie głupia. I krzycząca ja ją ją, egoistyczna. Trzeba poprosić. A co by ci się stało, jakbyś zwyczajnie sama zaproponowała przepuszczenie? Tak zwyczajnie, z grzeczności, że współczucia że zaraz dzieciak bedzienpiszczal i z radości że to już za tobą, bontwoje odchowane? No nie, bo jak to tak, ciebie trzeba poprosić, oczywiście w myślach nie czytasz i się nie zniżysz do niczyjego poziomu, bo wszystko to walka i trzeba być gorą
                    • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:19
                      Sorry, Szmytko, ale ściągnij cugle, bo się zajuszasz i jedziesz ad personam zamiast ad rem, a to chamstwo. Nie, nie napiszę ci, że jesteś chamska (jak ty o mnie, że jestem głupia i egoistyczna).
                      Otóż wyobraź sobie, że nie mam wróża Macieja w znajomych na fejsie i nie lampię się jak sroka w gnat w cudze wózki. Stojąc w kolejce zwykle czytam, więc po prostu nie zauważyłabym, że ktokolwiek za mną stoi, obojętnie matka z wózkiem, inwalida wojenny czy osiłek w dresach z paskami.
                      A te durne babska zamiast mantyczyć na podłość i chamstwo mogły zwyczajnie ruszyć paszczą i poprosić o przepuszczenie - zapewne wówczas spokojnie w pierwszej kolejności kupiłyby te wafelki dla bejbisiów i nie byłoby tematu.
                      I dla jasności - nigdy nie oczekiwałam ustępowania mi miejsca, przepuszczania w kolejce itd. Owszem, traktowałam to jako bardzo miłe, ale NIE OCZEKIWAŁAM, a tym bardziej nie żądałam. Natomiast, owszem, bywało (kompletnie niezależnie od dziecka), że np źle się czując poprosiłam o ustąpienie miejsca w autobusie/tramwaju i jakoś nigdy nie było problemu. Ale artykułowałam moją potrzebę grzecznie i jako prośbę, a nie demonstrowałam światu urazę, że nie czyta mi w myślach.
              • kotejka Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 09:03
                No otoz. Dziecko w wozeczku zasadniczo jest w dobrostanie, nic mu sie nie dzieje, a matka nie dzwiga. Ze swoim komfortowym wozeczkiem na macierzynskim godzinami spcerowalam i zalatwialam sprawy. Dziecku jest dokladnie obojetne czy stoi za wafelkiem, czy w parku z mama. Co innego kobieta w.ciazy, ona brzucha do wozka nie wlozy, ale i wtedy mozna przemowic, skoro to nie kasa pierwszenstwa.
                • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 12:52
                  Ale nie jest jeszcze na tyle rozumne, by rozumieć, że trzeba poczekać, by być cierpliwym i nie piszczeć, bo dzieci mają różne charaktery, tak jak doroslibi jednemu nic nie jest, a inne swiruje jak za długo kisinpostac w jednym miejscu. I tak, z wiekiem mu to przejdzie, ale to jeszcze nie ten etap, wiec można zaproponować przepuszczenie, choćby dla własnej wygody, by tego piszczenia nie musieć słuchać.
              • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 12:47
                Ustępujesz dziecku, bo to oni będzie marudzić i płakać, a nie jego matka. To jest w nim słabszego, że ono fizycznie jest słabsze z racji wieku i z tej samej przyczyny nie odroczy przyjemności czy potrzeby bo jest na słabszym etapie rozwoju psychicznego. Ale może nie, skoro dorosłej babie trzeba tłumaczyć co jest słabszego w dziecku do lat 3 (zazwyczaj do tego wieku wozi się dzieci w wozku)
                • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:04
                  Ale dziecko nie stoi w kolejce po artykuł pierwszej potrzeby. Zeżarcie lodów/wafelka w południe to NIE JEST warunek spokoju. Nie ma żadnej logicznej racji, by słać się do stóp mamuniom tylko za to, że się zechciały rozmnożyć. I nie dziecko zrzędziło, ze mu nie ustąpili, tylko nabzdyczone mamunie, które jakoś mielić gębą z narzekaniem umiały, ale już ruszyć tą samą gębą, żeby POPROSIĆ o przepuszczenie - to ujma na honorze jednej z drugą!
                  Że dziecko jest słabsze - to oczywiste, ale jak wydedukowałaś, że stanie w lodziarni to była decyzja wózkowanego malucha - nie wiem... I o ile w pełni rozumiem ustępowanie słabszym w sytuacjach ich POTRZEB, o tyle już nie w przypadku fanaberii. I tak, siedząc w tramwaju nie ustąpię miejsca mamusi wózkowego dziecka, nawet jeśli maluch robi cyrk, bo "musi" patrzeć przez okno. No, nie musi, chociaż chce. A maluch siedzi w wózku - jeśli mu ustąpię - to ja będę musiała stać. Rachunek jest prosty. I niech mamusia zamiast kwęczyć, że chamstwo nie ustąpi - wyjaśni dzieciątku, że nie, tym razem nie powygląda przez okno i koniec, kropka.
                  • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:20
                    Generalnie maluch w ogóle nie jest decyzyjny. I to ma być orzeszkoda, by nie.przepuscic? Dla.malucha lody to nie art pierwszej potrzeby, ale dla innych kolejkowiczów już tak? 😆 po cokolwiek bym stała i zauważyła, że dziecku się dłuży to czekanie, to bym.puscila. nawet dla własnego.swietego spokoju, by.postac 5 minut dłużej ale w ciszy, a nie wśród pisków i darcia japy.
                    • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:37
                      Inni kolejkowicze nie żądali przepuszczenia i nie pomstowali, że chamy ich nie przepuszczają.
                      Zasadniczo jeśli bym się nie spieszyła to MOGĘ przepuścić. Ale jeśli ktoś ode mnie tego "żąda" bądź zaczyna na mnie psioczyć - to budzi się we mnie odruch "A chała!". Już ci wyjaśniłam, że zapewne bym nie zauważyła, bo w kolejce czytam. I jest mi bardzo dokładnie obojętne, że za mną w wózku marudzi dzieciak, piszczą nastolatki czy cokolwiek. Gdyby wspomniane w wątku mamunie odezwały się z prośbą o przepuszczenie - zapewne nikt by im barykad nie budował, ludzie z zasady są życzliwi, więc GDYBY się odezwały - pewnie swoje wafelki kupiłyby bez kolejki. Ale WOLAŁY pierw stać bez słowa, a potem złorzeczyć, że chamstwo. No, chyba tylko ich...
                  • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:23
                    Chyba, że usiadłaś na miejscu dla.matki z dzieckiem 😎
                    • iberka Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 15:42
                      Z dzieckiem na ręku, bo z dzieckiem w wózku nie ma tu zastosowania.
                      Okrutnie się zacietrzewiłaś smile
        • hanusinamama Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 12:04
          Moje w wózku akurat nie robiły problemów, czemu miałby mnie przepuszczać ktoś.
          Jak dziecko z tych niecierpliwych to można poprosić.
    • arabelax Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:04
      nie
    • mava12 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:15
      miałam podobne zdarzenie. Co prawda sklep z pieczywem, dosyć popularny w okolicy, kolejki zazwyczaj są.
      Kilka osób w niej i na końcu staneła matka z dzieckiem w wózku. Dziecko spało. Mamusia (młode dziewczę) spytała ostatniego człowieka w kolejce, czy ją przepuści. On sie zgodził więc mamusia polazła na początek kolejki, chcąc wejść do sklepu (sklepik nieduży, kolejka zwykle na zewnątrz). Pierwszy, starszy facet, w tej kolejce całkowicie ją zlekceważył i wszedł do sklepu. Dziewczę cos tam pod nosem zaczęło smędzić więc ja, druga w kolejce, powiedziałam mamusi, że jednak powinna spytać o zgodę osoby z początku kolejki a nie ostatnią osobę w niej. Wtedy mamusia odpaliła się na dobre i z dąsem "tooo nieeeech pani wejdzie". Nie chciałam z bździągwą dyskutować więc weszłam i już. Dziecko cały czas spało, w tym wózku.
      Sama jestem matką, robiłam drobne zakupy także z dziecięciem w wózku ale tak bezczelna nigdy nie byłam. Grzecznie czekałam na swoją kolej, szczególnie ze śpiącym dzieckiem w wózku.
      • rb_111222333 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 21:22
        Moje dzieci spały jak zające. Jak gdzieś musiałam z nimi śpiącymi iść, to zawsze miałam stresa, że się obudzą
    • tanebo0001 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:17
      Zawsze. Pamiętam że kiedyś na poczcie taka starsza babka rzucała się że wpuszczam to zamieniłem się miejscami z tą z dzieckiem.
      • 00zxc00 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 14:07
        A starszej pani nie przepuszczasz? A starszego pana?
        Jak bym chciała wszystkich przepuszczać to nigdy bym nic nie kupiła.
        • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 22:00
          Wszystkich nie, ale tych co poproszą, albo tego potrzebują, ale się wstydzą poprosić, to tak.
          • gryzelda71 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 07:25
            Jak wyłuskujesz te potrzebujące, ale nieśmiałe?
            • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 12:57
              Ano widzisz, mnie matka tego uczyla, więc nie muszę specjalnie wyłuskiwać. Przepuszczaliśmy słabszych jako regułę i weszło mi w krew, wiec chętnie przepuszczam matkę z dzieckiem, uznając że wstydziła się zapytać. Jak zechce, skorzysta z mojego przepusCzenia, a jak nie, to nie. A co, to będzie straszne jak pomyślę, że się wstydziła zapytać, a ona się jednak nie wstydziła? Coś mi się stanie? Swiat się zawali, jak zapytam niepotrzebnie, czy jej ustąpić? Jak skorzysta, to ja się poczuje dobrze, że ulżyłam komuś w niekomfortowej sytuacji, jak nie skorzysta to niczego mi nie ubedzie.
              • gryzelda71 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:30
                Ot wdrukowane masz, że matka z małym dzieckiem ma pierwszeństwo.
                Mnie matka nie zdążyła nauczyć, a jednak jakoś funkcję choć nie kazda pania z dzieckiem muszę pr,epiścix, tak jak w kolejce do lekarza też siw nauczyłam pilnowania kolejności, zadne ja tylko zapytać.
      • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 22:01
        Brawo tabebo! Widzę po tym wątku, że ematki to i w życiu takie wredne, jak w realu. Przywracasz nadzieję.
        • tanebo0001 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 11:37
          No właśnie! A ematki nie tylko nie pomogą ale jeszcze ze schodów zepchną ten wózek. I na drugiej randce karzą płacić za połowę czynszu. A ja głupi wnoszę kobietom wózki na trzecie piętro po schodach. Ciekawe co one sobie myślą... Pewnie "beciak jak nic". I dlatego nie ma kobiety...
          • gryzelda71 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 11:44
            Wez nie wymyślaj.
          • gru.u Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 11:52
            Ty to pewnie myślisz że jak walczyłam z ciężkimi drzwiami i podwójnym wózkiem i jakoś przechodzący facet skomentował: jak się chce mieć tyle dzieci to trzeba mieć dużo siły, to pomyślałam „wow, prawdziwy samiec alfa, zakochałam się”
            • tanebo0001 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 11:57
              No nie wiem. Skądś wzięłaś tych trzech...
              • gru.u Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:22
                I każdy z nich jest dżentelmenem. Myli ci się samiec alfa (choć ja wolę sigmy) z chamem.
          • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:00
            Miałam takiego sąsiada, wdowiec z nastoletnimi dziećmi. Zawsze jak mnie spotykał z zakupami, to mi zabierał z rąk i wnosił na ostanie piętro. Sam mieszkał na 1. Czułam potrzebę rewanżu jakiegoś, ale wstydziłam się zapraszać na kawę, a lepszego pomysłu nie miałam. Żałowałam jak się wyprowadził. Nie dlatego, że już mi nie wnosił tych zakupow, ale ze znikła okazja do spotykania uprzejmej i życzliwej osoby.
            • chatgris01 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:51
              Może naprawdę był życzliwy i uprzejmy, to też się zdarza, ale doświadczenie życiowe mi podpowiada, że raczej mu się podobałaś i dlatego Ci wnosił te zakupy...
              • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:15
                On był w żałobie po świeżej śmierci żony na nowotwór. Był.milym.i uprzejmym dla wszystkich sąsiadów
                • tanebo0001 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:17
                  A fuj! Miły facet? Obrzydliwość!!!
                  • pursuedbyabear Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 18:15
                    Ty dla żadnej kobiety na forum nigdy nie byłeś miły, tanebo. Podejrzewam, że w realu jest o wiele gorzej.
                    • tanebo0001 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 18:40
                      Biję się w klatkę piersiową. Nie przyznanie racji ematce że nawozy naturalne odzwierzęce są złe było chamstwem.
        • pursuedbyabear Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:01
          Ostentacyjne wzdychanie i rzucanie w przestrzeń komentarzy, zamiast normalnie poprosić, też jakieś super niewredne nie jest.
    • kaki11 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:19
      Sama w siebie w 3 osobowej kolejce? Nie. Natomiast poproszona tak.
    • lilia_tygrysia Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 13:23
      Ja bym panią z wózkiem przepuściła, gdyby poprosiła uprzejmie. Jeśli umie otworzyć usta, żeby ponarzekać, to mogłaby też otworzyć, żeby zapytać.
    • turbinkamalinka Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 19:07
      Ja sama n lody nie chodzę. Brdzo prawdopodobne że stałabym w tej kolejce ze znudzonym 5 latkiem. Więc raczej nie.
    • kotejka Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 21:08
      Nie musze zgadywac cudzych zyczen. Pewnie bede z kims klepac w wolnej kolejce na mesengerze, albo przegladac zare, albo z dzieckiem gadac, jak po lody stoimy. Nic a nic mnie nie obchodzi, kto za mna stanie. Jesli zapyta, a dla mnie to nie problem, to.prosze bardzo. Jesli nie moge spelnic.jej prosby, bo np chcemy zdazyc na konkretna godzine, to grzecznie odmowie
    • rb_111222333 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 21:24
      Ludzie w Polsce w większości nie przepuszczają już kobiet w ciąży czy osób z dzieckiem, to już się prawie nie zdarza.
      • iberka Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 07:01
        Kobieta w ciąży, to zupełnie inny przypadek niż matka z dzieckiem w wózku (nie na rękach i nie po zakupy pierwszej potrzeby).
      • shmu Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 18:46
        To nie prawda. W Polsce ludzie wynosili mi walizkę z pociągu, wnosili po schodach wózek i walizkę na Warszawie Zachodniej, jak jeszcze windy nie działały, przepuszczali w kolejce jak byłam z 4-latkiem, bez proszenia. Wszyscy z komentarzem, że sami mają dzieci, więc wiedzą jak to jest.
    • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 21:53
      Tak, puściłabym. Sama nieraz proponuję pr,epuszczenie, jak widzę małe dzieci. Pamiętam jeszcze jak potrafią dać w kość.
    • 3-mamuska Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 22:11
      Nie puściłabym moze gdyby bylo na rekach matki lub drptało samo.
      A wystarczyło psytać ze chciala tylko wafelek bez lodów.
      • iberka Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 07:00
        Dokładnie tak.
    • nellamari Re: Matka z wózkiem… 17.04.25, 22:13
      Przepuszczam zawsze rodziców ( nie tylko matki) małych dzieci 0-3.

      Jak dla mnie to przepuszczam to czekające na loda malutkie dziecka, matka / ojciec są drugoplanowi.
    • nick_z_desperacji Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 01:44
      Jeśli by poprosiła i chodziło o wafelek, tak. Jeśli pod hasłem "wafelek" zaczynałyby się zakupy i dla nich, to bym się odezwała, bo nie pubie być robiona w wała. Sama z siebie proponuję kobietom w ciąży, ludziom z problemami z poruszaniem się i mocno starszym. O ile widzę.
    • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 02:12
      Tak przepuściłabym, widząc płaczące dziecko i zniecierpliwiona matka pewnie bym sama zaproponowała by kupiła tego loda przede mna.
    • iberka Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 06:59
      Nie, nie puściłabym, bo bombelek nie musi mieć wszystkiego i to już natychmiast.
      • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 08:36
        bambelek ma pewnie mnie niż rok skoro jeszcze w wózku - w tym wieku dziecko raczej płacze bo senne lub głodne a nie dlatego ze „mieć wszystkiego nie będzie”, No ale może twoje było inne, bardziej uświadomione ze świat bywa okrutny smile
        • iberka Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 08:56
          Czyli ów wafelek nie pomoże wink
        • freja08 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 11:54
          Mówimy o kolejce po lody, a nie do lekarza czy po chleb. Lody to nie jest artykuł pierwszej potrzeby, więc jeśli roczny bombelek płacze ze zmęczenia lub głodu, to się rezygnuje z deseru i idzie go uśpić lub nakarmić czymś treściwym.
          • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:19
            Nie jest pierwszej potrzeby także dla mnie wiec jak widzę kobiete z płaczącym dzieckiem to przepuszczam ja nawet w kolejce po lody
            • freja08 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:23
              Ja zwykle stoję w takich kolejkach z własnym małym dzieckiem, więc nie widzę powodu by kogokolwiek przepuszczać.
              • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 19:16
                No przykre ze nikt nie zaoferował ci podejścia bez kolejki i musisz „twardo” stać z małym, płaczącym dzieckiem.
                • freja08 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 19:22
                  Moje dziecko nigdy nie płacze w kolejkach, może dlatego że jest od małego uczone, że czasem trzeba cierpliwie poczekać.
                  • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 20:56
                    Twoje nie płacze ale inne płaczą bo dzieci sa różne sa także takie ktore wolniej się ucza zachowań społecznych. Może warto brać to pod uwagę?
                    • freja08 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 21:07
                      Chętnie przepuszczę w uzasadnionych przypadkach. Na przykład matka z dwójką dzieci, starsze chce loda, młodsze się zbiesiło i płacze, ok niech wejdą przede mnie, o ile mi się nie spieszy.
                      Natomiast w opisanej przez autorkę sytuacji absolutnie nie. Kobiety były dwie, wystarczyło by ta z płaczącym odeszła gdzieś z nim gdzieś pochodzić, a druga stała w kolejce. Wymuszanie przepuszczenia to w tej sytuacji zwykła roszczeniowość, inni też na pewno woleliby nie stać w kolejce.
                      • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 21:15
                        A z opisu wynika ze kobieta cos wymuszała? Odeszła zniecierpliwiona - tyle wynika z opisu.
                        Ps z pewnością stanie w kolejce jest dla mnie mniej uciążliwe niż dla mamy z płaczącym dzieckiem
                        • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 21:28
                          Skoro tak się niecierpliwiła, ale niczego absolutnie nie oczekiwała - to po kij komentarze o chamstwie tych żłobów niewychowanych co to mamuni z dzieciątkiem nie przepuścili? Jak jej się cierpliwość skończyła to skończyłaby na komentarzu "A chrzanić ten wafelek!" i poszła - bez dalszych komentarzy. I nie byłoby wówczas tematu. Temat wynikł, bo mamusie OCZEKIWAŁY przepuszczenia (i napadów jasnowidzenia, bo żadna gęby nie otworzyła celem poproszenia o przepuszczenie!) i kiedy kolejkowicze okazali się niedomyślni - to paniusie - mamusie SKOMENTOWAŁY jak to je spostponowano. I tu właśnie wyszła ich roszczeniowość.
        • hanusinamama Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 12:06
          Ja tam widuje w spacerówkach dzieci do lat 4 ...albo i starsze, nie pytam o wiek ale napewno starsze niz roczne
          • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:17
            I widzac 3 latka popłakującego w wózku twardo odsyłacz matkę ma koniec kolejki by dzieciaka jej wychować?
          • gru.u Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:29
            Mnie korona z głowy nie spadnie jak okażę uprzejmość komuś z kilkulatkiem. Tak samo jak mi nie spada jak przytrzymam drzwi sąsiadowi, który niesie coś ciężkiego . I nie rozkminiam czy krata piwa to towar pierwszej potrzeby. Takie drobne gesty nic nie kosztują. Jeśli z jakiegoś względu kogoś nie chce przepuszczać to też nie mam problemu żeby to zakomunikować
    • kanna Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:27
      Telepatia nie jest moją mocną stronąuncertain

      Gdyby matka raczyła się odezwać "Przepraszam, dziecko się niecierpliwi, czy mogłaby Pani mnie przepuścić?" - nie było by żadnego problemu.
      • kocynder Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:43
        Dokładnie! Parę razy mi się zdarzyło, niezależnie od progenitury, poprosić o ustąpienie miejsca w autobusie/tramwaju, bo źle się poczułam. I NIGDY nie było problemu! Ba, często ludzie proponowali np wodę itp. Ale umiałam otworzyć dziób i poprosić. Nie uwiesić się nad kimś siedzącym i mantyczyć, jakie to chamstwo nie ustąpi. Nie podchodzić i rzucać rozkazująco "Źle się czuję, musisz mi ustąpić!". Poprosić. smile
        • kanna Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:52
          Bo proszenie o pomoc/ przysługę jest jedną z form radzenia sobie w życiu smile
          Brawo Ty.

          Niestety, dziś mało kto uczy dzieci proszenia o pomoc, bo przecież "im się należy". Najpierw mi się należy (bo ciąża), potem mi z wózkiem, potem dziecku bez wózka.

          Ja np. generalnie nie patrzę na ludzi. Taka aspołeczna jestem wink Więc nie widzę brzuchów, wózków itp. Ale jestem miłą osoba, więc jak ktoś się odezwie , a ja będę miała czas, to przepuszczę, ustąpię miejsca itp.
          • szmytka1 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 14:14
            No właśnie tacy niepatrzacy na ludzi, ale generalnie mili pozwolili w Malborku człowiekowi umrzeć pod sklepem, wszak nie werbalizowal.prosby.o pomoc
            • nick_z_desperacji2 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 15:04
              A pani z wózkiem leżała/zataczała się czy stała w kolejce po wafelka? Jest różnica między życzliwością a dawaniem się bić w poroże przez tych, którym "się należy". Skoro matki były dwie, to jedna mogła z marudzącym dzieckiem wyjść, a druga kupiłaby dwa wafelki, ale po co. Jak wolą strzelać focha, to proszę bardzo.
            • kanna Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 20:57
              Welp, nie zbawię całego świata. :p
              Na swoje usprawiedliwienie dodam, ze jak ktoś się zachowuje niestandardowo, to kątem oka dostrzegam.
              I zwykle reaguję.

              Choć czasem z mojej niewygody, bo jak dziewczynka z nogą w gipsie siedziała na środku tramwaju (blokując komunikację) , to najpierw jej wskazałam miejsce dla osób o ograniczonej mobilności, a dopiero potem wyprosiłam siedząca tam osobę.
    • bulzemba Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 13:28
      A co? Dziecku cukier spadnie? Lodziarnia to nie pogotowie.
      • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 19:14
        A u ciebie jak z cukrem? tez spada ze takim problemem jest przepuszczenie w kolejce matki z płaczącym dzieckiem? Musisz tego loda dostac natychmiast?
        • nick_z_desperacji2 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 20:07
          Oddychaj, bo żyłka Ci pęknie. Jak mama stoi po wafelek dla dziecka, a dziecko zaczyna marudzić przy czekaniu, to można wyjść i kontynuować spacer bez wafelka., dziecku on do niczego nie potrzebny. Można też poprosić i być wpuszczonym, albo nie. Idea kolejki polega na tym, ze nikt nie musi natychmiast, więc ten jest pierwszy, kto wcześniej przyszedł, chyba że będzie chciał kogoś przepuścić. Miejsce, gdzie jedni muszą natychmiast, a inni nie, nazywa się SOR i tam jest triage
          • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 21:10
            Zawsze jesteś taka agresywna? Wyklad ma temat idei kolejki zrobiłaś - dziękuje. I co nie przychodzi ci do głowy ze przepuszczenie kogoś w kolejce to nie wynik nie zrozumienia idei kolejki tylko życzliwości wobec matki z płaczącym dzieckiem?
            • nick_z_desperacji2 Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 21:20
              Dwie matki tam były. Jedna mogła zabrać narzekające, a druga kupić dwa wafelki. Widocznie wafelki nie były tak ważne, żeby się wysilić na tak skomplikowaną logistycznie operację, żeby poprosić też nie. No to trudno, wyszły bez wafelka. Widocznie małe dziecko bardziej niż wafelka potrzebowało spaceru.
              Moja życzliwość kończy się tam, gdzie zaczyna się cudza roszczeniowość, a skoro panie nie raczyły zapytać, tylko czekały, aż tłum się rozstąpi, to były roszczeniowe.
              • 71tosia Re: Matka z wózkiem… 18.04.25, 22:45
                Pytanie w dyskusji bylo czy ty byś przepuściła te kobietę z dzieckiem, ty byś się wdało w długa dyskusje sprawdzająca na ile pani i jej dziecko sa roszczeniowe? Dla mnie to zbędne, przepuszczam kobietę z płaczącym dzieckiem i tyle.
                • ichi51e Re: Matka z wózkiem… 19.04.25, 07:28
                  Pytanie było mniej więcej takie czy stojąc w trzyosobowej kolejce w lodziarni oglądacie się za siebie czy gdzieś w drzwiach nie stoi matka z wózkiem. Nie wiem czy to coś zmienia ale przed też były dzieci.
                • nick_z_desperacji2 Re: Matka z wózkiem… 19.04.25, 15:04
                  No więc odpowiedź brzmi: tak, gdyby kupowała tylko wafelek i poprosiła. Pani nie poprosiła, więc bym nie puściła. O roszczeniowości świadczy fukanie przy wyjściu, który utwierdziłby mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka