Mnie się wydaje, że każdy wie, co z tym wszystkim zrobić i problem nie jest w tym co i jak zrobić, ale jak pokonać własna niechęć przed pozbywaniem się rzeczy. Przyczyny niechęci mogą być takie jak sentyment, żal pieniędzy wydanych na zakup, przeświadczenie o możliwości przydania się w mrocznej
Obrastacie. Ale regularnie, od pewnego czasu pozbywam się tzw. przydasiów :D Oczyszczam przestrzeń wokół siebie :)
Ja, w marę regularnie, pozbywam się przydasiów. Swoich a szczególnie Młodego ;-) Ten to dopiero przydasie :D:D
Wygląda na to, że balamuk zapoczątkował akcję pozbywania sie przydasiów. Wiosenną. Coroczną ;) Bardzo przydatną. Tylko zebrać się trudno, zacząć, jak się zacznie to już pójdzie ;) Za oknem mróz, solidnie zamrożone auta na parkingu. Słonice już są, dadzą radę. Dobrego dnia. -- ,,Dobrze jest
Norma kociu.Powiem więcej - jeżeli wyrzucasz co zbędne, to podziwiam.Ciężko bardzo pozbywam się ''przydasiów''.Niby w tym się przez ostatni rok nie chodziło( taaaak, przez rok ), ale ''przydasię''.Może gdybym posiadała nieograniczone fundusze na zmianę np.garderoby, lżej by mi przychodziło
Były porady jak pozbyć się ciuchów, przydasiów i innych... mi idzie tak dobrze z pozbywaniem się rzeczy, bez sentymentów, że dotarłam do biżuterii. I pytanie, jak dobrze sprzedać złotą biżuterię z kamieniami lub z delikatnego splotu, względnie nową? Chodzi o to, że taka w salonie kosztuje sporo
Dziewczyny, Może którąś zainteresuje, że pozbywam się swoich skrapowych przydasiów; mam w kolekcji: papiery (m.in. Sassafrass, Prima Flowers, Bo Bunny, Pink Paislee itd.) stemple (m.in. Tim Holtz, Prima) tusze narzędzia (bindownica Zutter, dziurkacz Crop'a'dile, nagrzewnica do embossingu
Ja też mam ogromny problem z pozbywaniem się rzeczy. Wyniosłam to z domu, moja mama wszystko chomikuje, bo przecież "przyda się". Ale walczę z tym. Dwie sytuacje jakiś czas temu dały mi do myślenia. Pierwsza, to gdy do piwnicy dostała się woda, i niestety zalała książki, które tam wstawiłam, bo w
. przydasiów /przyda się/. Stare zdjęcia, które trzymałam, bo szkoda wyrzucić, stare szpargały, ciuchy i mnóstwo innych rzeczy. To niesamowite, ale gdy pozbywałam się tych rzeczy czułam, że robię - dosłownie - miejsce na nowe! I tak było w istocie. Pamiętam, że jak potem spoglądałam za siebie, nie
właśnie jestem w fazie odgruzowywania róznych zapomnianych kątów i pozbywania się przydasiów poupychanych kolanem tu i tam. Myślę że, wbrew temu co twierdzą niereformowalni bałaganiarze, w uporządkowanym otoczeniu lepiej się mieszka i lepiej sie myśli