skoro jestem psychologiem, to pytanie psychologiczne..

Czy uważacie, ze stan Waszego mieszkania odzwierciedla stan Waszego
ducha/emocji/myśli?
skąd pytanie? Ostatnio robię rewolucję w swoim życiu, że tak powiem, generalny
remont w swoje głowie i przekłada się to na moją potrzebę posprzątania swojego
otoczenia. Mieszkanie w którym mieszkam od 5 lat zawsze było prze nas mocno
zabałaganione (co wynikało prawdopodobnie ze stanu głowy), a teraz chodzę i
układam, sprzątam, myję, wycieram i utrzymuję to, co posprzątałam
czystym(sic!) Sukcesywnie, pomalutku, tak jak w życiu.
Co Wy na to?