Dodaj do ulubionych

stan domu a twój stan ducha?

01.10.07, 21:16
skoro jestem psychologiem, to pytanie psychologiczne..smile
Czy uważacie, ze stan Waszego mieszkania odzwierciedla stan Waszego
ducha/emocji/myśli?
skąd pytanie? Ostatnio robię rewolucję w swoim życiu, że tak powiem, generalny
remont w swoje głowie i przekłada się to na moją potrzebę posprzątania swojego
otoczenia. Mieszkanie w którym mieszkam od 5 lat zawsze było prze nas mocno
zabałaganione (co wynikało prawdopodobnie ze stanu głowy), a teraz chodzę i
układam, sprzątam, myję, wycieram i utrzymuję to, co posprzątałam
czystym(sic!) Sukcesywnie, pomalutku, tak jak w życiu.
Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • poziomka001 Re: stan domu a twój stan ducha? 01.10.07, 21:33

      Mam różne fazy i w 100% tak właśnie jest, że stan mojego domu odzwierciedla stan
      mojej głowy, niestety działa to też w drugą stronę, im większy bałagan tym
      ciężej mi się myśli wink tak to się samo nakręca. Ogólnie z natury uwielbiam
      porządek, ale z przyczyn obiektywnych nie zawsze go mam. Teraz właśnie jestem w
      fazie odgruzowywania róznych zapomnianych kątów i pozbywania się przydasiów
      poupychanych kolanem tu i tam.
      Myślę że, wbrew temu co twierdzą niereformowalni bałaganiarze, w uporządkowanym
      otoczeniu lepiej się mieszka i lepiej sie myśli.
      • lorenai Re: stan domu a twój stan ducha? 02.10.07, 09:04
        Też uważam, że chaos w otoczeniu powoduje chaos w głowie i odwrotnie. Tak jak z
        dziećmi - nadmiar bodźców utrudnia skupienie i wywołuje nadpobudliwość.
    • magdajeden Re: stan domu a twój stan ducha? 02.10.07, 09:13
      coś w tym jest, w głowie coraz wiekszy śmietnik i w domu niespotykany dotąd syf.
      ale pewnie sprzątaniem nie załatwi sie swoich spraw wink eee to po co sprzątać
    • truscaveczka Re: stan domu a twój stan ducha? 02.10.07, 12:45
      Hehe, jak pisałam magisterkę, to miałam taaaaaaaaaaaaaaki porządek że
      hohohohohohoohoho...
      Zapał przekierował się z pisania na porządki.
      Im więcej mam w życiu kłopotów, tym gorzej wygląda moje otoczenie - chandrę
      rozprzestrzeniam też i na przedmioty uncertain
    • wandana Re: stan domu a twój stan ducha? 02.10.07, 13:53
      Święta prawda. Ja się strasznie żle czuje w bałaganie i brudzie.
      Brud powoduje, że mam wrażenie bezsensowności mojej pracy (co
      posprzatam i tak za chwilę jest brudno) i w ogole czuje sie zle w
      brudzie. A balagan powoduje, ze trace poczucie kontroli nad
      otoczeniem. Doprowadza mnie do szalu jak klade cos a na drugie dzien
      juz tego nie ma, a sa tam inne rzeczy. Jak kazdy przedmiot co
      kilkanascie godzin znika i pojawia sie gdzie indziej.
      Niestety M. i syn maja zupelnie odmienne poglady.
    • undomestic_goddess Re: stan domu a twój stan ducha? 02.10.07, 17:31
      Ja mam odwrotnie - nie radzac sobie z problemami zyciowymi ukladam i
      sprzatam otoczenie wrecz maniakalnie.

      A teraz odczuwam straszna potrzebe zorganizowania i uporzadkowania
      mojego domu. Ale to nie wynika z problemow raczej zle sie czuje w
      bajzlu.
      • kubowa Re: stan domu a twój stan ducha? 02.10.07, 18:17
        u mnie raczej wpływ na stan ducha ma stan mieszkania. dużo lepiej się czuję jak
        jest poukładane i posprzątane, niż kiedy jest syf. ale chaos w moim domu nie
        znaczy, że w życiu chaos, tylko, że pracy dużouncertain
        • meduza7 Re: stan domu a twój stan ducha? 02.10.07, 18:23
          Stan domu mi się przekłada na stan ducha w ten sposob, że jak spojrzę na swoją
          kuchnię, to bierze mnie obrzydzenie do życia, siebie i wszystkiego.
          Nienawidzę zmywać.
          Najszczęśliwszym dniem mojego życia będzie ten, kiedy kupię sobie zmywarkę.
          • marzeka1 Re: stan domu a twój stan ducha? 07.10.07, 16:57
            Wpadłabym w dół psychiczny, gdybym miała żyć w zagraconym czy -jeszcze gorzej- brudnym mieszkaniu. Nie zawsze mam idelny porządek,wypucowane, ale wiem jedno: łatwiej żyć w domu uporządkowanym, niezagraconym,wtedy czuję, że żyję.
            • oranzeria_kitty Re: stan domu a twój stan ducha? 07.10.07, 17:28
              Kieruje sie stara chinska zasada, ze w chaosie w otoczeniu nie mozna
              osiagnac harmonii ducha.
              Nie lubie sprzatac, owszem, ale to robie dosc regularnie: codziennie
              odkurzam, regularnie laduje i rozladowuje zmywarke, scieram kurze co
              2 dni, sprzatam lazienki itd. Nie potrafilabym doprowadzic do
              sytuacji zagracenia, brudu, choc nie jestem jakas szczegolna
              pedantka ( w porownaniu z moja mama)
              nie potrafilabym wypoczywac w balaganie, wiem ze i tak nie
              usiedzialabym w miejscu.
              Ostatnio po raz pierwszy obejrzalam PPD i wyciagnelam dla siebie
              nauke, aby znalezc w zarzadzaniu domem przyjemnosc, znalezc
              motywacje.
              To jest moim zdaniem podstawa: polubic i dobrze sie zorganizowac.
              Przeciez i tak przed tym nie uciekne, czynnosci te sa nieuniknione.
              Niestety w ostatnich czasach- prace domowe a i osoby je wykonujace
              odnosze wrazenie, ze sa dyskryminowane, uwazane przez ogol za
              uwlaczajace kobiecie. Nalezy te sytuacje odwrocic, znalezc dobre
              strony dbania o dom i otoczenie. Ciesze sie, ze tutaj trafilam wink
    • popirna Re: stan domu a twój stan ducha? 07.10.07, 19:41
      To i ja się dopiszę. Lubię, jak jest czysto, lepiej mi się żyje, zresztą lepiej żyje się wszystkim domownikom. Wszystko wydaje się prostsze. Tuz po slubie zdarzało nam się wyjść z domu zostawiając bałagan, nie pozmywane naczynia, potem wracaliśmy i rozpacz, zmęczeni, bałagan, rozpoczynał się następny dzień a wokół sajgon.
      Teraz staramy się (nawet mąż) doprowadzić wszystko do końca, tak aby każdy następny dzień rozpoczynał się od nowa, od śniadania, a nie od kończenia tego, co powinno być zrobione wczoraj czy przedwczoraj.
      I zgadzam się, że te zwykłe codzienne prace są niedoceniane, bo liczą się "sukcesy", jednorazowe zakupy, od których innym mają wyjść oczy na wierzch z zazdrości, szalone wakacje itp. Tymczasem życie to codzienność, jakość życia zleży od tego, czy nic nie wysypuje się ze zlewu a nie od tego, za ile ten zlew został kupiony.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka