kontekście technologicznym, artystycznym i kulturowym. Studenci zachęcani są do wykorzystywania w swoich pracach niestandardowych technologii druku (np. riso), i wychodzenia poza koncepcję tradycyjnej książki kodeksowej. Na wystawie prezentujemy prace zrealizowane na przestrzeni kilkunastu lat przez
Kiermasz wielkanocny rękodzieła artystycznego osób z niepełnosprawnościami 9 kwietnia 2025 r., godz. 9.00–13.00 Zapraszamy na kiermasz wielkanocny rękodzieła artystycznego osób z niepełnosprawnościami. Oryginalne prace plastyczne będą oferować artyści, którzy na co dzień tworzą w ramach
Trzymam, bo kocham. Lubię na nie patrzeć, do wielu wracam. Niektóre przydają mi się w pracy i trudno przewidzieć, które to będą następnym razem. Mam właściwie tylko ważne, innych nie czytam. Nie kupuję nowych, bo mnie nie stać. Te, nad którymi sama pracuję, dostaje moja przyjaciółka. Od
Czasem coś puszczę dalej- najczęściej pożyczę, potem nie wracają, albo w to miejsce przychodzą inne na zasadzie wymianki. Ale resztą trzymamy. Tak, mam duży księgozbiór. Jeśli nastąpi wyprowadzka to z całej domowej biblioteki tylko 3-4 półki z jednego regału pójdą ze mną w całości, plus to co w
A w bibliotece to nie powinna miec studiow skonczonych? Polonistke przed emerytura dyrektor bez problemu wepchnie do biblioteki na dwa lata, ale nowej nie zrekrutuje z ulicy bez wyksztalcenia.
simply_z napisała: > Sporym, jesli sa to jezyki rzadkie. > W urzedzie albo lokalnej bibliotece? Watpie.
A w sklepie się do Ciebie zwracają „pani klientko”? W urzędzie „pani petentko”? W bibliotece „pani czytelniczko”? W samolocie „pani pasażerko”? „Panie pacjencie” brzmi jak żart, w najlepszym razie. Ja bym pomyślała, że jesteś imigrantką i bardzo się starasz, żeby być uprzejmą, nie Twoja wina, że
pan.toranaga napisał: , to nawet zalecano, > żeby nie przychodzić do pracy kiedy nie ma się zajęć. To jeszcze nic. Znalem takiego co nawet mieszkał w USA i do pracy w Polsce jeździł raz w roku odbierać naskładaną pensję. Humanista. Czasami szedł do biblioteki, brał 3 czasopisma
sendivigius napisał: > pan.toranaga napisał: > > , to nawet zalecano, > > żeby nie przychodzić do pracy kiedy nie ma się zajęć. > > To jeszcze nic. Znalem takiego co nawet mieszkał w USA i do pracy w Polsce jeźd > ził raz w roku odbierać naskładaną
O, to u mojej znajomej w bibliotece szkolnej pracuje byly dyrektor. Calymi dniami siedzi w telefonie i nie robi kompletnie nic. Jak jej nie ma w pracy, to on ostatecznie wypozyczy ksiazki, ale oddanych nie zeskanuje i nie odlozy tylko czekaja na nia cale stosy. Jest formalnie opiekunem radiowezla
sporo czasu. Większość ludzi podających tu swoje domniemane referencje to zwykle oszusci, sublimuję że prace rzekomo przez nich napisane to nic innego jak plagiaty innych prac. Nikt nie zrobi tego za darmo... Taka praca kosztuje, ciężko jest napisać dobrą pracę w 2 tygodnie, a co dopiero gdy reklamująca
sporo czasu. Większość ludzi podających tu swoje domniemane referencje to zwykle oszusci, sublimuję że prace rzekomo przez nich napisane to nic innego jak plagiaty innych prac. Nikt nie zrobi tego za darmo... Taka praca kosztuje, ciężko jest napisać dobrą pracę w 2 tygodnie, a co dopiero gdy reklamująca
wiesz, że w założeniach programu jest testowanie skróconego czasu pracy - a nie jak piszesz w tytule - 4-dniowego czasu pracy. To skrócenie może polegać na różnych opcjach - 5 dniowego ale krótszego dziennego czasu pracy, 40 godzinnego tygodnia pracy ale zwiększenia wymiaru urlopu?
dlaczego nie w urzędach? nie rozśmieszajcie mnie, bo dostanę zajadów... przede wszystkim dlatego, że jednostki typu urząd miasta, okręgowa izba lekarska, dom kultury, biblioteka, to nie są jednostki, które są zorientowane na wypracowanie zysku i pokrycie kosztów wypracowanymi (powtarzam
sporo czasu. Większość ludzi podających tu swoje domniemane referencje to zwykle oszusci, sublimuję że prace rzekomo przez nich napisane to nic innego jak plagiaty innych prac. Nikt nie zrobi tego za darmo... Taka praca kosztuje, ciężko jest napisać dobrą pracę w 2 tygodnie, a co dopiero gdy reklamująca