No, ja dziś siedziałam pół dnia w przychodni, a drugie pół tak się kręcę, bo po badaniach czuje się mega źle. Na obiad był pieczony pstrąg i sałata. Na kolację właśnie grzeje pieczarkowa. Mam jeszcze plan pójść na dłuższy spacer z psem i się dotlenić przed snem, a jutro spać do oporu.
wtedy do tego lekarza > sama, co prawda za wiedzą mamusi, ale w przychodni nikt nie żądał ode mnie ani > podpisanej zgody, ani matki osobiście, ani nie pytał, czy mama wie. > > Takie to były czasy, pani. Same tak, ale chodziło mi o interakcje w rodzinach. teraz matka
Tak jak bardzo jestem przeciw N., tak uważam, ze publiczne mówienie o sytuacji podopiecznego za karygodne:( NIESTETY to domena opiekunek/ pielęgniarek/personelu medycznego chlapiacego oporem na prawo i lewo. ZWLASZCZA W MALYM SRODOWISKU. Zakładałam kartę DILO i zanim wróciłam z przychodni do domu
najwidoczniej niezorientowany. No, bywa. Albo miał jakąś chwilę zaćmienia. Też bywa. > 4. Jeśli przychodnia szczepionek nie ma, to lekarz wypisuje receptę (tak jak mi wypisał) > 5. Moja przyjaciółka pojechała do apteki i się w opór zdziwiła, że musi płacić, > do tego szczepionka była dostępna
, że jest darmowe pod warunkiem, że przychodnia, w której ma się lekarza rodzinnego takimi szczepionkami dysponuje. Lekarz pierwszego kontaktu nie zajaknął się na ten temat. 4. Jeśli przychodnia szczepionek nie ma, to lekarz wypisuje receptę (tak jak mi wypisał) 5. Moja przyjaciółka pojechała do apteki
internetowej przychodni.
przychodni i opowiedziała, że po niej do lekarza wchodziła 2 lata starsza dziewczyn i była z mamą.
Logiczne, czego nie rozumiesz: Polska, mieszkasz w Polsce :D Swoją drogą, ja miewam opory, żeby zaufać takiego typu lekarce.
. > > Uważam, że to głupie wykorzystywać znajomych świadczących potrzebne mi usługi, > ale chyba każdy, kto prowadzi jakieś usługi ma jakieś niepisane rabaty dla obcy > ch ludzi, gorzej sytuowanych. > > Pamiętam jak dwa razy wzywałam lekarza do noworodka, gdy w przychodni panowała
potrzebne mi usługi, ale chyba każdy, kto prowadzi jakieś usługi ma jakieś niepisane rabaty dla obcych ludzi, gorzej sytuowanych. Pamiętam jak dwa razy wzywałam lekarza do noworodka, gdy w przychodni panowała ospa. Koszt między 180 a 250 zł za samo osłuchanie. Kogo na to stać przy najniższej krajowej?
Pewnie, będe latać po przychodniach. Sama sobie nie lubie robić, nie mam oporów, żeby ktos mi robił, nie boje sie zupełnie, ale sama nie lubie i już. Podziwiam cukrzyków. I narkomanów.
, parkingi, garaże, budynki usługowe, pośrodku budynki mieszkalne z wyłączeniem jakiegokolwiek ruchu kołowego. I to miało sens, dopóki samochód nie stał się potrzebny codziennie. Dopóki na osiedlu był szewc, sklep, przychodnia i targ (bardzo ciekawe budynki swoją drogą), dopóty ludzie nie musieli co