W pierwszych słowach tego wątku :)) od razu sprostuję, Varg Veum nigdy nie był
i nie będzie taki, jak Marlowe Chandlera.
W słowie drugim powiem, że z mieszanymi uczuciami czytałam "Wokół śmierci",
chwilami sądziłam ,że to jakieś podanie-legenda-przekaz z pokolenia na
pokolenie przekazany w formie książki, bo sprawa zaczyna się w XIX wieku by
swój bieg zakończyć 1995r. Nieprawdopodobna historia Jana Egila absolutnie nie
przemawia do mnie, to jest niemożliwe, by jeden człowiek mógł zostać...