Proszę o krytykę i jakąkolwiek ocenę na temat tej miniatury.
-------
I
Słońce ogrzewało ich twarze podniesione ku górze. Nie oślepieni światłem,
spoglądali oboje w niebo, na tle którego pojawiało się ptactwo.
Siedzieli nad rzeką mocząc nogi w ciepłej wodzie i wsłuchując się w pieśń
ptaków rozsiewaną wokół przez wiatr.
- Ervenie – rzekła kierując spojrzenie na niego. – Muszę ci powiedzieć, że
opuszczam osadę.
Spojrzał na nią zdziwiony.
- Nie martw się – mówiła...