gdyby p.o. prezydenta Komorowski przemawiał dłużej, to ofiar by było więcej.
Zanudził by na śmierć.
Mówił jednostajnym, przyciszonym głosem, na jednym ciągu, tak, że nie wiadomo
było gdzie się kończy i zaczyna zdanie. Właściwie nie wiadomo o co mu
chodziło, i co chciał wyartykułować.
I to ma być nasz prezydent??? On???
Oczywiście, pewnie i ma tam jakiś plusy. Niewątpliwie jest to człowiek
prostolinijny, i być może nie kradnie. A przynajmniej nie kradnie dużo.
Rozchodzi się jednak o t...