No, jasne... Z takim nastawieniem to faktycznie nie ma sensu składać podań o
dopłaty. Albo siano mokre, albo gospodarstwo trzeba oporządzić, albo po
zakupy pojechać do najbliższego sklepu. Przy tym wszystkim kilkadziesiąt euro
na hektar nic nie znaczy!
Dobrze chociaż, że więksi właściciele mają więcej instynktu
samozachowawczego. Być może - gdy im się powiedzie - zagospodarują ziemie
tych mnie rzutkich, dzięki czemu rozdrobnienie na wsi zacznie się w końcu
zmniejszać.