czasami myślę sobie, że gdyby nie antybiotyk to chyba w życiu bym nie doszedł
do siebie i nie mogę wyobrazić sobie, że przecież kiedyś tego dobrodziejstwa
nie było; jak zatem, powiedzcie, radzono sobie z różnymi chorobami, np.
górnych dróg oddechowych, anginy, etc. Czy po prostu słabe osobniki padały, a
zdrowi przeżywali podnosząc jakość następnych pokoleń ?