mam prawie 20 lat, mieszkam w małym mieście kompletnie pozbawionym perspektyw
czy możliwości ucieczki, od około 1 i pół roku mam okresy ogromnego smutku,
raz silniejsze, raz słabsze, dodatkowo uczucie beznadzieji mojej osoby i
ogólnego bezsensu, są i częste histerie...od niedawna rozpoczęłam okres
całkowitej wegetacji powiązanej z "nicnierobieniem" i z tego powodu jestem
jeszcze bardziej przygnębiona. nawet nie wiem czy to depresja, ale już dłużej
tak nie mogę