poszedlem w piatek do bilioteki, by wypozyczyc kilka ksiazek i pryz okazji
zapytalem o opoznienia w sprowadzeniu pewnej ksiazki. juz miesiac czekam.
gdy przyszla pani z wypozyczalni miedzybliotecznej, oswiadczyla mi, ze
[i]ksiazki nie posiada zadna biblioteka w UK[/i]. slabym glosem, lekko
proszaco zapytalem: [i]no to co teraz?[/i] pani duzo pewniejszym glosem
odpowiedziala:[i] nie wiem, to zalezy od pana[/i]. na co ja, kurczac sie w
sobie: [i]ale o sso chodzi?[/i] na co pani patrzac...