-
Ale jestem durna... Pisałam głupią pracę zaliczeniową, nie żaden licencjat,
zwykłe zaliczenie przedmiotu, pięć stron, a większość spisałam żywcem z
książek albo skopiowałam z netu...
Pracę oddałam i teraz się boję. Studia zaoczne, uczelnia prywatna, z tego co
mówią starsze roczniki oni tych prac nawet nie czytają, ale sie boję... Jakie
mogę być konsekwencje? Czy praca zaliczeniowa będzie dokładnie analizowana
pod tym kątem?
-
Obawiam się programu, który będzie sprawdzał moją pracę magisterską. Jak on
działa - sprawdza tekst z publikacjami zawartymi tylko w internecie, czy też
podręcznikami?
-
Witam. Jestem juz po obronie pracy licencj. lecz mam watpliwosci co do 3
stron mojej pracy. Sa zywcem przepisane z jednego z artykulow, ktory
zamieszczony zostal na lamach pewnego magazynu informacyjno-
politycznego...oczywiscie jest podane zrodlo (przypis), jednak nie jestem
pewna czy mozna uznac to za plagiat czy nie? Prosze o wypowiedzi, to dla mnie
bardzo wazne! Z gory dziekuje:)
-
Trzy polskie uczelnie znalazły się w pierwszej dziesiątce uczelni,
których studenci najczęściej łamią prawa autorskie.
6,7 i 8 miejsca zajmują kolejno Uniwersytet Mikołaja Kopernika w
Toruniu, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy z Bydgoszczy oraz
Politechnika Śląska.
Nareszcie polskie uczelnie są w czołówce :)
technologie.gazeta.pl/technologie/1,82011,6610069,Polskie_uczelnie_przystania_dla_piratow.html
di.com.pl/informacje/galeria,26818,2823.html
-
Widze, ze Komisja nie ma pojecia, ze zapozyczenie=plagiat.
Przepisanie przez kandydata na profesora kilkunastu stron pracy
magisterskiej swojego studenta, bez wziecia jej w cudzyslow i
bez podania zrodla i autora, to ORDYNARNY plagiat, za ktory w
Nowym Jorku wywalono by dr hab. Jana Roga z kazdej uczelni.
Mam nadzieje, ze rektor Musielok za posrednictwem swojego
rzecznika dyscyplinarnego odwola sie do Komisji Odwolawczej Rady
Glownej.
Uniewinniajce orzeczenie Uczelnianej Komisji...