jak to zwykle o tej porze roku (no, może nieco mniej intensywnie ze względu na piżdżącą aurę) letnicy garują w swoich coraz bardziej wypasionych hacjendach, "U Władka" na rynku dominują na razie raczej miejscowi (i robotnicy budowlani) popijając winko na szklanki, chociaż łódzkie mocne z nalewaka tylko coś koło 3 zyli kosztuje, w głównym spożywczym w ogóle tłumów nie ma, więc cztery sprzedające laski w dosyć znudzonym tempie działają, w "Pinii" miała być przedwczoraj Krystyna Sienkiewicz, lec...