To taka za przeproszeniem cholerna bariera psychiczna przez którą
czuję, że ci, z którymi widuje się na codzień mnie tak jakby mnie
nie rozumieją, mam wrażenie, że nie potrafię normalnie rozmawiać o
tym, co dzieje się wokoło. Owszem, mam bliską osobę, która rozumie
mnie doskonale, sama zresztą jest taki typem jak ja, cud że udało mi
sie ją spotkać,ale mimo wszystko rzadko się spotykamy, a w swoim że
tak powiem egzyście czuję się totalnie osamotniona. Zastanawia mnie
czy istnieją...