Żyję w ogromnym napięciu, mam stresy jak każdy, a to praca, a to dom, a to
chłopak. Ale wszystko przeżywam bardzo emocjonalnie, od razu pojawia się
strach, a do tego bardzo silne objawy stresu. Najgorsze są wieczory i poranki
(szczególnie poranki), bo czuję, jak mi serce wali i nie mogę zupełnie
opanować stresu, pozbierać myśli, mam ochotę wyskoczyć przez okno, żeby to
się wreszcie skończyło (zaznaczam, że to nie są typowe myśli samobójcze, to
jakieś pragnienie ulgi - nie zabiłaby...