Zaczynam się zastanawiać, skąd tak naprawdę biorą się ciuchy w lumpeksach.
Otóż byłam dzisiaj w jednym lumpku w Łodzi - i znalazłam w nim swoją bluzkę,
którą jakiś czas temu spakowałam z innymi rzeczami do reklamówki i wystawiłam
koło śmietnika. Bluzka w 100% moja - kupiona dawno temu za granicą w H&M, z
wyciętą metką boczną, jeszcze dla pewności przymierzyłam. Poszukałam, ale
innych ciuchów nie znalazłam ;-)
To już drugi przypadek "znalezienia" przeze mnie swojej rzeczy - kiedyś
oddał...