28.10.20, 11:26


forum.gazeta.pl/forum/w,1,170695591,170695591,_.html

Nawiązując ostatni raz do tego wpisu (ostatni, mimo iż sprawa w społeczeństwie dopiero się rozkręca)
chciałbym tylko napisać, że ja mam w gruncie rzeczy wolnościowe serce i umysł, i żadnej kobiety na horror urodzenia zdeformowanego płodu, który później będzie w cierpieniu latami egzystował nigdy bym nie zmuszał.
Niemniej jednak nie da się nie zauważyć, że głęboko wierzące małżeństwa kierowane motywami duchowymi niejednokroć decydują się na doprowadzenie ciąży do końca z nadzieją, że dziecko po narodzinach w ciągu kilku dni bez cierpienia odejdzie.

Czy mi się dobrze zdaje, że większość tych problemowych ciąż nie dotyczy zdeformowanych płodów, a dzieci z zespołem Downa? Ten dodatkowy chromosom miałby zniszczyć miłość rodziców do takiego – jak się ich określa – muminka? A nawet gdyby zniszczył, to czy nie bardziej ludzkim jest oddać takie dziecko pod opiekę zakonnic niż dokonywać na nich eugenicznej czystki jak to się stało na Zachodzie?


Kaczkowski

www.youtube.com/watch?v=H-16EOKtTBQ

Pawlukiewicz

www.youtube.com/watch?v=WW6EQ-HGEMg

teologiapolityczna.pl/tomasz-p-terlikowski-niepelnosprawni-intelektualnie-czyli-czyste-czlowieczenstwo-1


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka