02.11.11, 17:09
Mijaja lata…o pewnych wydarzeniach, o napotkanych przelotnie ludziach nie myslimy, nie przywiazujemy do tego wagi, nie pamietamy i nagle jakas wypowiedz przywoluje z pamieci dawne spotkania...
Lata temu, spedzalam rokrocznie wczasy w Swinoujsciu, modne bylo wtedy wsrod Wroclawian – byc moze dlatego, ze dojazd pociagiem byl latwiejszy niz na wybrzeze srodkowe czy wschodnie...
Ktoregos roku, lekarz, przyjaciel rodziny , zalatwil sobie tam fuche, jako lekarz plazowy... jednym slowem wczasy za darmo i od czasu do czasu opatrzenie jakiegos rozbitego kolana. Pozostawil we Wroclawiu pod opieka przyjaciela swojego psa i wtedy poprosil nas, zebysmy go ze soba przywiezli....pies byl piekny, dobrze utrzymany, seter irlandzki.
Ja mialam zajecie, bo oczywiscie nieustannie pies siedzial przy nas, zamiast przy budce czerwonego krzyza umiejscowionej przy glownym wejsciu na plaze... i wzbudzal sensacje, byl mlody i rozbrykany i wyjatkowo urodziwy...
Byly to czasy, kiedy artysci nie zarabiali zadnych kokosow a gdy nadchodzilo lato, wyruszali na tzw. chaltury...
W Swinoujsciu tuz przy promenadzie znajdowala sie kawiarnia Parkowa, ktora miala swoja niewielka muszle koncertowa...co wieczor spiewal tam Niemen wraz ze swoim zespolem.
Niemen zainteresowal sie psem, chcial sobie zrobic z nim kilka fotek, od slowa do slowa....przez dwa tygodnie, codziennie przysiadal sie w przerwach koncertowych do naszego stolika, przy ktorym rownie czesto bywala pewna pisarka, ktora pan doktor znal jeszcze z Warszawy, arystokratyczna dama na koniec pobytu sprezentowala mi swoja ostatnia ksiazke wraz z serdeczna dedykacja... nigdy wiecej nie spotkalam tych osob, poza oczywiscie lekarzem z ktorym utrzymywalismy przyjazne kontakty do konca... ksiazka stoi do dzisiaj w biblioteczce we Wroclawiu.
Po raz pierwszy o tym wspominam – poniewaz juz wtedy, mimo, ze bylam bardzo mloda, mialam chyba jasne wyobrazenie o tego rodzaju spotkaniach – one sa, dopoki trwaja, ale kiedy przemijaja, aktorzy tych scen o nich zapominaja – juz wtedy nie mialam co do tego zludzen i bawi mnie jesli ktos nagle mi opowiada, ze mial okazje przysiasc na krzesle przy stoliku do ktorego zaprosil go ktos znany...ten ktos, zapewne nastepnego dnia o tym zapomnial, moze gdyby wiedzial ze ten moment przetrwa lata cale w czyjejs pamieci, przywiazywalby do tego wieksza wage.

Potem bylo wiele roznych innych spotkan...niektore zaowocowaly dluzsza znajomoscia, inne byly rownie przelotne.
Kilka tygodni temu odbyla sie (w realu) rozmowa na podobny temat, arystokratyczne przyjecia, co ze soba niosa? co daja? na kim robia wrazenie i co sie tak naprawde za nimi kryje?...
Jesli ma sie zdrowy dystans do tego wszystkiego, mozna z tym zyc i na tym skorzystac w taki czy inny sposob, jesli nie....
Ale o tym napisze innym razem.
Obserwuj wątek
    • al-szamanka Re: Spotkania 02.11.11, 22:17
      Miałam okazję spotkać się i rozmawiać z osobami w świecie znanymi. Nie wspominałam o tym, gdyż jest to takie normalne, nie ma czym się chwalić.
      Pięć lat temu Otto Habsburg, syn ostatniego austriackiego kaizera, pocałował mnie w rękę
      • m.maska Re: Spotkania 02.11.11, 23:40
        wow... AL... no no smile taaaaaaaakie wyroznienie.....
        A ja kiedy teraz zaczelam grzebac w necie, dowiedzialam sie, kim naprawde byla owa pisarka i jak wazna role odegrala w zyciu kilku waznych postaci polskiej literatury i sztuki, byla muza kilku z Nich...
      • mr.sajgon Re: Spotkania 02.11.11, 23:58
        Al mam nadzieje ze juz tej reki nie myjesz wink)
        • m.maska Re: Spotkania 03.11.11, 00:08
          Witaj Mister... AL, wyznala mi, ze umyla jeszcze tego samego wieczoru... smile widocznie jest odporna na taaaaaaaaaaakie wydarzenia smile
          • mr.sajgon Re: Spotkania 03.11.11, 00:09
            m.maska napisała:

            > Witaj Mister... AL, wyznala mi, ze umyla jeszcze tego samego wieczoru... smile wi
            > docznie jest odporna na taaaaaaaaaaakie wydarzenia smile

            Nic tylko usiada i sie poplacza za sciana wink)
            • m.maska Re: Spotkania 03.11.11, 00:30
              Ja nigdy nie przypuszczalam, ze sa ludzie, ktorzy takie spotkania rozpamietuja dziesiatki lat...
              Wlasnie dzisiaj w trakcie rozmowy z AL, przypomnialo mi sie, ze przed laty bylam przez tydzien gosciem w przepieknej willi nad jeziorem Biel w Szwajcarii u rodziny pewnego bardzo znanego dyrygenta, jest dyrygentem Filharmonii Krolewskiej w Londynie... i zupelnie o tym fakcie zapomnialam. On, zapewne jeszcze szybciej niz ja, przy tej ilosci osob jakie spotykal na przestrzeni tych lat
            • al-szamanka Re: Spotkania 03.11.11, 10:14
              wink wink wink
              • 1zorro-bis Re: Spotkania 03.11.11, 10:34
                cool
          • 1zorro-bis Re: Spotkania 03.11.11, 10:36
            cholera....To ja chyba ...."zywcem do nieba"!
            Bo z jednym prezydentem obiad jadlem a drugiemu obiad gotowalem.....big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
            O biskupach to juz nie wspomne....cool
            Bo by mnie Sakral wyklal....big_grinbig_grinbig_grin
            • m.maska Re: Spotkania 03.11.11, 11:15
              Hmmm... bo wiecie, ja kiedys czytalam, ze niektorzy sa bardzo rozczarowani, ze MY tzn. nauci mieszkajacy poza granicami, nie pisza jakich interesujacych ludzi spotykamy... widac jednak powinnismy - bo jak sie mieszka poza granicami, to co? to trzeba takie rzeczy opisywac? a dlaczego? bo to jest cos niezwyklego?...w Polsce tez spotykalam interesujacych ludzi...na koncertach w Filharmonii we Wroclawiu, regularnie spotykalam Igora Przegrodzkiego, w przerwach w foyer toczyly sie rozmowy kazdego z kazdym....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka