Kupilam sobie kilka ksiazek z ktorych mozna zapewne nauczyc sie fotografowania... i nie mowie o kompozycji, bo to juz jest talent, ktory albo sie ma albo sie go nie ma. Wprawdzie w tych ksiazkach sa takie rozdzialy, ale tego nauczyc raczej trudno - to indywiudalne widzenie wszystkiego co nas otacza.
Ksiazki moga co najwyzej przyblizyc technike... i stoja sobie na polce - tylko czy ja dzieki temu lepiej potrafie fotografowac? nie...
Dobry fotograf potrafi nawet tanim aparatem strzelic dobre foty - a ja nie

Nie mialam do tej pory czasu/ochoty/zaintereswania/chcenia aby rzeczywiscie przylozyc sie do tego. I tak wychodza te moje foty - jak sie uda

Niektore sa nawet wyjatkowo kiepskie, a ja ich nie wyrzucam - szczegolnie tych zrobionych podczas naszych podrozy.
Nie wyrzucam, bo nawet takie byle jakie, przywoluja z pamieci te miejsca w ktorych bylam i emocje jakie wywolywalo to ogladane.
Nawet najpiekniejsze zdjecie nie odda rzeczywistosci, nie odda tego co sie przezywalo bedac tam, zapachow, ciepla czy zimna - to nosimy w sobie.