W dniu dzisiejszym, w godzinach wczesnoporannych, dokładnie o wpół do
4 rano obudziły mnie jazgoty pod oknem. Stał tam palant z sąsiedniej
klatki darł się do telefonu, bluzgał najgorszymi słowami i groził, że
po kolegów zadzwoni. Obudzony wylazłem na balkon chcąc zadzwonić po
policję, robiło się ciekawiej, ktoś miał popamiętać. Po paru
mintutach pojawił się nasz administrator, Pan Marcin w towarzystwie
dużego ochroniarza (szef firmy jak się okazało) i zaczęła się
najzabawniejsza część

Awanturnik cienkim, donośnym głosikiem
wielokrotnie podkreślał, że nie jest frajerem

) że sobie poradzi
sam z całym osiedlem

)) i że zadzwoni po kolegów

))) i że ścigać
to go można za groźby

)))) a on tylko bluzgał

))))) a za bluzgi
to tylko mandat 500 zł (oryginalna koncepcja, zaiste) i że jak go nie
wpuszczą to będzie bluzgał

))))))) i że rączkami to on nie macha
tylko gestykuluje i wcale ich wysoko nie podnosi

)))))) i że pod
żadnym pozorem nie jest frajerem co chętnie z kolegami udowodni
wszystkim piiiiiii emerytom i społecznikom mieszkającym w tym
budynku. Naprzeciwko dwóch zaspanych, ale zrelaksowanych Panów z
uporem godnym lepszej sprawy tytułujących 'niefrajera' 'panem' i
spokojnie tłumaczących mu, że nie będzie on ani jego liczni znajomi
wjeżdżać bez karty kiedy mu się żywnie spodoba i stawać gdzie
popadnie, i że nie może niczego kazać ochronie i dziwić się, że go
zlewają. Grzecznie, cicho stanowczo, ciemno było, ale nie zdziwiłbym
się gdyby z uśmiechem politowania na ustach. Na uprzejme prośby o nie
machanie łapami przed twarzą i nie tytułowanie per 'ty' koleżka
reagował podkreślaniem, że nie ma 15 lat i nie jest frajerem. I że ze
wszystkimi innymi ochronami jakoś się dogadywał a tu takie zmiany
Tak trzymać Panowie, mam nadzieję, że problem chamów parkujących
gdzie popadnie właśnie rozwiewa się jak sen złoty.
Ps. Panie Marcinie czy uchwała o wywożeniu sępiących pojazdów
przeszła?