brenya
04.05.05, 19:39
Mam pytanie odnosnie stanu trawy na tarasach zielonych. Podejrzewam, ze
sytuacja bedzie dokladnie jak przed rokiem. Ugor z wyschnieta zolta trawa z
metrowymi chwastami - taki byl obraz tarasu rok temu. Obecnie zapowiada sie,
ze moze byc tylko gorzej.
Trawnik nie jest nawadniany - ostatnio rozpryskiwacz wody widzialam na
trawniku dwa tygodnie temu, polozony, jakze inteligentnie pod samym murkiem,
a wiec w jedynym miejscu gdzie jeszcze trawa sie jeszcze jakos trzyma (bo
jest w cieniu). Wtedy zreszta dwoch mieszkancow-ochotnikow w osobie Zlotego
Dziecka (mam nadzieje, ze nic nie pomylilam) i Ateny podjelo sie trudu
odkrecenia wody (!) i podlania trawnika.Za co serdecznie im dziekuje. Tylko,
czy to na pewno nalezy do obowiazkow mieszkancow???
Dlaczego tarasy nie sa stale, obficie nawadniane? Lenistwo zarzadcy, czy
zlosliwosc?
Wreszcie - czy mozemy powolac bieglego, ktory stiwerdzilby, ze tarasy
zostaly "zbudowane" niezgodnie ze sztuka "ogrodnicza"(???) i deweloper ma je
poprawic (np. zamiast 10 cm ziemi, jak jest teraz, polozyc tam 20 cm)?
Prosilam juz kiedys naszego zarzadce kochanego o zlozenie takiej rekalamacji -
bez rezultatu oczywiscie...
Czy mozemy cos z tym zrobic? Czy tarasy maja byc tylko zamierzchlym chwytem
reklamowym?